Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-02-10, piątek
Tagi:  varia, namysł
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Trafiłem jakiś czas temu na blog i sajt Steve Pavlina, który miewał i miewa niezłe teksty o personal developingu i biznesach internetowych, a kiedyś - o biznesie, o developingu gier, itd itp. I jest ta jego twórczość miejscami bardzo dobra i mądra, i pare rzeczy mi się bardzo. A parę innych rzeczy mnie wkurza, także to, że niektóre moje przemyślenia, ktoś już wypisał (na dodatek w stylu, który usiłuję czasem uprawiać) - ale czasem też z powodów merytorycznych i społecznych.

I jak tak czytam sobie 10 przyczyn dla których nigdy nie powinno pracować się na etacie, to mi się nieco ulewa na kolejne pienia zachwytu frilancersko-samozatrudnionego (a ulewa mi się nie raz). Więc rozbiorę to troszeczkę na kawałeczki (skrótowo SZ=samozatrudnienie).

1. Income for dummies.

Tak, praca na godziny jest w sumie głupia. Ale jeśli praca jest na ograniczone godziny, i nie zawraca głowy pracownikowi poza 8h na etacie, przy tym nie alienując zbytnio, to nagle już taka głupia nie jest. Bo wtedy pracownik ma 16h wolnego na dobę. Ile ma wolnego, tak naprawdę, "zrelaksowany" frilancer czy biznesmen? Z mojego skromnego doświadczenia z samozatrudnieniem, lata temu - ma mniej.

A kwestia zbudowania systemu przynoszącego zdywersyfikowany znaczny dochód 24/7, to nie jest kwestia SZ czy etatu, tylko kwestia jak bardzo smart są dyskutowani smart people - ponieważ takich SZ jest procent promila, sugerowałbym nie "smart people" ale "smartest people" (wrócę do tego w konkluzji).

2. Limited experience.

Tu argumenty są poniżej mułu pod dnem - to, że ktoś nie umie rozwijać się w pracy na etacie, to znaczy że nie umie się rozwijąć w ogólności (co dość powszechne). I nie, jak pójdzie na SZ to nie zacznie się nagle rozwijać, bo z pustego i Pavlina nie naleje.

3. Lifelong domestication.

Całe nasze życie to jest "conditioning made you a pet for life", i sugerowanie, że nieee, że trzeba być "naprawdę" wolnym, bo coś tam to mrzonka (kto ma wątpliwości, niech poczyta o "dzikich dzieciach" albo prawdziwą historię Robinsona Crusoe czyli Selkirka) - tak naprawę, idzie nie o wolność, tylko o zwykły socjopatyczny egoizm. A w ogóle, praca na etacie, we w miarę cywilizowanych krajach i miejscach, to nie obóz koncentracyjny, for krajst.

4. Too many mouth for feed.

Archetyp korwinistów, randystów (od Ayn Rand), itp. "Podatki to zło i koszt, socjal to zło i koszt, pracownicy to zło i koszt, dyrekcja to zło i koszt, w ogóle wszystko poza moim prywatnym zyskiem, który mnie i tylko mnie się należy, to zło i koszt". Otóż nie, i naprawdę, zdumiewające, jak ci niby inteligentni ludzie, fundamentalnie nie rozumieją, że społeczeństwa, kultury, warunki, i okazje, w których se kręcą prywatne zyski, zaistniały i są uwarunkowane, przez istnienie cywilizacji potężnie zasilonej m.in. podatkami i socjalem. Bo nie mamy XIXw, gdzie można było se zasilić swoja cywilizację grabiąc kolonie (chociaż, niektórzy próbują, vide akcje inwestorów wobec rynków azjatyckich bodaj 15 lat temu, albo Chin wobec Afryki itp. obecnie) - więc nie, niewidzialna ręka rynku nie zapewnia rozwoju, ani znośnego poziomu życia, stąd przestańcie marudzić na te "many mouth for feed" albo won do Somalii. 

5. Way to risky.

Szef nas może zwolnic, i dlatego "morons"? FYI - wygrywają organizacje. Państwa. Korpo. Systemy. Jednoosobowemu frilancerowi nikt nie powie "you are fired", ale kto powiedział tak którejś Big Korpo czy państwu? Więc, choć ja czy ty nie jesteśmy Big Korpo czy państwem, ale jako mający pewien udział w państwie czy etacie w Big Korpo podpinam się pod mniejsze ryzyka i większą pewność, niż na SZ. A szczególnie przykry jest ideolog SZ, który jak trwoga to do państwa, po law enforcement czy socjal.

6. Having an evil bovine master.

Przy takiej opinii pozostaje złozyć kondolencje w temacie rodziców i nauczycieli opiniodawcy. Tudzież zadumać się nad tym czy wychowuje swoje dzieci ew. skąd się ulągł, ze mchu i zgniłych liści, czy może jednak przez masterów, których słuchał, albo którzy napisali mądre książki jakich się naczytał. Co w ustach człowieka pretendującego do master personal developera, śmierdzi. A wracając ze świata ch... analogii pt. "Who’s your daddy?" do świata realnego - tu jest jak w życiu, Funky, bywają paskudni ojcowie, szefowie, nauczyciele, ale bywają też dobrzy, mądrzy i mentorzy, w tym - szefowie również.

7. Begging for money.

Mój ulubiony dowcip korwinoidów i randoidów. Otóż jak ja rozmawiam na etacie o pieniądzach, to ich zdaniem "begging for money", jak oni, fistowani przez niewidzialną pięść rynku, rozmawiają o pieniądzach z kontrahentami, klientami, itd. to są "wolne negocjacje". Jaaasne, oczywiście, racjonalizacja piękna rzecz.

8. An inbred social life.

To jest akurat, moim zdaniem, cecha danego osobnika, niezależna od etatu czy SZ.

9. Loss of freedom.

Teoretyczna wolność piekną jest, ale praktyczną wolność w kapitalizmie dobrze wyjaśnia wierszyk "Wolny najmita", czym różni się "prawdziwa" wolność od "niewoli". A hasełko "Be smart.  Be nice.  Do what you love.  Have fun." może być prawdziwe dla etatu, i wcale niekoniecznie zachodzi na SZ czy frilancerce. I tak w zasadzie kondolencje, jeśli ktos pracował w tak toksycznych firmach jak z tego punktu, że obey master i nic nie wolno (tyle że IIRC Pavlina tutaj ogólnie zmyśla, bo na etacie praktycznie nie pracował...)

10. Becoming of coward.

Tak, to ważna rzecz, bo odwaga to w ogóle ważna rzecz. Serio. Tylko, że skądinąd, na etacie można rozwijać odwagę cywilną, jak i inne cnoty, w znacznie trudniejszym środowisku i wszechstronniej niż na SZ. Więc jeśli to akurat ma być celem (rozwijanie odwagi i cnót) to raczej odwrotnie - nie uciekaj na cieplutkie spokojniutkie (w opinii Pavliny et co.) SZ, tylko zatrudnij sie w Apple czy innym M$, działaj, awansuj, i przy okazji zreformuj je na wzór Gore czy Googla, wtedy pokażesz, że masz odwagę i jądra jak stado bawołów, a nie wtedy, jak podejmujesz wielce odważne decyzje w zaciszu kacika małego frilancera.

Konkludując - jak się jest białym cwanym mężczyzną #po40, i bogatym, albo wręcz odnoszącym sukcesy, to wypadałoby się trzy razy bardziej zastanowić, nad tym, co się mówi i proponuje, i jakie daje rady, także biednym, wykluczonym, młodym, głupim, skażonym wyuczoną bezradnością i depresją. Bo inaczej łatwo wyjść nie na personal developera, tylko na zadufanego kutasa.







2012/02/10 18:00:06
O rany jaki glupi ten Pavlina, ze Ci sie w ogole chcialo o tym pisac! Ja takich kolesi rozpoznaje juz po napuszonym stylu "10 powodow dla ktorych X", gdzie X to jakas radykalnie radykalna porada zyciowa. Styl "trenera-konsultanta". Bueeeee.


Boni
2012/02/10 21:09:20
@ramone

A tak jakoś miałem fazę dobroci i uśmiechu do świata, że poczytałem se różne jego kawałki, ale im bardziej czytałem, tym bardziej były to głodne kawałki i uśmiech mi znikał; i faktycznie, masz rację, miejscami to jest odrzucający styl napuszonego konsultanta Tier 1. A jedyne co IMHO rzeczywiście dobre u niego kiedyś znalazłem (ale mam cały czas wrażenie, że skądeś to znam i zajumał gdzieś ten pomysł) to jest ten patent
www.stevepavlina.com/blog/2005/01/how-to-discover-your-life-purpose-in-about-20-minutes/
Może niekoniecznie to działa dokładnie tak jak Steve pisze, i nie o to w tym chodzi, ale zabawa jest pouczająca, emocje spore, i wnioski bywają zaskakujące.


2012/02/10 21:32:03
"Repeat step 3 until you write the answer that makes you cry."

Ale chodzi o płacz czy wrzask?


Boni
2012/02/11 07:48:33
@janekr

Myślię że oba efekty są możliwe, słuszne i zbawienne. Bardziej ważne, żeby emocje były najgłębsze i najszczersze. Więc widziałbym to jako płacz, z którym musisz się chować na godzinę w kiblu, przed całym światem, albo sekwencję, że wychodzisz na balkon, i krzyczysz, aż się porzygasz, a jak już się porzygasz, to jeszcze sobie trochę pokrzyczysz, itp. A nie że ktoś se łezkę elegancko uroni nad swym życiem krótkim zasraniutkim, albo kurwnie parę razy; i to niby ma być oświecenie co do sedna życia.
BTW to co Pavlina napisał o swoim "teście" i jego konkluzja, to IMVVHO wydaje mi się fałszywym poziomem (np. to jest znacznie za skomplikowane jak na najgłębszą emocję), po prostu zatrzymał się za wcześnie.


2012/02/11 11:40:39
Rany, ten Pavlina bredzi, jakby był napastowany przez jakiegoś evil bovine master w ciemnym kubiklu openspejsa i jeszcze nie otrząsnął się z szoku.
Wygodnie przemilcza takie drobiazgi jak to, że freelancer nie dość, że musi robotę wykonać, to jeszcze musi ją sobie znaleźć, i jeszcze wyegzekwować należność. Że owo "You're fired" jest w gruncie rzeczy dobre, bo masz jasność sytuacji, wtedy bierzesz i szukasz następnej pracy, a jako freelancer dowiadujesz się, że jesteś "fired" dopiero wtedy, jak się tego domyślisz z powodu przedłużającego się braku następnych zleceń, bo w środowisku "równoprawnych podmiotów gospodarczych" nikt się nie bawi w informowanie "panie Ziutku, to było ostatnie zlecenie, znaleźliśmy lepszą ofertę". Że prawa pracownicze choć odrobinę znoszą dysproporcje możliwości między Big Korpo, która może wszystko, bo ma forsę, prawników i nic nie musi, a Ziutkiem, który ma kredyt i rodzinę na utrzymaniu - freelancerowi Big Korpo może nie płacić miesiącami, bo przecież jest "równoprawnym podmiotem gospodarczym" i nie ma na nią bata poza sądem, za pomocą którego można wyszarpać jakieś resztki po dwóch latach procesu, co nijak nie rozwiązuje bieżącego problemu spłaty kredytu i utrzymania rodziny. I tak dalej.


Boni
2012/02/11 12:48:54
@jop

No właśnie, no właśnie. Skądinąd moja w sumie fajna przygoda z drugą własną firmą skończyła się mniej więcej na "Wie pan, tak w zasadzie mieliśmy zabudżetowany ten remont szkoły, ale jakoś tak się nam forsa rozeszła, więc zapłacimy za pół roku. Może.", i to kiedy miałem już pracowników, czyli "koszty" ;) i zainwestowałem sporo w tenże remoncik. A niejednemu i mnie też, wydawało się, że kto jak kto, ale duża gmina (as - duża budżetówka), z jasnym budżetem, planem inwestycji, podlegającym jawności i jakiejś kontroli zarządzaniem, to jest najlepszy możliwy kontrahent, może i wymagający, ale tylko się podpiąć i robić. Ależ byłem naiwnym łosiem (c) by Teklak.

Z innej beczki, już pomijając (nie)etykę biznesu, w kontekście tego co piszesz, nie chciało mi się rozwijać w noci tematu "many mouths to feed". Bo np. to ja jestem obecnie ten dodatkowy ryj do nakarmienia, jako utrzymanie ruchu fabryki - przecież tylko generuję koszta, nic nie produkuję. Podobnie np. jak 100 salesmanów. Tylko że tak może myśleć tylko bardzo tępy robotnik albo bardzo tępy gimbus-korwinoid, albo ekstremalnie tępy menager. Bo na tym polega organizacja w opozycji do SZ - teoretycznie tylko 500 osób generuje pracą zysk, ale opłaci się, jak dodatkowe 20 dba o maszyny i fabrykę, 100 robi za sales i market support, i nawet kilku zarządza tym wszystkim, i organizacja kwitnie.
A tylko co głupszym samozatrudnionym wydaje się, że produkują pure zysk, a reszta (utrzymanie środków, zarządzanie, marketing, sprzedaż) to zachodzi mimochodem, albo da się outsourcować, ogólnie, że nie jest ich pracą.


2012/02/11 20:39:31
@jop

Pamietaj ze Pavlina nie jest freelancerem w Polsce. Placenie pracownikom kontraktowym po 2 latach procesu to nie jest norma w krajach Pierwszego Swiata.


2012/02/11 20:41:11
Aha, i on w dodatku siedzi w USA, gdzie wiele stanow jest "right to work", i prawo pracy daje etatowcom nieco mniejsza ochrone niz (teoretycznie) w Polsce.


2012/02/12 15:30:14
@boni
"Zapłacimy za pół roku. Może"
Dodajmy, że często słyszy się to po jakimś czasie (np. dwa miesiące po) wysłaniu klientowi faktury. Dla niezorientowanych: to znaczy po tym, jak już się zapłaciło VAT. Więc jest się w plecy czas, jest się w plecy koszty, i jest się w plecy 23% wartości kontraktu.
@jop
Z BigKorpo to jeszcze bywa tak, że zanim się podejmie decyzję pójścia z nimi do sądu, to jeszcze upływa dużo czasu. Problem nie w tym że "strach przed przegraną" czy coś. Oni po prostu z reguły płacą z opóźnieniem. Wiadomo jedno - pójdziesz do sądu, to będzie Twoja ostatnia kasa od tego klienta. Trochę problem, jeśli to jest jeden z trzech możliwych klientów w promieniu 300 km...


Boni
2012/02/12 16:02:53
@charliebravo
"Wiadomo jedno - pójdziesz do sądu, to będzie Twoja ostatnia kasa od tego klienta. Trochę problem, jeśli to jest jeden z trzech możliwych klientów w promieniu 300 km..."

Na takich warunkach, to ja już nigdy więcej nie mam zamiaru tworzyć nawet mikrobiznesu ;) na umowę zlecenie mogę takie rzeczy robić, i tyle. BTW a urok posiadania "w tle" etatu, jest też w tym, że na "ale my musimy mieć fakturę VAT a nie umowę o dzieło czy zlecenie" (nie ważne, że o VAT i jeszcze małe co nieco taniej...) mogę powiedzieć "spoko loko, to nara, znajdźcie se firmę do tego". Jakbym był "wolnym przedsiębiorcą" to nieraz byłoby trudno tak powiedzieć...


2012/02/13 13:35:10
O, własnie Polityka dostarczyła ilustracji do wpisu.


2012/02/14 11:14:46
@aniou i artykuł w Polityce
He he he, wywiadownie gospodarcze i monitoring płatności, dobre sobie.

Weźmy dla przykładu Firmę X, dużego producenta małych diesli. Otóż jeśli Twoja firma robi coś na zlecenie Firmy X (de facto), to umowę podpisuje ze spółeczką-córeczką Firmy X - "Firmą X Zakupy", sp. z o.o. a jakże, i z kapitałem zakładowym "czapka gruszek". Faktura jest na "Firmę X Zakupy", i płaci też "Firma X Zakupy". To znaczy jak już zapłaci, bo to trwa:

Na dzień dobry Ci nie powiedzą, ale prędko się przekonasz, że mają taki drobny zwyczaj: płacą tylko dajmy na to 11-go (w jeden arbitralnie wybrany dzień miesiąca). Więc jeśli nie dostajesz przelewu (po terminie, przed terminem nikt nawet nie oczekuje), i dzwonisz z pytaniem, czemu nie zapłacili, miła pani po drugiej stronie bardzo się zdziwi "och, nie było jeszcze 11-go, nie wysyłaliśmy przelewów". Więc czekasz do 11-go plus delta na papierki i bank. Jest 15-sty. Przelewu nie ma dalej.

Dzwonisz z pytaniem, czemu nie zapłacili, "no cóż, ludzie z Firmy X nie potwierdzili że można dokonać przelewu". Odpowiadasz na to, że podpisali protokoły odbioru trzy miesiące temu, że korzystają z systemu aż miło i już zamawiają dodatki. "Przykro mi, mówi pani, Ważny Dyrektor nie potwierdził nam faktury do wypłaty".

Więc dzwonisz do ludzi, którzy odebrali system, o co chodzi panowie? "Ano niestety, Ważny Dyrektor jest na urlopie i nie potwierdził żadnej faktury. Będzie za dwa tygodnie". A tak w ogóle, to oni się trochę boją zawracać mu głowę nawet jak wróci, ale to fajne chłopaki, i współczują Ci, i fajnie się z nimi pracowało, dlatego po trzech z kawałkiem tygodniach dostajesz telefon, że załatwili, żeby klepnął.

Niestety, jest już 13-sty...i tak zupełnie gładko i bez problemów płacą w sumie pół roku po terminie. Mówimy o sytuacji NORMALNEJ, bez sądów i innych takich nieprzyjemności.

Sidenote 1: gdy słyszę, że ktoś hejterzy działalność gospodarczą, albo inne spółki, że to, patrz pan, wypasione fury w koszty, paliwo w koszty, wszystko w koszty, podatki niskie i żyć-nie-umierać, to wiem że widzę gościa, który SOBIE WYOBRAŻA, bo to wcale nie jest takie różowe. Czasem działalność ma przewagi nad etatem, czasem nie, ale to nie jest łatwy przepis na klawe życie

Sidenote 2: IMHO najlepszy sposób na leczenie z korwinizmu, to jest tak z dziesięć lat działalności na "wolnym rynku". Nie ma nic lepszego, żeby się przekonać, że
a) państwo wcale nie przeszkadza tak bardzo, in fact, prawie nie
b) to i tak jest mały Miki w porównaniu z tym, jak przeszkadzają inne rzeczy
c) te wszystkie proste zasady, że "klyent kupi tańsze i lepsze bo mu się opłaca", to sobie można o kant d... rozbić
d) "wolny rynek jest najlepszy", taaa, pewnie, kaprysy bankierów od nieruchomości w Stanach mogą rozbić całkiem fajną niewielką firmę (zajmującą się czymś zupełnie innym) w Polsce w jakiś miesiąc
e) I tak dalej

No chyba że biznes polega na przewożeniu spirytusu z Ukrainy i nielegalnej produkcji wódki. W takim to Państwo na pewno przeszkadza. I dobrze.

@boni
"Jakbym był "wolnym przedsiębiorcą" to nieraz byłoby trudno tak powiedzieć..."
No tak, tylko że z drugiej strony nic poważnego nie zrobisz mając etat na głowie. Powyżej na przykład pisałem o temacie, który dziesięciu chłopa gryzło rok - to się tak nie da żeby mieć etat i zabezpieczenie.


Boni
2012/02/14 11:36:45
@charliebravo

No tak, mniej więcej jest taka praktyka. A na zgniłym zachodzie jest nieco lepiej, ale też nie jest jakoś specjalnie różowo.

"Jakbym był "wolnym przedsiębiorcą" to nieraz byłoby trudno tak powiedzieć..."
No tak, tylko że z drugiej strony nic poważnego nie zrobisz mając etat na głowie. Powyżej na przykład pisałem o temacie, który dziesięciu chłopa gryzło rok - to się tak nie da żeby mieć etat i zabezpieczenie."

Ale nie o to idzie czy tematy są poważne i czy robię je w rok, tylko czy za poważne pieniądze (i najlepiej w parę dni) :D


2012/02/14 12:57:10
@boni_s
"No tak, mniej więcej jest taka praktyka. A na zgniłym zachodzie jest nieco lepiej, ale też nie jest jakoś specjalnie różowo. "
Ja nie mam złudzeń, i to nawet nie jest tak że to jest hejt, który mi spędza sen z powiek. Taki jest świat. Co mi podnosi ciśnienie, to jakiś Jeremi czy inny bohater, który opowiada że "małym firmom jest źle bo opresyjne państwo, walka z urzędnikami i trudno zwolnić pracownika". Acha i firmy źle pilnują pieniędzy i trzeba iść do wywiadowni gospodarczej. Takie dictum oznacza, że gość realnego rynku nigdy nie widział z bliska albo że specjalizował się raczej w organizacji "taniego paliwa/alhoholu/fajek/czegośtam" bez zbędnych opłat.


2012/02/18 21:07:51
@ramone.alcin
Na pewno jest lepiej, ale rzut oka na dowolne forum czy tam listę zajmujące się praktykami płatniczymi w jakiejś typowej branży freelancerskiej, powiedzmy, tłumaczeniowej, świadczy o tym, że to jakaś kraina wiecznej szczęśliwości nie jest.






Licencja:

Creative Commons License

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

rozie - Elektrycerze
Fri, 19 Jan 2018 07:31
@Boni Hint - rozmawiasz na blogu człowieka, który...

red.grzeg - Wielki brat paczy
Mon, 15 Jan 2018 08:24
Tak, teraz (od 2 lat?) da się założyć firmę bez...

charliebravo - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 20:33
@księgowy DG (księgowy jest za 3-4 stówki, widzę...

Boni - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 19:46
@charliebravo Primo, dlatego nawiązałem do...

Codiac - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 19:36
'Tutejsze banki, tak, śmierdzą na milę XIXw' It's...

janek.r - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 18:56
@czyli czego, 206sw? skoda fabia kombi. Chwilowo...

charliebravo - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 18:14
@Janek Ok, chodziło mi o „uogólniony za duży...

janek.r - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 17:42
@ilu ludzi wozi kombiakiem bądź SUVem jedno dziecko....

charliebravo - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 15:49
@Prowadzenie firmy w PL No wiec ja mam wrażenie (DG...

charliebravo - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 15:35
@„Hint - rozmawiasz na blogu człowieka, który...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.85   BS 2012-2017