NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2020-09-25, piątek
Tagi:  muza, varia     
___________________________________

Pomimo skostnienia i dziaderstwa w bardzo wielu zakresach, nadal bywam ciekawy nowej muzy. Ale ponieważ nie używam na co dzień serwisów muzycznych w typie Spotify, radia też epsilonowo, ilości znajomych "muzycznych" na jawie i w sieci mam przyzerowe, to jest pewien problem skąd tę nową muzę brać.

Za ostatnią dekadę, powiedzmy, zdarzało mi się czasem po prostu przeglądać listy wydanych albumów, jak na wikipedii i dziubać po znajomych ksywkach, wytwórniach, ulubionych gatunkach. Zresztą, nadal mi się zdarza. Ale jest to oczywiście upierdliwe i zabawa w redaktora muzycznego to nie jest mój ulubiony sport.

Stąd jednak "nawracam się" czasem na automaty podpowiadające w sieci, które, trzeba przyznać, zrobiły się już całkiem całkiem. Z powyższego oraz zbiegu z dostępem do nielimitowanego netu za ostatnie pół roku, zrobiło się jakoś tak, że zacząłem przyglądać się uważniej temu, co mi podpowiada Youtube. Nie tylko w sensie jakichś koncertów, ciekawych wykonań czy niszowych teledysków, ale w sensie ogólnym "nieznana mi muza", nawet jeśli jutubowa jakość czy zakres konkretnego kawałka były trudne do przyjęcia.

A z tego ulągł mi się ostatnio duży przegląd podkastów i wywiadów stacji KEXP, kiedy Youtube mi przypomniał, że to w ogóle jeszcze istnieje. Czyli jakby zatoczyłem koło, od słuchania redaktorów muzycznych w radiu za młodu, po słuchanie redaktorów muzycznych na tubie za staru.

Tu jest ładny przykład, jak dobrze to jest zrobione technicznie, już nawet pomijając, jak genialna jest Aurora.



KEXP pamiętałem nieco, bo pamiętałem, że to niezależne muzyczne Seattle jeszcze z epoki grunge czy innych Nirvan, no i że bardzo wcześnie poszli w streaming w sieci. Ale jakby mnie kto zapytał miesiąc temu, to postawiłbym dolary przeciw złotówkom, że już tylko proch i pył się po nich rozwiewa. A tu proszę, mają się całkiem dobrze. I "lubię to", bo nadal są indie, nawet jakby bliżej memu serduszku, bo dalej od rocka (z którym mi nie po drodze) a bliżej etno i różności (z którym mi na starość jak najbardziej po drodze).

Polecam.

A potem zacząłem zastanawiać się, jak to się stało, że twór jak KEXP przetrwał te wszystkie dotcomy i kryzysy, i zaczynam drążyć, i trafiam na inną bliską memu serduszku postać. Otóż w najgorszym momencie, kiedy telefony zaczęły być najważniejszym źródłem muzy dla ludu, i te różne itunesy wycinały z i tak słabnącego rynku muzycznego olbrzymie kawały tortu, KEXP dostało mocne wsparcie w 2001-2005 od Experience Music Project, tworu non-profit sponsorującego różne kreatywne działalności, szczególniej w okolicy Seattle. A EMP i okolice, to dzieło świętej pamięci Paula Allena. I tak jak nie używam frazy "świętej pamięci" w konwencjonalnym bezmyślnym czy w teistycznym sensie, to akurat o Paul Allenie zawsze powiem, że jest świętej pamięci.

Dla nieobeznanych - Paul Allen to był ten "starszy brat" Billa Gatesa, współzałożyciel Microsoftu, "cichy wspólnik"; który był miliarderem-filantropem, kiedy jeszcze nie było to modne. Razem z Gatesem (Paul był 3 lata starszy, ale byli w tej samej szkole) zaczynali od zabaw w komputery i "jak dostać telex i dostęp do mainframe za darmo albo i na własność". Wyszło im, że najłatwiej, robiąc z tego biznes, i mówimy tu o bardzo wczesnych latach '70...

Potem założyli Micro-Soft, reszta to historia. Allen praktycznie odszedł z firmy w 1982, trudno powiedzieć, czy bardziej z powodu raka, czy bardziej z powodu ciągłych kłótni z upierdliwym Gatesem. Ale zostawił sobie swój olbrzymi pakiet akcji M$ (chociaż Bill chciał go wykupić 4:1 o ile pamiętam), więc miał z czego finansować różne hobby. A ponieważ okazało się, że pomimo prawie ciągłej walki z rakiem przeżył jeszcze ponad 30 lat, jego hobby i działalności rozwinęły się całkim całkiem. W końcu jakoś się nawet pogodzili z Gatesem.

Żebyśmy się rozumieli - tak normalnie, nie jestem jakimś wielkim fanem działalności charytatywnej miliarderów, już nie mówiąc o jakichś popieprzonych neoliberalnych tezach o niej, jako zastępującej działalność państwa czy podatki. Ale jeśli ktoś sypie kasą na cele słuszne i społeczne, jak Allen czy Gates czy Buffet, czemu nie, ma plusa.

A konkretnie z Allenem mam tak, że kiedy patrzę na to co robił, czym się zajmował, w co inwestował swój czas i niebagatelny majątek, to mogę powiedzieć, że jakbym był na jego miejscu, to robiłbym prawie to samo. Też robiłbym jakieś Kerbalki na żywo, grzebałbym w dawno zatopionych wrakach, robiłbym fundacje wspierające kreatywność i muzea, sponsorował naukę, zbierałbym stare samoloty (i czołgi! czołgi są fajne! że tak nawiążę do komciów pod poprzednią notką).

No dobra, inwestowałbym w inne rodzaje sportów, jeśli w ogóle w jakiekolwiek. I pewnie darowałbym sobie wypasiony 126m jacht.

Ale poza tym, jak będę duży, chcę być jak Paul Allen. Także - ratujący niszową niezależną stację radiową czy "streamingową" przed wypadem w muzyczny niebyt.





Codiac
Fri, 25 Sep 2020 16:43:49
Z tą działalnością filantropijną bogaczy to jest tak, że zastępowanie nią państwa jest chore, fałszywe jeśli prowadzą ją tylko po to, żeby sobie wygenerować koszty, które potem pozwolą unikać podatków oraz poprawić renomę.
Ale jeśli ktoś ma kasę i chce sypać nią na innych bo tak, bo lubi takie rzeczy i uważa, że warto je wspierać, to kurcze, czemu nie? Zwłaszcza, że - jak to się mawia - kto bogatemu zabroni?

Oraz korekta obywatelska: "czym się zaimował" - chyba "zajmował". Tak jak jest kojarzy mi się z zaimkami. ;)

Boni avatar Boni
Sat, 26 Sep 2020 18:33:41
@Codiac

@zaimowanie się

"Zawodowo zaimował się iumaniem", epitafium dla przeciętnego miliardera.




 

Engine: Anvil 1.08   BS