Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2011-08-03, środa
Tagi:  namysł, fun, DIY
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Doznałem dziś smutnego olśnienia - poza straszną i szkodliwą wyuczoną bezradnością, istnieje też przypadłość, którą roboczo nazwijmy wyuczoną zaradnością. I jestem jej nieszczęsną ofiarą.

Polega to na tym, że jak już człowiek zrobił w życiu to i owo, szczególnie własnymi rękami i główką, i ma pojęcie o paru rzeczach w zakresie swoich zainteresowań, potrzeb, i pracy, to wszystko jest nudne i wszystko jest zbyt łatwe. Inaczej mówiąc - kiedy w pierwszej chwili olśniewający pomysł po paru godzinach zadumy i researchu staje się wstępnym projektem, z BOM i kosztorysem, i w zasadzie pozostaje ustalić czy robimy, jakimi zasobami i w jakim czasie, i potrafi się dokładnie wyobrazić co i jak będzie po drodze, i jakie będą efekty i problemy, i człowiek ma silne przekonanie, że się nie myli, bo się od 20 lat nie myli, to po prostu odechciewa się zaczynać cokolwiek.

I dotyczy to nie tylko spraw zawodowych, ale majsterkowania i domowych też, do budowy domów i pojazdów włącznie; tak w ogóle mam ten dołek po wczorajszej rozkminie, po raz n-ty, czy se nie przerobić któregoś samochodu na elektryczny. No można by, i dość dokładnie wiem co, czym i jak (ba, porządny acz "trudny" silnik do małego samochodu elektrycznego, po krótkiej walce, odnalazłem w garażu). Tyle, że co to za wyzwanie, skoro to tylko kwestia zasobów.

Chyba muszę se znaleść jakiś nowy challenge. Następne dzieci raczej odpadają, więc co by tu... orkę z Idee Fixe? Wall-e'ego? następny dom? może śmigłowiec? nowa praca? nauczyć się japońskiego?

A może w końcu pomalować tego szrotwagena w garażu.







2011/08/03 14:54:00
Mi się co pewien czas jawi jako wyzwanie żeby nie tylko coś zrobić, ale dodatkowo Zarobic Na Tym Mnóstwo Kasy - a to przecież wymaga zrobienia wszystkiego zupełnie inaczej niż dla siebie i wykonania dodatkowo mnóstwa bardzo nudnych czynności. No i cały fun z takich pomysłów ulatuje.


2011/08/03 18:57:32
To po prostu takie etap, gdy coraz częściej to co robimy a co zarówno daje nam radochę jak i pieniążki przestaje cieszyć - bo przestaje stanowić wyzwanie. Wiemy, że się da i że to tylko kwestia czasu i dłubaniny - więc gdzie w tym fun factor? Co gorsza, jeśli już udało się parę razy zrobić coś, co właśnie żmudnej dłubaniny wymagało to jest jeszcze gorzej, bo nawet wiadomo, że cierpliwości też starczy...

Nie nazwałbym tego wyuczoną zaradnością tylko uzależnieniem. Od wyzwań.


Boni
2011/08/03 23:17:49
@cmoscmos
"Mi się co pewien czas jawi jako wyzwanie żeby nie tylko coś zrobić, ale dodatkowo Zarobic Na Tym Mnóstwo Kasy - a to przecież wymaga zrobienia wszystkiego zupełnie inaczej niż dla siebie i wykonania dodatkowo mnóstwa bardzo nudnych czynności. No i cały fun z takich pomysłów ulatuje."

No właśnie to jest problem, że jak historia (własna moja, i cudza też, aż po różnych Woznaków czy innych De Loreanów) uczy, fun z tworzenia i "robienia czegoś", a fun z robienia na tym kasy, to są przeważnie cholernie odległe rzeczy, i naprawdę mało kto potrafi połączyć oba te światy.

@aniou
"Nie nazwałbym tego wyuczoną zaradnością tylko uzależnieniem. Od wyzwań."

Ale w tym jest point, że jak się przez 20 czy 25 lat dość skutecznie trenuje wyjebanie na świat i be f...ing zen, to i nie ma się zbyt wielkiego ciśnienia na szukanie Prawdziwych Wyzwań (TM), starcza tylko na fun-notkę. A jedyny dyskomfort, że jeszcze nie osiągnąłem takiego poziomu (warzywa czy oświecenia) żeby już wcale NIE kombinować, tylko se żyć z dnia na dzień.


Boni
2011/08/04 00:16:25
@cmoscmos
"Mi się co pewien czas jawi jako wyzwanie żeby nie tylko coś zrobić, ale dodatkowo Zarobic Na Tym Mnóstwo Kasy"

BTW przypomniałeś mi, że pobudkowe rozmemłane myślenie przyniosło mi, poza refleksją jak w noci także całkiem świeży pomysł na średnio trudne do zrobienia oprogramowanie, które można by spróbować sprzedać każdemu większemu userowi automatyki i maszyn, zaczynając od obecnego pracodawcy - i to nie są bagatelne tematy i kwoty. Tylko trzeba by te oprogramowanie napisać (fun), wdrożyć (less-fun), wymarketingować (no-fun), utrzymywać (no-fun), zarabiać na (anti-fun), i w ogóle. Więc kolejna refleksja pośniadaniowa, jak już mi się poziom cukru zwiększył, była "ipocomnieto".


2011/08/04 22:39:13
@boni
"A jedyny dyskomfort, że jeszcze nie osiągnąłem takiego poziomu (warzywa czy oświecenia) żeby już wcale NIE kombinować, tylko se żyć z dnia na dzień."

Dzisiaj wlokłem się leniwym spacerkiem do pracy i w skwarze fundowanym przez południowe słoneczko próbowałem sobie to jakoś poukładać. Akurat miałem zapas czasu i wcześniej zaplanowaną pracę, myśli mogły sobie biegać swobodnie więc, pokierowane tą notką, wskoczyły w kilkakrotnie już deptane koleiny.

No i ja nie kupuję tego oświecenia w tej wersji, która zakłada wyzbycie się pragnień i pożądań. Rozumiem, że ślepa pogoń nie ma sensu - gonienie kariery, kolejnych osiągnięć i wyzwań za cenę zdrowia, rodziny, znajomych jawi mi się głupotą... ale okropne jest życie bez pasji, bez chęci działania, bez potrzeby tworzenia. Nawet przypełzło do mnie takie odczucie: "wyzwanie, nie wyzwanie... może i wyzwanie - ale po co w ogóle coś robić" i było nieprzyjemne.

Tak że muszę się troszkę przedefiniować: bywa nie tylko tak, że coś przestaje być wyzwaniem i nie cieszy ale też bywa mi tak, że nawet wyzwanie nie łechce. Ale wtedy robię się nieszczęśliwy. Wtedy nawet kontemplacja nie cieszy.


Boni
2011/08/05 02:29:02
@aniou
"No i ja nie kupuję tego oświecenia w tej wersji, która zakłada wyzbycie się pragnień i pożądań. Rozumiem, że ślepa pogoń nie ma sensu - gonienie kariery, kolejnych osiągnięć i wyzwań za cenę zdrowia, rodziny, znajomych jawi mi się głupotą... ale okropne jest życie bez pasji, bez chęci działania, bez potrzeby tworzenia."

Bardzo ostrożnie czytając i obwarowując to co piszę odpowiednią dawką znaków zapytania i cudzysłowów - tak jak ja rozumiem oświecenie (takie w duchu zen), to jest przejście od solidnego i aktywnego "rzemiosła", poprzez okropny trening mający wytrzebić pożądanie, napinki, chcice, wręcz po prostu wolę, wzmacniając automatyzmy i intuicję, na drugą stronę, gdzie zostaje aktywny, "przytomny", "uważny" nagi umysł, działający w teraźniejszości i, co ważne, w normalnym świecie, ale już bez uwikłania w pragnienia, pasje i czas. Tak widzę "Zen w sztuce łucznictwa", sporo z anegdot i opowiastek, także tych ze "101 opowieści" czy podobnych pism; nie tylko zen, ale pierwotnego buddyzmu też (no i jakieś tam swoje okruszki). Mistrzowie nie są pasywni czy bierni, nie kontemplują pępka (swojego czy Dowolnej Istoty Najwyższej, jak rasowi mistycy wszelkich religii), są aktywni, czasem hiperaktywni w specyficznych aspektach, "uważni", ale przy tym są bezinteresowni w bardzo głębokim sensie, nie przywiązani, bez pragnień czy pożądań. Co daje bardzo spektakularne efekty wewnątrz i na zewnątrz, że tak powiem.

Zresztą, kupa świętych chrześcijańskich też spełnia podobne kryteria.


2011/08/05 13:16:23
@boni

"Zen w sztuce łucznictwa" Eugen Herrigel? Przypadkiem mam. To ja się dokształcę (jakbyś ewentualnie rzucił we mnie sugerowanymi lekturami ewentualnie ostrzegł przed szarlatanerią...), przemyślę i jeszcze wrócę do tematu.

"Ostatnio" układałem sobie w głowie dalsze wytyczne dla udanego życia w postaci takiej, że skoro ono ma ograniczoną długość to należy żyć tak, żeby to co się robi sprawiało mi satysfakcję i nie odkładać niczego na przysłowiową "emeryturę" (w granicach rozsądku). Po takiej próbie spacyfikowania, nabytego jakoś w międzyczasie pracoholizmu, czas na kolejny etap: mamy cel ogólny, należy dobrać środki. ;)


Boni
2011/08/05 14:57:24
@aniou

Tak, Herrigel. Polecam. Z innych drobnych lektur, to pouczająco zabawna jest "Bezbramna brama/101 opowieści zen". A dalej to musiałbym się dobrze zastanowić, szczególnie, że co ja tu nagle - robię za guru???


2011/08/05 15:17:24
@boni_s

Tak. Jesteś guru na miarę naszych możliwości.
PNNMSP


Boni
2011/08/05 16:43:35
@aniou
"Tak. Jesteś guru na miarę naszych możliwości."

Raczej guru na miarę waszych nędznych potrzeb ;-P



2011/08/05 19:35:49
"nie odkładać niczego na przysłowiową "emeryturę""

Weź nie mów... Odkładałem podróże ładnych kilka lat. A teraz boję się gdziekolwiek jechać - z uwagi na osobliwą dietę,którą zapisał mi szarlatan, a której boję się jednak drastycznie porzucić.

Ambitny plan na urlop: napisać opowiadanie genialne^Wwybitne^Wświetne^Wna poziomie choćby najlepszych z moich dotychczasowych...


Boni
2011/08/05 20:47:58
@janekr

Weź nie mów... ambitny plan na urlop? Właśnie, o ile w końcu wyjde z roboty, zaczynam urlop. Mój plan na urlop jest, powiedziałbym, ambitnym chaosem, a nie planem.


2011/08/06 12:08:13
Wyuczona zaradność ma pułapki.
Kupiłem taki brzdycel do otwierania drzwi w szafkach:

www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/70196517

Mocuję do jednych drzwi, działa cudownie. Do drugich - nie działa, drzwi się nie domykają o milimetr czy dwa.
Ale co za problem, wprawdzie nie mam spawarki, ale takie drobiazgi potrafię zaimprowizować - naklejam na drzwi w strategicznym meblu filcową podkładkę pod nogę krzesła. I działa świetnie.
A potem... patrzę na instrukcję - końcówka brzdycla jest regulowana. Zamiast kombinować, wystarczyło pokręcić obiektem fabrycznie przeznaczonym do pokręcania.

Ile takich pomysłowych rozwiązań stosują niedouczeni mechanicy samochodowi?



Boni
2011/08/06 13:28:45
@janekr
"Ile takich pomysłowych rozwiązań stosują niedouczeni mechanicy samochodowi?"

Sporo (osobisty rekord na mnie - nie wiedzieli jak się mocuje zderzak, to przestrzelili go z boku śrubami bez łba, jak od wrót stodoły, do błotnika, i je elegancko pomalowali) no ale powiedzmy, czasem trudno nawet mieć pretensję, kiedy sprawa jest wyjątkowo niejasna i zagmatwana, dokumentacji brak, a czas goni.
Ale to co piszesz to jest pikuś - zgrooozaaa to jest jak po paru latach we WŁASNYM projekcie czy rozwiązaniu zaczynasz kombinować jak koń pod górę, czy Janek z podkładką filcową - bo zapomniałeś jak to wszystko elegancko wymyśliłeś i jakie są funkcjonalności, nie ważne, kawałka samochodu czy kawałka programu, czy coś. A przecież nie będziesz się odwoływał do dokumentacji czy opisów, bo to twój projekt, nie? Zdarzało mi się klnąc dopisywać kawałki programów, że jak mogłem zapomnieć o tym czy o tamtym, po czym odkrywałem, że to już było parę lat temu, tylko np. jakoś tam nieortodoksyjnie dostępne dla usera itp. Albo przestajesz widzieć i rozumieć jakiś szczegół konstrukcyjny niewykończonej chałupy czy samochodu, i dopiero przy wykańczaniu danego fragmentu po latach czy nawet miesiącach odkrywasz z osłupieniem, co jako poeta chciałeś powiedzieć i jak genialnie to wymyśliłeś. Albo jak bardzo debilnie, ofkorz.


2011/08/06 13:58:44
"A przecież nie będziesz się odwoływał do dokumentacji czy opisów, bo to twój projekt, nie?"

Nie. Napisałem podręczniki do - lekko licząc - 1/3 USOSa (z czego sporą część zaimplementowałem), a i tak, jak mnie ktoś pyta o jakieś szczegóły, nie odpowiadam z dziurawej pamięci. Zaglądam do własnej dokumentacji.


Boni
2011/08/06 14:18:57
@janekr

Mhm, ale ja mam 10 razy mniejsze i bardziej kameralne projekty, o poziomie dokumentacji nie mówiąc. No i przecież nie mam dziurawej pamięci, no co ty! A zresztą, koledzy i nawet kontrahenci umacniają te zjawisko - nadymają się nieco, jak na pytanie o duperel do projektu sprzed 5 lat każę im przeczytać helpa, dokumentację czy instrukcje; a nawet jak tylko nie dostają odpowiedzi natychmiast, bo muszę poczytać czy zajrzeć w źródła, "przecież to twoje, jak możesz nie wiedzieć!". Albo może ich rozpieściłem po prostu, hm...


2011/08/06 15:14:16
Ja tam bazuję głównie na dokumentacji a w głowie staram się trzymać tylko zestawienia "które narzędzie do czego i na co uważać".

Programy mają jakies gazyliony, myląco podobnych, opcji i przełączników, często dwa różne na uzyskanie tego samego efektu w programach z tego samego pakietu (przykładowo w ssh port określamy za pomocą '-p' a w scp za pomocą '-P', bo '-p' to coś zupełnie innego).

I rzeczywiście, dość często moja rada brzmi tak: "użyj tego i tego, a jak dokładnie nazywa się ta opcja to sprawdź w manualu" - tutaj kamera przesuwa się na wydłużoną twarz pytającego.

Jeśli chodzi o projekty własne (programy, skrypty, konfiguracje) to mam dokładnie tak samo jak Wy - po prostu po roku nieoglądania kodu nie idzie spamiętać co, jak i dlaczego. Ewentualnie odpowiedzieć z biegu na pytanie o zachowanie konfiguracji, która wdrożona jest w dwunastu, różniących się drobnymi, choć istotnymi detalami, wersjach. Dlatego piszę sporo notek na własne potrzeby i komentuję na potęgę. Przydało się.

Mam za to inny problem: "gdzie ja to mogłem zapisać...". Niby mam określoną strukturę katalogów, ale możliwości nadal jest sporo.





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018