Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

zz_top - Premium
Mon, 12 Nov 2018 16:29
Na fali oglądania nowego nabytku znajomego (Mercedes E...

Boni - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 09:32
@Gammon Pewnie tak, gdzieś tam były używane....

Gammon No.82 - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 06:11
Czy mi się śni, czy morskie armaty z brązu bywały w...

Boni - Zakazane piosenki
Tue, 23 Oct 2018 00:06
@Hellk Ok, to jest nawet fajna muza (IIRC kiedyś to...

Fumiko - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 15:52
Z ładujących bateryjki to ja tylko to tutaj...

Codiac - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 15:44
@Punjabi Boni, jak znajdziesz więcej to podziel się...

Hellk - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 14:52
Jak juz wymysla auto ruszajace na trietyloboranie, to...

Boni - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 13:19
@Gatling No z rapem i dubstepem to faktycznie, zły...

Gatling - Zakazane piosenki
Sun, 21 Oct 2018 14:03
oj, nawet się nie będę pchać z moim...

Boni - Zakazane piosenki
Sat, 20 Oct 2018 01:57
@cmos, Blind Guardian Kiedyś już polecałeś,...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-12-29, sobota
Tagi:  film, hejt
___________________________________
Zbieg wykroczeń (wyłączenie tv i, niesamowite, urlop na święta) spowodował, że oglądam filmowe różności i zaległości, starości i nowości, ze wskazaniem na kino raczej lekkie i komiksowe. Ale coś jest nie tak, albo ze mną, albo z nowościami-zaległościami, szczególniej.

Zdecydowanie.

Może zacznę z górki, a potem zjadę na pazurki.

"Social network" - ogólnie ok, parę fajnych momentów. Trochę znudził, no bo jednak fabułę znam ze źródeł, więc dla mnie to paradokument. Ale dało się oglądać, Fincher udowadnia, że z byle czego potrafi zrobić dobry film.

Zaskakująco dobrze wciągnąłem "Avengersów" - film jest nawet nie komiksowy, ale wręcz komiksiany, ale zaskakująco broni się w każdej warstwie, wizualnie, aktorsko, ale co dziwne, także fabularnie - oczywiście to jest logika i fabuła uniwersum, ale w miarę spójna. A nawet te drobiazgi "mundrości" poupychane tu i ówdzie (motywy i nawiązania do historii postaci, Lokiego, Irona, Hulka, Hawka, itd itd) są niezbyt nachalne i jakoś się bronią. Na tyle dobrze, że obejrzałem drugi raz. A potem nawet obejrzałem "Thora", w nadziei na więcej tego dobrego, eee, tu już było normalniej czyli znacznie gorzej, ale obejrzałem do końca historyjkę durnych rodzinnych napinek, jako ot, komiks fantasy.

"Dredd" - miało być dosko, tak ludzie mówili. Było dobrze - nieźle wymalowany świat, Dredd jak trzeba, fabuła nieźle pociągnięta. Ale jednak parę dziur logicznych spowodowało mi wygięcie się kołka do zawieszania niewiary - i nie idzie mi o dziury z naszego świata, tylko z ichniego (oczojebne i bezsensowne sperforowanie gatlingami kwadrantu; zatrzymanie odsieczy i wpuszczenie "odsieczy", itp). Postacie - hm, w paru miejscach skrzywiłem się w podkówkę lepszą niż Dredd, szczególniej nad sędzią-rookie Anderson (hełm jej przeszkadzał, mówili coś, że na głowę, pewnie na bujne uwłosienie, wiecierozumiecie) i złą Ma-ma, tak złą, och, złą, że aż strach (do postaci kobiecych jeszcze wrócę, niestety). Ale ogólnie, nieźle.

"Batman - Mroczny rycerz powstaje". Tu ludzie nie tylko mówili, że dosko, ale też pieli z zachwytu, leżąc plackiem u stóp. U mnie trzeci Batman zrobił coś w okolicy mindfucka i wylewu ambiwalencji. Bo z jednej strony od uniwersum nie wymagam za wiele, wizualnie Nolan i ekipa umie się obronić, nie porównuję też za bardzo "Powstania" z dwójką, bo tam Joker ukradł film; raczej z średnią jedynką, ALE... na wszystkie nieba czarne i niebieskie, czy ten scenariusz Nolan i ska pisali se SMSami po pijaku? próbując koniecznie ze znacznym zapasem przekroczyć poprzeczkę bzdur ustawioną na średniej wysokości przez jedynkę i dwójkę? No przecież od połowy filmu to już nie da się oglądać bez wytrzeszczania gał na idiotyzmy fabularne i zapalonego z tyłu głowy "i co k... jeszcze??". A jak tylko się człowiek oswoi z kolejnym debilstwem czy deusexem (gliniarze miesiącami trzymani w tunelach; szczelnie odcięte Gotham, itd itd I TAK W CHOLERĘ DALEJ) to dostaje w twarz amplifikacją o sile trzystu holyłudów mechanicznych (gliniarze wypuszczeni z tuneli, wypoczęli, wiecie, idą walczyć "połnyj rost" i zwartą kolumną, frontalnie na gołe klaty; Gotham odcięte? no co wy, przecież Nietopyrek wraca do niego z epicko-debilnego "questu w studni", ot tak sobie, I TAK DALEJ...). Ten film w ogóle nie trzyma się kupy, ja nie mówię, że w naszym świecie, ale w pokazanym też - i nawet Bane nie potrafi zasłonić dziur filmu jak Joker; albo Joker był "szerszą" postacią, albo dziury w dwójce jednak znacznie mniejsze. A po koniec stężenie napinek postaci, absurdu i deuxexów, które zapewne były zaplanowane jako bajeranckie twisty, a wyszły jak "OMG A TERAZ UWAŻAJ NARODZIE ZROBIĘ TWISTA Z FINTĄ W FINCIE I KAZACZOKIEM!!1", powodowało mi czyste zażenowanie.

"Niesamowity Spider-man" - obejrzałem drugie pół jednym okiem, i to się nie da sensownie skomentować na piśmie. A podobno miało być lepiej niż poprzednia paczka debilnych przygód debilnego nastolatka w debilnym uniwersum. No niestety, stan pacjenta bez zmian - wielkie okrągłe zero.

Z innej beczki - "Merida Waleczna". Bardzo przyjemny film i bajka (Pixar daje radę), ale postawiona na bardzo nieprzyjemnym i fałszywym fundamencie. Czyli historia dziewczyńska, i o tym co się dzieje między tymi kobietami, które dorastają i tymi które dorosły w patriarchacie, tylko, że zawieszona w próżni, a nawet w sprzeczności. Bo rozumiecie, najfajniejsze co może robić księżniczka (as - dziewczyna) to być jak chłopak (jeździć tam i sam, szczelać z uku, i w ogóle grunt to bunt). Już pomijając, że w założeniach historycznego fantasy, to słabe bo ahistoryczne, to nawet w założeniach XXIw jest uderzająco złe - no bo co to za przesłanie? "Dziewczyno, ogarnij się, spełnij marzenia i zostań inżynierem, a przynajmniej geekiem, bo inaczej jesteś niefajna, jak jakaś kura domowa i żona mężowi"? Zaprawdę, ktoś mądry powiedział, że nie wtedy jest równość płci jak dziewczyny ubierają spodnie, ale wtedy kiedy NIE JEST OBCIACHEM ubranie spódnicy przez chłopaka. I tej tezy "Merida" jest dosko ilustracją, tyle, że od strony faila - bo nikt nie zrobi sequela, gdzie Merida jest starą panną w smutnych realiach średniowiecza fantasy, ojciec i matka już nie żyją, i o jej losie decyduje spór młodszych, już dorosłych braci, powiedzmy dwu dożyło dorosłości; i w konflikcie jednak dochodzą do tego, że fajne, słuszne i zbawienne to pomóc siostrze w samorealizacji (a przy okazji swoim dziewczynom/żonom), na równych prawach, a nie wydawać ją za byle kogo byle gdzie, żeby nie plamiła honoru rodu, żyjąc na kocią łapę z elfką-biseksem, misiem i ognikami, w kurnej chacie w leśnych ostępach. Takich filmów jeszcze długo nie będzie - i dlatego świat w którym "Merida" jest fajnym filmem, a 3/4 kobiet ma gówno do gadania w sprawie swojej ręki, wychowania, wykształcenia, nie zmieni się prędko, pomimo złudzeń pierwszego świata, że owszem. BTW "Sucker Punch" miał podobną skazę - dziadek-guru mówiący dziewczynom co mają robić i jak żyć, panie premierze, jak żyć, no ale była to mała skaza na dobrym filmie o "ucieczce" i ucieczce z potrzasku agresywnego patriarchatu, gdzie w "Meridzie" skopane są podstawowe założenia.

I podobnie mógłbym ulewać sobie na postacie kobiet pokazane stereotypowo do bólu, albo w fakapie jakiegoś feminizmu pierwszej fali, i w "Dreddzie" i w "Batmanie", ale mam dość.

W ogóle, po tej paczce filmów, nowości mam jakby dosyć - i strach oglądać "Pamięć absolutną" czy "Atlas chmur". O "Prometeuszu" czy "Skyfall" nie mówiąc. Et caeterum censeo, nie mówiąc o "Hobbicie", którego bojkotuję.





laisar
Sun, 30 Dec 2012 22:11:57
@"Hobbit"
W zasadzie ekranizacja, więc zależy, czy lubisz książkę. Zmian oczywiście trochę jest, ale dla niehardkorowców do przeżycia.

(To mówiłem ja, Jarz...err... tzn.: oficjalnie tolkienista, na co mam papier - czyli Parmadili w ŚKF-ie (: ).


@"Prometeuszu"
Nie jestem wielkim fanem Alienów, ale ogólnie lubię.

"Prometeusza" nie.


@"Atlas chmur"
Właściwie chyba mi nie wypada, bo to moje służbowe (; ale uważam, że jest spoko.

I tak jak z "Hobbitem": to ekranizacja.

Boni avatar Boni
Sun, 30 Dec 2012 23:13:58
@laisar

@"Hobbit"
"W zasadzie ekranizacja, więc zależy, czy lubisz książkę. Zmian oczywiście trochę jest, ale dla niehardkorowców do przeżycia."

Zmiany mi raczej lotto, ale, ziom, nieco ponad 200 stron mało skomplikowanej fantasy ekranizowane jako 3 pełne metraże? Po prostu olewam parabolicznie takie wodolejstwo. Co mi przypomina, że dawno "Willow" nie widziałem.

@"Prometeuszu"
"Nie jestem wielkim fanem Alienów, ale ogólnie lubię.
"Prometeusza" nie."

Co mi przypomina, że zapomniałem zrobić w święta maraton Alienów...

@"Atlas chmur"
"Właściwie chyba mi nie wypada, bo to moje służbowe (; ale uważam, że jest spoko. I tak jak z "Hobbitem": to ekranizacja."

Tu mam dylemat tylko co do kolejności nośników, gdyż "spoko" uważają tylko ci znajomi, którzy nie czytali książki. Ci którzy czytali przed filmem, mówią raczej "a niech ich [censored] w [censored] za taką ekranizację". Więc nie wiem czy najpierw przeczytać czy obejrzeć. A lubię autorów wszystkich, obu nośników, więc #samaniewiem...

laisar
Mon, 31 Dec 2012 00:10:44
@3 pełne metraże

Nie wiem oczywiście, jak będzie dalej, ale pierwsza część nie daje wrażenia "rozdmuchania". Krótka nie jest, a dłużyzny (choć poprawniej pewnie byłoby: "maniera reżysera") są może ze 2?

A rozciągnęli, bo dodali trochę wątków, co im się ostały po "Władcy" - więc nie jest to już tylko "mało skomplikowana fantasy", ale to + tło.

(Co rzecz jasna wcale nie musi się podobać, ale nie ma też co w czambuł potępiać).

Zastrzeżenie: przy "ekranizacja" zaakcentuję to "w zasadzie" - chodzi o to, że dość wiernie oddaje treść, ale jednak podobnie jak we "Władcy" SĄ zmiany. Czy istotne - to już każdy sam sobie ocenia.

(Dla ustalenie uwagi: "Władca" mi się podobał jako film, ale mam go za ekranizację taką-se).

Nie namawiam, ale mi się "Hobbit" nawet-nawet, jako film.



@"Atlas chmur"

Siłą rzeczy ja tez zacząłem od książki (i to kilka razy d: ) i uważam, że rzeczywiście fajna. Nie mam natomiast większych zastrzeżeń do filmu, bo to FILM - po prostu inne medium. I też fajny, choć oczywiście inaczej niż książka: dość ładny (choć wiadomo, że wyobraźnia czytelnika lepsza) oraz dość niegłupi (jak na film).

No i dobrze zrobiony (np aktorzy (: ).

MSZ: warto.

Mon, 31 Dec 2012 08:56:47
@laisar
"(Co rzecz jasna wcale nie musi się podobać, ale nie ma też co w czambuł potępiać)"

Jajako miłośnik wiernych adaptacji nie znalazłem rzeczy, do których chciałbym się przyczepić - tam gdzie było to opisane szerzej tam reżyser trzymał się książki niemal literalnie (no, minimalnie ubarwiając niektóre sceny ;).

@boni
Nie martwiłbym się wodolejstwem, przesiedziałem te trzy godziny i gdybym nie poszedł na wersję 3D w standardzie to bym nawet tego nie zauważy. Podobno wersja 48 fps jest lepsza w odbiorze, ale mnie specjalnie 3D nie ruszyło i nie widziałem potrzeby użycia - dlatego pójdę sobie w przyszłości na normalny seans.

A wracając do fabuły - jak już mówiłem, reżyser trzyma się książki dość mocno a dodatkowy czas zdobywa pokazując wątki lekko zaznaczone w "Hobbicie" czy "Władcy Pierścieni" jak np. kamienne olbrzymy w górach (wspomniane w "Hobbiecie" chyba jednym zdaniem) czy przebieg narady w sprawie zła w Dol Guldur (ta wspomniana była we "Władcy" bodajże razy dwa - Jackson pamiętał nawet o Sarumanie szydzącym z Radagasta, nie padają dokładnie słowa "Radagast-dureń! Radagast-prostak!" znane nam z relacji Gandalfa, ale całość jest zgodna z duchem cytatu.

Boni avatar Boni
Mon, 31 Dec 2012 13:23:24
@Hobbit
Ok, przyjmuję do wiadomości. Ogólnie, tak se marudzę - do kina i tak nie chodzę, a zanim wyjdzie na nośniku, to trzy razy zmienię zdanie co do bojkotu.

hellk
Wed, 2 Jan 2013 22:18:55
DKR rzeczywiście zawiódł, co do Prometeusza sprawa jest dziwna - momentami to jest wręcz debilne, z drugiej strony - wizualnie zamiata (miejscami przypomina Avallon), no i trafia w mój czuły punkt - pokazując 'co było wcześniej'.

Z naprawdę fajnych rzeczy, znalazłem ostatnio na yt starą animację Granpa, niestety słabej jakości.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018