Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2011-08-01, poniedziałek
Tagi:  unrealpolitik, namysł
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Chyba najbardziej z całego bełkotu medialnego i internetowego po zamachu w Norwegii zdumiał mnie zupełny drobiazg i drobna "refleksja", która wpadła mi w oko w zupełnie dziwnym miejscu, czyli na bashu: "Chrześcijański prawicowiec rozstrzelał 80 osób w Norwegii, takie rzeczy to tylko u muzułmanów i katoli, czemu nigdy nie słyszeliśmy o ateiście, który krzyknąłby "Boga nie ma!", i BUUM"

To, że edukacja przebiła muł pod dnem, i że delikwent jeden czy drugi, nie ma najbledszego z bladych pojęć jakie wojny i zbrodnie uprawiano w imię wojującego a(nty)teizmu, choćby tylko w ramach Rewolucji Francuskiej czy różnych -izmów XXw; czy o wyrzynkach innych religii poza chrześcijaństwej i islamem - to mnie nawet nie zgrzewa zbytnio, bo czego można wymagać od głąba, poza tym, żeby nadawał się na bigos.

Ale w kontekście trochę pojąć nie mogę, że w tak wielu łebkach brakuje jakiegoś podstawowego zdrowego rozsądku, czy wręcz instynktu samozachowawczego. Dla mnie jest dość oczywiste, że mli-mli czyli opiekuńcze i permisywne społeczeństwo jest na razie raczej marzeniem, i efemerydą i niszą, geograficznie i historycznie. Tymczasem spora część społeczeństwa za każdym razem wybałusza, także wirtualne i medialne, gały, na dowolny przejaw przemocy, jakby wszyscy już żyli w betryzowanym raju. A przecież przeciętny pobredzający w mediach publicysta czy zjadacz komunikatora (trafiający na basha) może spotkać się z intencjonalną przemocą praktycznie na każdym kroku; może dostać w mordę od dresa za nic (pozdrowienia dla "dostaniętego" chłopaka córki, i jego kolegi w szpitalu); może trafić na wkurzonego policjanta, kibola, karka, człowieka, i praktycznie każdy może próbować zrobić mu fizyczną krzywdę. Stąd niepojęta dla mnie amnezja o przemocy, oczywiście jeszcze nieco większa w społeczeństwach bardziej "skandynawskich", niż w PL.

Służby siłowe i kompleks militarno-przemysłowy mają na wszystko TLA, czyli three-letter acronym, na Breivika też. Tytułowy VTB to nie amfibia czy inne letadlo, ale Violent True Believer, czyli taki Breivik, Hamas, ibn Laden, i każdy w ogóle, kto stawia posiadane idee i przekonania wyżej niż zdrowie i życie, na ogół cudze, ale swoje też. Jak ktoś ciekawy, to se może poczytać np. biuletyn FBI z klasyfikacją i rozważaniami o typach. Tylko, że, tak naprawdę, VTB to jest wydumka i wytrych, bo przecież same FBI, CIA i służby, każdy żołnierz i partyzant nawet w słusznej sprawie, to też VTBs, tylko najwyżej na garnuszku państwa (no chyba, że cynicznie nie wierzy w to co robi, ale jakoś mało kto kończąc służbę ogłasza się za najemnika, i np. pracuje dla Izraela albo Hamasu, zależnie kto lepiej płaci). I póki co, każdy homo sapiens, szczególnie facet, łatwo staje się Violent, a w ogóle każdy w miarę inteligentny byt jest True Believer (w temacie i w moim świecie - różnice między wiarą a wiedzą są przyzerowe i pomijalne). Rozsądnie jest przyjąć, że naprawdę mnóstwo ludzi, tak na oko 10% populacji, daje wyraz swoim Bardzo Silnym Przekonaniom (TB) za pomocą Przemocy (V), a przekonania te rozciągają się od ładnych i ogólnie popieranych "trzeba bronić słabszych" czy "trzeba przeciwstawiać się przestępcy" przez "Legia pany", "śmierć frajerom", "bo zupa była za słona" i "wpierdol pedałom" po "a pozabijam ONYCH wszystkich, albo tylu, ilu dam radę". I te wszystkie słitaśne typologie VTB itp. pracki paranaukowe można o kant biodra rozbić, bo jeśli przyjąć z dobrze udokumentowanych statystyk np. policji itp. że 10% czy nawet nieco więcej, procent, tej na pozór cywilizowanej populacji (bo o tej nieco gorzej cywilizowanej, to lepiej nie mówić...), wyraża się w przemocy i zlewa prawo - to NIE MA żadnej realistycznej możliwości wyłapania np. świra, który od pierdolenia, jak to dobrze, że Breivik nie pozabijał ludzi, tylko socjalistów, przechodzi do nawoływania do przemocy, a potem wprost do przemocy, docelowo z paleniem ludźmi w przemysłowych piecach. A już szczególniej nie sposób wyłapać, jeśli w ogóle nie gada, tylko bierze się za solidną "robotę" jak Breivik czy bohater tej notki. I nie, bogate społeczeństwo w typie skandynawskim nie chroni przed zaistnieniem takiej przemocy, bo już dawno wiadomo, że przestępczość i przemoc wcale nie spada ze wzrostem ekonomicznym i socjalem, jak śnili XIXw teoretycy. Więc uciec też nie bardzo jest jak i gdzie, gdyż mli-mli nie ma nawet w Danii i Szwecji, a świat jest już raczej ciasny, no i nie każdy lubi i chce pomieszkiwać na bezludziu - bo tam gdzie ludzie, tam przemoc, w imię JAKICHŚ przekonań, jest praktycznie PEWNA.

I jedyne co mnie dziwi, to że ktokolwiek się temu dziwi - tak jakby w roku 2011AD w PL na każdym medialnym winklu, i na każdym kroku, spotykało się Ghandiego, Dalaj Lamę czy podobnych Nonviolent True Believers.







2011/08/02 10:59:42
@"takie rzeczy to tylko u muzułmanów i katoli"
Wiadomo że nie. Ale małą, skromną satysfakcją po całej tej tragedii jest gruba pała do bicia po łbach katoli od "muzułmanie mają świętą wojnę". Oczywiście gruba to się ona wydaje tylko w mojej ręce, bo nawet bez użycia wiem że obrona będzie się zaczynać od "No true Scotsman..."

Wiara niemal równa się nauka? Care to elaborate? Ja bym powiedział że różnica jest, i to znaczna. Mianowicie w nauce jest zawarta świadomość niedoskonałości, i poprzednich rewizji. Jeśli ma się o tym jakieś pojęcie, to się wie że np. kiedyś The Ultimate Knowledge, to były równania Maxwella, a potem się okazało że to tylko szczególny przypadek. Albo np: ludzie sądzili że jakimś systemem społecznym można rozwiązać wszystkie problemy trapiące ludzkość, a potem się okazało jak się pięknie taki idealny w teorii system sypie.

Dlatego ktoś z "naukowym" podejściem do nauki będzie unikał "fundamentalizmu na gruncie nauki". Mam dosyć mocne przekonania, mogę głosować "za nimi", mogę wydawać moje pieniądze "za nimi", mogę wyemigrować gdzieś, gdzie wydaje mi się że będzie mi lepiej, ale nie będę do nikogo strzelać w "imię swojej prawdy", bo dopuszczam możliwość pomyłki. Bo mogę sypnąć z rękawa listą mądrzejszych ode mnie ludzi, którzy się mylili. Bo zwątpienie jest "wbudowane w naukę".

Oczywiście łatwo wymienić przypadki ślepej "wiary w naukę". Powiedziałbym "to już nie jest nauka, jeśli staje się przedmiotem kultu, przestaje być nauką bo zanika jej istota - wątpliwości". Tak, a żaden prawdziwy Szkot...


2011/08/02 18:14:28
No ale w imię umiarkowania i łagodności, to chyba nikt (lub prawie) nie mordował? Fanatyków buddyzmu zen też chyba za wiele nie ma. Chyba...


Boni
2011/08/02 18:16:41
@charliebravo
"gruba pała do bicia po łbach katoli"

Nie potrzebuję.

"Wiara niemal równa się nauka? Care to elaborate?"

Nie "wiara równa się nauka" ale "wiara równa się wiedza" (bo "wiara" w tych obu zdaniach jest w różnych znaczeniach, więc uwaga na ekwiwokację). Mówię o wierze i o wiedzy jaką masz (czy mam) w głowie, czy tam w umyśle - w praktyce wiedza i wiara nie są odróżnialne, więc nie różnicują dla mnie jakoś specjalnie ludzi czy ich ideologii, czy gadają, że wiedzą, czy gadają, że wierzą. W porządnej epistemologii wszystko to jest "justified true belief", JTB, a co do szczegółów technicznych i w skrócie, to jestem konstruktywistą w temacie. Czyli wiara=wiedza=JTB, i albo są to konstrukty inter-subiektywne o świecie empirycznym, albo obracające się w samym języku.

Ale to chyba jest temat nie na komeć czy nocię, ale raczej na jakiś panel dyskusyjny...


Boni
2011/08/02 19:02:00
@janekr
"No ale w imię umiarkowania i łagodności, to chyba nikt (lub prawie) nie mordował?"

Cała Inkwizycja była z chęci umiarkowania i łagodności, żeby ograniczyć surowość i okrucieństwa "ramienia świeckiego", i co? Dobrymi chęciami to wiesz co jest wybrukowane...

"Fanatyków buddyzmu zen też chyba za wiele nie ma. Chyba..."

Zdefiniuj zen. Jeśli masz na myśli w miarę nowożytny zen czy podobne buddyzmy koreańskie, albo w ogóle nowożytne buddyzmy, ale takie umocowane w porządnej tradycji, to powiedzmy, że się nie mordowali (no z dokładnością do tego, kogo popierali mistrzowie i hierarchia zen w czasie japońskiego militaryzmu... ale wiesz, błędy i wypaczenia, skażenie przez shinto, i wiele tłumaczeń, bo każdy ma jakieś).
O właściwym zen w Japonii można mówić gdzieś tak od 1200rne, no i jeśli ci się wydaje, że w latach 1200-1600 (czyli do momentu kiedy Oda i Toyotomi zaorali klasztory i spacyfikowali Japonię) nie mordowały się różne sekty zen, i że nie była to "religia" samurajów i wojowników (w zasadzie aż do dziś), i nie walczyły ze sobą i z samurajami bardzo potężne klasztory i mnisi, to ci się wydaje.

Zresztą, zawsze można znaleść pojeba, który z dowolnych treści wyciągnie dowolne wnioski - przypomnij sobie to i przecież nie da się zaprzeczyć, że goście wyszli od buddyzmu i hinduizmu.





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018