Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2016-01-23, sobota
Tagi:  przemysł, namysł
___________________________________
Czasem z nudów albo ze źle wziętego zakrętu w internetach, ląduję w ministudiach nad misją i wizją firm (ale taką prawdziwą, a nie marketingowo-pijarową) i jak to się ma do ich sukcesów oraz przeżywalności.

Z jednej strony, fakty są mniej więcej takie - nawet największe i najbogatsze firmy i korporacje na świecie, dobrze umocowane, jak z Fortune 500 czy S&P500 itp., mają obecnie oczekiwany czas życia rzędu 40-50 lat. Serio. I spada, kilkadziesiąt lat temu było to 60-70 lat, ale świat i firmy się zmieniły. Dla nowo założonych firm można spoko przyjąć, że średnio przetrwają tylko 20-30 lat. Tudzież bywają takie czasy, że np. 50% firm z Fortune 500 z roku 1999 już 10 lat później nie było wcale, nie było w Fortune 500 albo zostały po nich tylko nazwy.

Z drugiej strony istnieje sporo firm, mogących pochwalić się ciągłością i jeśli nie spektakularnymi sukcesami, to opłacalnością przynajmniej, w skali wieków. A nawet tysiącleci. Oczywiście, zagłębiem takich firm jest stabilna i uparta Japonia, ale i w Europie jest takich przypadków sporo. I to nawet odkładając na bok "naturalnie" długowieczne biznesy jak duże i trudne do wyczerpania kopalnie (BTW Wieliczka jest jednym z najstarszych ciągłych biznesów w Europie i dobrym przykładem); dygresyjnie - nawet nieprzebrane kopalnie nie gwarantują 1000 letniej ciągłości i historii, bo popyt na najbardziej nawet podstawowe surowce zmienia się w skali stuleci i również w kopalnianym biznesie czasem trzeba umieć uciekać do przodu, czego dosko przykładem Stora Enso, czyli, powiedzmy, najstarsza korporacja świata (pierwotnie - górniczo-wydobywcza), która w ciągu 700 lat przeskoczyła z wydobycia miedzi, na żelazo, a potem na papier. Odejmując kopalnie i podobne i celując w uczciwie stare firmy, a nie jakichś zaledwie 800 letnich parweniuszy, dostaje się mały wykaz japońskich zajazdów-hoteli-łaźni, trochę pubów i browarów i winnic z różnych stron świata i parę japońskich firm dłubiących w tematach okołoreligijnych (od budynków po gadżety).

(I to jednak fascynujące, że istnieje w EU knajpa jedna czy druga, starsza niż wszelkie europejskie państwa czy nacjonalizmy. Pijacy wszystkich krajów, łączcie się! Albo że hotel-łaźnia istnieje se w kąciku Japonii przez drobne 1300 lat i 52 pokolenia, nie bacząc na mody, ustroje, religie, kultury całe, zmieniające się jak w kalejdoskopie, w porównaniu.)

Studiujący długowieczne firmy (przeważnie jednak na japońskich przykładach, bo ponad 100 letnich firm jest w Japonii, uwaga, ponad 20 tysięcy; nawet nazwę specjalną dla nich mają, shinise) tłumaczą ich długowieczność i stabilność w miarę zrozumiałymi czynnikami, jak stabilnością popytu i podaży (czyżby hotele, religijne i pijactwo najstabilniejsze?), małym/rodzinnym rozmiarem przedsiębiorstwa (czyżby ludzie z gruntu nie potrafili się organizować i zarządzać w większych stadach?), lokalnymi uwarunkowaniami, jak np. japoński wstręt do wykupywania/łączenia firm, itd itp. Ale do tego dodają coś "z innej bajki" - że te małe "wieczne" firmy przeważnie spaja i podtrzymuje jakiś etos czy credo, związane z branżą czy pracą, a zupełnie niezwiązane z zarabianiem na biznesie. I że były elastyczne na poziomie strategicznym i długofalowym (np. ciekawe rozwiązania dziedziczenia biznesu przez zdatnych zięciów zamiast niezdatnych synów, albo i przez córki - co przed kilkuset laty nie było popularne a nawet normalne) ale konserwatywne i "solidne jak skała" na poziomie operacyjnym.

Co w nowoczesnym biznesie i wśród firm Fortune 500, a nawet w całej nowoczesnej kulturze zachodu, spotyka się równie często jak planowanie na więcej niż rok na przód (a może już na kwartał? nie wiem dokładnie jaki jest poziom paranoi obecnego top tier zarządzania i dużych kapitalistów-udziałowców) - no jakby przeczytali historię shinise do góry nogami. I może stąd przewidywaną długość życia firm mają jakby z drugiego końca skali?

Można by powiedzieć, że to są rzeczy nieporównywalne, jakiś 1000 letni zajazd w Japonii i Toyota, albo 1000 letni pub i Jaguar. Orili? A może jednak? Bo zdaje się, że jednak coś w tym jest - kiedy ludzie, od CEO po sprzątaczki, chcą porządnie "robić swoje" i zależy im na "dobrej robocie" i fajnym "produkcie", dostaje się lexusa LS albo jaguary wszechczasów. I konsumenci rozchwytują je jak świeże buły, ba, płacą czekami in blanco za opcję zakupu (ok, to tylko anegdota z jagiem XJ220 na targach w roli głównej). A kiedy wszystkich, od CEO po sprzątaczki, interesuje już tylko kasiorka, czy to w formie wyników kwartalnych, czy w formie "wypłata nie starcza na zakup etosu", to dostajemy lexusa NX. Albo Ford czy Tata dostaje Jaguara, a nie jaguara.

I co oczywiste, guru i konsultanci na bolączki krótkowieczności obecnych, nawet wielkich, firm, nie doradzają jw. umiarkowane odejście od zysku a powrót do etosu, tylko doradzają ucieczkę do przodu, podnoszą konieczność dywersyfikacji i innowacyjności w zmiennym nowoczesnym świecie itd itp. przyspieszanie i unowocześnianie pogoni za szmalem. Co ładnie brzmi w teorii i nawet zdaje się, niektórzy CEO i menagerowie w to wierzą i w tym kierunku sterują. No bo Kodak, bo Polaroid, bo stagnacja zabija a kto nie idzie do przodu ten się cofa i zadepczą.

Tyle, że można odnieść wrażenie studiując długowieczne firmy, że równie uprawnione jest dowodzenie czegoś zupełnie odwrotnego - chcesz przetrwać w zmiennym świecie, znajdź sobie trwałą niszę i ją porządnie okupuj, i w niej bądź dobry i ew. innowacyjny, ale metodą małych kroków, "small bets", z dobrym i długofalowym planem, nie daj się oderwać od "swojego" kawałka rzeczywistości; bo mało co rozłoży ci szybciej firmę niż pójście na żywioł dywersyfikacji i innowacji, w zylionie obcych branż, metod pracy i obcych ci światów.

Czego najsmutniejszym przykładem do niedawna najstarsza ciągła firma świata, Kongo Gumi, firma budowlano-konstrukcyjna w temacie świątyń i podobnych, założona w 578 roku. Skumajcie, 1400 lat ciągłej historii; od kiedy imigrant koreański, ściągnięty do budowy pierwszej świątyni buddyjskiej "poszedł na swoje" i zrobił biznesik - wtedy Japonia dopiero zaczynała pisać po japońsku a nie chińsku, i nazywać się "Nihon", Krajem Wschodzącego Słońca, zamiast chińskiego "Wa"; a w Polsce dopiero wprowadzali się Słowianie... W latach '80-'90 zachciało się właścicielom pospekulować na nieruchomościach, no bo taki łatwy zysk, i ich branża była pokrewną nieco, i przecież na nieruchomościach nie da się stracić. Otóż da się, jeśli bierze się pod ich zastaw pożyczki, a tu nagle bąbelek cenowy pęka, i okazuje się, że drogi Watsonie, sami wleźliśmy banksterom do kieszeni; a nasze nieruchomości są warte znacznie mniej niż lawinowo rosnący dług - którego nie ma z czego spłacać, bo biznes budowy świątyń też przechodzi niejaki kryzys. I tak firma z 1400 letnią tradycją, mająca 100 pracowników i jakieś 70M$ przychodu, zbankrutowała i została wykupiona przez normalnych budowlańców koło 2005, bodaj nadal jest oddziałem w dużej firmie.

Ogólnie wydaje się niezłą zasadą, nie tylko co do 1000 letnich firm vs. efemerydy Fortune 500, ale też w tzw. życiu (a napisał to Robert Townsend, prezes dużej firmy z poprzedniej epoki): "Nie rozumieją, że pieniędzy, podobnie jak prestiżu, nigdy nie zdobywa się par force. Pieniądz to produkt uboczny jakiegoś wartego zachodu celu względnie wyniku, do którego dąży się i który osiąga się dla niego samego."





dghthhfghh
Sat, 23 Jan 2016 13:23:24
Czy polecisz jakies lektury?

Boni avatar Boni
Sat, 23 Jan 2016 16:20:12
@dght

Raczej nie, notka jest skompilowana z zawodnej pamięci, z rzeczy guglalnych i z jakichś zajumanych/zgranych bogini wie kiedy i skąd artykułów i stron www. Znaczy, rzeczy guglalnych i zgrywalnych w języku inglisz, po polsku nie mam i nie kojarzę nic w temacie.

Cytat na końcu jest wyrwany z R.Townsenda "Up the Organization", 1970, po polsku "Jak zdobyć szklaną górę organizacji", humor+piękno+dobro o zarządzaniu, napisane przez człowieka, który rozumiał biznes i organizacje, i wiedział o czym pisze, poleca się.

janek.r
Sat, 23 Jan 2016 23:52:02
No dobrze. To ile jest na świecie firm trwających ponad 1000 lat i jakie są najstarsze firmy w Europie?

Boni avatar Boni
Sun, 24 Jan 2016 00:20:51
@janekr

Można zacząć od wikipedii, o ile wiem średnio aktualnej (trochę tych firm już nie istnieje wcale albo jako niezależne podmioty) czy rzetelnej (wiele ma "ciągłość" czy udokumentowane początki z dużym znakiem zapytania), ale daje jakieś pojęcie.

charliebravo
Tue, 26 Jan 2016 09:29:47
Już kiedyś chciałem podrzucić, ale nie było a propos. Jest taka firma, Schiit Audio (czyta się tak, jak myślicie :-) ). Założyło ją niedawno dwóch weteranów przemysłu audio, zdeklarowanych wrogów, jak to nazywają "gold plated audiophilia". Robią od paru lat niedrogi i porządny sprzęt hi-fi, w tym sporo innowacyjnych produktów, a to wszystko made in USA.

Jeden z wspólników jest "przy okazji" publikowanym autorem s-f, więc kiedyś postanowił opisać dzieje Schiit od pomysłu do teraz. I tak powstała historia pt. "Schiit happened" - publikowana w odcinkach na forum head-fi, jest też tam dostępna w pdfie. Komercyjną wersję można z Amazona, ale chyba nie ma po co, darmowa jest legalna i niczego jej nie brakuje.

Jako lektura jest to bardzo fajne, zwłaszcza dla inżyniera. Jason ma lekkie pióro, pisze sporo o nocnych bojach z oscyloskopem, ale także o różnych fuckupach podczas produkcji (the only inevitable thing besides death and taxes is that your metal vendor will screw up...), o samochodach, o marketingu (ale nie bzdury na temat mediów społecznościowych), i wreszcie, wracając do tematu notki, o filozofii prowadzenia firmy.

I tutaj można znaleźć wszystkie zasady wspomniane przez Gospodarza, a zwłaszcza "znajdź sobie niszę" i "pieniądze jako produkt uboczny, nie cel". Oczywiście jest tego dużo więcej, w tym sporo sensownych rzeczy o zatrudnianiu ludzi, czy budowaniu firmy "na kredyt" vs "organicznie". Poleca się.

charliebravo
Tue, 26 Jan 2016 09:32:34
Zapomniałem dać linka, przepraszam.

PJstudent
Tue, 26 Jan 2016 13:26:31
W temacie pobocznym polecam wszystkim korpo-szczurom niezwykle pouczającą i otwierającą ślipia lekturę Reinventing Organizations (autor Frederic Laloux – skrót samego autora: https://www.youtube.com/watch?v=gcS04BI2sbk). Facet przedstawia etapy ewolucji sposobów zarządzania różnymi organizacjami.

janek.r
Tue, 26 Jan 2016 18:15:08
"jest też tam dostępna w pdfie" mam chyba słabe umiejętności szukania...

Boni avatar Boni
Wed, 27 Jan 2016 03:19:05
@charliebravo

Bardzo miłe czytadło, wyczytałem mu sporo bajcików. Dużo prawdy, dużo dobroci, trochę specyfiki zza wielkiej wody, troszeczkę naciągania IMHO. BTW w pewnym sensie dosko wskazówka dlaczego np. nie bawię się we własne firmy, a tym bardziej w produkcję, choć po 15 latach człowiek zaczyna trochę zapominać, jak to fajnie i "fajnie" było biznesmenelem na swoim; a parę pomysłów tudzież łatwość prowadzenia działalności w Szkocji/UK kusi.

charliebravo
Wed, 27 Jan 2016 12:05:43
@janek
Tego nie robi Jason, tylko jakiś inny gość, więc faktycznie trzeba poszukać. Ten post zawiera linki do uaktualnianego pdfa .
@Boni
No właśnie, niezła mieszanka sensu i rozrywki. I dokładnie to co piszesz - widać ładnie jak to jest z własnym biznesem. To się nazywa niby "most improbable startup" - a tymczasem panowie Stoddard i Moffat mają jakieś pół wieku doświadczenia w biznesie audio, mają imponujący zestaw skillsów (elektronik, który jednocześnie jest marketingowcem i zna się nieźle na produkcji, niechby i prostej), mieli z czego żyć, itd.

To się bardzo interesująco ma do obowiązującej wersji "wystarczy mieć pomysł na biznes, i chęć do roboty". He he he. I w ogóle, biznes jako cel sam w sobie...no ale pisałeś o tym w notce.

Ja mam za sobą jeden startup (i wyszło nieźle, tj. w porównaniu do zatrudnienia na etacie wyszedłem podobnie finansowo, gorzej jeśli patrzeć na poświęcony czas), teraz na pół gwizdka bawię się drugim (na razie dwa lata w plecy, dochodu zero, ale produkt się powiedzmy wyłania) i jestem pewien, że trzeciego nie będzie, tylko pójdę sobie na etat.

Wed, 27 Jan 2016 13:31:07
@pdf

Dzięki, jest nawet epub. Czytanie z komputera to naprawdę nie to, do tego są czytniki.

janek.r
Thu, 28 Jan 2016 20:10:52
"Dzięki, jest nawet epub."

Czytnik ma wbudowany słownik, w którym sprawdzam niezrozumiałe słówka.
Niestety na 3 nieznane mi słowa dwóch albo nie ma w słowniku, albo nie ma tego znaczenia, którego użył autor.

janek.r
Thu, 28 Jan 2016 20:25:44
Autor (dalej mowa o Schitt Audio) pisze o wzmacniaczu w układzie circlotron.

Czy to nie jest po prostu kolejny wariant zmostkowania pary wzmacniaczy, które na wejście dostają ten sam sygnał w przeciwfazie?

Boni avatar Boni
Fri, 29 Jan 2016 10:24:51
@janekr

O ile pamiętam, owszem, jak dla mnie to była "mostkowa klasa A" tylko jest tam zrobiony sprytny myk z napięciami odniesienia i zasilania, przez co pływają wzg. wyjścia, przez co teoretycznie to jest naturalnie różnicowe wzg. "prawdziwego zera". Ale nie pamiętam dokładnie, a passDIY, czyli strony Nelsona Passa mi się nie otwierają ostatnio, może zamknął DIY w diabły? bo Pass Laboratiories nadal działa.

BTW Pass i jego kumple też opisywali sporo takich ciekawostek o branży high-end audio itp. może nie o firmie i jej prowadzeniu, ale o otoczce, w stylu "Shiit story". Ale nie znajdę tego teraz.

janek.r
Fri, 29 Jan 2016 20:29:36
A tutaj schiit audio polsku: http://audiovoodoo.org/dopieszczony-zarowno-pod-wzgledem-budowy-jak-i-dzwieku/

charliebravo
Sun, 31 Jan 2016 11:17:10
@janek
Lol, to jest raczej bullshiit audio. Ale pośmiałem się przy czytaniu strony.
Używam najmniejszego i najtańszego produktu Schiit (zintegrowany wzmacniacz/DAC Fulla) i jest to _dużo_ lepsze niż to co producent wbudował w moje wszystkie komputery.

janek.r
Sun, 31 Jan 2016 11:46:33
@pdf

Jeszcze raz. Na czytniku wolę czytać z epuba, ale pdf jest lepiej zrobiony.

Oryginał z www:
"Maximum voltage output: 60V p-p (into high-impedance loads)
Maximum current output: 60mA
Output impedance: 14 ohms in high gain, 3.5 in low gain"

Pdf: (musiałbym wkleić obrazek, ale jest poprawny, uwierzcie na słowo)

Epub:
"Maximum voltage output: (into high-impedance loads) Maximum current output: Output impedance: in high gain, in low gain"

Nawet na czytniki bierzcie pdf.


rozie
Thu, 11 Feb 2016 16:11:03
Zastanawiam się, na ile skrócenie życia jest efektem tego, że firmy coraz częściej są obliczone nie na trwanie i wytwarzanie produktu, co na zdobycie wartości i sprzedaż firmy. Subdomeną są firmy zakładane pod dotacje, z założenia funkcjonujące poniżej długofalowej opłacalności.

Plus, pojawienie się koncernów (to już stare) i funduszy kapitałowych. I nagle się okazuje, że dwie teoretycznie konkurencyjne firmy, należące do dwóch teoretycznie konkurencyjnych koncernów mają w 80% tych samych udziałowców.

Mon, 29 Feb 2016 11:17:23
Ken bardzo chwali to urządzenie http://www.apogeedigital.com/products/groove do nabycia w amazonie za $280
Wg Ken jest to baardzo tanio, no i produkt w pełni USA

Z drugiej strony to http://schiit.com/products/fulla kosztuje $79, gdy kupione bezpośrednio u producenta, też USA.

Tak się tylko zastanawiam, ile z tych $200 różnicy bierze amazon, a ile wynika z faktycznej przewagi technicznej, o ile taka istnieje.





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018