Z dyskusji domowej o ostatnich wyjazdach i ogólnie naszym wycieczkingu za ostatnie lata oraz czy od paru lat mamy nieustanne wakacje czy jednak nie, wypączkował nam wątek restauracyjny. Gdyż ostatnimi laty odwiedzamy sporo kafejek, restauracji oraz sieciówek, w porównaniu z dekadami poprzednimi. Więc zaczeliśmy się zastanawiać gdzie, co, kiedy, przypominać co lepsze i przekomarzać się które były najgorsze.
Z tego zaczęła się kroić notka, potem lista, a potem
statyczna podstrona "Eat me. Drink me." (link dorzucam też na szpaltę obok pod "Inne"). Bo na notkę zrobiło się tego zdecydowanie za dużo i za bardzo polinkowane, a na jakiegoś bloga kulinarnego itp. no to jednak z mało, i "nie jest to nasze porno", tak do końca.
Gdyż jesteśmy ludzie wygodni, prości i oszczędni, stąd preferujemy puby czy restauracje czy kawiarnie proste, często sieciowe, a nawet fastfoody. Śmieszą nas przeważnie nadęte rozważania dziennikarsko-medialne, czy klasy średniej czy wannabe średniej o jakichś modnych czy drogich czy nadętych (czy 3 w 1) restauracjach. Jakieś gwiazdki michelina mnie kojarzą się z przepłaconymi oponami i śmiesznym hipsterskim żarciem, a żona w ogóle nie znosi ich z przyczyn ideologicznych bodaj i odwraca się na pięcie od tego typu restauracji. Większość popularnych i najwyżej cenionych lokali takiego Glasgow czy Edynburga przeważnie bardzo przemawia do mnie wystrojem itp. cechami, ale pierwsze spojrzenie na oferowane jedzenie, picie, no i ceny, powodują śmiechawkę albo niesmak. Itd itp.
Stąd nasze listy i gwiazdki mogą być sprzeczne z tym, co ceni tzw. szeroka publiczność albo co zwilża profi recenzentów - zostaliście ostrzeżeni. Ale z drugiej strony, może się komuś we włajażach po Szkocji nasz opinia do czegoś przyda.
Życzymy smacznego.
PS. wszelkie komentarze co do podstrony i tematu można wrzucać tu pod notką, bo raczej nie planuję robienia ze statycznej strony jakiegoś bloga itp.