Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-03-19, wtorek
Tagi:  przemysł, namysł
___________________________________
Interesujące jak bardzo, historycznie, antropologia (i pokrewne) bawiła się Obcymi, najlepiej - "prymitywnymi", "barbarzyńcami", itd. a jak mało zajmowała się własnym otoczeniem badaczy. No bo tym, WEIRDami (western educated industrialized rich democratic) to zajmowała się psychologia a jeszcze lepiej psychoanaliza, ale jakże niekulturalnie byłoby sugerować, że zachodnie społeczeństwa czy bardziej szczegółowo, środowiska akademickie, są na poziomie plemion i ciemnoty religijnej i zabobonu, i zyliona błędów poznawczych, tylko mają w swojej gestii znaczne moce polityczne i ekonomiczne. Co się kapeczkę zmienia, i o czym poczytać można z grubsza tutaj (via Alex).

Ja w swojej malutkiej przemysłowej działce też mam czasem do czynienia z myśleniem magicznym i zabobonem i nieracjonalnościami czy plemiennościami w sensie antropologii, i jest to przeważnie zabawne, tylko że niekoniecznie, bo czasem jednak straszne.

Jednym z powszechniejszych zjawisk jest, eee, nietypowa, reakcja operatora czy użytkownika na zmianę techniczną w urządzeniu.

Bo możliwości są cztery:

- urządzenie jest bez zmian, operator wie, że jest bez zmian. Jest normalnie, czasem wśród operatorów z dużą wyobraźnią i uporem a małą wiedzą czy kulturą techniczną powstają mity, legendy i magia, choć naprawdę rzadko. No ale jednak widywałem ludzi walących w stół (percussion maitenance!) "bo nie wyreguluje" albo robiących dziwne rzeczy z wajchą od automatycznej skrzyni biegów "bo tak lepiej jedzie". Ale to przypałki, wróć, przypadki trywialne.

- urządzenie zmienione, operator nie wie - najsensowniejsza możliwość, bo bliska ślepej próbie z pogranicza nauki, i efekty są super, sytuacja daje dużo info o urządzeniu, zmianie i podejściu i wiedzy operatora. Ale pod warunkiem, że zmiana jest nikła i można o niej nie informować operatora czy użytkownika - cokolwiek bardziej funkcjonalnego czy związanego z bezpieczeństwem odpada, niestety.

- urządzenie zmienione, operator wie, że zmienione - najczęściej festiwal błędów poznawczych, agresywnej ignorancji i składania wszystkich możliwych błędów i wypaczeń, także operatorów, na zmianę w maszynie czy urządzeniu. Jak dziś rano - przyblokowanie systemu bezpieczeństwa przez drzwi maszyny, normalnie powalczyliby z nim operatorzy albo wezwali warsztat, ale skoro zostawiłem wczoraj info o zmianie (akurat zupełnie przezroczystej funkcjonalnie i bezpieczeństwem) i żeby sprawdzili czy wszystko ok, no to przecież nikt nie bawił się w dociśnięcie drzwi, maszyna sobie stała, aż przyszedłem do pracy.

- najwredniejsza kategoria - urządzenie niezmienione, operator myśli, że zmienione - trochę nieładna eksploracja wyżej wymienionych błędów i wypaczeń poznawczych przez służby techniczne czy serwis, ale czasem trzeba wybaczyć. Czyli pijecie kawę w salonie ASO, w tym czasie serwis pali papieroska nad waszym samochodem, po czym robicie jazdę próbną, i wasz samochód przestał mulić i lepiej jedzie. Itd itd. najbardziej efektowny przykład, jaki widziałem - elektryk siedzi na górze przemysłowej wędzarni (wielka jak dom, wszędzie siwy dym) i pali papieroska, pytam "M..., czy cię ebło, nie masz gdzie palić tylko w tym syfie???" - "(flegmatycze) Wentylator naprawiam" - "Rze co???" - "Popatrz" - M... wychyla się na brzeg wędzarni i drze się do obsługi "Teraz dobrze?!" - z dołu po chwili "Taak, teraz dobrze!!!". Nadal nie rozumiem i mam to wypisane na twarzy. M... tłumaczy "Ktoś tych matołków uświadomił, że wentylatory chodzą w prawo lub w lewo, i teraz każdy z obsługi ma inną wizję na temat czy główne wentylatory mają chodzić tak czy owak. Więc, po drugim styczniku rozwalonym przez przekładanie co drugi dzień faz zasilania, i pół dnia jego wymieniania, mam to w d..., teraz tylko wchodzę na komorę, palę i pytam czy teraz dobrze, i wiesz, zawsze jest dobrze".

Co pod rozwagę poddaję wszystkim, bo każdy jest użytkownikiem, operatorem jakichś maszyn i urządzeń - pamiętajcie, że kiedy przestajecie być racjonalni i posługiwać się obiektywnymi miarami i trendami pracy urządzenia, samochodu, komputera itd. tylko zaczynacie opowiadać bajki, że "trochę", że "lepiej", że "gorzej", to zaraz bardzo łatwo wylądujecie w mentalności szamana, egzorcysty, ciemnocie i zabobonie. I ktoś to może złośliwie wykorzystać, i dobrze wam tak.





Ezechiel
Tue, 19 Mar 2013 09:22:38
Ja mam z tym trochę kłopot, bo u mnie w robocie pierwsza seria materiału z wytłaczarki często bywa kiepska. Nie mamy kasy na modelowanie każdego eksperymentu, więc robimy "na czuja", często w oparciu o intuicję. Nawet dotychczasowa wiedza z dziedziny nie wystarcza, bo nikt naszych materiałów nie opisał pod wszystkim aspektami.

Więc część eksperymentów trzeba robić właśnie trochę szamańsko, zwłaszcza, że z powtarzalnością bywa różnie.

Drugi problem to nowe aparaty pomiarowe - jak coś kosztuje kilozłote, to oczywiście musi trzymać się na jakiś głównianych śrubkach i słabych kalibracjach. Tutaj każdy ma swoje metody pracy, też często o szamanizm zahaczające.

Boni avatar Boni
Tue, 19 Mar 2013 09:50:24
@Ezechiel

Może tak - spektrum od science do art w dyskutowanych działkach jest ciągłe, ale trzeba przynajmniej zdawać sobie sprawę, gdzie się jest na tej skali, no i unikać sztuki czy szamaństwa tam, gdzie są racjonalne (w tym - ekonomiczne) opcje i rozwiązania. Wiec ja się zgadzam na art czy szamaństwo, kiedy nie ma innej opcji, no ale nie wtedy jak ktoś mi mówi "weź trochę rozszerz tolerancję pomiaru" itp.

Skądinąd najciekawsze są te miejsca, gdzie art i szamanizm egzystuje i ma nawet jakieś tam uzasadnienia ekonomiczno-techniczne, ale tylko dlatego, że nie ma kompetencji i świadomości, że można to tanio czy względnie łatwo zastąpić racjonalnością i wiedzą - tylko najpierw trzeba wiedzieć, co i jak... czyli kwadratura koła, no bo jak ktoś nie wie, że nie wie, to przecież nie zmieni tego

Ezechiel
Tue, 19 Mar 2013 10:38:33
K-D w nauce jest jeszcze fajniejszy. Bo często szamanizowany pomiar (na starym aparacie, z autorską procedurą bo EN nie nadąża) jest brany za twardą i prawdziwą naukę. A potem ludzie się dziwią, że ten sam materiał na innym aparacie / procedurze zachowuje się inaczej.

Moja autorska teoria jest taka, że całe kształcenie teoretyczne naukowca-inżyniera jest właśnie w celu wyrobienia tych intuicji (choćby i odruchów BHP w chemii / przy maszynie). Bo nawet na małych wytłaczarkach od zasypu do reakcji wylotu jest ok. 20-30 min, podczas których trudno coś zmienić (a jeśli już to na gorsze). Książki to możemy czytać przed eksperymentem pod wyciągiem, ale gdy otwieramy OsO4 (wypala nos zanim poczuje się zapach) to trzeba wiedzieć co można a czego nie.

Najstraszniejsze są momenty, gdy człowiek wie, że materiał degraduje (albo się psuje) i trzeba świadomie powstrzymać naturalny odruch walnięcia w stop. Trzeba cierpieć powoli, stopniowo schładzając i odstawiając maszynę.

mmazur
Tue, 19 Mar 2013 11:10:29
To jest mocno upierdliwe jak się próbuje zdiagnozować jakiś problem z własnym samochodem. Ściągało mi w lewo – okazało się, że opona nie trzyma zbyt dobrze powietrza. Wulkanizacja, teraz chyba trzyma. Ale nadal mam lekką paranoję i mi się co chwilę wydaje, że jednak trochę znowu ściąga. A może to akurat jezdnia pod lekkim kątem jest? To nie na moje nerwy normalnie! :)

Tue, 19 Mar 2013 11:28:44
Co tam samochody czy wentylatory, najgorzej jest ze zdrowiem.

A bo ja wiem, czy się czuje źle czy dobrze? A bo ja wiem, czy zareagowałem na coś alergicznie, czy nie?

Tu jest prawdziwa tragedia i żer dla hochsztaplerki.

Boni avatar Boni
Tue, 19 Mar 2013 12:09:06
Pewnie, dlatego w przemyśle czy utrzymaniu techniki jest raczej śmiesznie, a w medycynie raczej strasznie. I różnica w powiązanych problemach to jest mniej więcej różnicą wagi miedzy notkami Barta o altmedzie, a moimi o przemyśle.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018