Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2011-06-28, wtorek
Tagi:  namysł, unrealpolitik, hejt
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Flejmik spod notki rozpełz się tu czy tam, jak to bywa, w adpersony i chumanistyczne gadki szmatki. A że mi raczej nie po drodze z banialukami o edukacyjnej roli lobbingu, czy innymi dowiązaniami do stareńkich SFów i siusiaków, to musiałem sam odwalić to, o co prosiłem grzecznie parę razy, czyli poszukać tych jakże oczywistych twardych merytorycznych danych o korelacjach "po genderze" jakichś w miarę sensownych wskaźników, dla jakiegoś sensownego zakresu krajów, dowodzących, że udział takich czy owakich osobników w tym czy owym, to daje osobnikom, i nam wszystkim, samo piękno i dobro.

Oczywiście, i te powszechnie spotykane wskaźniki, i ich rozbicie po genderze, i miary udziału kobiet w polityce, a nawet niektóre wartości podawane w zestawieniach, wszystko to jest dość mętne (i do skrytykowania). Ale jak się nie ma co się lubi, i to się bierze co się da w miarę łatwo znaleźć - nadal zachęcam, odróbcie pracę domową, i przygniećcie mnie wnioskowaniem, ale nie tym parareligijnym o równości, i z zassania kciuka.

Bawiłem się trochę na ogólnie dostępnych danych, szczególnie w skonstruowanie indeksów IMHO lepszych niż typowe z rodziny HDI, w ramach pouczającej rozrywki. Ale że wychodziło, oględnie mówiąc jeszcze gorzej, niż myślałem; tudzież nie chce mi się dyskusji czemu tak a nie inaczej wymyślam nowe indeksy dobrostanu, więc wróciłem do najprostszego zestawu danych na jednej kupce, jaki znalazłem. Czyli wszystko co da się wycisnąć z sajtów OECD. Są tam fajne zestawy danych, które już same w sobie pokazują ciekawe rzeczy, a przy tym, niektóre są "rozciągnięte" w czasie, więc pokazują nie tylko jak jest, ale też jak to się wszystko zmienia (z trzeciej strony, wiele indeksów jest nieadekwatnych do dyskusji o krajach w miarę cywilizowanych, gdzie raczej nie jest problemem obrzezanie dziewczynek, czy zakaz własości dla kobiet...). I już z plików takich jak ten można nieśmiało dojść do wniosku, że jeśli ktoś twierdzi, że w PL to jest bolanda i patriarchalny katolicki taliban, to w d... był i g... widział.

Ale jeśli darować sobie ambicje na porównania "w czasie", i w ogóle darować se doktorat z politologii itp., to wystarczy wparować na genialny sajt snapszotów bazodanowych OECD, gdzie jest perełka pod tytułem Gender, Institutions and Development Database: Political and economic status of women (niestety, najwyżej z 2006 w miarę kompletne dane) z podanym na tacy najtrudniejszym do zrobienia "ręcznie" indeksem - o udziale kobiet w polityce i wysokim zarządzaniu, czyli "Female legislators, senior officials and managers (as % of total)". Brzmi nieźle, bo można wzgl. niego zrobić se wszelkie śliczne wykresy i korelacje. Inna sprawa, że od razu cholernie rzuca się wysoka pozycja PL, no i USA... ale na razie nie mam zamiaru kłócić się z OECD o ich dane, niech to robią lepsi.

A najgenialniejsze, że na snapszocie, przez pasek "Change data selection" można se zestawić dane genderowe, z prawie wszystkim, z HDI, z indeksami socjalnymi, ekonomicznymi, itd itd, i od razu porankingować.

sanp

A na deser, można se to wrzucić w Calca, i zrobić porządne wykresy i korelacje (wziąłem ok 50 górą wg. rankingu HDI jw. na obrazku, i wyrzuciłem enklawy Luksemburga i Hongkongu, i te dla których nie było pełnych danych, Kuweit i Izrael). Na deser dostajemy coś jak to:

chart

(powiedzmy, że % udział kobiet w "czapie" nazwiemy FSI, female senior index, jest przeskalowany w 0-1 żeby wykres jakoś wyglądał)

Widać, że

a) indeks dla kobiecego Gender Developement praktycznie pokrywa się z Human Developement (bo GDI ochyla się na serio IIRC dopiero dla jakiejś naprawdę dzikiej paternalistycznej Afryki czy Azji)

b) FSI lata se po prostu fte i fefte, i tak jak mi się wydawało, Japonia, Korea i bogate arabskie ciekawe, bo ponieważ ale o.

c) Polska w FSI wypada wg. OECD zaskakująco wysoko (zobaczcie kto jest równo i nieco niżej...), no ale już w GDI jesteśmy w tyle, ALE TO DLATEGO ŻE JESTEŚMY W CHOLERĘ BIEDNI W HDI, a nie - że tłuczemy przy piwku nasze stare...

d) Gender Empowerment wydaje się korelować z FSI, ale to jest Pearson 0.33 więc raczej słabo, no i GEI akurat to jest równouprawnienie i to, co "na papierze" - co nikogo we flejmie nie obchodziło

e) FSI koreluje z HDI na poziomie Pearson 0.03 i z GDI na poziomie Pearson 0.11, czyli wcale. (w ramach eksperymentu wywaliłem mocno odmienne kulturowo Japonię, Koreę, Bahrain, UAE, i Maltę z rozpędu, żeby zobaczyć, czy może będzie nieco lepiej - otóż nie, wtedy Pearson spada dla wszyskich korelacji na poziom 0-0.03)

Czyli w danych OECD dobrostan całego społeczeństwa, i samych kobiet, mierzony wskaźnikami typu HDI nie koreluje z FSI, czyli procentowym udziałem kobiet w "górce" polityki, prawa i managementu. A Polska wg. tych danych może pouczać Danię, Holandię czy Finlandię, jak mają wpychać kobiety "na stanowiska" - a nie brać z nich przykład. Tudzież niespecjalnie potrzebuje parytetów, które Hiszpanie czy Francuzi właśnie se konstruują. I jedyne co powinniśmy robić, to po prostu bogacić się i zadbać o siebie/zdrówko i edukację (czyli podciągać HDI, GDI przyjdzie sam), a nie dyskutować jakieś duperele o parytetach.

QED, moi drodzy chumaniści-feminiści.

(EDIT 29-06-2011)

W miarę merytoryczni krytycy mają swoje potrzeby, więc je spełniam:

char_scatter

To jest po odrzuceniu krajów z odległą kulturą i bardzo niskim FSI (odstających i rozciągających wykres w lewo), czyli Japonia, Korea, Bahrain i UAE, bo ani ja nie mam zamiaru serio dowodzić czegoś Japonią, nie ważne jak mi to pasuje do tezy, ani, myślę, nikt nie chce dowodzić, że mamy w PL czy w innej Danii miód cud, bo w krajach arabskich kobiety mają bardzo źle.

GDI przeskalowany o 0.3, żeby wykres jakoś wyglądał, bo inaczej GDI leży na HDI.

Położone trendlajny liniowe i poly sześcienne - jak dla mnie, sam ich wygląd w zasadzie zamyka dyskusję o tym jak mocne testy korelacji są tu potrzebne.

Dodany FIR, czyli Femal Income Ratio, czyli estymowany stosunek dochodu kobiet do mężczyzn - to jest jedyny wskaźnik z tego wszystkiego co wyjąłem z OECD który choć minimalnie wydawał mi się korelować z FIS - no ale jak widać, z naciskiem na wydaje się, bo Pearson 0.27, i jak na obrazku.

Moim skromnym zdaniem, choć "nie znam się", "pokaleczyłem się" i z dupy wyjmuję statystyki wg. krytyków, nic się nie zmieniło.







2011/06/28 02:21:20
Już pominąwszy #ludzie-którzy-robią-analizy-statystyczne-w-Calcu i #ludzie-którzy-wierzą-w-fakty-a-nie-interpretacje, to;
@"Czyli w danych OECD dobrostan całego społeczeństwa, i samych kobiet, mierzony wskaźnikami typu HDI nie koreluje z FSI, czyli procentowym udziałem kobiet w "górce" polityki, prawa i managementu."
Czyli innymi słowy wprowadzenie większej ilości kobiet nie powoduje żadnego dizastru w ogólnym dobrostanie państwa. A to oznacza, że aktywne zniechęcanie kobiet do polityki jest spowodowane przyczynami niezwiązanymi z efektem powszechnego ich do niej wejścia, a przy okazji że kobiety do polityki się jak najbardziej nadają.


2011/06/28 07:45:17
Dobrze, ale jaka jest hipoteza badawcza?


Boni
2011/06/28 08:31:51
@asmoasmo

Hipotezę badawczą to postawię jak bedę robił badania, a nie nocie na bogaskach.

@czeresniasta
"Już pominąwszy #ludzie-którzy-robią-analizy-statystyczne-w-Calcu i #ludzie-którzy-wierzą-w-fakty-a-nie-interpretacje, to"

Za lepsze musiałabyś chyba zapłacić. No i interpretuj jak se chcesz, tylko nie znikaj przy tym faktów

"Czyli innymi słowy wprowadzenie większej ilości kobiet nie powoduje żadnego dizastru w ogólnym dobrostanie państwa."

Ale też - wycięcie ich o połowę z polityki, i nawet pogorszenie gender gapu z 0.6 na 0.4 wcale nie powoduje pogorszenia dobrostanu kobiet.

"A to oznacza, że aktywne zniechęcanie kobiet do polityki"

Erm, parytety to aktywne zniechęcanie??? bo myślałem że wylobbowane zachęcanie.



2011/06/28 08:55:30
@boni
"Erm, parytety to aktywne zniechęcanie"

Partytety akurat nie, ale praktycznie wszystko oprócz parytetów -- tak.


2011/06/28 08:56:36
Dżzu jakie to jest złe. To jest wszystko to gdzie Sokal miał rację. Bo jak ktoś używa argumentów z popkultury, analogii i metafor to przynajmniej wiemy w jakiej domenie się poruszamy. Ale takie branie się za cyferki jak upośledzony kotek to może robić wrażenie na gimbazie z wykopu co to lubi sobie nawrzucać na humanistów, co to nie umią równania kwadratowego.

Jak ktoś zamierza mówić o korelacji i robi wykres na którym na jednej osi jest ranga a na drugiej wartość to ja mam trzy podejrzenia: albo chce się poznęcać nad czytelnikiem; albo chce coś ukryć; albo nie ma pojęcia co robi. Jak już wydziwiasz na "chumanistów" to zrób to porządnie z postawieniem hipotezy zerowej, obroną, określeniem "p". To "p" potem się dopiero przekłada na humanistyczną gadkę-szmatkę taką jak "prawdopodobnie", "korelacja" itd. Są nawet na to zwyczajowe widełki. Po pierwsze z tak zrobionego wykresu to wała widać, a po drugie "widać" i "FSI se lata", to wiesz co widać gdzie ci lata.

No i ja wiem, że Pearson jest fajny, bo jest funkcja w Excelu, ale widzę, że nie grepujesz jakie założenie trzeba przyjąć, żeby go używać. Mogę ci wygenerować dane z których da się wyłuskać ścisłe predykcyjne prawo i które będą miały Persona zero. A ponieważ ten Person to jest jedyny konkret w tej łże-analizie, to już wiesz dokąd ona jest.


Boni
2011/06/28 09:12:17
@inzmru
"A ponieważ ten Person to jest jedyny konkret w tej łże-analizie, to już wiesz dokąd ona jest"

Zrób to lepiej i mocniej, albo przestań zawracać dupę.



Boni
2011/06/28 09:23:20
@czescjacek
""Erm, parytety to aktywne zniechęcanie?""
"Partytety akurat nie, ale praktycznie wszystko oprócz parytetów -- tak."

Ale twoim zdaniem Dania, Holandia czy Austia zniechęca jeszcze bardziej, czy mamy kolejne czarowanie rzeczywistości?




2011/06/28 09:44:54
@boni
"Ale twoim zdaniem Dania, Holandia czy Austia zniechęca jeszcze bardziej"

Nie wiem, gdyby mi ktoś jakiś czytelny wykresik pokazał, to może bym jakieś wnioski wyciągnął.

"kolejne czarowanie rzeczywistości"

W sensie kolejne obok twoich kłamliwych tabelek?


2011/06/28 09:52:03
@: Zrób to lepiej i mocniej, albo przestań zawracać dupę.

Jaaaasne, bo ty masz licencję na pierdzielenie o "chumanistach" i immunitet na krytykę. Nie znasz się i tylko zmarnowałeś bajty. Ludzkość miałaby się lepiej gdyby ta notka w ogóle nie powstała.


Boni
2011/06/28 10:05:56
@czescjacek
""Ale twoim zdaniem Dania, Holandia czy Austria zniechęca jeszcze bardziej""
"Nie wiem, gdyby mi ktoś jakiś czytelny wykresik pokazał, to może bym jakieś wnioski wyciągnął."

Co jest nieczytelnego w niebieskiej linii FSI na moim wykresie - odczytanie gdzie jest USA czy PL a gdzie Finlandia czy Holandia czy Dania, to chyba nie przekracza zdolności kogoś, kto skończył podstawówkę?
I po to podalem dokładne linki do snapów OECD, żeby jesli ktoś chce, mógł se pooglądać, podyskutować, a nawet zrobić to co zrobiłem znacznie lepiej, i mi obalić wszystko co się da obalić. Ale mam coraz silniejsze wrażenie, że nawet jakbym wam poleconym wysłał wydruki, to wyznania wiary nie zmienicie, co nie?

@inz.mruwnica
"Nie znasz się i tylko zmarnowałeś bajty"

Powtórzę po raz ostatni, zrób to lepiej, albo podaj link do opracowania na tych, czy podobnych danych (HDI/GDI vs. udział kobiet w wysokiej polityce/managemencie), zrobionego lepiej - albo może pospierdalaj ze swoim smutkiem i żalem.


2011/06/28 10:21:34
@: Powtórzę po raz ostatni, zrób to lepiej

Nie mam teraz czasu, ale jak już udzielamy sobie porad to podrzucę ci jedno powiedzenie mojego kolegi: zostaw bo się pokaleczysz.


Boni
2011/06/28 10:31:52
@inz.mruwnica
"Nie mam teraz czasu, ale jak już udzielamy sobie porad to podrzucę ci jedno powiedzenie mojego kolegi: zostaw bo się pokaleczysz."

To spójrz swoim doświadczonym okiem na ten wykres, i powiedz jakim mechanizmem chcesz wykazac korelację HDI/GDI z FSI, a może nawet zrobię to za ciebie. Ale nie bucuj mi tu z psedokrytyką "nie znasz się", "pokaleczysz się", proszę.


2011/06/28 10:34:43
@boni
"Co jest nieczytelnego w niebieskiej linii FSI na moim wykresie"

Mruwnica ci bardzo grzecznie wyjaśnił, co ja jeszcze mogę? Jestem tylko humanistą.


Boni
2011/06/28 10:39:10
@czescjacek
"Mruwnica ci bardzo grzecznie wyjaśnił, co ja jeszcze mogę? Jestem tylko humanistą."

Tyle że Mruwnica ani grzecznie, ani wyjaśnił - na razie, tylko erystycznie upozował się malowniczo, że wie lepiej i że mu się nie podoba. Jak wyjaśni albo skrytykuje coś sensownie, to sensownie pogadamy.




2011/06/28 11:16:05
@ boni
Nameste nas wykopuje, więc odpowiem tutaj -- okazuje się, że mam jednak konto. Piszesz żebym pogodził ze sobą moje dwie wypowiedzi:
Dla mnie korelacja Pearsona jest OK na początek [...] Trochę mi przykro to pisać, ale inżynier ma rację: zostaw, bo się pokaleczysz. Nic prostszego -- zrobiłeś jedną rzecz dobrze (korelacja) i spartoliłeś resztę, w tym, jak Ci wykazano u nameste, wziąłeś nieinformatywne dane! Ergo nie wiesz co robisz, czyli możesz się pokaleczyć.

Dalej piszesz:
Bo przecież notka na blogu to nie jest, k..., jakaś magisterka czy doktorat I słusznie, tylko w jaki sposób Twoim zdaniem niedoskonałość analizy rzutuje na konkluzje i siłę opartego na nim argumentu? Moim zdaniem znacznie. Also, wykres jest poniżej standardu "notki na blogu".

@inzmru
U nameste skomentowałem Twój komentarz tutaj, jakby co to odpowiedź też u boniego proszę.


2011/06/28 11:17:55
Ech, sorry za skopane formatowanie. Jak możesz poprawić, to popraw proszę.


2011/06/28 11:19:32
@vHF Nameste nas wykopuje

Może nie aż tak, ale wydaje mi się (mocno), że lepiej, aby dyskusja metodologiczna nie rozłaziła się po blogach.


2011/06/28 11:23:42
@nameste

Jasne, ja od razu chciałem komentować tutaj, ale blox we mnie wmuszał rejestrację. Dopiero potem mi sie przypomniało że mam to stare konto.


Boni
2011/06/28 11:53:27
@vHF

"jak Ci wykazano u nameste, wziąłeś nieinformatywne dane"

Zaproponuj informatywne, bo zakładam, ze pijesz do tego co @login i co ja w drugim i trzecim akapicie noci - że indeksy HDI/GDI są raczej liche, co wiadomo i bez tego flejma. Ale trust me - straciłem kawałek weekendu na szukanie i nawet konstruowanie lepszych i nic nie wymyśliłem, a wstępne korelacje były jeszcze gorsze; no i wtedy bym miał krytykę, że z dupy se wyjąłem indeksy. Więc słucham uważnie - co proponujesz w miejsce HDI i GDI by OECD?

"I słusznie, tylko w jaki sposób Twoim zdaniem niedoskonałość analizy rzutuje na konkluzje i siłę opartego na nim argumentu? Moim zdaniem znacznie. Also, wykres jest poniżej standardu "notki na blogu"."

A co w nim takiego bolesnego, że jest poniżej standardu, akurat ten wykres?


Boni
2011/06/28 12:14:47
Miałem chwilę, i zamiast obiadu, wbiłem dane dla indeksu Quality of Life wg. The Economist:
www.economist.com/media/pdf/QUALITY_OF_LIFE.pdf
który jest nieco szerszy niż HDI i małem nadzieję że bardziej informatywny (ale nie, nie mam zamiaru wymyślac z niego ekwiwalentu GDI - to ćwiczenie dla oponentów).
Pearson z FSI na poziomie 0.16, i choćbyście się udławili, nie ma nawet sensu zaczynać jakieś ANOVY. A skądinąd Pearson dla QoL i HDI na poziomie 0.85 - czyli zdaje się, że będzie wam raczej trudno znaleźć w miarę uznany indeks "bardziej informatywny" o dobrostanie, bo wszystkie są jednak dosyć podobne.


2011/06/28 12:18:25
"Za lepsze musiałabyś chyba zapłacić."
Jeśli wiesz, jakich dokładnie narzędzi matematycznych potrzebujesz, to wcale nie.

"No i interpretuj jak se chcesz, tylko nie znikaj przy tym faktów"
Acha, bo zaproponowanie zależności wynikania na podstawie zaobserwowanej korelacji to jest fakt, a nie interpretacja. Not.

"Ale też - wycięcie ich o połowę z polityki, i nawet pogorszenie gender gapu z 0.6 na 0.4 wcale nie powoduje pogorszenia dobrostanu kobiet."
Nie koreluje z niższym. Analiza z Calca, wniosek z dupy. #znikającezmienne

"Erm, parytety to aktywne zniechęcanie??? bo myślałem że wylobbowane zachęcanie."
Tak jak napisał cześćjacek --- aktywnym zniechęcaniem jest m.in. działanie przeciw parytetom i utrzymywanie, że przecież bez aktywnych kobiet społeczeństwo radzi sobie świetnie.


2011/06/28 12:32:34
Podstawowa nieinformatywność danych polega nie na tym, że wskaźniki chujowe, ale że ich relatywne wartości (podaje za loginem 99195) fluktuują z roku na rok. Bardziej informatywne byłyby więc, np. indeksy uśrednione (chociaż ze średnimi też trzeba uważać).

I weź mi nie wyjeżdżaj ze "zrób lepiej". Ja zrobię lepiej jak mi będzie zależeć, jak zaangażuje własną reputację we flejma. Póki co tylko recenzuję Twoją obróbkę danych, nawet nie Twoją tezę.

A co w nim takiego bolesnego, że jest poniżej standardu, akurat ten wykres?
1. Nie idzie z niego odczytać żadnego globalnego trendu poza sprzężeniem GDI z GEM,
2. Wykres posiada linie łączące punkty danych, podczas gdy zmienna na osi x jest typu nieuporządkowanego,
3. Dziwacznie skalujesz "Female legislators...as %" do [0,1], chociaż przecież istnieje kanoniczne skalowanie (100%=1.0, 0%=0.0, 50%=0.5, etc). W efekcie z wykresu wynika, że w Polsce odsetek kobiet u władzy wynosi ~65% (czy może 0.65%?)

Mnie się wydaje, że się wkurwiasz, boś się narobił a nikt nie chce tego docenić. Uwierz mi, ja nie raz i nie dwa "straciłem kawałek weekendu" na błędne w ten czy inny sposób badania, i wiem, że to boli. Ma boleć, inaczej się nie nauczymy.


Boni
2011/06/28 12:33:38
@czeresniasta
"Jeśli wiesz, jakich dokładnie narzędzi matematycznych potrzebujesz, to wcale nie."

Oświeć mnie, jakich użyłabyś narzędzi matematycznych do zbadania korelacji HDI/GDI z FSI, a może zrobię to za ciebie.

""No i interpretuj jak se chcesz, tylko nie znikaj przy tym faktów""
"Acha, bo zaproponowanie zależności wynikania na podstawie zaobserwowanej korelacji to jest fakt, a nie interpretacja. Not."

Ok, tylko nikt tu nie proponuje "zależności wynikania na podstawie zaobserwowanej korelacji", przecież proponuję wstępnie rozważyć brak zależności na podstawie braku korelacji.

"Ale też - wycięcie ich o połowę z polityki, i nawet pogorszenie gender gapu z 0.6 na 0.4 wcale nie powoduje pogorszenia dobrostanu kobiet."
"Nie koreluje z niższym"

Jeszcze zniknij Austrię czy Japonię, i będzie piękno i dobro.

"Tak jak napisał cześćjacek --- aktywnym zniechęcaniem jest m.in. działanie przeciw parytetom"

Czyli w twoim świecie, np. krytyka sposobu finansowania podjazdów dla niepełnosprawnych, to jest aktywne zniechęcanie niepełnoprawnych do wychodzenia z domu? Pobredzasz z rozpędu.


2011/06/28 12:50:22
@inz. mruwnica
Ale nie chcesz zrobić tej analizy, chociaż twierdzisz, że umisz lepiej, bo się boisz, że Ci wyjdą te same wnioski i się zrobi niezręcznie?

@von.humboldt.fleischer
"2. Wykres posiada linie łączące punkty danych..."
Znaczy, że obrazek jest nieprofesjonalny, ale przecież nawet boni z tych kreseczek nie wyciąga żadnych wniosków. Więc doczepianie się do tego, to już jest takie #cośtamcośtamnazi



2011/06/28 12:52:50
"A co w nim takiego bolesnego, że jest poniżej standardu, akurat ten wykres?"

Bolesnego nic, zupełnie. Poniżej standardu jest mimo to. Pomieszanie pojęciowe nie wynika z błędów statystycznych, lecz z wygodnego zapomnienia po co te parytety "wogle" są (i przez kogo są) postulowane. I tu się robi dziwnie, bo mieszasz kategorie pojęciowe przygotowując sobie przed statystycznym wyjściem pole ostrzałem skierowanym w dziwną stronę. Milczące założenie, że odpowiedni procentualny udział kobiet w tym, w czym mają prawo udział brać (a niekoniecznie biorą) jest celem samym w sobie, jest pierwszą fałszywką. Tak nie jest. Założenie, że Polska bierze udział w statystycznym wyścigu z wybranymi zawodnikami i będzie dobrze, jak rankingi będą nas plasować odpowiednio w stosunku do tradycyjnych obiektów teoretycznej zazdrości - jest interesujące, ale (obawiam się) nie dla zainteresowanych i tych których niewygodna (i niesprawiedliwa w ich odczuciu) sytuacja dotyczy. A zdanie:

"I jedyne co powinniśmy robić, to po prostu bogacić się i zadbać o siebie/zdrówko i edukację"

ma naturalnie (stylistycznie) pewien z lekka korwinowski urok - ale mija się zupełnie z istotą problemu, którą jest subiektywny dyskomfort kobiet wynikający z tradycyjnego ustalania reguł gry przez, no właśnie. Umyka Ci (niestety), że po pierwsze masz do czynienia nie ze stanem, lecz z dynamicznym procesem, który doprowadza do zupełnie odmiennych wniosków gdy popatrzysz trochę głębiej niż 10-20 lat do tyłu. Spróbuj rozszerzyć swój horyzont na okres 100-120 lat. Umyka Ci też, że warunkiem koniecznym (ogólnospołecznej) przemiany świadomości jest trwała kompensacja mechanizmów, które sprawiły, że w wiek XX kobiety weszły bez praw wyborczych, bez prawa do własności, bez prawa do podejmowania decyzji dotyczących ich materialnej egzystencji. To, że się zmieniło, nie wynikło wcale z bogacenia się, bo trudno się bogacić, gdy nie wolno Ci nawet posiadać własnego rachunku w banku (w Niemczech wolno od lat 60-tych XX wieku), a podział wypracowanego majątku jest wicem, gdy prawa robione są przez rudych dla rudych. Spróbuj też wyjaśnić kobietom, że lepiej by im było w późnowiktoriańskiej Anglii, bo wówczas mąż szedł do ciupy za długi żony (ta była pozbawiona (jako naturalnie ograniczona) zdolności do pojęcia czym jest pieniądz i czym jest odpowiedzialność) - zapewne jej dobrostan wówczas (biorąc pod uwagę warunki w więzieniach za długi) byłby odpowiednio wyższy. Ale czy byłaby to sytuacja pożądana i sprawiedliwa? I chciana?
Spróbuj też (dowolne wykluczanie państw jako "obcych nam kulturowo" jest rozczulające) wyjaśnić kobietom w (zamożnych) Bahreinie, ZEA lub innym Jemenie, że powinny sobie dalej malować pazurki w diasporze za parawanem, a nie dążyć do zostania szejkiem, emirem, właścicielką przedsiębiorstwa lub profesorem uniwersytetu, bo to jest sprzeczne z ich dobrostanem ustalonym i zdefiniowanym przez Ciebie i Twoich duchowych kolegów z pobliskiego meczetu.

Krótko: mylisz stany z procesami, grzęźniesz w ahistoryźmie, zapominasz (celowo?) o co w tym wszystkim chodzi i strzelasz ze zdefiniowanej przez siebie statystycznej armaty zdefiniowanymi przez siebie pociskami do ustawionych wygodnie celów. I krzyczysz, że Ci się korelacja zgadza, więc co. Więc to, że elementarna sprawiedliwość nakazuje, aby kobiety uzyskały (po kilkunastu tysiącach lat) realną i wymierną szansę współdecydowania o tym, co jest dla nich ważne. A nie to, kto kogo ze względu na jaki wskaźnik lub jaką korelację może, albo nie może pouczać:



Boni
2011/06/28 13:03:14
@von.humboldt.fleischer
"podstawowa nieinformatywność danych polega nie na tym, że wskaźniki chujowe, ale że ich relatywne wartości (podaje za loginem 99195) fluktuują z roku na rok. Bardziej informatywne byłyby więc, np. indeksy uśrednione (chociaż ze średnimi też trzeba uważać). "

Pewnie - ale nie płacą mi za to; a skądinąd wyszukanie tak kompleksowych danych "w czasi"e, wymaga lepszego niż moje google-fu - stąd zachęcam, "zróbcie to lepiej".

"weź mi nie wyjeżdżaj ze "zrób lepiej". Ja zrobię lepiej jak mi będzie zależeć, jak zaangażuje własną reputację we flejma. Póki co tylko recenzuję Twoją obróbkę danych, nawet nie Twoją tezę."

Spoko loko, przecież rozmawiamy, w przeciwieństwie do przepychanek z mruwnicą czy czeresniastą. ("Reputacja we flejmie"? co za pomysł, chyba będę cię cytował :D )

""A co w nim takiego bolesnego, że jest poniżej standardu, akurat ten wykres?""
"1. Nie idzie z niego odczytać żadnego globalnego trendu poza sprzężeniem GDI z GEM"

Na poziomie Pearsona 0.75, więc też nie za wielkie. A nie przychodzi ci do głowy, że innych sprzężeń nie da się odczytać, bo ich brak, i własnie w tym mój punkt będący?

"2. Wykres posiada linie łączące punkty danych, podczas gdy zmienna na osi x jest typu nieuporządkowanego"

Nie chciało mi się zmieniać, i lubię widzieć linijeczki, jak mam sortowanie po rankingu czy szacuję korelacje. Wiesz, pattern recognition.

"3. Dziwacznie skalujesz "Female legislators...as %" do [0,1], chociaż przecież istnieje kanoniczne skalowanie (100%=1.0, 0%=0.0, 50%=0.5, etc). W efekcie z wykresu wynika, że w Polsce odsetek kobiet u władzy wynosi ~65% (czy może 0.65%?)"

Fakt, mea culpa, skalowanie zostało po jakichś zabawach w indeksy samoróbki, zaraz podstawię w skali 0-1. Ale to niewiele zmieni poza czytelnością, a już na pewno nie korelacje...

"Mnie się wydaje, że się wkurwiasz, boś się narobił a nikt nie chce tego docenić. Uwierz mi, ja nie raz i nie dwa "straciłem kawałek weekendu" na błędne w ten czy inny sposób badania, i wiem, że to boli. Ma boleć, inaczej się nie nauczymy."

Nie nadinterpretowuj - ta notka z wykresami zajęła mi wczora z wieczora ze dwie godziny, a jeszcze "CK dezerterów" oglądałem jednym okiem. I bardziej jest to zachęta do przemyślenia i zejścia z chumanistycznej i "każdy wie że Dania" dogmatyki, niż powaga i napinka. A ramach bardziej hobby a nie flejma, to w sobote chwilę siedziałem na indeksami (jak co pół roku mniej więcej...), bo HDI od zawsze mi się nie podoba (ten wkurzający przykład, że kraj nieśmiertelnych nieskończenie bogatych NFRców Lema, ale - analfabetów, wypada w HDI gdzieś w okolicach bardzo biednej Afryki), ale nic ciekawego nie wymyśliłem, co warto by pokazywac światu.

A wkurwia mnie nie krytyka, tylko mambo dżambo w miejsce jakichś śladów merytoryki.


2011/06/28 13:18:42
Pewnie - ale nie płacą mi za to

Ale jakie znaczenie ma płacą czy nie płaca, jeśli teraz jest zupełnie do dupy?

"Reputacja we flejmie"? co za pomysł, chyba będę cię cytował

Chodziło mi o reputację nicka, przywiązałem się do niego, niektórzy nawet wiedzą kim jestem w realu, więc jakby mi przyszło postawić jakąś tezę i dostałbym się pod odstrzał, to wtedy (może) "zrobiłbym lepiej". Tylko tyle.

Na poziomie Pearsona 0.75, więc też nie za wielkie. A nie przychodzi ci do głowy, że innych sprzężeń nie da się odczytać, bo ich brak, i własnie w tym mój punkt będący?

0.75 to bardzo przyzwoita korelacja. Ale owszem, możesz mieć rację; chociaż jestem sceptyczny co do możliwości dojrzenia gołym okiem słabszego trendu na Twoim wykresie. Arbitralne uporządkowanie danych przeszkadza. Zrób scatterplota, mówię Ci. Z uśrednionymi danymi. 3D, interaktywnego, żebym sobie mógł obrócić :-)

Ale to niewiele zmieni poza czytelnością, a już na pewno nie korelacje...

Jeśli skalowałeś nieliniowo to może zmienić. Widzisz, o takie właśnie kwestie mi chodzi: nie masz zwyczajnie wprawy w obróbce danych, a to jest większa umiejętność niżby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać.

A wkurwia mnie nie krytyka, tylko mambo dżambo w miejsce jakichś śladów merytoryki.
\end %ttdkn



2011/06/28 13:19:51
@boni_s
To, że Twoim zdaniem możemy pouczać Danię, Austrię etc. (nie wnikając czy to twierdzenie prawdziwe chwilowo) to prawdopodobnie wynika, że ostatnie 20 lat przemian wciąż wiele zawdzięcza kulawej modernizacji za PRLu o czym była notka o kopalniach. Poza tym katolicka wieś Polska to inna formacja kulturowa niż miejski patriarchat protestancki z którym mamy do czynienia z wymienionych przez Ciebie krajach. Katolicyzm ludowy to coś innego niż nowa kontrrewolucja konserwatywna typu Fronda. sytuacja kobiet w tradycyjnych wiejskich rodzinach może być dużo wyższa niż u wykształconych katolików. Wiele kwestii ułatwiających życie kobie po 1989 się pogorszyło (żłobki, poradnie K, aborcja) choć za PRLu nie było różowo.
#Pielęgniarki - czego nie zrozumiałeś z tego argumentu? Tekst z Wysokich Obcasów i ten drugi który linkowałem pokazywały, że praca kobiet w kopalniach to nie było nic dziwnego, więcej - praca ta była lżejsza niż inne prace, które wykonywały, pielęgniarki pełnia służbę wojskową. Czyli argument, który (jak u Kosika) wiąże jakoś (choć bez sensu) te prace z udziałem w zyciu publicznym nie działa.


2011/06/28 13:25:49
Nie mam pojęcia o socjologii, ale, pomijając już jakość samych wskaźników, odnoszę wrażenie, że tutaj masz po prostu za dużo różnego rodzaju confounding factors, żeby tego rodzaju porównanie miało jakikolwiek sens i niosło sensowną informację. Ani Q ani D nie są więc jakoś specjalnie jasne.

A już z całą pewnością odradzałbym pohukiwanie z zadowolenia i poklepywanie się po plecach z radości, że dokopałeś tą pobieżną analizą jakimś humanistom (komu konkretnie?), zwłaszcza, że przy różnych okazjach zdradzasz się z naiwnym transhumanizmem, o którym można powiedzieć wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że jest *naukowy*. [correct if wrong]


2011/06/28 13:38:32
różności:

-Czy nie jest tak, że równouprawnienie "skandynawskie" powstało w kontrze do tradycji dużo bardziej patriarchalnej, niż w Polsce? (mówię o ideolo, nie o tym, jak to sie przekłada na jakość życia).
-Pamiętam też skądś zestawienie - Szwecja jako najbardziej "kobiecy" kraj, i Austria - "męski".


Boni
2011/06/28 14:15:39
@tentelemach "Pomieszanie pojęciowe nie wynika z błędów statystycznych, lecz z wygodnego zapomnienia po co te parytety "wogle" są (i przez kogo są) postulowane. [...]
Milczące założenie, że odpowiedni procentualny udział kobiet w tym, w czym mają prawo udział brać (a niekoniecznie biorą) jest celem samym w sobie, jest pierwszą fałszywką."

Ok, przecież wolno ci (wam) odrzucać moje pytanie z pierwszej noci o pragmatykę (choć ja takie odrzucanie mam za ślepą idologię aka dogmat religijny), pewnie - ale widzisz, idzie o to, że flejmowi zwolennicy parytetów nie podali dotychczas innego niż "egalite ou la mort". A jeśli chcesz powiedzieć, że oddajemy kawałek demokracji tylko w imię lepszego samopoczucia kobiet (mam wrażenie, że w pierwszej noci było o projekcji na panią premier...) i wybitnie dobrego samopoczucia aktywistek politycznych MMC, to zaraz porozmawiamy, o ile lepiej poczuje się o. Rydzyk i miliony moherów, jak będa parytety religijne na listach wyborczych.

"Tak nie jest. Założenie, że Polska bierze udział w statystycznym wyścigu z wybranymi zawodnikami i będzie dobrze, jak rankingi będą nas plasować odpowiednio w stosunku do tradycyjnych obiektów teoretycznej zazdrości - jest interesujące"

Miałem wrażenie, że stanowi ważną oś dowodzenia konieczności różnych zmian w PL, w tym feministycznych. Ale może się nie znam.

"ale (obawiam się) nie dla zainteresowanych i tych których niewygodna (i niesprawiedliwa w ich odczuciu) sytuacja dotyczy."

No tak, ale to nie jest już temat równości nawet, to temat rachunku krzywd i "poczuć" w dyskursie o dyskryminacji pozytywnej, jak przy akcji afirmacyjnej Murzynów itp. Temat bolesny, ale tu już nie da się rozmawiać logicznie, jest tylko emo, że parytet dziś wyrównuje 17% niesprawiedliwości za ostatnie 100 lat. A może nawet 23%.

"Krótko: mylisz stany z procesami, grzęźniesz w ahistoryźmie, zapominasz (celowo?) o co w tym wszystkim chodzi i strzelasz ze zdefiniowanej przez siebie statystycznej armaty zdefiniowanymi przez siebie pociskami do ustawionych wygodnie celów. I krzyczysz, że Ci się korelacja zgadza, więc co. Więc to, że elementarna sprawiedliwość nakazuje, aby kobiety uzyskały (po kilkunastu tysiącach lat) realną i wymierną szansę współdecydowania o tym, co jest dla nich ważne."

"Elementarna sprawiedliwość" to dopiero jest ahistoryczne pojęcie. A twoja teza jest fajna i ok - to teraz podaj jakieś dające skonwertować się na cyferki badania satysfakcji kobiet ze statusu, czy poczucia niesprawiedliwości itp, po krajach, z okolic 2006, to wiesz, sprawdzimy czy koreluje to z senioriatem kobiet ergo np. parytetem, i będę przekonany, że choć samopoczucie to poprawia.


Boni
2011/06/28 14:33:30
@von.humboldt.fleischer
""Pewnie - ale nie płacą mi za to""
"Ale jakie znaczenie ma płacą czy nie płaca, jeśli teraz jest zupełnie do dupy?"

Sam jesteś papier toaletowy.

""Reputacja we flejmie"? co za pomysł, chyba będę cię cytował""
""Chodziło mi o reputację nicka, przywiązałem się do niego, niektórzy nawet wiedzą kim jestem w realu, więc jakby mi przyszło postawić jakąś tezę i dostałbym się pod odstrzał, to wtedy (może) "zrobiłbym lepiej". Tylko tyle.""

Może niech ci #ttdkn, np. MRW albo WO objaśni jaka reputacja stoi za moim nickiem. Ba, MRW jakby objaśnił.

"Na poziomie Pearsona 0.75, więc też nie za wielkie. A nie przychodzi ci do głowy, że innych sprzężeń nie da się odczytać, bo ich brak, i własnie w tym mój punkt będący?"
"0.75 to bardzo przyzwoita korelacja."

No nie wiem, w moim świecie to tak raczej 0.8-0.85. Nic co brałem z OECD "po genderze" i tak nie wyszło ponad 0.5, a to chyba jest za mało nawet jak na homeopatię zawaną socjologią.

"Ale owszem, możesz mieć rację; chociaż jestem sceptyczny co do możliwości dojrzenia gołym okiem słabszego trendu na Twoim wykresie."

Mhm, a jeśli nie da się odkryć gołym okiem i testami na poziomie Pearsona itp to mam koniecznie zrobić ANOVĘ? A jak ANOVA nie pokaże, to dać na mszę czarną i białą, żeby może jednak?

"Arbitralne uporządkowanie danych przeszkadza. Zrób scatterplota, mówię Ci. Z uśrednionymi danymi. 3D, interaktywnego, żebym sobie mógł obrócić :-)"

Z uśrednionymi danymi bardzo chętnie, jak mi je dostarczysz ;P wtedy to nawet resztę postulatów rozważę.

"Ale to niewiele zmieni poza czytelnością, a już na pewno nie korelacje..."
"Jeśli skalowałeś nieliniowo to może zmienić."

Nie, no co ty. To było przeskalowane w celu sumowania z czymś innym IIRC, żeby na próbę zrobić bardziej syntetyczny wskaźnik udziału kobiet w "czapie" społeczeństwa, a potem zapomniałem zmienić skalowanie.

"Widzisz, o takie właśnie kwestie mi chodzi: nie masz zwyczajnie wprawy w obróbce danych, a to jest większa umiejętność niżby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać."

Tak zwyczajnie, to jak na potrzeby byle flejma, to i tak jest ekwiwalent doktoratu ;P przypomnij mi gdzie i kiedy ostatni raz widziałeś robienie Pearsona we flejmie...

"A wkurwia mnie nie krytyka, tylko mambo dżambo w miejsce jakichś śladów merytoryki."
\end %ttdkn

Dobre!


Boni
2011/06/28 14:37:47
@fronesis
"To, że Twoim zdaniem możemy pouczać Danię, Austrię etc. (nie wnikając czy to twierdzenie prawdziwe chwilowo) to prawdopodobnie wynika [...]"

Prawdopodobnie masz rację, ale ktoś o to pytał?

"Pielęgniarki - czego nie zrozumiałeś z tego argumentu?"

Jak możesz nie odróżniać argumantacji o bazie pariarchatu i o parytetach.


2011/06/28 14:55:36
Może niech ci #ttdkn, np. MRW albo WO objaśni jaka reputacja stoi za moim nickiem.
A jak się to ma do czegokolwiek? Pisałem, że troska o reputację nicka mogłaby mnie pchnąć do zainwestowania czasu żeby "zrobić lepiej". Że Ty zrobiłeś jak mogłeś, w trosce o reputację czy z innego powodu, to widać. Tyle że, kurwa, nie wyszło.

"0.75 to bardzo przyzwoita korelacja."
No nie wiem, w moim świecie to tak raczej 0.8-0.85.

Każdy ma swój standard, ale czy Tobie się przypadkiem nie pierdoli korelacja z p-value?

Mhm, a jeśli nie da się odkryć gołym okiem i testami na poziomie Pearsona itp to mam koniecznie zrobić ANOVĘ? A jak ANOVA nie pokaże, to dać na mszę czarną i białą, żeby może jednak?
Ja tu mówię o tym, czy Twój wykres pomaga szybko ocenić dane, a nie co robić. I mówię, że mało pomaga (ARBITRALNY PORZĄDEK POMIARÓW, KURWA), scatterplot byłby o niebo lepszy.
Poza tym, jak inżynier Ci (nie) wyjaśnił, na scatterplocie zobaczysz korelacje nieliniowe jeśli jakieś są, a których nie pokaże Ci ani Twój wykres (bo gówniany)
ani Pearson (bo tak go Pan Bóg stworzył).

przypomnij mi gdzie i kiedy ostatni raz widziałeś robienie Pearsona we flejmie...
For the record: nie wydaje mi się bym kiedykolwiek widział flejma z liczeniem korelacji (bo że współczynnik Pearsona to taka najczęściej używany rodzaj korelacji, tak często że zazwyczaj mówi się nań tylko "korelacja", to wiesz, prawda?) Tylko co to ma do rzeczy? Możesz sobie do końca świata pierwiastki wyciągać, ale póki z dupy wyciągasz, póty mało będą warte.

W ogóle to nudno tu. Jest gdzieś jeszcze jakiś flejm? Bo inaczej będę musiał do roboty wracać :-(


2011/06/28 15:55:11
@: To spójrz swoim doświadczonym okiem na ten wykres, i powiedz jakim mechanizmem chcesz wykazac korelację HDI/GDI z FSI, a może nawet zrobię to za ciebie. Ale nie bucuj mi tu z psedokrytyką "nie znasz się", "pokaleczysz się", proszę.

Jak to "za mnie"? To ja mogę zrobić coś "za ciebie", bo to twoja analiza. Zaczynasz od bucowania z wyzywaniem ludzi od "chumanistów", to ci daję psztyczola w twoją rzekomą ściślakowatość. Wcale mi nie zależy, żeby taka analiza powstała, bo uważam, że adekwatnym językiem do tego są metafory o Kawalerii Kosmosu, a nie pseudonaukowe analizy "wyznaczyłem wzór na miłość".

@vHF (via blog nameste): Z drugiej strony, ci, którzy wierzą że zwiększony udział kobiet w polityce podniesie ogólny dobrobyt, powinni się spodziewać znaczącej korelacji liniowej, więc nieuczciwie trochę inżynier straszy generowaniem predyktywnych danych z zerowym Pearsonem.

Not sou macz. O ile procentowe udziały to jest jakiś pomiarowy konkret (o tyle o ile), to wszelkie współczynniki dobrobytu to są dopychane kolanem proxy. To nie jest wobec nich zarzut oczywiście o ile człowiek powtarza to sobie codziennie po obudzeniu. Spodziewanie się liniowości, a więc używanie Persona, to bardzo bardzo bardzo duże, wyciągnięte ze śmiesznie pachnącego miejsca założenie.

@: zwłaszcza pieczołowite łączenie trójkącików kreseczkami; takie rzeczy porządnie to się pokazuje scatter plotem + ew. redukcją wymiarów.

Otóż to. Jak się chce mówić o korelacjach, to na boha się pokazuje to na scatterplocie. A jeżeli już nie w wartościach tylko w rangach to raczej oba wymiary. Dopiero to pooglądać i myśleć dalej.

@: Ale nie chcesz zrobić tej analizy, chociaż twierdzisz, że umisz lepiej, bo się boisz, że Ci wyjdą te same wnioski i się zrobi niezręcznie?

Nie. Naprawdę nie mam czasu i dodatkowo bałbym się, że nie potrafię. Wiem jak mało wiem. Mogę skorelować wskazania woltomierzu z amperomierzem, ale do takich socjologicznych rzeczy trzeba mieć łeb jak sklep, a pokorę jeszcze większą. A nie to, że: o patrzcie, mam dane z takiej strąki, klikety-kilk, wniosek, baby do garów.


2011/06/28 16:11:33
@inzmru
O ile procentowe udziały to jest jakiś pomiarowy konkret (o tyle o ile), to wszelkie współczynniki dobrobytu to są dopychane kolanem proxy. To nie jest wobec nich zarzut oczywiście o ile człowiek powtarza to sobie codziennie po obudzeniu. Spodziewanie się liniowości, a więc używanie Persona, to bardzo bardzo bardzo duże, wyciągnięte ze śmiesznie pachnącego miejsca założenie.

Dla mnie to jest argument przeciwko wskaźnikom w ogóle, a nie przeciwko używaniu korelacji Pearsona. Jeśli już przełkniemy, że wskaźniki jako-tako dobrobyt oddają, to przy założeniu że udział kobiet koreluje się z dobrobytem, Pearson powinien to wyłapać. W przeciwnym razie zależność udział kobiet~wartość wskaźnika musiałaby być jakaś zupełnie fikuśna, a w szczególności niemonotoniczna. Owszem, wartość współczynnika Pearsona będzie być może niższa niż faktyczna siła zależności, ale będzie.

Ale takie rzeczy to oczywiście trzeba wiedzieć zanim się kliknie.


2011/06/28 16:32:49
@ von.humboldt.fleischer

A jeśli dostaniesz wysokiego Pearsona z logarytmem ze wskaźnika? Albo w ogóle z jakimś wielomianowym przekształceniem? To co to właściwie znaczy? IMO trzeba by zacząć od jakich hipotez rozkładu tych wskaźników i ktoś to na pewno zrobił. Ale to jest w papierach, które trzeba przekopać.


2011/06/28 16:41:13
A jeśli dostaniesz wysokiego Pearsona z logarytmem ze wskaźnika? Albo w ogóle z jakimś wielomianowym przekształceniem? To co to właściwie znaczy?

Chuj wie, panie inżynierze.

IMO trzeba by zacząć od jakich hipotez rozkładu tych wskaźników i ktoś to na pewno zrobił. Ale to jest w papierach, które trzeba przekopać.

Wężykiem, wężykiem...


2011/06/28 18:11:52
@boni_s:
"Elementarna sprawiedliwość" to dopiero jest ahistoryczne pojęcie."

Zgadza się. Ale mimo to lubię, bo komunikatywne. Masz lepsze na określenie tego samego?

" A twoja teza jest fajna i ok - to teraz podaj jakieś dające skonwertować się na cyferki badania satysfakcji kobiet ze statusu, czy poczucia niesprawiedliwości (:::)"

Nie ma sprawy. Podam. Pod warunkiem, że wyjaśnisz pierw jak można mierzyć np. wkurwienie psychopaty. Albo intensywność wyobrażeń towarzyszących orgazmowi mieszkanek wsi islandzkiej po trzydziestce.
Bo najwidoczniej jesteś przekonany że wszystko trzeba i że wszystko się da zmierzyć. bTak, żeby wynik wyszedł z sensem i wzbogacał naszą wiedzę o real life.
Pytanie: ty naprawdę tak myślisz? No, nikomu nie powiem.

@vHf:
@inzMru

Jaki ładny duet panom wyszedł.Ze słowami i kontrapunktem emocjonalnym. Riespiekt.


Boni
2011/06/29 12:31:24
@vHF, mruwnica

Doedytowałem notkę, macie se scatter.

@telemach

tentelemach
@boni_s:
""Elementarna sprawiedliwość" to dopiero jest ahistoryczne pojęcie.""
"Zgadza się. Ale mimo to lubię, bo komunikatywne. Masz lepsze na określenie tego samego?"

Że należy się sprawiedliwie wg. udziału i niezależnie od rezultatu? "Kibuc"?

""A twoja teza jest fajna i ok - to teraz podaj jakieś dające skonwertować się na cyferki badania satysfakcji kobiet ze statusu, czy poczucia niesprawiedliwości (:::)""
"Nie ma sprawy. Podam. Pod warunkiem, że wyjaśnisz pierw jak można mierzyć np. wkurwienie psychopaty."

Hm, kwestionariuszem Buss-Perry, i ich skalą?

"Albo intensywność wyobrażeń towarzyszących orgazmowi mieszkanek wsi islandzkiej po trzydziestce."

Pewnie i na to sa jakieś skale. Ogólnie, mam wrażenie, że jeśli społeczeństwo potrzebowałoby dyskutować powyższe zagadnienie, i podejmować jakieś decyzje, to zrobiono by odpowiednie badania i oceny. A poki co, pewnie wystarczają ogólne badania piękna i dobra.

"Bo najwidoczniej jesteś przekonany że wszystko trzeba i że wszystko się da zmierzyć. Tak, żeby wynik wyszedł z sensem i wzbogacał naszą wiedzę o real life.
Pytanie: ty naprawdę tak myślisz? No, nikomu nie powiem"

A skąd. Tyle że jeśli ktoś mówi, że mam choćby kiwnąć palcem, bo ponieważ, to zawsze mogę spytać "dlaczego?". Jak mówi "bo panbuk", "bo elementarna sprawiedliwość", "bo równość" to w zasadzie - nie pytam więcej o dogmaty (tyle że, wybacz, niekoniecznie mi się chce rozróżniać te wszystkie dogmaty i religie, i będę je nazywał zbiorczo religiami), najwyżej sprawdzam, na ile dogmaty mówiącego zgadzają się z moimi, żeby ustalić, czy kiwnąć palcem.
Ale jak ktoś mówi "bo EU", "bo Szwecja", "bo USA", "bo merytorycznie", "bo X ma mały udział w" - to ktoś może powiedzieć sprawdzam, co tu właśnie nastąpiło.


Boni
2011/06/29 13:30:26
@von.humboldt.fleischer
"No nie wiem, w moim świecie to tak raczej 0.8-0.85."
"Każdy ma swój standard, ale czy Tobie się przypadkiem nie pierdoli korelacja z p-value?"

Nie.

"Ja tu mówię o tym, czy Twój wykres pomaga szybko ocenić dane, a nie co robić. I mówię, że mało pomaga (ARBITRALNY PORZĄDEK POMIARÓW, KURWA), scatterplot byłby o niebo lepszy."

Dzizaz, tobie pomaga scatter, a mnie pomaga jak widzę czy i jak jeden zbiór jest liniowy, rzecz gustu. Ale juz masz ten scatter.


Boni
2011/06/29 13:38:10
@inz.mruwnica
"Wcale mi nie zależy, żeby taka analiza powstała, bo uważam, że adekwatnym językiem do tego są metafory o Kawalerii Kosmosu, a nie pseudonaukowe analizy "wyznaczyłem wzór na miłość"."

Kiedy jest o miłości czy sprawiedliwości to nie daje wzorów, ale kiedy jest o dążeniu do Danii czy EU, czy że wszystkim będzie lepiej, to wiesz, ludzie takie twierdzenia próbuja ocenić racjonalnie.

"O ile procentowe udziały to jest jakiś pomiarowy konkret (o tyle o ile), to wszelkie współczynniki dobrobytu to są dopychane kolanem proxy."

Ale masz jakąś kontrpropozycję dla OECD i ONZ, czy tak se walisz w klawiaturę?

"Otóż to. Jak się chce mówić o korelacjach, to na boha się pokazuje to na scatterplocie. A jeżeli już nie w wartościach tylko w rangach to raczej oba wymiary. Dopiero to pooglądać i myśleć dalej."

Nasz klient nasz per pan. Tyle że wykresiki to rzecz gustu, i jednak IMHO - g... to zmieniło.



2011/06/29 13:56:17
@boni_s:

wiesz, według mnie u korzeni nieporozumienia i "zupełnie widocznego" wkurwu jaki wywołują (również, przyznam, u mnie) Twoje teksty leży pewna (zapewne pomyślana jako prowokacja) skłonność do traktowania wskaźników oferowanych przez (np) socjologiczną metodologię na równi z parametrami używanymi w bardziej przyziemnych i wymiernych dziedzinach. Co doprowadza Cię - prawdopodobnie zgodnie z Twoimi oczekiwaniami - do śmiesznych wyników i wykazuje absurd głoszonych (bez sprawdzania) tez. To jeszcze nie jest działalnością przestępczą i dla mnie jest jak najbardziej legit. Problematyczne jest jedynie to, że traktujesz te (zbudowane na krytyce nieostrych parametrów) wnioski zupełnie poważnie i można odnieść wrażenie, że robisz to w celu zdyskredytowania intencji i kierunku zmian.
Jest to coś co budzi (dla mnie) zrozumiały protest. Bo gdy przypatrzymy się uważniej tym wszystkim indeksom dobrostanu, to nieuchronnie dojdziemy do wniosku, że zbudowane są na całej masie trudno weryfikowalnych założeń. Co stawia pod znakiem zapytania ich wiarygodność. Tak że w zasadzie piłka powinna wylądować w bramce socjologów stosujących badziewie. Tyle, że nie ląduje, a Ty wyciągasz wniosek, że uprawianie sportu i ruch na świeżym powietrzu jest do dupy. Kiedyś nazywano to też wylewaniem bachora z kąpielą.

Trudno z tym sobie na początku poradzić, bo w zasadzie zestawienia i i ich przedstawienie są logicznie spójne. Tyle, że indeksy, które traktujesz nie do tego, do czego zostały stworzone i poważniej, niż na to zasługują są (ze względu na użyte nieostre kryteria) raczej badziewiowate - i to sprawia, że logiczną spójność można znów zapomnieć. Ponieważ lecisz przy tym trybem hejterskim (ha, ha, ha ale głupki, patrzcie co znalazłem!), to masz reakcję taką jaką masz.


2011/06/29 14:34:47
No tak. Scatterplot jest, powiedzmy że spełnia standard dla "notki na bloga". Żeby nie było że się gołosłownie znęcam, to powiem jak powinno być na wyższy standard: GDI, FSI, FIR dostają każde własny wymiar, i każdy kraj jest odpowiednim punkcikiem w tej 3-wymiarowej przestrzeni, a kolor punkcika pokazuje wartość HDI. Interaktywnie, tzn. żeby można było chwycić myszką i obrócić w każdym wymiarze. I zoomować.

Tak jak jest teraz, zgubiłeś korelację GDI i HDI i Bóg wi co jeszcze; widzisz, dlaczego jest tak ważne, żeby jeden kraj był jednym punkcikiem? No ale na bloga wystarczy, jak mówiłem. Natomiast takie pronunciamientos:

estymowany stosunek dochodu kobiet do mężczyzn - to jest jedyny wskaźnik z tego wszystkiego co wyjąłem z OECD który choć minimalnie wydawał mi się korelować z FIS - no ale jak widać, z naciskiem na wydaje się, bo Pearson 0.27

to się wygłasza, na blogu czy gdzie indziej, jak się ma p-value. Dla Twoich ~25 datapunktów (zresztą masz ich więcej, ale wyrzucasz je do kosza, a przecież każdy pomiar to skarb!) wcale nie jest oczywiste że trend nie jest statystycznie znaczący. A jak jest, to to marne 0.27 nagle zamienia się w 27% wariancji zmiennej, którą jesteś w stanie objaśnić. A to już coś.

Kurde, ja bym Cię nawet chętnie bronił tutaj, i trochę się starałem, i teza, której bronisz nie wydaje mi się w oczywisty sposób błędna, i powtarzam for the record że Pearson na pierwszą przymiarkę jest OK, ale to jednak przegrana sprawa jest. Nic to, mam nadzieję że doświadczenie Ci się przyda na przyszłość (mnie się nie przyda, niestety).




Boni
2011/06/29 17:35:52
@von.humboldt.fleischer
No tak. Scatterplot jest, powiedzmy że spełnia standard dla "notki na bloga". Żeby nie było że się gołosłownie znęcam, to powiem jak powinno być na wyższy standard: GDI, FSI, FIR dostają każde własny wymiar, i każdy kraj jest odpowiednim punkcikiem w tej 3-wymiarowej przestrzeni, a kolor punkcika pokazuje wartość HDI. Interaktywnie, tzn. żeby można było chwycić myszką i obrócić w każdym wymiarze. I zoomować"

Za ile peelenów zrobisz taki wykres?

"Tak jak jest teraz, zgubiłeś korelację GDI i HDI i Bóg wi co jeszcze; widzisz, dlaczego jest tak ważne, żeby jeden kraj był jednym punkcikiem?"

Nic byś nie zobaczył, trust me, jedna sieczka w pasie HDI, i 4 linear i poly pokrywają się, więc IMHO szkoda zachodu. Jedyny jak dla mnie pożytek ze scattera, to że zauważyłem zabawną rzecz, która mi wcześniej umknęła - jak próbowałem zmusić g... excela do pokazania scattera z pokazaniem jednocześnie delty GDI-HDI, co się nie udało (albo ja za gupi jestem) to dopiero zauważyłem, że to właśnie Polska jest w idealnym środku, mamy HDI równe z GDI ;)

""estymowany stosunek dochodu kobiet do mężczyzn - to jest jedyny wskaźnik z tego wszystkiego co wyjąłem z OECD który choć minimalnie wydawał mi się korelować z FIS - no ale jak widać, z naciskiem na wydaje się, bo Pearson 0.27""
"to się wygłasza, na blogu czy gdzie indziej, jak się ma p-value. Dla Twoich ~25 datapunktów (zresztą masz ich więcej, ale wyrzucasz je do kosza, a przecież każdy pomiar to skarb!)"

33 punkty. Owszem, każdy pomiar to skarb, ale jak zaznaczyłem w sub-notce - serio będziemy przedstawiać feministom wnioski z Japonii i Korei czy Bahrainu i UAE?

"wcale nie jest oczywiste, że trend nie jest statystycznie znaczący. A jak jest, to to marne 0.27 nagle zamienia się w 27% wariancji zmiennej, którą jesteś w stanie objaśnić. A to już coś."

Przy takim wyrównaniu liczności punktów wzg. FSI i linear i poly jak na obrazku? Myślę że bardzo wątpię. Jakby dodać te wszystkie w miarę rozwinięte kraje z FSI na poziomie 0.1 to pewnie i będzie znaczący, tylko po co dowodzić, że kobiety mają przerąbane w islamie wzg. EU i anglosaskich?


Boni
2011/06/29 19:30:22
@tentelemach
"Problematyczne jest jedynie to, że traktujesz te (zbudowane na krytyce nieostrych parametrów) wnioski zupełnie poważnie i można odnieść wrażenie, że robisz to w celu zdyskredytowania intencji i kierunku zmian."

Jakbym traktował takie rzeczy poważnie, by to robił w ramach jakiejś partii politycznej, czy coś. I chyba się obrażę za wmawianie dyskredytowania intencji - zakładam, że intencje wszyscy mamy dobre, co najwyżej brukują nimi wiadomy lokal. A kierunek zmian, no to chyba jednak wypadałoby ustalić w dyskursie.

"Jest to coś co budzi (dla mnie) zrozumiały protest. Bo gdy przypatrzymy się uważniej tym wszystkim indeksom dobrostanu, to nieuchronnie dojdziemy do wniosku, że zbudowane są na całej masie trudno weryfikowalnych założeń. Co stawia pod znakiem zapytania ich wiarygodność."

Co ja mogę - spędziłem przez ostatnie lata naprawdę sporo wolnego czasu, jak na moje warunki i zakres zainteresowania tą tematyką, żeby poznać to co jest, i może wymyślić coś lepszego, i nic ciekawego nie wymyśliłem. Krytykę HDI i podobnych masz do wyguglania w 5s, ale naprawdę trudno zaproponować coś innego, na równie PROSTYCH założeniach. Ja intuicyjnie zmieniłbym wagi "bazy" HDI (life expentancy, kasa na głowę, edukacja), osłabiając edukację, bo obrazowo, chyba lepiej jest długo i dobrze żyć z niskim wykształceniem, niż młodo i biednie umrzeć mędrcem. Ale to nie zmienia meritum notki, bo do takich samoróbek FSI też nie koreluje. Do GDP PPP oczywiście też nie, bo wtedy masz w top 50 o jakieś 10 krajów arabskich więcej. Do Quality of Life też nie. A z drugiej strony, jeśli FSI w UE i anglosaskich nie koreluje nawet z nierównością dochodu kobiet i mężczyzn - to naprawdę trudno będzie znaleźć taki, z którym koreluje.

"Tak że w zasadzie piłka powinna wylądować w bramce socjologów stosujących badziewie. Tyle, że nie ląduje, a Ty wyciągasz wniosek, że uprawianie sportu i ruch na świeżym powietrzu jest do dupy. Kiedyś nazywano to też wylewaniem bachora z kąpielą. Trudno z tym sobie na początku poradzić, bo w zasadzie zestawienia i i ich przedstawienie są logicznie spójne. [...]

Widzisz, istnieje niepomijalna różnica w zdaniach "parytet kobiet w polityce jest sprawiedliwy" czy "w bogatych krajach łatwiej żyć godnie" czy "równość to piękno i dobro" od "parytet kobiet da wszystkim kobietom polepszenie bytu" albo "w miarę bogacenia się społeczeństwa spada przestępczość" albo "w PL nierówność kobiet jest katastrofalna na tle EU, więc gońmy króliczka" (BTW to jest cała końcówka linkowanego "poradnika" Dunin i Środy). Pierwsze, IMHO nie podlegają nauce (m.in. są niefalsyfikowalne, szczególnie w paradygmacie tego, kto je wypowiada, tj. dla kogoś kto ma sprawiedliwość, równość czy godność za aksjomat), drugie, IMHO są z grubsza falsyfikowalne i podlegają nauce. Pierwsze zdania to religia/ideolo, i NIE UDAWAJMY że coś więcej, i na pewno nie będę ci do nich robił krytyki wykresikami, co najwyżej, jeśli będą mi bardzo nie w smak, spróbuję analizy historycznej, ile megatrupsów już było w imię sprawiedliwości czy równości itd. A te drugie - NIE UŻYWAJMY ich jak aksjomatów, bo ktoś powie "sprawdzam", i czasem wyjdzie grzybnia i ch...jnią, i po co się wszyscy mamy denerwować.

"Ponieważ lecisz przy tym trybem hejterskim (ha, ha, ha ale głupki, patrzcie co znalazłem!), to masz reakcję taką jaką masz."

Innej reakcji nie oczekiwałem


2011/06/29 22:42:09
Za ile peelenów zrobisz taki wykres?
Zależy jak mi podasz dane i w jakim formacie chcesz ten (interaktywny, przypominam) wykres. Jak dasz mi czyste csv i wystarczy Ci skrypt w Pythonie+majavi to koło 300, powiedzmy. Jak chcesz coś co byś mógł osadzić sobie na blogu to zapomnij.

Nic byś nie zobaczył, trust me (...) Myślę że bardzo wątpię.
Kiedy ja ufam danym bardziej niż własnej intuicji, a co dopiero Twojej. Nie mówiąc już o oczach.

Owszem, każdy pomiar to skarb, ale jak zaznaczyłem w sub-notce - serio będziemy przedstawiać feministom wnioski z Japonii i Korei czy Bahrainu i UAE?
To są pomiary jak każde inne, tym cenniejsze, że w zakresie zmiennych, który nie jest dobrze pokryty pozostałymi.






Boni
2011/06/29 23:00:24
@von.humboldt.fleischer
""Za ile peelenów zrobisz taki wykres?""
"Zależy jak mi podasz dane i w jakim formacie chcesz ten (interaktywny, przypominam) wykres. Jak dasz mi czyste csv i wystarczy Ci skrypt w Pythonie+majavi to koło 300, powiedzmy. Jak chcesz coś co byś mógł osadzić sobie na blogu to zapomnij."

Widzisz, i teraz już nie muszę innym tłumaczyć, dlaczego twe tak słuszne postulaty nie będą wdrożone.

""Nic byś nie zobaczył, trust me (...) Myślę że bardzo wątpię.""
"Kiedy ja ufam danym bardziej niż własnej intuicji, a co dopiero Twojej. Nie mówiąc już o oczach."

IMHO przeginasz - no weź se przesuń łoczami GID o te 0.3 w dół, na HDI, tak żeby linear po obu się prawie pokrywał, i co, coś to zmieni? Nope.

""Owszem, każdy pomiar to skarb, ale jak zaznaczyłem w sub-notce - serio będziemy przedstawiać feministom wnioski z Japonii i Korei czy Bahrainu i UAE?""
"To są pomiary jak każde inne, tym cenniejsze, że w zakresie zmiennych, który nie jest dobrze pokryty pozostałymi."

IMHO mylisz się - jakimś talibanem, gdzie FSI wynosi okrągłe zero, też będziemy "dobrze pokrywać zakres zmiennej"? Ale w jakim celu?


2011/06/30 02:13:53
@boni_s

Po uważniejszym przeczytaniu notki i kontynuując to, co powiedziałem u nameste...

Widzę, że wiele już zostało skrytykowane i niektóre aspekty sam w notce stawiasz pod znakiem zapytania. Dlatego wypunktuję tylko w skrócie, gdzie widzę metodologiczne błędy - bez podtekstu ideologicznego, bez bluzgania:

1) Index HDI nadaje się, by porównać Pakistan z Egiptem ale nie do porównania krajów środkowoeuropejskich. Składają się na niego takie faktory jak średni czas szkoły albo analfabetyzm. To ma znaczenie w krajach rozwijających się, ale nie przy ocenie dobrobytu Polski względem Francji.

2) Porównujesz domniemaną przyczynę (ilość kobiet na stanowiskach) z domniemanym efektem (index) przy pomocy danych z tego samego roku. To są zjawiska, które, jeśli maja jakiś wpływ, to dopiero długodystansowo. Jeśli już, to należałoby zbadać korelację FSI z roku 2000 do HDI z 2010.

3a) Stawiasz w jednym rzędzie FSI z rożnych rejonów kulturowych. Zauważ: w Indiach już w latach 60-tych kobieta była szefowa rządu, a w Indonezji dobrych parę lat temu prezydentem. Czy oczekujesz od tych krajów wyższego standardu życia niż w Polsce?

3b) Lepiej porównywalne byłyby dane z jednego kraju z kilku lat (liczba kobiet na stanowiskach podwoiła się w ciągu dekady - wskaźniki podążyły lub nie za zmianą w następnej dekadzie)

4) Jak już inz.mru wspomniał, Paerson nadaje się tylko do zależności liniowych. Założenie, że analizowana przez ciebie zależność jest liniowa, jest wyssane z palca. Przede wszystkim najpierw należałoby opisać model.


Boni
2011/06/30 15:37:26
@login99195
"1) Index HDI nadaje się, by porównać Pakistan z Egiptem ale nie do porównania krajów środkowoeuropejskich. Składają się na niego takie faktory jak średni czas szkoły albo analfabetyzm. To ma znaczenie w krajach rozwijających się, ale nie przy ocenie dobrobytu Polski względem Francji."

Zaproponuj inny, lepszy IYO.

"2) Porównujesz domniemaną przyczynę (ilość kobiet na stanowiskach) z domniemanym efektem (index) przy pomocy danych z tego samego roku. To są zjawiska, które, jeśli maja jakiś wpływ, to dopiero długodystansowo. Jeśli już, to należałoby zbadać korelację FSI z roku 2000 do HDI z 2010."

Słusznie, w tę stronę można w miare łatwo (ja się nie dotknąłem po czasie, bo najchętniej zrobiłbym wszystko porzadnie po czasie - ale takich pełnych danych łatwo nie wyfedrujemy, szczególnie, że zmieniła się metodologia HDI w międzyczasie). Powiedzmy dla 2006 z notki i dla 2010 HDI z wiki, nie ma problemu - i wyszło zupełnie podobny scatter-sieczka jak w noci, więc jednak.

"3a) Stawiasz w jednym rzędzie FSI z rożnych rejonów kulturowych. Zauważ: w Indiach już w latach 60-tych kobieta była szefowa rządu, a w Indonezji dobrych parę lat temu prezydentem. Czy oczekujesz od tych krajów wyższego standardu życia niż w Polsce?"

Zauważ, że wykres po HDI zaczyna się bodaj od Urugwaju (i dlatego pierwotnie był posortowany po HDI, żeby było widać co to za top HDI), a nie Indii czy Indonezji - a jak wycinam Koreę i Japonię, to inni podnoszą, że tracę danę. Więc wiesz, co by nie robić, i tak dupa z tyłu.

"3b) Lepiej porównywalne byłyby dane z jednego kraju z kilku lat (liczba kobiet na stanowiskach podwoiła się w ciągu dekady - wskaźniki podążyły lub nie za zmianą w następnej dekadzie)"

Link był w noci:
www.oecd.org/dataoecd/1/35/43199347.xls
czwarty sheet, to najlepsze dla trendów co znalazłem, no i nie wymaga chyba wielkiego komentarza, gdzie jest PL i dlaczego moje wnioski są jakie są.

"4) Jak już inz.mru wspomniał, Paerson nadaje się tylko do zależności liniowych. Założenie, że analizowana przez ciebie zależność jest liniowa, jest wyssane z palca. Przede wszystkim najpierw należałoby opisać model."

Przede wszystkim nie mam czasu i mi się nie chce. I naprawdę nie wszystko ma sens we flejmie - ja robiłem różne ćwiczenia z tymi cyferkami, i naprawdę, nic nie znalazłem; nawet oceniałem normalność tych danych, żeby pogrupować i puścić F test zamiast byle Pearsona - na szybkiego i na oko, to są trzy grupy krajów, dające trzy nałożone rozkłady normalne (stąd zresztą ściąłem te 5szt, bo to jest wyraźnie odrębny rozkład). Jutro może skończę, to ci powiem, czy wewnątrz tych grup F test coś pokazuje.


2011/07/01 09:12:12
@boni_s
"Zauważ, że wykres po HDI zaczyna się bodaj od Urugwaju (i dlatego..."

Dlatego po dokładnym przeczytaniu notki i kliknięciu na linki już się nie czepiam, bo widzę, że spróbowałeś ominąć kilka potencjalnych błędów i postarałeś się o najlepsze dane, jakie były.

Tylko twój ostateczny wniosek jest zły. Z twojej notki nie wynika że nie ma korelacji, tylko że uwzględniając dane dostępne w internecie, używając podstawowych metod i inwestując czas adekwatny dla hobbistycznego bloga nie jesteśmy w stanie przeprowadzić rzetelnej analizy tej zależności.

Kropka. See you at the next flame war.


Boni
2011/07/01 12:41:17
@login

Przyjąłbym taki wniosek, gdyby argumentacja feministyczna czy ogólniej dyskryminacji pozytywnej, była pełna rzetelniejszych, albo i równie rzetelnych, analiz. Ale ponieważ prawie nigdy nie jest, po prostu pamiętajmy, że nie jest merytoryczna czy pragmatyczna, jest tylko argumentacją dogmatyczno-ideologiczną z aksjomatów.





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018