(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Jedną z głupszych rzeczy, jaką nam zafundowała ewolucja, jest dziwnie poskręcany mechanizm pamięci - konkretnie mam na myśli efekt szybszego i bogatszego utrwalania się wspomnień podczas stresu (o ile pamiętam - adrenalina wpływająca na pracę hipokampa), czyli to co ludzie odczuwają jako "zwolnienie czasu". A tak naprawdę, to nie czas zwalnia, ani nie mózg przyspiesza, tylko pamięć więcej zapisuje, bodaj nawet niezbyt dokładnie, ale więcej i trwalej. Oczywiście, odczuwa się to w czasie wypadków, czy na wojnie, czy w podobnie uroczych okolicznościach przyrody (to wszystko podobno w celu, żeby się np. małpa więcej nauczyła na temat goniącego ją lamparta) - ale mam wrażenie, że czasem też w pozornie spokojniejszych momentach.
Na przykład siedzę i rozkminiam, i nie pamiętam dokładnie, po co i dlaczego jechałem gdzieś w 1993 czy 1994 roku, raczej pociągiem/autobusem niż wiernym padalcem-maluchem, w jakiejś ważnej sprawie i w sporym stresie. I na osłodę i dla uspokojenia zaszalałem i kupiłem sobie gazetę auto-moto, bodaj "AUTO International" (i egzemplarz ten może wala się gdzieś po chałupie, a może jednak wywaliłem niedawno, nie wiem). I przeczytałem sobie od deski do deski.
"Tu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia"
Bo, przez tamten stres, zaburzenia pamięci, i ogólny pierdolnik we łbie, jaki ma każdy homo prawie-sapiens (tyle, że przeważnie o tym nie wie) już po chwili, po latach, po dekadach, nie potrafię i nie da się ustalić, czy rzeczy z tej gazetki tak idealnie trafiły w mój, raczkujący wtedy, gust auto-moto - czy może odwrotnie, ta durna gazetka zmieniła mnie wtedy tak mocno, i zrobiła solidny fundament pod przyszłego piston-heada? A to jest dla mnie so scary.
Nie udało mi się znaleźć egzemplarza, także w sieci, i piszę z pamięci (i kto wie, może konfabuluję, i sklejam dwie gazety?) - był reportaż z jakichś dużego salonu automoto typu Genewa czy Paryż, i był artykuł o IAD, ilustrowany przykładem i zdjęciami Aliena.

(ileż razy przez te dwie dekady przymierzałem się, żeby sobie coś takiego wystrugać! i zaprawdę, to nie koniec przymierzania się...). I choćbym mówił językami ludzi i alienów, nie da się opisać, jakie wrażenie Alien robił z perspektywy malucha-wraka.
A z targów czy salonu, były opisane inne genialne koncepty, które zapamiętałem - koncepcyjny van-tourer, dwupoziomowa Caravelle (?) (ileż razy przymierzałem się do expres-vana-tourera na granicy kampera! jeden nawet stoi przed domem...); próba limuzyny subaru (?) - niskie srebrne wielkie bydle z niziutkimi spec-światłami (ileż razy zastanawiałem się, że srebrne scorpio, jakby je trochę spłaszczyć, są podobne...); i małe zdjęcie z komentarzem o tym:

Zrozumcie dobrze - poza małym zdjęciem i opisem, że będzie nowe camaro, i z elementami z tworzywa, nie zapamiętałem wtedy nic, camaro mi robiło przez lata ogólnie meh, ja jestem blue-oval-man, od forda i mustanga, aż do wyrzeźbienia sobie nieudolnej kopii, i przecież jestem duży i rozsądny, i niemożliwe żeby gazetka auto-moto determinowała człowieka na 20 lat. Ale chyba nie potrafię inaczej niż tamtym zdjęciem i wrażeniem wytłumaczyć tego:

Oczywiście nasz jest golec w porównaniu z Z28 Indy 500, tyle że buda i zawiecha ta sama (no i felgi jakimś cudem) - standardowy V6 3.4 jest raczej dychawiczny w porównaniu z Z28, czyli LT1 z corvetty, czyli V8 5.7 i 275KM/440Nm... podobnie automat wzg. 6 biegowego manuala, szmaty we wnętrzu względem skóry itd itd, ale to jednak - ten sam samochód.
I to jest jednak bardzo fajny samochód - i chyba nie tylko dla mnie, reakcje postronnych mnie zadziwiają (a jeszcze bardziej reakcje innych kierowców na drodze, w co mocniejszych wozach... w tych niezbyt mocnych zresztą też...).
A jeśli to wszystko odległe konsekwencje byle gazetki auto-moto sprzed prawie 20 lat, to, jak rany...