(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)
W weekenda troszkę podłubałem w samochodzikach, pogmerałem przy zagrodzie, ale zima mnie przegoniła z outer space, i co dziwne, weekend zrobił się jakoś wyjątkowo giercowy, zamiast typowo filmowy.
Napierw znowu rozwaliłem se do samego końca Crysis 2, tyle, że na weteranie, i mimo tego było już raczej rutynowe niż ekscytujące. Ale i tak gra jest ciągle fajna, mam z nią coś podobnego jak z Quake 2 w swoim czasie, niby już nudna i rutynowa, ale jest tak dobra, że można zawsze przysiąść na chwilę.
Potem wyciągnąłem z czeluści Delta Force 2 plus dodatki, pograłem chwilę, ale to jednak jest już zabytek, no i te wszystkie misje, AI, wszystko jest raczej daremne i nudne w obecnej epoce.
Na deser stwierdziłem, że nie będę wyciągał znowu FarCry2, który uśmiecha się z półki, no niech będzie, że pociągnę w coś nowszego, padło na Skyrima.
Cóż mogę rzec - na starym paroletnim kompie chodzi przyzwoicie, zupełnie jak Crysis2. Gra się podobnie jak w Morrowinda czy Oblivona, w ich czasach, calkiem przyjemnie. Póki co wydłubałem nieśpiesznie 5 czy 6 level, połaziłem, popodziwiałem widoczki, porobiłem zadania, oczywiście nie po kolei, zabiłem smoka. Ciekawe, czy pary i chęci starczy mi jak w poprzednie Eldersy, na parę dni, czy na dłużej. Bo jakoś przez ostatnią dekadę nie mam cierpliwości do crpg na kompie, nie ważne w jakim setingu, fantasy czy cyber. Ostatni który zaprawdę przyjął się i wciągnął był DeusEx jedynka, a potem, poza siekaniną pseudo rpg jak Diablo, na nic nie starczyło siły woli, an na Mass Effecty, ani na Eldersy.
Pożyjemy, zobaczymy.