Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-12-09, niedziela
Tagi:  muza
___________________________________
Nawet kiedy jestem już tak zmęczony życiem, wszechświatem i całą resztą, że pożądam nicości, jeszcze posłuchałbym muzyki. Ale nie tej twardszej (jak na mnie), bo mogę popękać; nie synthu czy popu czy alternatywy, bo tego słucham na co dzień; raczej ambientu, elektroniki, new age.

W sumie, bredzę - ich też słucham na co dzień.

Z drugiej strony, nieczęsto pamiętam, kiedy muza mnie trafiała jak pan Kmicic obuszkiem, no ale parę razów pamiętam - teledysk "Master and Servant" Depeche Mode w PRLowskiej tv, "Ricochet" Tangerine Dream gdzieś wieczorem w radiu, już stereo. I "Orinoco Flow" i Enya w teledysku, w szaroburym 1989.



Potem poszło z górki, i dla Enyi i dla mnie (dla nas?) - po sukcesie "Watermark" i 20+ latach jest jedną z najpopularniejszych autorek muzy w ogóle, łapie się na pierwszą dwudziestkę nagrywających kobiet w cywilizacji Zachodu, i absolutnie unbe-fuckin-living top dla new age i ethno/celt/irish (bo w tej działce jak ktoś ma 700tys sprzedanych albumów, to myśli, że rządzi na dzielni, tylko, że Enya ma 70mln...), i od 20 lat wyznacza standardy mojego etho/electro/ambientu.

Tak, wiem, trochę ta muza jest na jedno kopyto, i w połowie te wszystkie smyczkowo-fortepianowo-wokalne kawałki są "takie same" i dosyć miałkie. Ale takich też czasem potrzeba, dla spokojności i ukojenia. A druga połowa, ta mniej standardowa i zdecydowanie inna, wyznacza i dostarcza.



Technika poszła do przodu przez te 20 lat - zamiast ze szpuli na 19cm/s, teraz gra mi mediacenter miksem losowym z 4 albumów Enyi, ale muza jest nadal tak samo dobra, a może i lepsza. I nie tylko dla mnie - jak się zastanowić, to między innymi jej wina, że jedna córka mieszka i studiuje gaelic w Szkocji. A drugiej musiałem iść i zabrać piątą płytkę Enyi, którą młoda zajumała, i dlatego mam zripowane tylko cztery.





laisar
Fri, 21 Dec 2012 14:05:10
Jak to ktoś zwykle pisze: cud, mjut i orzeszki - grabulka, podpisuję się wszystkimi mackami [:




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018