Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

rozie - Wgląd w błąd - Lem (5)
Wed, 28 Oct 2026 22:42
14g jest jeszcze do przyjęcia, szczególnie w warunkach...

Codiac - Muza (63) - AltCeltic
Sat, 24 Oct 2026 15:10
Jak już dawno ustaliliśmy, nasze gusta muzyczne nieźle...

JoP332 - AI ślurp (1)
Tue, 20 Oct 2026 10:41
Branża literacka to już zombie, które się toczy siłą...

Boni - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 16:27
Och, to drobiazg :/ bo jednak LLMy i tłumaczenia to dosyć...

JoP332 - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 15:43
@„ Jest taniej, szybciej, ch...jowiej” To, co się w...

Boni - Muza (63) - AltCeltic
Mon, 19 Oct 2026 08:49
@Greg Spoko kawałek, ale ja bym go nie dodał, bo go...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja  Wpisy  Losowo  Autor  Rejestracja 




Autor: Boni
Kiedy: 2012-04-22, niedziela
Tagi:  muza     
___________________________________

(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Jak widać po wpisach o muzie, przeważnie obracam się gdzieś między elektro/trance przez pop, głównie synth, po jakieś twardsze rzeczy z elektroniką. Ale czasem czasem trafiają mnie rzeczy raczej odległe od mojego "głównego nurtu" - poważna, etno, metal, itd. I jakoś parę dni temu dopadło mnie coś z zupełnie innej beczki, znowu (radzę zrobić uczciwie głośno,na dobrym sprzęcie, i wytrzymać przynajmniej ze dwie minuty, nawet jeśli ktoś nie znosi tego typu rzeczy):



Ensemble Organum (czyli Marcel Peres i spółka), w szczególności "Compostela ad Vesperas Sancti Iacobi: Codex Calixtinus". Ale nie pogardzam ich innymi rzeczami, nie tylko z muzyki średniowiecznej, ale też późniejszej.

Sprzedał mi ich dawno temu brat, który słuchał dużo poważnej i dawnej, tudzież jest mu znacznie bliżej chrześcijaństwa niż mnie. I nie powiem, zryło mi to korę - bo o ile ładnie wykonane gregorianki są, cóż, ładne, to tutaj jest energia i wykonanie z zupełnie innej półki. O ile zrozumiałem różne popularne źródła (bo jestem totalnym lajkonikiem w temacie) tłumaczące tę muzykę, Peres postanowił odtworzyć "prawdziwe" brzmienie średniowiecznych chórów, czy to klasztornych, czy do mszału, czy, jak powyżej, pieśni pielgrzymów - stwierdził, że nie byli to zawodowi śpiewacy szkoleni w uładzonym stylu, uprawianym od renesansu, tylko prości ludzie i mnisi, najwyżej ci wybrani z lepszym słuchem i głosem, którzy śpiewali na chwałę, jak potrafili. I dysonanse czy niedoskonałości musiały być normą. Po czym na podstawie starych szkół śpiewu z basenu Morza Śródziemnego jak korsykańska czy grekokatolicka, spróbował odtworzyć brzmienie, a ze starych zapisów - nuty. I tak powstały miażdżące wykonania średniowiecznych śpiewów kościelnych, z różnych kręgów chrześcijaństwa.



Dwie ciekawostki - ponad 800 letni oryginał Kodeksu Kalikstyńskiego, z którego Ensemble Organum zrobiło powyższą muzykę pielgrzymów do Compostelli i św. Jakuba, zajumano mniej niż rok temu. No co za fajans, świat schodzi na psy parszywe. Druga - chyba największy mindfuck u osób postronnych, jaki spowodowałem muzyką, to było, jak kiedyś z bratem rozkoszowaliśmy się raczej głośno puszczoną powyższą płytą, na podwórku letniska (bo nie było innego sprzętu poza dość wydajnym caraudio mojego wózka), między domkami letniskowymi. A następnie wrzuciliśmy Project Pitchfork ... Moherowa sąsiadka po drugiej piosence wyszła z siebie, stanęła obok, i jej się coś w czaszeczce oberwało, tak nas zjebała. Pewnie profanacja ją dotknęła, chociaż na bank nie wiedziała co i o co cho, i co się z nią samą dzieje, no po prostu świat jej się zesrał. Dla świętego spokoju i żeby potem na właścicieli, u których byliśmy w gościnie, nie rzucano krzywych spojrzeń, nawet ściszyliśmy. Fakt, siostra moherowej babci opieprzyła ją i naprostowała, aż przeprosiły nas później, ale nie mieliśmy żalu - jak już dostać polsko-katolską zjebkę to chociaż za Ensemble Organum vs. Project Pitchfork...








 

Engine: Anvil 1.08   BS