... czyli zaległości i różności, przeważnie z kolejnej "wycieczki" do Highlands w ramach uruchomienia. Najpierw zaległości z Keith, gdzie bazuję, bo hotel.
Keith jest jak zylion innych miasteczek w Szkocji:
Ale bibliotekę mają fajną (pozdrowienia dla kochanych bibliotekarzy z niefajnych bibliotek ;) ):
I w ogóle fajne miejscówki nad rzeką Isla:
Tym razem pojechałem trochę inaczej - z Perth przez Cupar Angus na Braemar, zygzakiem przez superaśne doliny i górki (chyba z godzinę nadłożyłem, bo mi mostek ukradli itp. więc objazdy zupełnie szalonymi ścieżkami) potem tym fenomenalnym kawałkiem do Braemar z poprzednich notek; ale potem odpuściłem sobie 20% górki w deszczu itp. atrakcje i odbiłem wkoło gór od wschodu, na Aberdeen, i była to bardzo dobra decyzja i ta trasa jest zaklepana na następne 10 lat przeze mnie. Już wspominałem, że w Braemar jest totalnie odleciany zamek, który był już niestety zamknięty kiedy dojechałem:
A w życiu zawodowym, normalnie, a nawet można rzec, nieźle, bo nie dzwonią na razie ;) wykończanie SCADy i mnie, jakieś planowe resety, które nie bardzo chciały planowo się skończyć, nieplanowane bugi, no i ogólnie przykrajanie wypaśnej automatyki do złomowatego obiektu i braków w specyfikacjach i projekcie (w czujnikach, pompach, rurach itp złomie).
Generalnie, to co do wyrzucenia (to w środku już wyłączone, następne ew. to skrajne po prawej, albo ten ekranik w kącie) wygląda tak:
Zastąpiły to operatorom ekraniki full HD:
A za nimi (raczej - pod nimi, piętro niżej) stoi kupka kosztownych PCtów, UPSów, PLCów i temu podobnych wynalazków:
plus oczywiście jeszcze parę szafek tu i ówdzie (jak ta mała na środku, to nowa od nas) i porozrzucane 50 modułów ASi na obiekcie (bez szafek, bo to IP67 i w ogóle ą ę niemieckiej techniki - zobaczymy jak długo wytrzymają pod wodą i zacierem...)
I to by było na tyle, teraz drobiazgi i pomału przymiarki do urlopu w PL za dwa-trzy tygodnie.