Mówi się, że druga wojna światowa była tym kopem, który dał rozpęd naszej końcodwudziestowiecznej cywilizacji technicznej i bez wątpienia jest w tym sporo prawdy - ale mam wrażenie, że prawdziwy fundament katapulty, która wyrzuciła nas z wieku pary i elektryczności w wiek zimnej wojny i komputerów, leży gdzie indziej. I kiedy trafiam na to zdjęcie, zdaje mi się, że go widzę:
To jest zfotoszopowane zdjęcie z 1927, z piątej konferencji Solvay'a (skądinąd odbywają się do dziś), pierwsza była w 1911r. Więc mamy mniej więcej sto lat od, bo ja wiem, szczytowego punktu rozwoju fizyki współczesnej? Bo mam wrażenie, że potem, oczywiście, rozwinięto mnóstwo rzeczy, ba, wdrożono przemysłowo, ale nie było już później takiego historycznego momentu i takiego trustu mózgów, jak na obrazku.
Szkoda.