Na stary i na nowy rok, stara opowiastka, niezmiennie pasująca do bardzo wielu czasów i miejsc. Także tych przyszłych. Bo Stalowa Małpa w nas jest niezmienna od milleniów:
Gdy Stalowy Małpa narozrabiał w Niebie tak, że już nikt nie mógł z nim dojść do ładu, ani siłą ani po dobroci, wezwano Buddę, żeby spróbował jakoś Małpę okiełznać.
- Idę z tobą o zakład - powiedział Budda - Jeśli naprawdę jesteś sprytny, przeskocz moją prawą dłoń. Jeśli ci się to uda, powiem Nefrytowemu Cesarzowi, żeby zamieszkał ze mną w Zachodnim Raju, a ty od razu zasiądziesz na jego tronie. Jeśli jednak ci się nie uda, wrócisz na Ziemię i będziesz tam odprawiał pokutę przez wiele epok, zanim wrócisz do mnie z całą tą twoją gadaniną.
- Ten Budda - pomyślał Małpa - jest kompletnym głupcem. Potrafię skakać na odległość stu ośmu tysięcy mil, a jego ramię nie może mieć więcej niż osiem cali długości. Jak to możliwe, żebym nie mógł go przeskoczyć?
- Jesteś pewien, że potrafisz to dla mnie zrobić? - zapytał Małpa.
- Oczywiście - odpowiedział Budda.
Wyciągnął prawą dłoń, która miała wielkość liścia lotosu. Stalowa Małpa założył swoją żelazną pałkę za ucho i skoczył, jak daleko tylko mógł.
- Bardzo dobrze - powiedział do siebie - Pójdzie to łatwo.
Przelatywał tak szybko, że był prawie niewidzialny, i Budda, który obserwował go okiem mądrości, widział tylko wirujące powietrze.
W końcu Małpa dotarł do pięciu różowych kolumn wznoszących się w górę.
- Jestem na końcu świata - powiedział do siebie - Teraz wystarczy mi tylko wrócić do Buddy i zarządać należnej nagrody. Tron Niebios jest mój.
- Ale chwileczkę - powiedział po chwili - Lepiej zostawię świadectwo, że tu byłem, na wypadek jakichś trudności z Buddą...
Wyrwał włos ze swej sierści i chuchnął nań magicznym oddechem, wołając - Zmień się!
Włos natychmiast zmienił się w pędzelek nasycony ciężkim atramentem i Małpa napisał na cokole środkowej kolumny te słowa: "Wielki Mędrzec Równy Niebu dotarł aż tutaj". A potem, żeby pokazać brak szacunku, oddał mocz przy pierwszej kolumnie i przekoziołkował z powrotem.
Stając przed Buddą, rzekł:
- A więc byłem tam i wróciłem. Możesz powiedzieć Nefrytowemu Cesarzowi, żeby przekazał mi pałace niebiańskie.
- Śmierdzący Małpo - odparł Budda - Przez cały czas byłeś na mojej dłoni.
- Mylisz się całkowicie - rzekł Małpa - Doleciałem na koniec świata, gdzie widziałem pięć różowych kolum wznoszących się ku niebu. Napisałem coś na jednej z nich. Jeśli chcesz, zabiorę cię tam i pokażę ci to.
- Nie ma takiej potrzeby - odpowiedział Budda - Tylko przyjrzyj się mojej dłoni.
Małpa spojrzał na dłoń Buddy swoimi płonącymi stalowymi oczami i w dolnej części środkowego palca prawej dłoni Buddy dojrzał napis "Wielki Mędrzec Równy Niebu dotarł aż tutaj". A z miejsca między kciukiem a palcem wskazującym zaleciała mu woń własnej uryny.
(maleńki wyjątek z "Podróży na zachód" albo "Małpy", XVIw chińskiej opowieści, przypisywanej Wu-Cheng'en, generalnie spisanej z folkloru chińsko-taoistyczno-buddyjskiego)