Nie miałem wcześniej czasu, bo były zaszłości-różności, tudzież scottish family reunion itd. ale jednak trzeba czasem zająć się szrotem. Znaczy, realistycznie patrząc, baaardzo przyszłym szrotem, gdyż mój samochód roku 2014 wypada blisko jaguara sprzed roku - raczej wysoka półka cenowo-sportowata i niezbyt realistyczna w tzw. naszym życiu, ale powiedzmy, pomarzyć wolno.
Ta-da! Chevrolet Corvette Stingray 2014:
Nawet niekoniecznie Stingray, zwykła też by mi dostarczała. Ale oczywiście, na maxie, powiedzmy coupe z wyjmowanym dachem, 466KM z wzorcowej V8, itd itd - znacznie smaczniejsza, mniam. Oczywiście, wnętrze "po amerykańsku", jakość też, ale za to wypasy też "po amerykańsku", czyli bogato; trakcja i technikalia na przyzwoitym poziomie, w przeciwieństwie do tradycyjnych muscle z USA, i niektórych nowych też. Zresztą, zawsze corvetty odstawały na plus pod wieloma względami, dlatego może tak kultowe i tak trzymają ceny...
Co ciekawe, sprzedają to w UK normalnie (a obok Camaro, takie jak wygrało 2 lata temu...), topowa wersja coś koło 70k funciaków. Zdaje się, coś się zmienia w podejściu producentów US do rynku UK, bo parę lat temu była zupełna posucha, a teraz nie tylko "prawdziwe" chevrolety ale i mustanga też można kupić w UK.
BTW jak już przejrzałem różności i wybrałem Vettę, odkryłem, że jest to też samochód roku Clarksona (w kategorii "prywatny wybór prezentera", bo "ogólnym" samochodem roku Top Gear jest BMW i8). Nie wiem dokładnie, czy to mówi coś o mnie, o Clarksonie czy o Corvettach, ale pewnie coś to mówi.