Czyli chyba najlepsza zasada jaką można kierować się w nowożytnym konsumpcjonizmie (uwagi z zewnątrz konsumpcjonizmu odrzucam jako niezorganizowane, zresztą, jeśli ktoś to czyta, no to soreczki, mieszka wewnątrz) - żeby oszukać w sobie durną małpę niezbyt-naczelną, należy uprawiać płodozmian.
Oczywiście, nie mam tu na myśli jakiejś orki na ugorze, babrania się w oborniku, czy innego rolnictwa niezmechanizowanego, tylko podejście do masy towarowej, ale też - stanów, miejsc, osób, uczuć itp.
Gdyż zatrzymanie się w miejscu, w bezczasie, teraźniejszości, jest pożądane i możliwe, ale raczej dla wybranych i mocno pracujących nad tym. A dla rzesz, całych pokoleń i krain, nieodrodzonych duchem, marketing i przemysł przygotowały już zyliony propozycji, nowości i możliwości, więc dosyć trudno utrzymać Stalową Małpę w ryzach, i nie kombinować jak i skąd wziąć nowsze lepsze szybsze mocniejsze gadżety, zabawki, stany, miejsca i czasy.
Oczywiście, można zgodzić się, mniej czy bardziej świadomie, na wyścig szczurów i marnotrawienie własnych zasobów w imię cudzych zysków, ale moim zdaniem troche szkoda czasu i nie warto.
Jednak żeby nie zejść z nudów, warto uprawiać trójpolówkę, czyli od czasu do czasu zredukować czy wymienić swoje ulubione gadżety, emocje, miejsca, rzeczy, ludzi na takie troche gorsze. A nawet, jeszcze rzadziej i na chwilę, odstawić dany obiekt zupełnie.
Ponieważ Stalowa Małpa przyzwyczaja się i odzwyczaja mniej więcej w pare tygodni, góra dwa miechy, na tyle wystarczy pogorszyc sobie waruny, żeby z radością i zachwytem wrócić do starych dobrych rzeczy, stanów, okoliczności.
Jedyne ryzyko, to, że odstawione złe i głupie idee, gadżety, nawyki, miejsca, ludzie i rzeczy, też po paru miesiącach czy latach zaczynają wydawać się niezgorsze.
Ale generalnie dla mnie płodozmian działa nieźle.
(Notkę sponsorują głośniki. Jakoś ze dwa miechy temu przełączyłem sprzęt na telewizor, bo coś nam nie pasowało, baza na kolumnach była w bok wzg. obrazu i w ogóle. I większość muzy i wszystkiego szła przez TV, niezgorszy, ale jednak TV. Ostatnio poprzeciągałem kable i przełączyłem wszystko z powrotem na Tannoye - mniam, i nie oddam bez walki. I znowu nie potrzebuję lepszych kolumn, Na Jakiś Czas.
A jak ktoś przerzuci powyższe rozważania na moje parę miesięcy w Szkocji bez żony, to w zasadzie się zgadza, eee, hm, eee, ale może lepiej trzymajmy się samochodów, i że pewnie bardzo by mi się spodobało jakiekolwiek niskie RWD, zamiast FWD vana)