...czyli obejrzeliśmy
Ghost in the Shell.
Z punktu widzenia dosyć hardkorowego fana jak ja, skrócone komentarze są dwa i, co u mnie dziwne, zgadzają się dosko z komentarzami i ocenami na IMDB itp. miejscach sieci:
1) Czy to jest piękna i dobra część franczyzy "Ghost in the Shell", wpisująca się w tradycję i wykonanie anime, może nawet w jakieś kawałki fabularnie (tj. długich metraży i seriali)?
NIESTETY, NI [CENSORED], NIE! co najwyżej leżało toto w pobliżu genialnej franczyzy Made in Japan; leżało na takiej zasadzie, że można wrzucić na dno lodówki kawałek bardzo dobrego camemberta i liczyć, że wyrośnie coś jeszcze lepszego albo nie będzie gorzej; ale to raczej mało prawdopodobne, co nie. Podobnie jest z b. dobrymi rzeczami z całego świata, wrzuconymi w amerykański przemysł filmowy...
2) Czy to jest kaszan niewart uwagi, nie oglądać, zaorać, zapomnieć; jak o paru innych rimejkach ostatnimi laty? (np. nową "Pamięć absolutną" polecam zapomnieć absolutnie)
No nie, aż taki kaszan to nie jest, setup jest przecież ok, ma parę ładnych kawałków, wizualnie jest spoko; to jest średniej klasy film akcji SF na motywach nieco cyberpankowych. Taki "Johnny Mnemonic" drugiej dekady XXIw. (i to jest serio bardzo właściwa analogia i podobna sytuacja, moim zdaniem).
Mógłbym się rozpisać teraz na 10tys. znaków o tym co było fajne (to co wzięli z anime, oczywiście, i wprost i jako ukłony w stronę fanów; plus parę rzeczy przerobionych i wymyślonych od nowa rozwiązali niezgorzej, przyznaję; no i wizualnie nie ma do czego się czepić) i o tym co było niefajne (to co zmienili zupełnie zbędnie w fabule i postaciach; to co zostało źle zagrane i/lub wyreżyserowane - np. postać J. Binoche była żenująca; zbytnie uproszczenia i niejasności dla nie-fanów; zmiękczenie i tak niezbyt twardego SF, itd itp), ale wiecie co? Wolę obejrzeć końcówkę GitS SAC, zostało mi parę odcinków z obecnej "sesji".
Bo o czym tu gadać, jak nie ma o czym mówić, amerykańskich producentów, reżyserów, wytwórni, skłonnych zaryzykować i nie iść na łatwiznę, już chyba wcale nie ma. A chwała, że nie wyszła totalna chała, to Bardzo Mała Chwała.