Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Codiac - Zakazane piosenki
Mon, 10 Dec 2018 15:46
Wpadło mi dzisiaj coś takiego. Może nie jest to coś...

Boni - Premium
Wed, 14 Nov 2018 13:35
@zz_top Tak szczerze, to nie ogarniam i nie wnikam,...

zz_top - Premium
Wed, 14 Nov 2018 08:52
Ej, ale czemu ty jako premium szukasz w Audi A7 czy...

Boni - Premium
Wed, 14 Nov 2018 03:11
Obejrzałem sobie różności i powiedzmy, chyba...

Boni - Premium
Tue, 13 Nov 2018 20:24
@zz_top A to faktycznie porażka. Powiedzmy, dalsze...

zz_top - Premium
Tue, 13 Nov 2018 20:07
Nawet mnie zaciekawiłeś tą germańską trójcą i...

Boni - Premium
Tue, 13 Nov 2018 19:47
@zz_top Zapewne masz rację, tyle że z merolami ze...

zz_top - Premium
Mon, 12 Nov 2018 16:29
Na fali oglądania nowego nabytku znajomego (Mercedes E...

Boni - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 09:32
@Gammon Pewnie tak, gdzieś tam były używane....

Gammon No.82 - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 06:11
Czy mi się śni, czy morskie armaty z brązu bywały w...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-01-11, środa
Tagi:  namysł, varia
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Ktoś mnie zapytał czemu poszedłem sobie w diabły z blipa.

Odpowiedź długa, dobra i piękna jest w eseju Jacka Dukaja "Za długie, nie przeczytam" i w minieseju Paula Grahama "Disconnecting Distraction" (via Ogólna teoria wszystkiego).

Odpowiedź skrócona i po mojemu - nie mam ochoty jeszcze bardziej przebudowywać sobie strukturę mózgu, co korzystanie z social networków i messengerów gwarantuje, szybko, drastycznie, i jak się wydaje, prawie nieodwracalnie. Już wystarczająco zjebał mi mózg "normalny" networking, usenset, google, fora, itp. i nie życzę sobie jeszcze większych problemów ze skupieniem, ba, z resztkami skupienia, z prokrastynacją, z rozumieniem słowa pisanego, i z wyobraźnią, żeby jeszcze mocarniej warunkować się blipem, twitem czy innymi podobnymi smsami. Zresztą, z podobnych powodów zawsze znajdowałem niekomfortowym i daremnym irca czy chaty, nawet gg czy shoutboxy na forach.

Jasne, że w ten sposób wyłączam się ze sporego kawałka teraźniejszości w sieci, tudzież z przyszłości ludzkości - bo moim zdaniem przyszłość to zanik myślenia analitycznego na rzecz asocjacyjnego; zawężenie fabuł czy wątków już nie do rozmiaru klipu, ale do półminutowej reklamy; i wykształcenie u większości wykształconej i podłączonej do nowych mediów populacji procesu analizy-decyzji-emocji (analizy jezykowej i okołojęzykowej strumienia docierających danych; decyzji co analizować, ergo "w co kliknąć" i gdzie przeskoczyć dalej, i dlaczego za 5min a nie za 5s; i emocji i pamięci wyzwalanych przez pierwsze dwie),  związanych w jeden nierozplątywalny konglomerat, na który jeszcze nawet nie ma nazwy ("ADE", analyse-decision-emotion, analiza-decyzja-emocja, w sumie jest niezłe, "ja byłem dziecko emo, a ty jesteś dziecko ade", "mam niskie ade", "jej ade jest najszybsze w klasie").

Bo ogólniej, w moim wieku i kąciku, mam wyjebane na większość świata, i co sobie i o mnie ludzie myślą. A jeszcze lubię to jaki byłem i jestem, i chciałbym taki pozostać - chcę nadal móc przeczytać w dwa popołudnia grubą książkę, a nie odkładać każdą zmęczony i znudzony po 40 stronach; nie chcę stracić zdolności analitycznego planowania procesów czy projektów w 40 krokach i dla 10 zmiennych (nawet jeśli to samo można osiągnąć asocjacyjnie/intuicyjnie i też jest fajnie i zen); nie chcę stracić resztek zdolności (i tak przecież niewielkich, w ludzkiej naturze) oddzielania emocji i pamięci od decyzji i/lub "tekstu"; chcę potrafić pracować 8h nad jednym problemem, bez 4h prokrastynacji "w międzyczasie". W skrócie - jednak dobrze mi z byciem dinozaurem, a grubych książek i normalnych filmów starczy mi jeszcze na długo.

W szczególe, jeśli się zastanowić (i moim skromnym zdaniem), sporo konfliktów i kwasów jakie powstają i powastawały w moich rozmowach z pokoleniem ADE (czyli niektórzy około 30 i większość około i poniżej 20), jest niezależna od mojej niewątpliwej bucery, czy od orientacji oponentów, ale jest wynikiem właśnie sposobu myślenia, a nie tematu, orientacji, czy nawet argumentów. Wydaje się mniej ważne, czy strony to korwinoidalny prawicowiec, lewicujący feminista, czy randysta-anarchista, ważniejsze, czy są ADE czy nie, czyli czy mają podobne struktury umysłu i wrażliwość decyzyjną i na strumień tekstu i hipertekstu. Gdyż oczywiście, że się pokłócimy tak czy owak, ale jest różnica, czy kłócimy się w warunkach rozumienia się nawzajem i komfortu językowego i poznawczego; a inaczej jeśli towarzyszy temu dodatkowo okrutna mordęga i chujnia, bo wysiłek porozumienia przekracza ludzkie pojęcie - jak kiedy jedna strona ma asocjację 20 rzeczy na raz, jest mistrzem onelinera, i ma skupienie niewystarczające do zrozumienia dłuższego zdania podwójnie złożonego i tekstu ponad 300 znaków, a druga strona nie nadąża w ogóle za dialogiem, a jednak próbuje analizować i rozbierać problem krok po kroku w miniresearchu i długich "usenetowych" akapitach.

Pytanie pomocnicze - a jak uniknąć przemeblowania ceberka w ADE, co dosyć trudne, no bo jednak sieci nie wyłączę całkiem. Co czyni temat zaskakująco podobnym do zagadnienia diety przeciw otyłości - trudno o zupełną abstynencję od jedzenia. Ludzie (w tym z esejów do których odwołałem się na początku) próbują rozwiązac problem prokrastynacji i rozproszenia ADE przez ustalenie sobie limitów, albo podzielnie "komp do pracy/pisania/książek, bez netu" - "komp do prokrastynacji/zabawy, z netem", tyle że to a) przeważnie nie działa b) i nie dziwne, bo przypomina to jedzenie o wyznaczonych porach, ale na przemian ekochlebka z pomidorkiem, i wiadra kremówek.

Stąd próbuję abstynencji nie - okresowej, czy warunkowania (że w warunkach A pracuję, B bawię się), tylko abstynencji od najbardziej "szkodliwych", a niekoniecznych, mediów i form (jak abstynencja od cukru w diecie). Takich jak blip, czy social media, czy ogólniej od wszystkich miejsc, gdzie populacja przywykła do message jakości i pojemności smsa, i gdzie nie można sensownie rozmawiać w interwale minimum, powiedzmy, godzin (znaczy, nawet jeśli technicznie można, to nikt tego nie robi i nie istnieje dialog dający miejsce czasowe na przemyślenie i przeanalizowanie czegokolwiek, a standardem jest - rzut oka na obrazek, czy wysłuchanie początku piosenki, czy rzut oka na 20 onelinerów czy dwuakapitową notkę). Czyli moje minimum to fora, usenet, emaile, z trudem łapią się niektóre blogi.

A cokolwiek szybszego i na krótszym (hiper)message - dziekuję, dinozaur wyłącza się, bo chce pozostać dinozaurem.







2012/01/11 15:02:45
Aż nie wiem co napisać, serce podpowiada coś w rodzaju "hell, yeah!", mózg kontruje że to jednak takie bardzo onelinerowe czyli sprzeczne z duchem notki. Może skomentuję w ten sposób:

Mój prywatny laptop do pracy nie jest podłączony do internetu. W domu nie mam (celowo) możliwości podłączenia go do internetu. Raz na czas potrzebuję z sieci jakiegoś pdfa, więc ściągam go na komputer żony i albo tam rzucam okiem, albo przenoszę sobie na pendrivie. Prymitywne? Owszem. Upierdliwe? Owszem, ale dzięki temu jestem w stanie pójść do roboty, popracować "for the man", wrócić do domu i jeszcze trochę popracować "dla siebie".

Zastanawiam się czy uda mi się swoje dziecko (obecnie niemowlę) nauczyć pracy w spokoju i ciszy, czy to już dla tego pokolenia niemożliwe.


Boni
2012/01/11 15:14:51
@charliebravo

Ogólnie, bo chyba niedostatecznie to wyraziłem w noci - ja nie oceniam, nowy świat tez jest fajny. Ale nie widzę w nim siebie, ani potrzeby żeby walił mi się do głowy, przez wszystkie okna na wszystkich kompach.

IMHO dla obecnych dzieci niemożliwe, ba, mam dorosłe córki, dla których to było dyskusyjne, i w praktyce niemożliwe, już 10-13 lat temu. No chyba że ktoś naprawdę chce dzieci wychować w kurnej chacie, bez tv i netu, ale to jest wychowywanie dziwolągów i przyszłych obiektów freakshow i wykluczenia, bo świata się nie zatrzyma.

Anecdata niedawna - dzieciaki na poziomie 2 klasy bodaj (szefa córka), ŻADNE dziecko w klasie nie rozumie i nie potrafi, po kilku lekcjach, sklecić uproszczonej namiastki równania (w typie - ile masz oddać jabłek Joli, jak masz 7 jabłek, a ma ci zostać 3; czyli zapisu w rodzaju 7-...=3), natomiast WSZYSTKIE udzielają na tak postawione zadanie prawidłowej odpowiedzi... co podobno nawet młodą nauczycielkę rozłożyło z wrażenia.





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018