NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2026-03-15, niedziela
Tagi:  varia, fun, Hellas     
___________________________________

Garść luźnych impresji o mniej czy bardziej aktualnych miejscach pomieszkiwania.

1.

Tytuł notki to jakby dawny "referral fun" (czyli kiedyś "co dziwnego ludzie wpisują w wyszukiwarki", a obecnie chyba "co artificial stupidity uważa, że ludzie wpisują w pseudo-wyszukiwarki"), po mojej i żony leniwej rozmowie i po zaczęciu wpisywania frazy "bezpieczeństwo na Krecie" w gugla, czy innego kaczora-kaczora.

Otóż kreta nie powinno się głaskać, i może to być niebezpieczne dla głaszczącego i/lub głaskanego, ale Kreta jest wg AI i innych źródeł uważana za bezpieczną. W sumie, z naszego punktu widzenia, prawda. Z dokładnością do okazyjnych strzelanin sąsiedzkich i na wiwat, kieszonkowców w zatłoczonym sezonie, i naciągania całorocznego turystów, albo wydających się turystami ("to my, trociny!"). Ale cięższa przestępczość itd. jest w Grecji porównywalna z Polską, na Krecie nieco niższa niż tutejsze średnie (a np. Ateny+Pireus zawyżają).

2.

A propos 1. zastanawialiśmy się, gdzie były najniebezpieczniejsze rejony w jakich bywaliśmy, i wyszło, że w ukochanej Szkocji. Calton w Glasgow, Kilmarnock pod Glasgow, i w ogóle różne kawałki wkoło i w Glasgow, są trudne do pobicia, przynajmniej w EU i okolicach; co paskudniejsze przebadane kawałki Dublina, Cork, Warszawy, Birmingham, Chennai itp. różnych czasów i miejsc, to jednak były małe miki w porównaniu z osiągnięciami szkockimi.

3.

Przezywałem Heraklion "Radomiem nadmorskim", na co obruszała się mła-żona, i czasem o tym półżartem dyskutowaliśmy (np. że jeśli się mój łaskawy "Radom" nie podoba, może zaraz być "Sosnowiec"). To jest wbrew pozorom dosyć trudna do znalezienia analogia - Heraklion leży nad morzem (citation needed), jest około wysokiego 5 miejsca miast Grecji wg ilości ludności (it's complicated, Grecy nie umieją liczyć, się); jest stolicą "województwa", Kreta jest kulturowo nieco "w bok" od kontynentalnej Grecji, itd. Niby jak Gdańsk, zakładając że Gdańsk jest stolicą "egzotycznych" Kaszub, ale nie pasuje mi to nijak, bo Gdańsk jest kolosalny w porównaniu, jest wielkim portem krajowym, więc to jak ćwiara Aten+Pireus albo Thesaloniki. I względna ilość ludności to jedno, ale odczucie i bezwzględna ilości ludzi ważniejsze. Oraz chyba jednak od "nad morzem" ważniejsze wydaje mi się "odległe zadupie na południu, którego z Wawy/Aten praktycznie nie widać, około 200tys mieszkańców, dużo historii i krzyżowania kultur, za to brak historii przemysłu i przemysłu też".

I już wiecie, w jaki sposób Heraklion awansował na "Rzeszów nadmorski".

4.

Rozwija się sprawa Polaka, byłego żołnierza-emeryta, pięćdziesięciolatka w białym kamperze, który pomieszkiwał w okolicy Chanii/Suda, i zrobił nieco za dużo zdjęć okrętom (BTW niedawno był w Suda uderzeniowy lotniskowiec USS Gerald R. Ford (CVN-78), pierwszy z nowej serii amerykańskich wielkich lotniskowców). A Grecy lubią łapać szpiegów, co i rusz są o to sprawy, jak nie własnego oficera lotnictwa sprzedającego dane Chińczykom, to jakichś imigrantów czy turystów, czy innych plażowych ludzików, którzy zdjęcia z Suda wysyłają do Iranu. Rzeczony Polak podobno tylko szwagrowi w PL zdjęcia wysyłał, co nie powstrzymało organy przez aresztowaniem i sprawą o szpiegostwo.

Jako pięćdziesięciolatek jeżdżący na Krecie białym vanem na polskich numerach, mam zamiar unikać Chanii przez jakieś pół roku, co najmniej. Mam nadzieję, że to wystarczy. Oraz może tę śrubę od mocowania silnika w vanie, kiedy jechaliśmy obejrzeć amerykański lotniskowiec, urwał mi anioł stróż?

5.

Integracja z miejscowymi idzie nam tak sobie, braki językowe największą przeszkodą pomimo sukcesów jak wspominałem, podwojenia naszego słownictwa, z 5 na 10 słów i zwrotów po grecku. Z ciekawostek wioskowo-lokalnych, zabawny był komentarz miejscowego młodego człowieka (który mówi nieźle po angielsku) na moje, że w wszyscy "na mieście" nam mówią i praktyka to potwierdza, że nie warto się uczyć greckiego w naszej sytuacji: "Pewnie! Wszędzie da się dogadać po angielsku! (chwila zastanowienia) Ale w naszej wsi jakoś nie... - No właśnie, dokładnie takie mamy doświadczenie - Taa, tu jest jakaś anomalia, jakieś 95% ludzi nie mówi wcale po angielsku. Ale dla was to też zaleta, jakbyście mówili po grecku, albo oni po angielsku, to nie opędzilibyście się od gadatliwych miejscowych!"

6.

Za to integracja z listonoszami, kurierami itp. idzie nam jak zwykle doskonale. Może dlatego, że mamy strategię dokarmiania listonoszy, czasem małych napiwków. Po 2 latach kumplujemy się z naszym kurierem, dowożącym różności tzn. możecie do nas wysłać coś tam dowolną firmą, tanią/drogą, renomowaną/Fastway'em (podobno w końcu zdechli?), superekspresem albo normalnie, i tak na końcu z portu/lotniska Heraklion podejmie to jedyna słuszna tutejsza firma i przywiezie ten sam chłopak, dwa razy w tygodniu (ew. można odebrać w punkcie po drodze do Heraklion, w te dni, kiedy kurier nie ma paczki na wozie). A to, czego on nie dowozi, idzie tutejszą Pocztą Polską (a raczej jak Royal Mail, bo nie jest to poczta państwowo-narodowa, ale outsourcowana), przez firmę Elta. Czyli albo sympatyczna pani listonosz, rozwożąca pocztę małą osobówką (gadatliwa, ciekawa ceprów z Polski, niby boi się wjeżdżać aż do nas na kraniec świa... asfaltu i dzwoni z odległości 200m, ale kiedyś dojechała na wstecznym do połowy odcinka specjalnego do nas, przez zbocza zboczka i dwa zakręty, ja bym się bał...), albo odbiór na najbliższej normalnej poczcie w Gazi.

Poczta w Gazi jest niby normalna, ale jednak nienormalna: po jakimś czasie zrobiliśmy się rozpoznawalni do poziomu "pokazujemy numer paczki na karteczce, pani z okienka nawet nie patrzy na numer, tylko idzie po paczkę wg imienia żony i nazwy wsi (ręcznie dopisane "obok [nazwa hotelu]" niedaleko nas)". Potem: zauważa nas w kolejce, rzuca "WAIT" i idzie na zaplecze po paczkę, wciskając nam ją bez kolejki, kolejka nie wierzy własnym oczom. Etap trzeci, panie odkładają nam paczki i listy (zanika dopisek "koło [nazwa hotelu]", pojawia się napisane wyraźnie mazaczkiem imię żony). W tym momencie wystąpiliśmy z inicjatywą dokarmiana poczty stacjonarnej, co wywołało aplauz załogi i uśmiech nawet u najbardziej nieśmiałej z pań (najsłabiej mówiącej po angielsku i najbardziej szczupłej, potrzebującej tej czekolady) oraz kolejka ze zdumienia wyszła z siebie i stanęła obok.

Stąd jesteśmy na etapie, że na poczcie panie rozpoznają nas kiedy tylko przestępujemy próg, i lecą po nasze paczki i listy, i nawet znajdują te ważne, które zgubiły dwa miesiące temu.

7.

Istnieje takie miejsce w Heraklion, i to na sporej ulicy "pierwszej od bulwarów", niedaleko mariny, zabytków weneckich itd., że przechodząc czy parkując można zwątpić w zdrowie umysłowe, jeśli się jest Polakiem. Co ilustruje pierwsze zdjęcie poniżej. O ile mi wiadomo, knajpa małżeństwa grecko-polskiego, chyba nieczynna poza sezonem.

HeraklionRestauracja Archipelagos, praktycznie bulwary Starego Miasta w Heraklion HeraklionW "Rzeszowie nadmorskim" a.k.a Heraklion można kupić kury hodowlane ot tak, to nie jest ścisłe centrum, ale też nie wieś czy przedmieścia HeraklionMural w przypadkowej kawiarni w Heraklion HeraklionChwilowe rozpogodzenie po trzech dniach deszczów, stąd "błoto" w zatoce, a dalej morze normalne, Egejskie, zamiast tutejszej zimowej podróbki Bałtyku





SpeX
Sun, 15 Mar 2026 11:25:28
Aż tak ciężko do was dojechać?

Boni avatar Boni
Sun, 15 Mar 2026 11:37:15
Różnie mówią, a jak udowodnił Einstein, wszystko jest względne.

igor
Sun, 15 Mar 2026 12:57:21
Zrobiłem zdjęcia tego samego lotniskowca, kiedy przepływał obok Isle of Wight. Nie będę linkować, bo jeszcze cię wsadzą za współudział. Nawet myślałem, że jakby komuś się to wydało podejrzane, to moje imię może być okolicznością obciążającą.

Boni avatar Boni
Sun, 15 Mar 2026 13:28:42
@igor

W miejscach jak Isle of Wight / Portsmouth, gdzie obok bazy floty wojennej pływają wycieczkowce, promy, trudno szpiega łapać, choć próbować trzeba! Podobnie jeśli coś wojenno-morskiego stoi obok toru wodnego promów itp. (sierżant US Marines nawet mi kiedyś odmachał).

Natomiast przy bazach jak Suda czy Faslane nawet jeśli robię zdjęcia, przeważnie ich nie wrzucam przed upływem paru lat... Wśród banerów bloga jest zdjęcie znad Faslane, ale to z 2019 i z oficjalnego punktu widokowego, który chyba jest wyznaczony, żeby se Rosjanie czy Chińczycy mieli gdzie stanąć i trzaskać zdjęcia... Ale na poziomie wody, szczególnie na drodze za lochem jak na zdjęciu (skąd widać dobrze hangar SSBNów, a nie IIRC byle USS Burki i HMS Albion ze zdjęcia), to policja jeździ tak często, że oczekiwałem zatrzymania za samą polską rejestrację i wygląd, mojego ryja i ryja przerobionego Scorpio.

Boni avatar Boni
Mon, 16 Mar 2026 15:38:03
Dopisałem do notki pkt. 7 i dorzuciłem parę zdjęć, bo przejeżdżaliśmy dzisiaj koło "Archipelagos" i wykonałem mega-fejspalma, że ciągle zapominam ich witrynę pokazać.

Codiac
Mon, 16 Mar 2026 17:52:53
@pkt 7
Ej, co to za lipa!

Poważniej: fajne, oczywiście.

igor
Thu, 19 Mar 2026 14:47:00
@Boni

Niedługo znowu będziecie mieć lotniskowiec w domu:
https://www.theguardian.com/us-news/2026/mar/18/onboard-fire-uss-gerald-ford-aircraft-carrier

Boni avatar Boni
Thu, 19 Mar 2026 15:24:03
@igor

Ciekawe. Ale mam wrażenie, że nasz wypad do Suda żeby obejrzeć i porobić zdjęcia CVN uda się tylko jeśli miejscowi i służby będą mieli "DKJP TO JEST NIEMOŻLIWE, ŻEBY TO BYŁ NASTĘPNY BIAŁY VAN NA POLSKICH NUMERACH Z 50 LATKIEM WANNA-BE SZPIEGIEM!1! Nikt nie jest tak głupi, zignorujmy to; jak zameldujemy, to nikt nam nie uwierzy i oskarżą nas o omamy i/lub prowokację".

babilas
Thu, 26 Mar 2026 14:41:33
Ej, ale Archipelagos jest super miejscem. Dawniej nazywała się Kazoual, zmieniono nazwę dwa lata temu, nie wiem, dlaczego. Właściciele (Urszula i Kostas) bardzo mili i kontaktowi. Pierwszy raz spróbowaliśmy tam volvoi.

Boni avatar Boni
Fri, 27 Mar 2026 01:12:32
@babilas

Nie bardzo chwytam czemu "ej, ale", przecież nie napisałem, że to nie-super miejsce czy słaba restauracja (jeszcze tam nie byliśmy) - ja tylko o tym, co na zdjęciu, tej witrynie-rozwalaczu muzgó; no nie powiesz, że spodziewasz się przypadkowego wpadania na takie witryny w Manaus, Tokio czy Heraklion ;P Skądinąd, kiedy łaziliśmy wczoraj w okolicy wyglądało tam na sprzątanie i szykowanie się do otwarcia, a jedna z osób wyglądała jakby mogła nazywać się "Urszula".

BTW wczorajsze zdjęcie dorzuciłem z bulwaru w tamtej okolicy, nieczęsto widać aż tyle "błota" spływającego z Krety do turkusowego morza (bo akurat był dzień rozpogodzenia i Egejskie przestało udawać Bałtyk; zima nadal dokucza, lało przez parę dni i w ogóle, nie do życia, kilkanaście stopni w dzień).

babilas
Fri, 27 Mar 2026 14:46:08
można zwątpić w zdrowie umysłowe i witryna-rozwalacz muzgó

No ale w Heraklionie (na Krecie) jest sporo (a w sezonie to nawet mnóstwo) Polaków, to nie jest żadna wielka egzotyka, ani jakiś koniec mapy żeby reagować jak Robinson na ślady bosych (polskich) stóp.

W Sanur na Bali wpadłem kiedyś przypadkiem na lokal pod nazwą "Pierogi! Pierogi!", więc mnie już nic nie zdziwi.

Ciekawe jest raczej to, że mimo polszczyzny na witrynie w menu nie ma żadnych polskich akcentów (a przynajmniej nie było do zeszłego lata), ot przyzwoita ελληνική κουζίνα (z motywami regionalnymi i niejakimi ambicjami gourmet).

jedna z osób wyglądała jakby mogła nazywać się "Urszula"

Po czym się to poznaje? (Pytam dla kolegi)


Boni avatar Boni
Fri, 27 Mar 2026 15:09:47
@babilas

Polaków tu wzg. sporo, także w usługach knajpiano-hotelarskich (np. kiedyś szliśmy bulwarem Ierapetra gadając cicho po polsku i zaraz polska kelnerka-naganiaczka nas dopadła), oraz z tego wynika nieco dziwniejsze: sporo miejscowych trochę mówi po polsku (ze trzech kelnerów czy sprzedawców się trafiło przez 2 lata). ALE jednak IMHO co innego spotkać Polaków, czy tubylca mówiącego nieco, a co innego szyldy, witryny, itp. jak z Archipelagos, czy to co mówisz o Bali. No jednak nijak nie jest to normalne w tych miejscach, to nie polskawe miejsca w Irlandii, UK czy US; ile takich pierogarni jest na Bali? ;P Oraz dowód przez dreptanie: żadnego innego akcentu PL na szyldach/witrynach nie widzieliśmy, a przez 2 lata trochę tego Heraklion objechaliśmy i przedreptaliśmy...

Menu im obadamy kiedyś, są w kolejce.

@ "kim on jest? Tajem?" czy Polką

Pani na oko naturalna blond, z nie-śródziemnomorską urodą, sweterek raczej zakopiański niż kreteński, sprzątała wkoło ich budy, potem omawiała coś z miejscowym, w tej ich "szklarni" nadmorskiej. Miałem ochotę sprawdzić czy to Polka-właścicielka, ładując się na bezczelnego z "NO CZE, TO KIEDY OTWIERACIE??", ale nie chciałem straszyć ludzi.




 

Engine: Anvil 1.08   BS