Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...

igor - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 08:36
Lem o tym pisał w latach 90. A ja (i, w zasadzie,...

Boni - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 21:01
@zz_top IĆ STOND! właśnie się dziś...

zz_top - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 12:52
@Wolałbym, żeby tzw. ludzie rozumieli a nie ślizgali...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 12:21
Koraliki, bigle/zapinki/inne komponenty, dużo metrów...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:23
@Gatling @sroko-chomiki Zdefiniuj "skład...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:18
Oj bo na koralky.cz mają co jakiś czas wyprzedaże...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 10:34
@Gatling "Panie, czy pan mnie usiłujesz obrazić?",...

Gatling - Dialogi
Sun, 9 Sep 2018 17:03
Koraliki japońskie, unless Preciosa wypuściła...

hellk - Top gun
Mon, 3 Sep 2018 16:12
@bibliografia Jakieś 10 lat temu dostałem od...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2011-12-01, czwartek
Tagi:  hejt, unrealpolitik
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

A nawet, kto łeb urwie hydrze chytrze, czego wieszcz zapomniał dopisać. Jaka hydra przemyka się tu i ówdzie przez interenetsy, a nawet przez real life, i jej łby odrastają szybciej, niż ludzie dobrzy i mądrzy mogą je obcinać? Naiwny neoliberalizm czy leseferyzm spod znaku Korwina-Mikke w wersji nastolatków; czasem nawet takich już całkiem dorosłych, no ale niekoniecznie mentalnie. Jest to zespół poglądów tak oderwanych od rzeczywistość XXIw., że po prostu odechciewa się dyskusji, a jednocześnie, jest tak naturalny dla niedojrzałych homo sapiens-a-może-i-nie-sapiens, że ciągle i ciągle odrasta wśród gimbusów (aż, jak słyszałem ostatnio, JKM znowu pomyliły się zupełnie przyczyny i skutki, i uznał że jest tak wpływowy, że generuje pierdololo neoliberalne, zamiast pojąć, że podpiął się ze swoim pierdololo pod populistyczną najgłupszą dziecinną logikę i ekonomię Kalego).

Żeby mieć gdzie odsyłać ludzi naiwnych, a czasem - kłamliwych buców, wypału..., tfu, wypunktuję sobie tutaj główne łby tej hydry, i będę przypalał kikuty żywym ogniem:

1) Podatki w ogóle, a szczególnie podatki progresywne, tłumią przedsiębiorczość, niesprawiedliwie zabierają nam naszą krwawicę, pracodawcy i finansiści itp się wyprowadzą, benzyna jest za droga, i w ogóle laboga. Nieprawda. Sprawdź historię prosperit i podatków (income tax) USA. Dla analfabetów - np. 1950 i okolice - najwyższy wzrost PKB USA, i podatek progresywny od 38% do 91%; albo cała dekada prosperity, czyli 60, obłożona od 26% do 89%. O progresji podatkowej czy opodatkowaniu bogaczy, co to się obrażą i sobie pójdą, tylko, że niekoniecznie, napisano już dość, i jeśli ktoś to jeszcze chce dyskutować z pozycji monetarystycznych czy antykeynesowskich w 2011, po całej serii kryzysów i bailoutów, to won na drzewo. Et caeterum censeo - czy w twoim świecie ludzie emigrują do czy ze Skandynawii?

2) Ubezpieczenia zdrowotne to rozbój i marnotrawienie naszej krwawicy przez aparat państwowy czy w typie ZUS, wolimy leczyć się sami. Nieprawda, a wolicie, bo jesteście młodzi i zdrowi. Bo za "swoje" w PL 2011, to możesz se kupić, czy w formie usługi as is, czy ubezpieczenia, dentystę albo poród, ale nie onkologię czy wycięcie Czegoś Ważnego, o Wszczepieniu Czegoś W To Nagle Puste Miejsce nie mówiąc. A w korwinlandach pod tym względem, jak USA, gdzie naprawdę kupuje się "za swoje", system nie jest ani wydajniejszy (jak widać tu i tu) ani tańszy, niż np. w Szwecji. Co gorsza, wydaje się niewiele wydajniejszy i znacznie droższy niż w Polsce. A IMHO dodawanie do raka w rodzinie, bankructwa tejże rodziny, co dość typowe w USA, w imię pierdololo leseferyzmu i niewidzialnej ręki rynku, jest tak nieetyczne, że nie mieści się dyskursie ludzi cywilizowanych.

3) Ubezpieczenia społeczne, socjal, i temu podobne, to rozbój i marnotrawienie naszej krwawicy przez aparat państwowy czy w typie ZUS, wolimy naskładać se emerytury sami. Wolicie, bo nic nie składacie tak naprawdę, a emerytura nie mieści sie jeszcze wcale w waszym biznesplanie, jest odległa jak lot na Marsa. Ale co gorsza, renta też. Ba, nawet ciąża, cudza czy własna, też. Albo wypadek dzieciaka. Więc przemyśl jenu z drugum, co się stanie jak JUTRO będziesz miału 100% inwalidztwa, albo tylko ciążę, i czy masz na to wykupione autocasco, poza systemowymi zdobyczami socjalnymi, bo raczej wątpię. Et caeterum censeo - czy w twoim świecie ludzie emigrują do czy ze Skandynawii?

4) Pracodawcy wcale tak bardzo nie wyzyskują, jest przeciez wolność umów i w ogóle dorośli jesteśmy, praca i narzuty na nią są za drogie, pracownik to generalnie koszt, i niech nie fika bo [tu zylion megagłupot]. Pracodawca z definicji wyzyskuje pracownika. Jakby sam pracodawca, nie ważne jakie bajki opowiada, i nie ważne jaki jest koszt pracy, nie widział zysku generowanego przez pracownika, to by jutro pracownika zwolnił, pomimo wszelkich obwarowań. Więc nie róbcie innym i sobie wody z mózgu bredniami, jak to pracownik jest kosztem, albo jak to pracodawcy się obrażą i zlikwidują biznesy i położą forsę na fundusze czy giełdę, "bo tam mają 15% zwrotu" (ciekawe, gdzie są takie fundusze, i dlaczego ktokolwiek inwestuje w cokolwiek poza nimi, skoto to takie łatwe i przyjemne). Po 150 latach walki i umów o zabezpieczenie socjalne i przed wyzyskiem każdy, nawet młody i głupi, powinien widzieć, że w rozwiniętym kapitalizmie praca najemna, KAŻDA, to wyzysk, że pracodawcy en masse nie mają żadnych hamulców przed podkręcaniem wyzysku/maksymalizacją zysków z cudzej pracy, czyli rąbaniem pracownika na kasie, czasie, przestrzeni, zdrowiu, bezpieczeństwie, i innych parametrach, aż do punktu równowagi jak w Wielkim Kryzysie albo w połowie XIXw. na Zachodzie, albo jak w Trzecim świecie obecnie, i jedyne co ich powstrzymuje, to prawo, państwo i umowy społeczne. A jeśli pracodawcy uważają, że praca jest w PL za droga, to niech sami wezmą się za robotę, albo zwiną biznes do Somalii czy innych Indii, albo i całkiem, i ogólnie nie zawracają dupy.

5) Samozatrudnienie jest fajne, a etat to ZUO, bo punkty 1-3. Samozatrudnienie jest dla wszystkich da best. Samozatrudnionym należy się, bo są "99%". Nieprawda. Samozatrudnionych i podobnych w PL jest 3,3mln, i to już razem z w miarę legalnymi utrzymankami i pomocnikami (żony, dzieci, itp), a ludzi na etatach jakieś 11mln (z czego 3,6 to budżetówka, a 6,7 to etaty w prywatnym, dane za GUS 2009). Więc nie, nie jesteś, drogi młody zdrowy, rzutki, mobilny, singlowy/dinksowy frilancerze, tym "oburzonym 99%", jesteś niszą niszy, i nie projektuj swojego kącika na gospodarkę narodową, czy ogół pracujacych. A sugerowanie wszystkim samozatrudnienia jako 8 cudu świata, jest jak sugerowanie "niech jedzą ciastka" przez wiadomą personę i rozważ jak skończyła.

6) Lepsze obecne zarobki i zmniejszyć podatki, niż wieksze zarobki i większe podatki. Co jest zgrabną kombinacją punktów 1-3 w pigułce z psychologicznie trywialnym "lepszy wróbel w garści", i zgrabną odpowiedzią jest niestety nudne: et caeterum censeo - czy w twoim świecie ludzie emigrują do czy ze Skandynawii? Żeby nie było całkiem nudne - pewnie, że można w zamieszaniu przesadzić, i stracić konkurencyjność względem hipotetycznych Chin, ale po pierwsze daleko nam do tego, po drugie, podyskutujmy w takim razie o wydajności pracy, tak, także twojej, drogi korwinoidzie, i dlaczego statystycznie jest dwa razy niższa niż w krajach rozwiniętych.

7) Krzywa Laffera uber alles. Nieprawda. Tak ogólnie, to zależność między daną aktywnością gospodarczą (ilościowo) a kosztami dodatkowymi (podatkami, cłami, mytami, itp) tej aktywności jest najoczywiściej znana od wieków i od starożytności, i nie od gościa co mazał po serwetce tłumacząc to debilowi Chenneyowi, tylko przez stulecia rozważań i negocjacji, odkąd są cła i podatki. BTW najbardziej spektakularny efekt obniżenia ciężarów dodatkowych w czasach nowożytnych to IMHO nie reagonomika lat '80 w USA, która kosztowała deficyt i grzybnię lat późniejszych, tylko na przykład cła na herbatę w UK za Pelhama, efektowne zmniejszenie cła z 119% na 12% bez zmiany przychodu Korony, plus utrata "pracy" przez coś koło 40000 przemytników herbaty plus utrata pracy przez ścigające ich służby. Fajnie, nie? JKM klaszcze się oburącz po łysinie. Ale teraz uważaj, jeden z drugim leseferysto - to, że zależność w typie Laffera ISTNIEJE, nie znaczy, że ktokolwiek ją ZNA dla danego mechanizmu gospodarczego, w szczególe - gdzie jest punkt równowagi i jak zmienia się krzywa w czasie. Bo ekonomia nie jest nauką tylko paranauką, i ok, można badać se krzywą Laffera eksperymentalnie, ale to dość słabe (bo nie wyodrębnisz układu badanego) i może być dość kosztowne, także społecznie. I ponieważ nie można tego modelu używac do jakichkolwiek predykcji, w ogóle czegokolwiek poza tłumaczeniem prostych zależności tępawym politykom, NIE ARGUMENTUJEMY Z KRZYWEJ LAFFERA.

8) Płaca minimalna to ZUO. Podniesienie płacy minimalnej razy dwa, to absurd. Ej, czemu żałujecie tym najbiedniejszym i wykluczonym paru stówek, albo trochę więcej? Niech zgadnę - z ignorancji? Bo kogo obchodzi, że w PL jest pracowników na minimalnej zaledwie 5%, gdzie np. w takiej Francji 15%. Albo że jak pokazały solidne badania np. przy wprowadzaniu płacy minimalnej w UK, prawdziwi i realni pracodawcy, a nie ci zmyśleni przez gimbusów, mają płacę minimalną centralnie w dupie, bo i tak płacą znacznie więcej przeciętnym pracownikom, i po prostu kalkuluja właściwie koszta pracy, i jadą dalej. I w zasadzie wszystkim jest lepiej, no dobra, prezio big korpo wymieni se learjeta, a wąsacz z PPHU mercedesa, co 4 a nie co 3 lata. O, tu mi łza spływa z tego powodu.

Podsumowując, teraz w drugą stronę - oczywiście, że marksizm, czy keynesizm, czy ich ponowoczesne odmiany, też nie tłumaczą świata i nie działają tak doskonale jak je "sprzedawano" w ich czasach, ale jednak tłumaczą znacznie wiecej i lepiej pasują do ogólnie dostępnych danych ekonomicznych, gospodarczych i społecznych. Do neoliberalizmu i leseferyzmu, pasuje wyjątkowo dobrze Somalia czy jakieś inne pogranicze Kongo, i tam sugerowałbym emigrację zdrowych, rzutkich i rumianych zwolenników indywidualizmu, wolnego rynku, i uogólnionego zarabiania na siebie i na swoim, bez oglądania się na społeczeństwo, prawa ludzkie i boskie. Szerokiej drogi życzę.







2011/12/01 18:55:58
Będę chciał zapewne skomentować, ale zacznę od metadisklajmera:

Nie mam najmniejszego zamiaru pisząc tu cokolwiek zaczynać od disklajmera: "nie jestem korwinistą, ALE"

Etykietowanie jest gupie.


Boni
2011/12/01 19:40:57
@janekr

No to mój metadisklajmer jest - notka NIE jest otagowana "namysł".

Przemyśl.


2011/12/01 20:10:19
Ja myślę, że w polskim życiu publicznym występuje oczywiście naiwny gimbusiarski neoliberalizm, ale także równie głupi, naiwny antyliberalizm. Z naciskiem na naiwny, bo ani jedni, ani drudzy nie mają głębszego czy choćby płytszego pojęcia o liberalizmie.

Nie wiem, co bardziej szkodliwe, w sejmie tych drugich więcej, w juznecie tych pierwszych.


2011/12/01 21:23:46
"Dla analfabetów - np. 1950 i okolice - najwyższy wzrost PKB USA, i podatek progresywny od 38% do 91%; albo cała dekada prosperity, czyli 60, obłożona od 26% do 89%."
No tak, ale ile wtedy musieli płacić obowiązkowych quasi-podatków od wynagrodzeń? Pytam bo nie wiem. Gdy się policzy ile tego u nas idzie, najpierw na ZUS-y NFZ-y itp, a następnie, z tego co trafia nam do kieszeni, ile potem oddamy w postaci VAT-u od wszystkiego, akcyzy, plus to wszystko czego nawet nie pamiętam, to się okaże że fiskalizm sięga lekko licząc 70-80% dochodu. Różnica niezbyt wielka... Inna rzecz że ostatecznym efektem jest obciążenie wysokie ale mało progresywne, niemal liniowe, a w niektórych elementach (np podatki od paliw) wręcz bardziej pogłówne, niż liniowe.


Boni
2011/12/01 21:25:32
@janekr

Mhm, tyle że ja słabo orientuję się w temacie Sejmu, a domorośli leseferyści wyłażą mi ostatnio bokiem i spod kamieni - nie tylko ten co go MRW wywlekł z frilancerki, ale i IRL też paru, i nawet na forum samochodowym wynikło (zaczynając oczywiście, od podatków w paliwie). Stąd hejtnotka w takiej formie, zakresie i poziomie, żebym mógł linkować różnym miłym acz naiwnym ludziom.


Boni
2011/12/01 21:33:01
@kuba

I to jest właśnie kamień obrazy, że różności i zaszłości wypłaszczają sumę podatków w jakieś pogłówne, a progresja jest fikcją.
Co do fiskalizmu, ja dla PL przeważnie zaokrąglam do 100%, a co, niech tam. Tylko point jest w tym, że w Danii jest raczej 200% - et caeterum censeo...


2011/12/01 21:44:13
@ składki ZUS
Są słabe, bo jest to pseudopodatek o charakterze liniowym i to z górnym ograniczeniem - czyli gorzej niż liniowy.
Moja propozycja: zamiast "wypracowanej" (hehe), emerytury, państwowa renta, jednakowa dla każdego, kto przekroczył właściwy wiek. Ile miałaby wynosić? +- tyle, ile dziś średnia emerytura. Obecnie jest tak, że biedny ma niską, a bogaty wysoką emeryturę, right? Jednakowa renta zmniejszy więc te nierówności - chyba trudno zaprzeczyć. Co do finansowania: likwidujemy liniowe składki ZUS, a w zamian podwy zszamy adekwatnie podatek dochodowy, jak najbardziej progresywnie, proszę bardzo. A więc po stronie zasilania systemu rownież zmniejszamy nierówności społeczne.
Z góry odniosę się do zarzutu: "jakże to tak, jeden pracuje, oddaje więcej, inny mniej albo wcale, a mają dostać tyle samo?" A czy "dostają" tyle samo w służbie zdrowia, szkolnictwie, bezpieczeństwie itd. W końcu starość to niezdolność do pracy jednakowa dla każdego, niech i renta będzie taka sama. Zdaje się, że w Australii jest coś w ten deseń i działa, ale szczegółów nie znam...

PS Oczywiście jestem świadom że propozycja jest nie do wprowadzenia ze względu na prawa nabyte, chyba że wszystko pierdyknie i trzeba będzie budować coś na gruzach.


Boni
2011/12/01 21:59:34
@kuba

Mam wrażenie, że powinieneś doczytać o kalkulacji świadczeń ZUS (emerytur, rent) - IIRC są tak skonstruowane, że wypłaszczają świadczenia baaardzo degresywnie, więc bardzo egalitaryzują świadczeniobiorców (przynajmniej obecnych i przyszłych, bo jakieś chore postkomuny, to co innego), jedyny problem, gdzie wypada minimum i dlaczego na 700zł IIRC a nie na 1700, ale to z przyczyn budżetowych, oczywiście. Ogólnie ta połowa tezy, i zarzuty, które na wyrost odpierasz, są już "załatwione" o ile rozumiem ZUS.
Co do składek, to szczerze mówiąc, IMHO żadna różnica, i tak parapodatek i tak, bo jeszcze co najmniej przez ładne kilkadziesiąt lat będzie to budżet (chyba, że coś pierdolnie).


2011/12/01 22:25:45
@boni
"IIRC są tak skonstruowane, że wypłaszczają świadczenia baaardzo degresywnie"
Hmm? według "nowych zasad" bierze się zwaloryzowaną sumę składek odłożonych na indywidualnym koncie, i dzieli przez statystyczną długość życia na emeryturze - i to jest podstawa śwaidczenia, w urposzczeniu. Coś tam jeszcze dochodzi, jakiś składnik socjalny. Późno jest i szukać się nie chce, ale chyba się niespecjalnie mylę. Degresywność polega na tym IIRC że ogranicza się górne składki od dochodu pracującym, czyli również emerytury. Taka to degresywnośc...
Co do finansowania, to nie zgadzam się: finansowanie składką jest liniowe, a finansowanie podatkiem jest dokładnie tak progresywne jak sam podatek. Wszak sam przyznałeś (->kamień obrazy) że liniowe składniki wypłaszczają skalę obciążeń fiskalnych. To jest mały krok w dobrą stronę.


Boni
2011/12/01 22:53:26
@kuba_wu
"Hmm? według "nowych zasad" bierze się zwaloryzowaną sumę składek odłożonych na indywidualnym koncie, i dzieli przez statystyczną długość życia na emeryturze - i to jest podstawa śwaidczenia, w urposzczeniu. Coś tam jeszcze dochodzi, jakiś składnik socjalny. Późno jest i szukać się nie chce, ale chyba się niespecjalnie mylę."

Tia, tylko że z dołu jest świadczenie minimalne, a z góry jest rewaloryzacja, o ile pamiętam nie wyrównująca inflacji, tak naprawdę (i nie pamiętam - nie ma przypadkiem ograniczenia z góry, jak w starym wyliczeniu podstawy?). Więc ogólnie się spłaszczy, przynajmniej o ile rozumiem, i o ile bawiłem się dla różnych danych kalkulatorem ZUS.

"Co do finansowania, to nie zgadzam się: finansowanie składką jest liniowe, a finansowanie podatkiem jest dokładnie tak progresywne jak sam podatek. Wszak sam przyznałeś (->kamień obrazy) że liniowe składniki wypłaszczają skalę obciążeń fiskalnych. To jest mały krok w dobrą stronę."

Ok, może być. Bez znaczenia to jest w obecnych realiach PL, gdzie podatki i tak są w praktyce liniowe, bo ilu i za ile tych bogaczy się łapie na ostatni próg, to jest śmiech na sali...


2011/12/02 08:17:18
Znam osobiście Duna, który wyemigrował do Tallinu. I mniej osobiście innych emigrantów. Ale to tylko anecdata. Najważniejszy element trudno wyizolować - oni mieli ostatnią wojnę w 1864, bo w czasie drugiej to 3 mln Dunów żywiło 8 mln Niemców. Szwecja chyba jeszcze dłużej jest krajem pokoju. To chyba ma niebagatelny wpływ na rozwój, inwestycje, kapitał ludzki, zaufanie itd. Jak to ujmuje mój socjalistyczny kolega - rzeczy, które działają w Danii, bardzo często nie zadziałają gdzieś indziej.


Boni
2011/12/02 09:21:54
#karakachanow

Pewnie, że nas palili częściej, itd itd. Ale generalnie, na poziomie tej noci i gimbusiarskich tez i dyskusji jw - argumentacja ze Skandynawii i tak realistyczniejsza niż z Japonii ;) no i kontrargumentacja że nie można wnioskować z innych krajów czy kultur, bo nie zadziałają tutaj, jest wadliwa - właśnie o to przecież idzie, w którym kierunku zmieniać kulturę i cywilizację tutaj, bo przecież nie, że se zrobimy duńskie podatki just like that.


2011/12/06 15:12:53
@karakachanow

"Najważniejszy element trudno wyizolować - oni mieli ostatnią wojnę w 1864, bo w czasie drugiej to 3 mln Dunów żywiło 8 mln Niemców."

No bez przesady, mieli wojne jak trzeba.


Boni
2011/12/06 19:14:51
@ramone
"No bez przesady, mieli wojne jak trzeba."

Weś przestań, widzę że się nudzisz, trollujesz tu i tam, i szukasz zaczepki, ale to nieśmieszne - kraj mający najmniejsze straty w Europie w WW2 "miał wojnę jak trzeba". Apeluję do twojego poczucia przyzwoitości.



2011/12/07 14:26:14
OK, mieli okupacje jak trzeba, z niedoborami zywnosci wywolanymi przez Niemcow.





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018