Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Wed, 14 Nov 2018 13:35
@zz_top Tak szczerze, to nie ogarniam i nie wnikam,...

zz_top - Premium
Wed, 14 Nov 2018 08:52
Ej, ale czemu ty jako premium szukasz w Audi A7 czy...

Boni - Premium
Wed, 14 Nov 2018 03:11
Obejrzałem sobie różności i powiedzmy, chyba...

Boni - Premium
Tue, 13 Nov 2018 20:24
@zz_top A to faktycznie porażka. Powiedzmy, dalsze...

zz_top - Premium
Tue, 13 Nov 2018 20:07
Nawet mnie zaciekawiłeś tą germańską trójcą i...

Boni - Premium
Tue, 13 Nov 2018 19:47
@zz_top Zapewne masz rację, tyle że z merolami ze...

zz_top - Premium
Mon, 12 Nov 2018 16:29
Na fali oglądania nowego nabytku znajomego (Mercedes E...

Boni - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 09:32
@Gammon Pewnie tak, gdzieś tam były używane....

Gammon No.82 - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 06:11
Czy mi się śni, czy morskie armaty z brązu bywały w...

Boni - Zakazane piosenki
Tue, 23 Oct 2018 00:06
@Hellk Ok, to jest nawet fajna muza (IIRC kiedyś to...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2011-06-13, poniedziałek
Tagi:  fun, pieczarki
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

(ciąg bliższy)

(FordScorpio2.0) powrót od dziadków, popołudnie w weekend, wakacje, cała rodzinka, z Bstoku na Wawę, szosa prosta i pustawa. Przyjemna jazda, może kapeczkę szybciej niż sugerują przepisy, ale bez jakichś szaleństw, bo rodzina, i nie ma powodów. Na wylocie Bstoku siadł mi na zderzak śliwkowy mondeo 1gen. ale jakoś mi nic nie zadzwoniło. I tak sobie jechaliśmy, wyprzedzając TIRy czy inne skody; to zostawał, to doganiał, i w końcu na długiej prostej w Jeżewie (obczajcie) zaczyna mnie wyprzedzać, myślę se "o, porządny gość, teraz on popilotuje do Zambrowa". Ale jakoś zginął z lusterek i nie ma go z przodu, ogądam się w lewo, a tam lizak półmetrowej średnicy, i już widzę, że samotna pieczarka zła jak osa. Hamuję i mówię do żony - "spokój, cisza i delikatnie, bo to będzie bardzo drogi film... jedzie za nami od Białego...". Pieczarka w kolorach narodowych (kapelutek biały, mordka czerwona) podchodzi do drzwi i zaczyna, lekko zduszonym głosem,  jakoś tak "Dzieńdobrywykroczeniana1800złi24punkty. Dowód, OC i prawo jazdy" - (ja nieśmiało) "Ale może chociaż popatrzymy na film?" - "A chodźźź pan, chodźźźź" wysyczała pieczarka i poszliśmy do mondka. W skrócie było dużo machania rękami i "Co pan tu robisz???" / "Jak tak można??? A ja za panem, jak idiota..." / "Tam było ograniczenie do 50! Eee, chyba 70? Dobra, niech będzie, że 70, nie chce mi się cofać, patrz pan na prędkość! Ups..." / "I gdzie pan się tak spieszysz?!" plus ja cały czas kajałem się, i wirtualnie byłem na klęczkach. W rozwinięciu - tak naprawdę wkurzyło go, że 3.0 mondeo przez 25km nie zdołał wyprzedzić 2.0 scorpio, bo normalnie dojeżdżają na wysokość miejscowości Choroszcz/Żółtki i tam robią wypłatę. Ale jak już doszliśmy do "Panie kierowco, jak tak można, pod górkę TIRa?!" - "Ale to długa górka... hm, ale całkiem fajnie się ten nasz scorpio zbiera" - "Rzeczywiście fajnie. Na gazie?" - "No gdzie tam, na benzynie!" itp. i trochę ochłonęliśmy, i zrobiło się normalniej. I w końcu kiedy zeszliśmy do negocjacji, to po prostu nie uwierzyłem - nastawiałem się na 400-600zł i masę punktów, a zeszliśmy jeszcze niżej i nie, nie powiem wam ile, bo wstyd; po prostu pan pieczarka zlitował się nad debilem. A jak wróciłem do wozu i rodziny, to żona nie wierzyła, szczególnie, że miała ochotę iść mnie ratować - "bo jak można z gliniarzem 15min gadać i obaj tak okrutnie machaliście rękami!".


(FordScorpio2.0) popołudniowa stłuczka w Raszynie, z jakimś służbowym combo, bodaj cytrynek, jakoś tak zjechaliśmy się bokami, z dwu pasów. Konieczność wezwania pieczarek, trudno, bo ich służbowy wgnieciony. Normalnie może i machnąłbym ręką i podpisał oświadczenie, ale że mnie wpieniło czekanie 2 czy 3 godziny na pieczarki (bo akurat był festwial protestu taksówkarzy, i pieczarki były wielce zajęte), to zacząłem się stawiać w duchu "a ch... go wie, czyja wina". Pieczarki w końcu dojechały pod wieczór, i fajne były - trochę flip i flap, trochę cholera wie co - jeden wygadany, mały i nerwowy, drugi wyższy ode mnie o pół głowy, szerszy o pół szafy, i mruk-niedźwiedź. No i mały po wstępnych czarach zaczyna cyrk w stylu (do mnie) "Pan jest winien, bo pan zajechał, bo pan zmieniał pas, bo bla bla bla" - (ja - flegma mode on) "Tia?" - "No tak, bo tu jest wgniecenie na citroenie, i w ogóle" - "Nie chciałbym w kompetencje biegłego wchodzić, ale może w takim razie pan wytłumaczy, czemu oba wozy nadal mają boczne lusterka?" - "Eee..." - tu chwila konsternacji i ogólnego gadania i machania rękami, poszkodowany citroen coś nadmienia o śladach hamowania, że ja zajeżdżałem. Mały chwyta się tego i już poleciał z latarką szukać śladów hamowania - aż się zmartwiłem, że coś go pomimo latareczki i kamizelki rozjedzie, bo wiecie, prosta Janki-Raszyn jest raczej ruchliwa. Pokręcił się i wraca tryumfalnie "Tak, tak, tam są długie ślady hamowania, jak pan zmieniał pas i w ogóle" - "Z całym szacunem, ja wierzę, że tam są jakieś ślady hamowania, tylko wiecie co? Nie moje. Już choćby dlatego, że moje złomowate scorpio ma ABS w standardzie i akurat sprawny" - ogólne ups i atmosfera się zgęszcza. Ale mam już dosyć - "Dobra, skończmy te pierdoły, bo ja jestem sam, was dwu, tamtych z cytryny dwu, a na jeżdżenie do sądu do Raszyna wobec 4 świadków, jakoś nie mam ochoty, piszmy papiren i zjazd". No to piszemy, siedzę z tyłu w pieczarkowozie. I nagle dochodzimy do zatrudnienia - w tym momencie nerwowa pieczarka rozjaśnia się i "A na jakim stanowisku pan pracuje w D.?" - "No takim" - "A ile pan zarabia?" - "WTF?" - "No tak mniej więcej?(proszęproszęproszę)" - "No nie mogę powiedzieć!" - itd itd odbywamy jakiś nieprzytomny dialog o mojej pracy i płacy. Ale atmosfera wyraźnie się poprawia. W końcu na odczepnego rzucam "A ile ja mogę zarabiać, jak jeżdżę starym złomowatym Scorpio?" - na co pieczarka - "Samochód złomek, ale może pan dom budujesz?" - i tu zamurowało mnie, jak rzadko kiedy, bo telepata czy jasnowidz, jak babcię kocham... W końcu komitywa była niezła, i przechodzimy do mandatu, wiadomo, za stłuczkę coś koło 400 wtedy. Ale sugeruję, skoro się kumplujemy, żeby zrobić z tego wymuszenie pierwszeństwa czy coś. Pieczarki szepczą między sobą, ja "Ale panowie, chętnie się włączę w negocjacje, tylko że nic nie słyszę z tyłu" - na co niedźwiedziowaty wypowiedział basem pierwsze całe zdanie, dokładnie: "A bo kolega takie rzeczy proponuje, że nas jutro komendant opierdoli" - "To ile kolega proponuje?" - "100" - "I ja się z kolegą zgadzam, a komendat przecież was nie zabije!". I na tym się rozeszliśmy...


(ciąg dalszy)








Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018