Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2014-10-25, sobota
Tagi:  namysł
___________________________________
Sięgnąłem po coś tam do "Mini wykładów..." Leszka Kołakowskiego, i wpadła mi w oko mini-krytyka uogólnionego buddyzmu, w duchu "buddyzm=nihilizm" (końcówka mini-wykładu "O podróżach"):

(instynkt ciekawości itp.) Zakłada się mianowicie, że świat, w którym przebywamy, świat naszego doświadczenia, jest  c z e g o ś   w a r t. Gdybyśmy wierzyli, jak prawdziwi buddyści, że świat niczego nie jest wart, że jest tylko masą cierpienia i bólu, że wszędzie i zawsze jest taki sam pod wszystkimi względami, co się liczą, a różnice są bez znaczenia, że nic nowego pod słońcem, że historia ludzka nie jest niczym innym, jak monotonnym powtarzaniem tego samego nieszczęścia - gdybyśmy w to wierzyli, nie doświadczalibyśmy żadnej potrzeby nowości, żadnej ciekawości, a więc żadnej ochoty do podróżowania.

Ale o to, czy prawdziwi buddyści mają rację, pytać nie będziemy. Zapuszczamy się bowiem w tym miejscu w mroczną przepaść metafizyki, tego zaś czynić nie wypada przy okazji tak frywolnej, jak rozważania o podróżach


Kołakowski uważał, że nie wypada, ale mnie spoko wypada. Ale może po kolei, bo zanim się człek zapuści w jakąś mroczną przepaść, warto rozejrzeć się po jej obrzeżach a nawet zrobić krok wstecz i sprawdzić założenia.

Założenia buddyzmu z grubsza (serio, z gruba) ujęte powyżej przez Kołakowskiego, są w istocie założeniami mnóstwa czasów, miejsc i nurtów myślenia - są to równie dobrze założenia stoików, judeo-chrześcijańskie (Kohelet np.) czy niektórych nurtów hinduizmu. Ogólnie, z tego niekoniecznie wynika, że są to jakieś "prawdziwe" czy "obiektywne" założenia, równie dobrze można wnioskować, że ponieważ ludzie na przestrzeni tysięcy lat i całej planety, operują podobną inteligencją, czy nawet podobnym typem mądrości, z podobnym rozpoznawaniem wzorców, w podobnych ramach biologii i psychologii, tłumacząc podobny świat - dochodzą w swoich umysłach do podobnych założeń. Że świat jest kołowrotem cierpienia i ogólnie niewiele wart, że nihil novi sub sole, że wszystko już było, że z prochu powstałeś w proch się obrócisz i że marność nad marnościami, wszystko marność. No może z małymi przebłyskami miłości, miłosierdzia, dobra i piękna. Ale to tylko drobne przestoje i wpadki przy pracy młynów cierpienia, mielących bezustannie wszystkie czujące istoty na proch i pył.

W szczególe, dosyć trudno "w istocie" takie założenia podważyć, więc można przyjąć, że intersubiektywnie, tak jest, jak się powyżej wydaje.

Ale moim zdaniem, znacznie ważniejsze, jakie z powyższych założeń i konstatacji wyciąga się wnioski co do Rzeczywistości. I nie jest moim zdaniem tak, jak sugeruje Kołakowski i nie tylko on, że to z założeń jw. wynika stosunek do najogólniej rozumianego "świata" i jego mieszkańców, że jest świat czegoś wart albo i nie. To raczej - nasz pierwotny "pomysł na świat" i wdrukowany albo wychowany albo wyrozumowany stosunek do niego, skrzyżowany z założeniami o cierpieniu i nieszczęściu, rodzi wnioski, nastawienia, a po chwili to nawet całe systemy filozoficzne. Oraz ich zasadne lub nie krytyki tudzież używane przez krytyków przymiotniki, a zwolenników - przymioty.

Gdyż jeśli ktoś widzi cierpienie i świat tak, że skoro tu źle, to gdzieś musi być lepiej plus widzi prowizoryczność i entropię, zaraz wymyśla piekła i nieba, grzechy, sądy, i całą tę teistyczną menażerię. A po jakimś czasie będzie z tego pół chrześcijaństwa, islam, pół hinduizmu, itd itd.

Jeśli ktoś widzi cierpiący świat jako z gruntu i w istocie nienaprawialny, ląduje w nihilizmach i fatalizmach, czyli przeważnie w drugiej połowie chrześcijaństwa i hinduizmu, odrobinie buddyzmów, itp. depresjach.

Jeśli ktoś widzi cierpiący świat naprawialnym ateistycznie, ląduje w rejonach od Epikura po mniej lub bardziej naiwne pragmatyzmy; teistycznie - w konceptach cudów, aniołów i naprawdę dziwnych pomysłów.

Jeśli ktoś widzi cierpiący świat złym, ląduje, świadomie lub nie, w rejonach od satanizmu przez manicheizmy po moralność kamieni chyba, bo nawet nie zwierząt.

Jeśli ktoś widzi cierpiący świat obojętnym i niepodatnym na zmiany "w istocie" ale nie uważa, żebyśmy MY musieli pozostawać obojętni czy fatalistyczni, ląduje w jakichś odmianach stoicyzmu i większości buddyzmu.

Rozwijając i odpierając myśl Kołakowskiego, co do buddyzmu (a la zen itp., ale też stoicyzmu) - świat oczywiście, że jest czegoś wart, bo jest to jedyny świat jakim mamy i w jakim przyszło nam i innym żyć. Nie mamy drugiego, nie jest on poczekalnią czy prowizorką. Tylko w tym świecie możemy uprawiać cnoty czy doznawać mniej czy bardziej głębokich oświeceń, co do jego i jego mieszkańców natury i Rzeczywistości. Już choćby z tego względu jest czegoś wart. Oczywiście, że nie jest monotonny czy tylko masą cierpienia i bólu, gdyż wtedy nie dopuszczałby żadnej zmiany na lepsze, nawet stoik nie mógłby być lepszym stoikiem czy buddysta szukać oświecenia. Tudzież - nie jest monotonny czy nudny, gdyż chyba żaden, nawet hardkorowo fatalistyczny stoik czy buddysta, nie neguje, że można bez większego problemu, ciekawie i kreatywnie urozmaicić i zmienić świat na ZNACZNIE GORSZE.

Chyba jedyne co w istocie różni stoików i buddystów, to że prowadząc utarczki i prace wewnętrzne POMIMO świata pełnego cierpienia i nieszczęścia, różnią się rozumieniem i metodami tego "pomima". I z tych metod i pomysłów wynika cała reszta, chyba także to, że oświeceni buddyści wydają się bardziej ciekawi świata, poszukujący różności i żyjący chwilą, niż podobni im stoicy. A "mistrz to ktoś, kto już nie szuka, lecz jedynie znajduje" (E.Herrigel "Zen w sztuce łucznictwa").





rozie
Sat, 1 Nov 2014 13:27:57
Na wstępie zaznaczę, że o buddyzmie to ja bardziej z książek/netu (w tym w znacznej mierze Twoich wpisów), ale wydaje mi się, że robisz błąd logiczny i bronisz uogólnionego buddyzmu podpierając się szczególnym przypadkiem buddyzmu, jakim jest Zen.

Piszesz: Rozwijając i odpierając myśl Kołakowskiego, co do buddyzmu (a la zen itp., ale też stoicyzmu) - świat oczywiście, że jest czegoś wart, bo jest to jedyny świat jakim mamy i w jakim przyszło nam i innym żyć. Nie mamy drugiego, nie jest on poczekalnią czy prowizorką. Tylko w tym świecie możemy uprawiać cnoty czy doznawać mniej czy bardziej głębokich oświeceń, co do jego i jego mieszkańców natury i Rzeczywistości.
Teraz weźmy reinkarnację wg https://en.wikipedia.org/wiki/Reincarnation#Buddhism Tak, wiem, część wyznawców Zen ją odrzuca, część uznaje za nieistotną, ale nadal, Zen to nie jest w żadnym razie typowy buddyzm, zwł. w natywnym rejonie występowania, choć faktem jest, że w wariancie filozoficznym chyba jest najlepiej(?) się eksportującym i strawnym dla ludzi Zachodu wariantem. Wracając do reinkarnacji - jeśli ją dopuścisz, to świat (albo, raczej: złączenie świata i obecności na nim) nie jest jedyny i podejść do osiągnięcia oświecenia AKA "wielka wygrana" AKA wyzwolenie z konieczności cierpienia na tym łez padole[1] jest nieskończenie wiele. I tak, lepsza karma to lepsza pozycja startowa w następnym podejściu, ale nadal nie jest gwarantem "wielkiej wygranej", a nieosiągnięcie oświecenia nie jest szczególnym dramatem (bardziej: jest normą). Jeśli tak to parcie na jak najlepszy wynik jest jakby mniejsze (co nie znaczy, że go w ogóle nie ma).

[1] Popraw, jeśli mylę z którąś inna wschodnią religią, ale wydaje mi się, że w buddyzmie (uogólnionym) osiągnięcie oświecenia przerywa cykl reinkarnacji.

Boni avatar Boni
Tue, 11 Nov 2014 19:49:20
(przeoczyłem w zamieszaniu)

Nawet dla bardzo tradycyjnych i oldskulowych buddyzmów prawdziwe jest stwierdzenie, że oświecenia może i szuka się nieskończenie wiele razy, ale jednak z grubsza rzecz biorąc samemu i z grubsza rzecz biorąc w istniejącym świecie (a raczej - w "natywym" świecie danego szukającego bytu). Jeśli nawet kombinują z wyższymi światami, rajami itp. to karma jest jedna i jest bitch, więc z buddyjskich (a w zasadzie - pożyczonych z wedyzmu) rajów, spoko można "spaść" z powrotem do gorszych światów.

Owszem, powinienem to bardziej rozdzielić, kontr-krytykę a la zen i nie-zen.

A la zen, generalnie reinkarnacja i w jakim sensie oświecenie ją przerywa, nie jest tematem do rozmów czy filozofowania, bo nikogo to nie obchodzi i nie to jest celem ćwiczenia.

A la nie-zen, te bardziej powszechne i mniej skostniałe buddyzmu, mają problem z Oświeconymi i samym Buddą w podnoszonym przez ciebie kontekście, bo jeśli Oświecenie = nirwana = przerwanie kręgu reingarnacji, itd itp. to w zasadzie nikt działający w świecie, żaden bodhisattwa łącznie z Buddą, nie powinien być uznany za prawdziwie Oświeconego. Na ogół omijają ten problem, uznając, że z Oświeceniem idzie nadludzkie miłosierdzie, stąd bodhi czy buddowie MOGĄ wyrwać się w nirwanę, ale miłosiernie ZOSTAJĄ w świecie, żeby nieść kaganek i naukę nieoświeconym bytom, więc obiekcje jak twoje trafiają obok, bo ta nirwana jest "zwirtualizowana".

Najbardziej skostniałe i konserwatywne buddyzmy, owszem, od biedy podlegają krytyce jak Kołakowskiego czy twoje uwagi, no ale to jest marginalne, coś jakby - nie jest sensowne uważać, że się skrytykowało "prawdziwe chrześcijaństwo", krytykując skutecznie jakichś bible-freaków, tych od Ziemi mającej 5000 lat i że dinozaurów nie było.

rozie
Wed, 10 Dec 2014 18:46:16
Powiedzmy, że rozumiem. Pewnie warto, żebyś zedytował https://pl.wikipedia.org/wiki/Nirwana, bo w kontekście tego co piszesz sformułowanie W buddyzmie nirwana to nieuwarunkowany stan (skt asamskṛta dharma) wyzwolenia od cyklu narodzin i śmierci, czyli samsary. trochę jakby wprowadza w błąd i prowadzi do rozumowania jak moje wyżej.




Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Muza (48)
Sat, 21 Apr 2018 01:06
Moim skromnym zdaniem, wrażliwość na skomplikowanie,...

zz_top - Muza (48)
Fri, 20 Apr 2018 08:52
W ucho wpada, tekst fajny, ale macki mi opadają, gdy...

hellk - Film (8)
Sat, 14 Apr 2018 12:02
Nie będę przesadnie bronił, bo widziałem to...

janekr - Za co mi płacą
Fri, 13 Apr 2018 08:08
Ponieważ ORACLE wypiął się na użytkowników i...

rozie - Za co mi płacą
Fri, 13 Apr 2018 07:08
@tyz_Aniou No dla mnie SDNy to też trochę pic na...

janek.r - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 21:01
Byłem na szkoleniu, w którym przedstawiano jakąś...

Codiac - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 15:24
Co do samoograniczania i tego że może ktoś na tym...

tyz_Aniou - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 09:41
@rozie, re SDN Ty weź, nawet mi o tym nie...

rozie - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 07:15
@tyz_Aniou Wiesz, na te bibliotekowe zależności to...

Boni - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 01:47
@Bober @Stack IMHO się robi nie tyle wyższy, co...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017