(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)
Dopiero przy trzeciej klamce zacząłem się zastanawiać, dlaczego nie mam jeszcze szablonu i, zamiast robić przeróbkę drzwi szrota szybko i dokładnie, bawię się w dziesiątki przymiarek, zużywam na wycinanki o wiele za dużo tarczek, i piłuję se dremelkiem. I wyszło mi, że to nawet nie z niechlujności czy lenistwa, co typowe dla sytuacji "ja i mój szrot", tylko z tęsknoty za czymś na kształt sztuki i rzemiosła, w miejsce inżynierii.
Jak się nie ma sado, ikebany, czy innego kyudo, to zawsze zostaje dremelek-do.
(oczywiście na zdjęciu to nie Dremel czy Proxxon ino noname z marketu - czyli dremelek)