Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-03-14, czwartek
Tagi:  przemysł, fun
___________________________________
Dzisiaj przegląd innowacyjnych metod utrzymania ruchu, czyli naprawiania stuffu, czyli maintenance, czyli grzebania w krapie, czyli ożywiania szrota, czyli stawiania do pionu, czyli czynności o znamionach stosunków (rozbieranie i macanie gołych, przeważnie części i kabli) i innych podobnie wrednych zadań i jak z nimi sobie poradzić.

RTF - Run To Failure, czyli jedziem aż staniem, i nie mówię o tym co i jak można próbować robić ze starszym panem, jeśli viagry nie dowieźli. Mówię raczej o tym, że dany szrot jest tak tani i zbędny, ryzyko biznesowe niskie, a koszt odtworzeniowy równy porządnemu serwisowaniu, więc jedziemy urządzeniem do zatrzymania. Po ustaleniu, że samochód czy maszyna czy cały dział fabryki podlega RTF, każdy kto wyciągnie spod szafy plan przeglądów albo spróbuje zużyć do napraw bieżących coś więcej niż rolkę sznurka, dostaje zjebkę i po premii. Idealna metoda dla 22 letnich fordów, 25 letnich linii przemysłowych i 4 letnich komputrów.

PERM - Percussion Maintenance, czyli naprawiamy uderzaniem urządzenia w przypadkowe punkty, najlepiej czujnikiem ślusarskim w kształcie młotka 0.25kg, ale pudziany mogą gołą dłonią "z liścia" - NIE PIĘŚCIĄ! bo się obudowa pognie. Wersja pure elektryczna - wyciągamy i wkładamy jakieś przypadkowe wtyczki. Wersja IT - zabijamy i włączamy jakieś przypadkowe procesy czy aplikacje. Wymaga nieznajomości urządzenia, bo jak urządzenie wyczuje, że "perkusista" wie co robi i wali w nieprzypadkowe punkty, to złośliwie zamknie się w sobie a nawet wysiądzie na amen. Metoda słuszna i zbawienna dla urządzeń składających się z dużej ilości drobnej mechaniki, elektroniki czy informatyki, jak zegarek kieszonkowy, 30 letnia lutowarka indukcyjna czy Windows XP.

IKEA - I Kan Extract All, czyli stara metoda "na kanibala" w nowej wersji, czyli z trzech szrotów czy starych maszyn próbujemy wydobyć tyle części i gratów, żeby złożyć jedną sprawną, po czym stwierdzamy, że to wszystko nudne i bez sensu, więc sprzedajemy niespodziewane nadwyżki części na allegro czy ebayu.

CATM - Caterpillar Maintenance, czyli jeśli coś się popsuło, to spychamy awarię na kogoś innego, niech to naprawi, bo my jesteśmy zajęci, słabi, chorzy, nie mamy czasu i kasu. Idealna metoda przy usterkach samochodów żon i drobnych awariach maszyn mających dwu operatorów.

ETM - Eternity Maintenance, czyli "się naprawi" w bliżej nieokreślonej przyszłości. Metoda nie tyle może maintenance, co zarządzania kryzysem, z pogranicza socjologii - ponieważ ogólnie wiadomo, że po dwu-trzech tygodniach człowiek wytwarza przyzwyczajenie, więc po góra miesiącu stan awarii czy usterki staje się normalny, a po pół roku jest już tradycją, więc nikomu już nie przychodzi do głowy, że cokolwiek jest popsute, trzeba tylko przeczekać. Sprawdza się doskonale w przypadku urządzeń zbędnych lub używanych okazyjnie - i nie myślcie, że dotyczy to drobiazgów jak telefony robiące za przycisk na biurku czy pęknięta szyba czy przepalona żarówka; najokazalszy znany mi przykład to sterylizatornia ścieków, coś koło 5 ton zbiorników i innych gratów w objętości małej chałupy, i też robiła za gustowny nadwymiarowy przycisk do papieru, przez lata.

USA - Use Some Adds, czyli upgrade zamiast naprawy, czyli zamiast naprawiać co zepsute, wmawiamy sobie albo klientowi, że tego nie potrzebował, bo dostanie nową fajną funkcjonalność gdzieś obok. Sprawdza się dosko np. w przypadku chip-tuningu starych diesli zamiast naprawy ogrzewania, instalki komunikatora zamiast doprowadzenia do porządku MS Outlooka, czy zainstalowaniu mocniejszego zestawu audio zamiast naprawy rozrządu czy tłumika

PROM - Propaganda Maintenance, czyli podobnie jak ETM, raczej metoda socjotechniczna niż utrzymania ruchu, ale grunt, że działa. Wyłożona przystępnie w skeczu Laskowika, gdzie traktor miał trzy koła sprawne, a nie jedno popsute. Skądinąd najlepiej sprawdza się właśnie w przypadku zwielokrotnionych urządzeń czy redundantnych podzespołów - nie uwierzycie, jak spokojnie i niskokosztowo można utrzymać 10 identycznych maszyn czy 100 samolotów czy 100 samochodów. Bo właściciele czy klienci orientują się przeważnie dopiero w okolicy 20-30% skanibalizowanych czy niesprawnych sprzętów, gdyż przecież 8 działających maszyn czy 80 sprawnych samochodów to całkiem fajne i zapewnia duże ilości świętego spokoju. Ok, z samolotami bywa nieco gorzej, mało który pilot godzi się na samolot sprawny w 80%, o pasażerach nie mówiąc, bo nie mają nic do gadania.





Thu, 14 Mar 2013 10:19:02
Jak zakwalifikować jazdę samochodem (starym mercedesem konkretnie), któremu gotuje się woda w chłodnicy metodą: "docisnę, pojadę szybciej, krócej się będzie gotować"

Boni avatar Boni
Thu, 14 Mar 2013 10:47:00
@janekr

Do głupoty albo RTF, to zależy od warunków brzegowych.

Thu, 14 Mar 2013 20:18:53
Z samochodami podejście RTF jest utrudnione przez przeglądy techniczne.
Ja mogę olać poduszkę powietrzną, ale diagnosta każe naprawić...

Boni avatar Boni
Thu, 14 Mar 2013 22:29:30
@janekr
"Ja mogę olać poduszkę powietrzną, ale diagnosta każe naprawić..."

No to jedziesz do innego diagnosty. Zakładając oczywiście, że "olać poduszkę" oznacza profi odłączenie systemu airbagów z ew. wymianą kierownicy, a nie tylko wyrwanie wora i zaklejenie dziur srebrną taśmą.

Fri, 15 Mar 2013 08:25:59
"profi odłączenie"

W 15 letnim gracie?

Boni avatar Boni
Fri, 15 Mar 2013 08:54:18
@janekr

"W 15 letnim gracie?"

A co za problem czy różnica, robisz kosztorys co ci się bardziej opłaci z uwzględnieniem pierwszoświatowej bezcenności życia i zdrowia swojego i/lub pasażerów, i robisz jak uważasz, diagnosta ma tu najmniej do rzeczy.

Fri, 15 Mar 2013 10:08:31
No nie, ta poduszka to był tylko przykład.

Ogólnie chodzi mi o to, że istnieje wiele usterek, których naprawa jest kosztowna, które nie przeszkadzają w jeździe gratem, a które uniemożliwiają przejście przeglądu technicznego,.

Pamiętaj, że cały czas mam na myśli pojazd z podejściem RTF.

Boni avatar Boni
Fri, 15 Mar 2013 11:15:58
@janekr

"a które uniemożliwiają przejście przeglądu technicznego,.
Pamiętaj, że cały czas mam na myśli pojazd z podejściem RTF"

Aha, nie zrozumiałem ostatnich komciów.

Co do RTF, to jest nieco inaczej niż myślisz - wymagania formalno-prawne są po prostu kryterium F w RTF, żadna różnica przecież, czy z powodu urwania hamulca ręcznego samochód odstawisz sam czy "odstawi" ci diagnosta; albo czy z powodu usterki fotobarier systemu bezpieczeństwa odstawię starą maszynę z ruchu ja czy behapowiec. RTF nie mówi "jedziemy do rozbicia samochodu czy zabicia operatora przez maszynę", mówi "jedziemy bez prewencyjnego dokładania choćby zeta w częściach i robociźnie, aż do zatrzymania, np. z przyczyn formalno-prawnych".

A ponieważ poduszki nie są wymagane formalno-prawnie IIRC, no to nie są tam, gdzie hamulec ręczny czy fotobariery, tylko gdzieś w okolicy przeciwmgielnych przednich czy nadobowiązkowego kasku operatora maszyny czy podobnego "nadmiarowego bezpieczeństwa" - nie można wymagać ich obecności, natomiast jeśli już ktoś to dołożył, no to ma spełniać odpowiednie wymagania i standardy.

Fri, 15 Mar 2013 11:23:28
"aż do zatrzymania, np. z przyczyn formalno-prawnych"

No właśnie, a te przyczyny f-p w wypadku starych samochodów ograniczają horyzont czasowy takiej zabawy do roku. Krótko.

Boni avatar Boni
Fri, 15 Mar 2013 12:01:33
@janekr

No wiem, że w twoim świecie pojechanie 18 czy 20 letnim samochodem na przegląd po prostu, ot tak, bo jest sprawny, nie zdarza się, ale w moim owszem. Horyzont czasowy RTF to nie jest przegląd, jest zależny raczej od klasy konstrukcyjnej pojazdu (segmentu, marki, modelu, wyposażenia), wieku, przebiegu i tego na ile pojazd był doinwestowany na początku, a nie od tego, że akurat dziś jest przegląd, więc jest failure i problem.

Dla moich wózków ze dwa podpadają pod RTF, no i jeden po prostu jest odstawiony, dawno bez przeglądu, a drugi jest w RTF dokładnie od tamtej notki, i dwa przeglądy przeszedł z marszu, czy trzeci to nie wiem, zobaczymy w październiku.

Sat, 16 Mar 2013 11:36:55
"No wiem, że w twoim świecie pojechanie 18 czy 20 letnim samochodem na przegląd po prostu, ot tak, bo jest sprawny, nie zdarza się, ale w moim owszem. "

Nie tak. W moim świecie samochód, który jest w stanie bez inwestycji większych niż "rolka sznurka" przejeździć rok między przeglądami i przejść przegląd pomyślnie nie kwalifikuje się do RTF.

Boni avatar Boni
Sat, 16 Mar 2013 13:12:33
@janekr
"Nie tak. W moim świecie samochód, który jest w stanie bez inwestycji większych niż "rolka sznurka" przejeździć rok między przeglądami i przejść przegląd pomyślnie nie kwalifikuje się do RTF."

Ale na ustalenie, że wrzucamy w RTF wpływają też jakieś inne okoliczności przecież, niezależne od maszyny czy samochodu; czy jest całkiem fajny i sprawny, czy już trupeć, krzywa wannowa awaryjności danego urządzenia jest podstawą, ale na niej się nie kończy, od niej się zaczyna. Ja nie wrzucam w RTF wozu, bo jest starszy czy nowszy czy sprawny czy niesprawny, tylko dlatego, że mam kilka i że ten akurat jest zbędny albo niebawem do odsprzedaży. Generalnie, tak z głowy, są trzy możliwości kiedy RTF ma niezły sens:
1) konsekwencje faila (ryzyko biznesowe itp) jest ogólnie nikłe (u mnie - jak samochód stanie czy nie odpali to wezmę drugi albo taksę albo wynajmę jakiś; albo masz 10 identycznych maszyn obłożonych produkcją średnio w 80% itp.)
2) ryzyko techniczne zwiększasz, ale je bierzesz na klatę, bo oceniasz, że pozatechniczne parametry i okoliczności są ważniejsze (np. nagle masz na te 10 maszyn wielkie intratne i perspektywiczne zamówienie i muszą nagle jechać przez jakiś czas na 200% normy - no tylko tępy idiota-perfekcjonista robi w takim momencie kwasy o to, że "ale ja miałem dzisiaj przegląd zrobić!11"). Dobrym przykładem jest wojna i wojsko - tylko bardzo durne biurokratyczne postmodernistyczne armie, jak US Army, potrafią NIE przechodzić na RTF w czasie realnych działań wojennych, i odstawić sprzęt, bo przeglądy czy resurs czy upgrade i nie ważne, że zwiększa to ryzyko porażki czy uszczerbku życia i zdrowia żołnierzy; u ludzi normalnych to jednak RTF wchodzi.
3) usiłujesz dojechać do końca "życia" maszyny, fabryki, samochodu w danej przestrzeni, na dołku krzywej wannowej (czyli na przykład samochód który sprzedam w tym roku, dział fabryki do zamknięcia w roku przyszłym) - każda inwestycja w taki obiekt ponad RTF, to przecież prezent następnemu właścicielowi, nawet jeśli to będzie złomowisko. Oczywiście, ryzyko biznesowo-funkcjonalne trzeba oszacować, więc czasem przydaje się rezerwa, outsourcing, itp. żeby w razie czego dociągnąć szczęśliwie do zakończenia.

Jest jeszcze jedna powszechna możliwość, że całkiem fajny sprzęt jest w RTF, ale to przeważnie nieplanowana i niepożądana - brak kompetencji, co to metod utrzymania i rachunku ekonomicznego. To jest na przykład twój reno kontra niekompetentne serwisy (no bo jeśli są aż tak niekompetentne, to tylko się WYDAJE, że twój wózek nie jest w RTF), albo oversofisticated maszyny wyrzucone nagle do Indii czy Chin, gdzie podstawowym wnioskiem jeśli maszyna się sypie, to nie jest naprawa, lepsze przeglądy, modernizacje, tylko "potrzebujemy nowej maszyny" (w sumie to jest to samo, co zarżnięcie samochodu przez parę lat gwarancji, a potem kupno kolejnego). To jest rozwiązanie całkiem ok, ale na zasadzie "a kto bogatemu zabroni".

rozie
Fri, 22 Mar 2013 07:46:41
Od kiedy (i niby jak?) sprawdzają poduszki na przeglądzie? W tym m-cu robiłem przegląd, z rzeczy "pod maską" to numer nadwozia sprawdzany był. Hamulce, luzy w zawieszeniu, światła i w drogę. Przy czym z braku przeciwmgielnego nie robił dramatu (i słusznie, bo używałem z 3 razy w historii, zresztą chyba ja skopałem i włączyłem je "na sucho", bez mijania, a wtedy nie świeci).

Fri, 22 Mar 2013 12:18:48
"Od kiedy (i niby jak?) sprawdzają poduszki na przeglądzie?"

Zwyczajnie - paliła się lampka kontrolna poduszek, to nie chciał zarejestrować.

Boni avatar Boni
Fri, 22 Mar 2013 13:38:10
@janekr
"Zwyczajnie - paliła się lampka kontrolna poduszek, to nie chciał zarejestrować"

I miał rację, gdyż należało wywiercić wkurzającą lampkę odpowiednim wiertłem.

Fri, 22 Mar 2013 18:48:50
Nie wiem, jak w innych samochodach, ale w moim system przy starcie najpierw zapala wszystkie lampki, a potem gasi niepotrzebne.
Więc żadne wiercenie by nie pomogło.

Boni avatar Boni
Fri, 22 Mar 2013 22:29:13
@janekr

No, tylko, że point w tym, że ta od poduszek wcale nie musi istnieć, przynajmniej tu i teraz. Ale oczywiście, tak na serio to jak gdzieś wyżej pisałem, można po prostu odłączyć system i wyjąć poduchy. Podobnie jak parę innych nowoczesnych rzeczy, zresztą, zupełnie podobnie jak halogeny z przodu.

rozie
Sat, 23 Mar 2013 08:39:26
Odłączanie systemu to jednak dla większości ludzi wizyta w warsztacie, a koszt może być zbliżony do naprawy systemu (zależy, co padło - czasem wystarczy wpiąć kabelek, który się wypiął...). Można poprzestać na "wywierceniu" samej lampki.[1] Estetyczniej chyba po prostu uchlastać odpowiednie kabelki.

Przyznam, że tęsknię za "ręcznymi" wersjami, np. opuszczania okien. Bo to, że jak się zepsuje i się nie otwiera, to pikuś. Ale jak się zepsuje elektryka i nie można zamknąć, to dramat.

No i ja akurat lubię sprawne auta. Jak coś jest zepsute, ale niepotrzebne (np. radio), to zniosę. Ale jak działa źle (np. radio obluzowane i przerywa), coś stuka itp. to dostaję szału.

Co do awaryjnego wzięcia taksówki - jeśli jeździsz tylko po mieście, to spoko. Ale jak jedziesz na wakacje z rodziną, albo dojeżdżasz do pracy (zależy jaka praca), to ryzyko gwałtownie rośnie.

Oraz: mi tam na przeglądzie w deskę rozdzielczą nie patrzył...

[1] Ufam, że poduszki są skonstruowane tak, że spontaniczne wyzwolenie raczej nie ma szansy nastąpić, a przynajmniej lampka o tym nie ostrzeże.

Boni avatar Boni
Sat, 23 Mar 2013 10:01:55
@rozie
"Odłączanie systemu to jednak dla większości ludzi wizyta w warsztacie, a koszt może być zbliżony do naprawy systemu"

Nie wyobrażam sobie, żeby był niższy niż "naprawa systemu" kiedy wystrzeliło cokolwiek, jak u Janka, ale może mam słabą wyobraźnię.

"Można poprzestać na "wywierceniu" samej lampki.[1] Estetyczniej chyba po prostu uchlastać odpowiednie kabelki."

Teoretycznie jeśli lampka jest, to powinna działać, więc diagnosta byłby w prawie czepiając się. Stąd fizyczne zniknięcie lampki i poduszek jest pewniejsze ;)

"Przyznam, że tęsknię za "ręcznymi" wersjami, np. opuszczania okien. Bo to, że jak się zepsuje i się nie otwiera, to pikuś. Ale jak się zepsuje elektryka i nie można zamknąć, to dramat."

Ja wolę jak wszystko jest elektryczne, po latach korben-dallas mnie nieco dziwi-śmieszy (np. w moim camaro nadal zaskakują mnie fotele, w których trzeba grzebać w kroku za jakimiś drutami i wajchami). Co do "lepiej jeśli nie ma co się psuć" - jak się dba, to się ma, jak się psuje, to się naprawia, i tyle.

"No i ja akurat lubię sprawne auta. Jak coś jest zepsute, ale niepotrzebne (np. radio), to zniosę. Ale jak działa źle (np. radio obluzowane i przerywa), coś stuka itp. to dostaję szału."

Tia, prawda, ja mam podobnie, i leży już spora lista i sporo gratów, bo przez zimę zaniedbałem okrutnie flotę, no ale Buka grasuje w zagrodzie, więc w ten weekend też nic nie porobię.

"Co do awaryjnego wzięcia taksówki - jeśli jeździsz tylko po mieście, to spoko. Ale jak jedziesz na wakacje z rodziną, albo dojeżdżasz do pracy (zależy jaka praca), to ryzyko gwałtownie rośnie."

A jakie to ryzyka. Jak wakacje można wynająć, można polecieć, na dojazdy lokalne itp. to można jakiegoś następnego szrota kupić, potem wyrzucić. Albo wyrzucić tego spsutego, a następnego zostawić. Itd itp. możliwości są nieskończone, jeśli masz kawałek prostokątnego plastiku i nie masz zajoba na nówkę samochód.

"Oraz: mi tam na przeglądzie w deskę rozdzielczą nie patrzył..."

Teoretycznie powinien. Mi się kiedyś w amerykańcu czepnął, że dorabiany włącznik przeciwmgielnych nie świeci się na pomarańczowo. Ale przekonałem go swoją uroczą osobowością, że za chwilę ta lampka będzie jego najmniejszym problemem, bo może komplet jedynek potrzebować, jak będę machał rękami ze śmiechu.

"[1] Ufam, że poduszki są skonstruowane tak, że spontaniczne wyzwolenie raczej nie ma szansy nastąpić, a przynajmniej lampka o tym nie ostrzeże."

Trzeba ufać, bo co pozostaje.

Sat, 23 Mar 2013 13:08:09
"kiedy wystrzeliło cokolwiek"

No przecież nic nie wystrzeliło. Przetarł się drucik w kierownicy.

Z dwojga złego wolę mieć profesjonalnie naprawione poduszki niż profesjonalnie odłączone.

A najbardziej chciałbym, żeby serwis po zgłoszeniu zbliżającej się usterki, której objawy są wyraźnie widoczne, naprawił tę usterkę zamiast mówić, że nic się nie dzieje, względnie nie rozumieć, co się mówi.

Boni avatar Boni
Sat, 23 Mar 2013 14:29:14
@janekr
"No przecież nic nie wystrzeliło. Przetarł się drucik w kierownicy."

A, to ja nie zrozumiałem, bo myślałem, że to w kontekście tej stłuczki co mówiłeś (no ale tu gupim, bo to byś zrobił z ubezpieczalni, sorki). Inna sprawa, że chyba nie jestem przyzwyczajony do samochodów w których przecierają się druciki.

"A najbardziej chciałbym, żeby serwis po zgłoszeniu zbliżającej się usterki, której objawy są wyraźnie widoczne, naprawił tę usterkę zamiast mówić, że nic się nie dzieje, względnie nie rozumieć, co się mówi."

Przecież to się nie opłaci - serwis zarabia na wymianie, najlepiej jak największej ilości i jak najdroższych, części, a nie na szukaniu usterek.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018