Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2016-12-31, sobota
Tagi:  hejt, varia, namysł
___________________________________
Miała tu być zupełnie inna notka, a nawet parę.

Miał być bardzo bardzo BARDZO solidny rant na Duch Idiotyzmu Świąt Wszelakich, xmasów czy newyearów, i że mało co mnie w życiu rozczarowuje bardziej, niż ludzie dobrzy i mądrzy, którzy jednak nie potrafią się wyzwolić z kulturowej hipokryzji i jeszcze racjonalizują, że tak naprawdę lubią mega sprzątać na święta i piec 7 ciast całą noc, bo to taka piękna tradycja i rodzinne święta. No chyba, za przeproszeniem, kogoś tu popierdoliło. Chociaż nie, moje internety wygrał mini-rant z pozycji feministycznych na uwagę, westchnienie, że kobiety powinny mieć wolne przed Wigilią, bo to taki ZŁY pomysł, bo w porządnej firmie (znaczy, Polskim Oddziale Wielkiej Korpo) jest unisex wolne dla wszystkich... jakże zajebiście, i pewnie ci wypuszczeni z metaforycznych kubików metroseksualni faceci spędzają tyle samo energii, czasu i zdrowia na przygotowaniach wigilijnych, co ich wyemancypowane koleżanki. Bo mogą. Jasne.

Potem mi przeszło, bo co mnie to obchodzi, czym ktoś chce marnować swoje siły i zdrowie (sam mam na to wiele idiotycznych pomysłów, o tyle tylko lepszych, że moich), ale zaraz podstępnie napadła mnie refleksja, że jakże trudno nam wszystkim się wyzwolić z tych, w większości popieprzonych i przestarzałych cykli i "czasu". Że jakże niewiele mają sensu te wszystkie cykle, pory roku, cezury, obowiązki i postanowienia związane z, i całe to mambo-dżambo.

Ale też rozchodziłem, bo przecież wisi mi jak kilo kitu u sufitu, czy ktoś naprawdę czy z hipokryzji czy za tatusia i mamusię czy z jeszcze innych powodów nie potrafi się wyzwolić z postanowień noworocznych, przesilenia zimowego, grodzenia zdarzeń danym rocznikiem, przejmowania się urodzinami, i tak dalej i temu podobnie.

Pewnie, że wolałbym, żeby ludzie mniej przejmowali się tym, co słabo i mylnie pamiętają z przeszłości, oraz bardziej olewali przyszłość, która nadciągnie i tak w tempie 24h na dobę, a bardzie żyli chwilą teraźniejszą. Żeby żyli bardziej tu i teraz - a nie rozpamiętywali swoje osobiste (a nie daj bogini, społeczne czy narodowe) porażki czy sukcesy z przeszłości. Żeby żyli bardziej tu i teraz - a nie drżeli przed albo naiwnie wierzyli w przyszłość. Włączając w to - pozagrobową.

Ale co ja mogę, co najmniej od paru tysięcy lat ludzie mądrzy i dobrzy pouczają jw. i jakoś niewiele się zmieniło. Stąd dużego rantu przeciwko cykliczności ludzkiego czasu, oderwanej już od natury i konieczności, też nie będzie.

I m.in. dlatego nie chce mi się podsumowania muzycznego 2016. Czy długiej listy nekrologów z 2016. Bo będzie nowa muza, umrą kolejni istotni ludzie, macie to jak w banku.

Z całego mini-namysłu na powyższe tematy, może sprzedam wam tylko drobiazg, w kontekście jak bardzo rodzice/ nauczyciele/ inni ryją berety dzieciom i młodzieży, w tym wam i mnie, i dlaczego tak trudno uniknąć bzdurnej magii świąt, zmyślonej konieczności sacrum i profanum, nieuzasadnionej dumy z czynów dawno zmarłych obcych ludzi, itd itp.

Jest taka znana anegdota, krążąca po internetach, o pięciu małpach i drabinie. Że w badaniach behawiorystycznych w latach '60 zrobiono eksperyment: w pokoju trzymano 5 małp, na środku pojawiła się drabina, kiść bananów na górze. Kiedy tylko jakaś małpa próbowała się wspiąć po banany, w pomieszczeniu włączały się zraszacze i odstraszały małpę, plus generowały panikę i złość w stadzie. Małpy szybko się nauczyły, że banany na drabinie, to owoc zakazany. Po jakimś czasie wymieniono jedną małpę na nową - natychmiast chciała wspiąć się po banany, ale inne szybciutko sprowadziły ją do parteru i wpierdol, no bo kto by chciał być mokry przez głupka - greenhorna. Nowa małpa nie wiedziała o co chodzi (prysznic wyłączono), ale szybko zrozumiała, że banany na drabinie to owoc zakazany

A potem wymieniono kolejną małpę. Sytuacja powtórzyła się, a poprzednia "nowa" małpa łoiła kolejną razem z całym stadem, bo czemu nie i widocznie "młodemu" należy się.

A potem wymieniono stopniowo wszystkie małpy, i w końcu powstała protokultura, czyli nikt nie wchodzi na drabinę, nikt nie wie dlaczego, ale jeśli ktokolwiek spróbuje, dostanie od wszystkich wpierdol.

Anegdotą tą od dekad brandzlują się wszelkie osoby zajmujące się rozwojem osobistym or compatible, nie ważne, jak modnie się nazywają, guru, coachami, terapeutami, trenerami rozwoju, czy jeszcze inaczej. Nawet ludzie siedzący w psychologii i socjologii znają i powołują się na powyższe badania. Że taki piękny przykład i że trzeba kwestionować zasady i drogi do celu, albo i do szczęścia, szczególniej jeśli na oko - wyłącznie narzucone przez kulturę i społeczeństwo. A za drobną opłatą, wręcz nie wartą wspomnienia, pokażą wam właściwą drogę na właściwą drabinę, będziecie mądrzejszą, acz nieco biedniejszą, małpą.

Ile z tej anegdoty jest prawdą? O ile mi wiadomo, prawie nic. Znaczy, prawie nic w sensie Radia Erewań - nie w Moskwie, nie rozdają i nie samochody.

Gordon Stephenson około 1966 badał transmisję wiedzy i "kultury" wśród małp. Ale nie było tam ani stad, ani drabin, ani zraszaczy, ani malowniczej plemiennej narracji, ani świetnie pasujących rozwojowi osobistemu wniosków.

Tak, odstraszano małpy (rezusy) od pewnych obiektów i działań, w specjalnych klatkach, w warunkach labu behawiorystycznego (np. tło dźwiękowe - biały szum, żeby wykluczyć warunkowanie dźwiękami, itd. itp. rozwiązania). BTW odstraszano dmuchając im powietrzem "w twarz", a nie jakimiś idiotycznymi prysznicami.

Potem inne "nowe" małpy mogły lub nie manipulować "zakazanymi" obiektami, a "nauczone" mogły to obserwować, i dawać wyraz dezaprobacie. W parach, a nie w jakichś stadach. A wszystko obserwowali naukowcy.

O ile pamiętam, konkluzji z tych prac (guglać pod Stephenson, 1966 albo 1967, rezusy) jest wiele, oczywiście niekoniecznie takich, jakie tak bardzo pasują guru i coach'om; za to prawdziwszych i ciekawszych moim zdaniem.

Że małpy są cholernie ciekawskie (np. nowy obiekt bardzo zachęca do kolejnych prób "podejścia"). Że samice są znacznie (ze trzy razy) bardziej ciekawskie i uparte w "podejściach" niż samce. Że istnieją istotne w miarę trwałe różnice osobnicze w ciekawości, uporze, zdolności nauki i wyrabiania zachowania.

Że wszystkie nauczyły się unikać Pokusy.

Prawda, że w jakichś 8 na 10 eksperymentach, "stara" małpa stara się przekonać (na ile rezusy potrafią) "młodą", że obiekt jest fuj i nie ruszaj go, głupcze. Ale rzadko kiedy sygnałami agresji, najbardziej zaskakujący był sygnał opisany przez naukowca jako "mimika agresji z posturą strachu". I w ogóle sygnały i metody zależą najbardziej od płci w danej parze.

Najbliższa "ludzkiemu" podejściu do problemu Pokusy, była chyba akcja - wchodzi "nowy" (chyba samiec, są braki w opisach), "przeleciał" obecną w klatce "starą" małpkę (chyba samicę, znaczy, niekoniecznie naprawdę przeleciał, rezusy itp. używają sex-like pozycji i aktywności do ustalania hierarchii i zażyłości). Po czym zaraz zainteresował się Pokusą i zaczął sięgać po. Na co "stara" małpka ruszyła z drugiego końca klatki, objęła go, odciągnęła i zaproponowała seks. "Nowy" stracił zainteresowanie Pokusą na tyle, że choć kręcił się nieco obok, nie sięgnął po nią, przez pozostałe 14min. eksperymentu.

To może tyle na temat, co rządzi protokulturą i jak się w niej wywiera naciski. No ale widocznie trenerom i coachom to jakoś nie przypasowało.

A inny wniosek, co do transmisji wiedzy i strachu między małpkami - o ile pamiętam, istniała ciekawa i nieoczywista korelacja dla par tej samej płci: samce nauczone złym doświadczeniem są skuteczne w nauczeniu / przeniesieniu tego zachowania na nowe samce. Samice "naiwne" i nowe, są całkiem skuteczne w oduczeniu "nauczonych" samic, żeby może jednak się zająć tym obiektem, smakołykiem, doświadczeniem jeszcze raz. A nuż się uda tym razem.

Czego sobie i wam życzę. A Guid Hogmanay!





Stachu39
Sat, 31 Dec 2016 20:24:29
I ja głupia małpa czekam do północy, żeby wypić kieliszek szampana zamiast pójść spać.

Boni avatar Boni
Sat, 31 Dec 2016 22:31:18
My jesteśmy małpy z innego kościółka, bo nawet szampana nie mamy; jest chyba w domu jedno zapomniane małe zacne piwo i mamy kolekcję miniwódek do zniszczenia, jakieś smakowe akvavity. W sumie, przez rozmowy tu i tam o alko, choć nie planowaliśmy, właśnie napoczęliśmy koperkowo-cytrynową, zaskakująco dobra i dobrze się wciąga jak na 38 volt.

A spać na leniwym urlopie i tak nie chodzimy przed 2. Lepiej nie mówiąc, o której wstajemy.

Tue, 3 Jan 2017 10:31:44
@cykliczność czasu i świętowanie

Że nie ma to wiele wspólnego z racjonalnością, tego nie neguję. Ale czy nie ma aby wiele wspólnego z psychologią i naturą lucka? Czy to przypadek, że rozmaite święta, wraz z cykliczną organizacją czasu, są obecne w chyba wszystkich kulturach od zarania? Kompletnie się na tym nie znam, nie przemyślałem za bardzo, ale intuicyjnie czuję, że pewna zmienność - ale nie chaotyczna, indywidualistyczna, lecz własnie raczej zorganizowana - dostarcza luckowi czegoś istotnego. Czekamy na weekend, czekamy na święto, czekamy na wakacje. Życie tu i teraz brzmi świetnie dla kogoś, kto ma zen w małym palcu, ale dla przeciętnego szaraczka, robiącego dzień w dzień nudne rzeczy, ta monotonna egzystencja bez atrakcyjnych przerywników byłaby chyba znacznie trudniejsza do zniesienia. A wspólna organizacja czasu ma rolę kulturotórczą, socjalizującą, i jest znacznie łatwiejsza, niż organizowanie sobie czasu indywidualistycznie. Ma to też coś wspólnego z poczuciem bezpieczeństwa (czas oswojony).

rozie
Tue, 3 Jan 2017 15:25:11
Kompletnie się na tym nie znam, nie przemyślałem za bardzo, ale intuicyjnie czuję, że pewna zmienność - ale nie chaotyczna, indywidualistyczna, lecz własnie raczej zorganizowana - dostarcza luckowi czegoś istotnego.

s/luckowi czegoś istotnego/luckowi wrażenia czegoś istotnego/ ;-)

Co do tego, dlaczego wspólne i jednoczesne świętowanie nie ma większego sensu - proponuję zastanowić się, czemu ferie są podzielone i co z tego wynika. Plus, może specyfika branży, ale często "wspólne wolne" oznacza, że ktoś jednak akurat jest w pracy.

Boni avatar Boni
Tue, 3 Jan 2017 20:01:41
@kuba_wu

O ile mi wiadomo, mniej więcej streściłeś poglądy jakie przedstawiają w temacie ludzie mądrzy i dobrzy, łącznie z socjologami itp., żeby jakoś zracjonalizować swoją kulturę i cywilizację; kult. i cyw. w sensie "Die Kultur als Fehler" privatdozenta Wihelm Kloppera (zresztą, notka wyżej nieco koncepcji pożyczyła z doc. Kloppera). Notka, która nie powstała, usiłowałaby rozprawić się nieco z tą racjonalizacją, która jest spieprzona na kilku poziomach, a na każdym solidne parę razy. Ale a) niewiele to da b) można by książkę a nie notkę c) nie chce mi się.

A jednym z ew. rozważań byłoby to, co rozie napisał, czyli dlaczego tak często poczucie poczucia rzeczywistości przedkładamy nad poczucie rzeczywistości. Zresztą, ostatnio (znaczy, bogaty zachód 2.0) może nieco bardziej i straszniej niż przedtem. Ale znowu, czy warto tym zawracać sobie głowę, także w wersji "głosami w głowie i emo dzieci-sieci".

Wed, 4 Jan 2017 09:51:52
@rozie
"s/luckowi czegoś istotnego/luckowi wrażenia czegoś istotnego/ ;-)"

Przecież mówię o subiektywnie odczuwanych potrzebach i ich zaspokajaniu, więc takie doprecyzowanie jest zbędne. No chyba, że należysz do tych, co piszą: "poszedłem w góry/spotkałem się z przyjaciółmi/byłem w kinie i mam _wrażenie_, że się zrelaksowałem"...

"proponuję zastanowić się, czemu ferie są podzielone"

Och, nie chciało mi się zanadto rozpisywać, ale o wakacjach to było tylko w kontekście w miarę cyklicznego relaksu, i nie ma oczywiście sensu, aby wszyscy mieli je dokładnie równocześnie. Za to w przypadku świąt, i ich roli kulturowo-wspólnotowej wspólne obchodzenie jest raczej istotne.

@boni
"notka wyżej nieco koncepcji pożyczyła z doc. Kloppera"

tak coś czułem :)

Boni avatar Boni
Wed, 4 Jan 2017 14:58:35
@kuba_wu

Hola, hola, zdecyduj się - albo to są potrzeby subiektywne, no to prfff, każdy ma, a nawet powinien mieć, własne i własne metody ich zaspokojenia i po co pędzić za przewodnikiem stada; albo są intersubiektywne, powszechne dla homosapiensów na przestrzeni wieków i planety, być może potrzebne a nawet koniecznie - no to przykre, że nadal takie małpie potrzeby mamy ;P

rozie
Thu, 5 Jan 2017 08:09:58
@kuba_wu Przecież mówię o subiektywnie odczuwanych potrzebach i ich zaspokajaniu, więc takie doprecyzowanie jest zbędne. No chyba, że należysz do tych, co piszą: "poszedłem w góry/spotkałem się z przyjaciółmi/byłem w kinie i mam _wrażenie_, że się zrelaksowałem"...

Znaczy "lucek" to Ty, a nie człowiek ogólnie? Czy to mowa w stylu "Naród jest głodny i zjadłby obiad" zamiast "jestem głodny i zjadłbym obiad"? Bo mam wrażenie, że jednak próbowałeś ogólniać, a teraz próbujesz się wykręcać.

Za to w przypadku świąt, i ich roli kulturowo-wspólnotowej wspólne obchodzenie jest raczej istotne.

Na temat kultury dyskutować nie będę, bo jeśli wyróżnikiem jakiejś kultury ma być świętowanie poprzez spożywanie ryby w dniu poprzedzającym przesilenie zimowe, to niewiele da się z tym zrobić. Ale już rola wspólnotowa, socjalizująca itp. z dużą[1] jednoczesnością wiele wspólnego nie mają, bo jednak w praktyce świętuje się w dość ograniczonym gronie. Zresztą, ta duża równoczesność też jest mocno umowna, bo przecież różne społeczeństwa mają różne kalendarze,, a o strefach czasowych w ogóle nie warto wspominać. Przykład: wigilia firmowa. Termin inny, rola kulturowa chyba żadna, socjalizująca i wspólnotowa, owszem. Więc spora umowność, jednak.

Czy świętowanie jednocześnie (w kontekście dużym) jest łatwiejsze? Zdecydowanie nie. Obsługa ruchu o charakterze skokowym jest trudniejsza i dla obsługującego (nie działające telefony, dłuższe godziny pracy, konieczność zatrudnienia dodatkowych pracowników, opóźnienia w dostarczaniu przesyłek), i dla obsługiwanego (stanie w kolejkach, tłok). Znacznie łatwiej logistycznie byłoby rozciągnąć to w czasie i podzielić na grupy.

Do tego dochodzi kwestia tego, że nie każdy obchodzi święta swojej wspólnoty wtedy, kiedy akurat wypadają święta państwowe. IMVHO sensowniej by było, jakby ludzie deklarowali z wyprzedzeniem, kiedy chcą świętować i rozdysponowali N dni w dowolnych terminach. Jeden będzie chciał się socjalizować w grudniu przy karpiu, drugi w styczniu przy szampanie, trzeci pojedzie na socjalizację w Bieszczady albo Tatry we wrześniu, jak już młodzież szkolna wróci do szkół.

[1] Na poziomie powiedzmy krajowym.

Tue, 10 Jan 2017 11:50:34
@rozie (@boni)
Owszem, powinienem był precyzyjnie napisać, że chodzi mi o potrzeby intersubiektywne, powszechnie odczuwane. Nadal jednak nie wiem, po co uparłeś się dorzucić tam owo "wrażenie" - jaką to robi różnicę (gdy mówimy o potrzebach psychicznych) czy napiszę, że coś dostarcza mi poczucia bezpieczeństwa, czy wrażenia poczucia bezpieczeństwa (masło maślane). W przeciwieństwie np. do Lucka, ktory był głodny, a potem się najadł - co da się dość dobrze zmierzyć i zobiektywizować.

Tue, 10 Jan 2017 11:57:50
@boni
"przykre, że nadal takie małpie potrzeby mamy ;P"

A wiadomo kim/czym bylibyśmy po pozbyciu się ich wszystkich, i czy naprawdę byłoby fajniej? ;P

rozie
Tue, 10 Jan 2017 19:56:05
@kuba_wu W podanym przez Ciebie przykładzie z relaksem i wrażeniem relaksu jest o tyle inaczej, że bycie zrelaksowanym jest mierzalne (mniejsze napięcie mięśni, ciśnienie krwi itp.). Natomiast wrażenie dla samego wrażenia to coś jak człowiek, który wierzy, że jak będzie oglądał mecz swojej drużyny w TV w ulubionym sweterku, to drużyna ma większe szanse na zwycięstwo. I zaspokaja mu to jakąś tam potrzebę psychiczną. Albo homeopatia - też lucek może mieć wrażenie, że to leczy i zaspokojoną potrzebę. I co z tego?
Wydaje mi się, że podałem wystarczające przykłady, gdzie indywidualne, małe wydarzenia spełniają rolę dużych, zorganizowanych, stąd mowa o wrażeniu. Albo, jak wolisz, złudzeniu.




Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Srebrny ciągnik
Mon, 18 Jun 2018 00:30
@rozie Że niby jak masz zamiar osieciować zderzaki...

rozie - Srebrny ciągnik
Sun, 17 Jun 2018 20:37
Opon i tłumików to może i nie zepniesz. Ze...

Boni - Srebrny ciągnik
Sun, 17 Jun 2018 11:30
Nawet mogę spróbować zgadnąć, kiedy to szydło...

rozie - Srebrny ciągnik
Sun, 17 Jun 2018 09:41
@cmos Dobra wymówka, ale get real. Wszystko to jest...

cmos - Srebrny ciągnik
Sat, 16 Jun 2018 18:41
@boni Przy całym moim sceptycyzmie co do tego...

Boni - Srebrny ciągnik
Sat, 16 Jun 2018 17:58
Kiedy piszę "wyprujemy całą elektronikę" mam na...

rozie - Srebrny ciągnik
Sat, 16 Jun 2018 15:23
Kosztowało to jedno, ale tylko czekać jak zaczną...

cmos - Srebrny ciągnik
Sat, 16 Jun 2018 10:58
@boni "wyprujemy z niej całą zbyt nowoczesną...

Boni - Srebrny ciągnik
Fri, 15 Jun 2018 15:46
@cmos Cuuudo. To ja może jednak zacznę na serio...

cmos - Srebrny ciągnik
Fri, 15 Jun 2018 11:35
@boni Hłe, hłe, security... Akurat męczę się z...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017