Jestem człowiekiem dogłębnie rozczarowanym stanem motoryzacji w Szkocji. Generalnie, poza autobusami (nie tylko piętrowymi, bo np. zwykłe też zapier... tu jak jakieś machiny z piekła rodem, nie wiem, może oni tu mają jakieś wersje superturbo na górki, czy jak), jest okrutnie straszliwie potwornie niezwykle nudno... Myślałem, że Dania czy Niemcy są motoryzacyjnie nudne, ale gdzie tam.
Ze szrotów, jak trafi się dziesięcioletni defender czy volvo, no to klękajcie narody. No może ze dwie toyoty -nastoletnie widziałem przez dwa tygodnie. Poza tym zylion prawienówek kompaktów i normalsów, a na ekskluzywnych wiochach poza Glasgow kupa prawienówek i zupełnienówek audi, bmw, rangerowerów, innych SUVów, no i też kompaktów. No po prostu nędza. Za moim 19 letnim vanem ludzie się oglądają, bo skądinąd prawdziwego amerykana żadnego jeszcze nie widziałem...
Co gorsza, przez dwa tygodnie widziałem ze trzy jaguary na krzyż, chyba znacznie więcej porsze i audi TT.
Pod firmą pracownicze mondeo, VW, BMW, mazdy, seaty, wszystko ostatnie modele, najwyżej jakieś przedlifty.
Po prostu zgroza, jaki ten dobrobyt straszny.