Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Codiac - Na Zachodzie bez zmian
Fri, 12 Oct 2018 13:00
"Życie płynie nam mniej więcej należycie. I tyle. "...

Boni - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:58
@wyparowanie strony A tak, to też była...

Gatling - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:47
> Życie płynie nam mniej więcej...

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...

igor - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 08:36
Lem o tym pisał w latach 90. A ja (i, w zasadzie,...

Boni - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 21:01
@zz_top IĆ STOND! właśnie się dziś...

zz_top - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 12:52
@Wolałbym, żeby tzw. ludzie rozumieli a nie ślizgali...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 12:21
Koraliki, bigle/zapinki/inne komponenty, dużo metrów...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:23
@Gatling @sroko-chomiki Zdefiniuj "skład...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:18
Oj bo na koralky.cz mają co jakiś czas wyprzedaże...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-12-09, niedziela
Tagi:  muza
___________________________________
Nawet kiedy jestem już tak zmęczony życiem, wszechświatem i całą resztą, że pożądam nicości, jeszcze posłuchałbym muzyki. Ale nie tej twardszej (jak na mnie), bo mogę popękać; nie synthu czy popu czy alternatywy, bo tego słucham na co dzień; raczej ambientu, elektroniki, new age.

W sumie, bredzę - ich też słucham na co dzień.

Z drugiej strony, nieczęsto pamiętam, kiedy muza mnie trafiała jak pan Kmicic obuszkiem, no ale parę razów pamiętam - teledysk "Master and Servant" Depeche Mode w PRLowskiej tv, "Ricochet" Tangerine Dream gdzieś wieczorem w radiu, już stereo. I "Orinoco Flow" i Enya w teledysku, w szaroburym 1989.



Potem poszło z górki, i dla Enyi i dla mnie (dla nas?) - po sukcesie "Watermark" i 20+ latach jest jedną z najpopularniejszych autorek muzy w ogóle, łapie się na pierwszą dwudziestkę nagrywających kobiet w cywilizacji Zachodu, i absolutnie unbe-fuckin-living top dla new age i ethno/celt/irish (bo w tej działce jak ktoś ma 700tys sprzedanych albumów, to myśli, że rządzi na dzielni, tylko, że Enya ma 70mln...), i od 20 lat wyznacza standardy mojego etho/electro/ambientu.

Tak, wiem, trochę ta muza jest na jedno kopyto, i w połowie te wszystkie smyczkowo-fortepianowo-wokalne kawałki są "takie same" i dosyć miałkie. Ale takich też czasem potrzeba, dla spokojności i ukojenia. A druga połowa, ta mniej standardowa i zdecydowanie inna, wyznacza i dostarcza.



Technika poszła do przodu przez te 20 lat - zamiast ze szpuli na 19cm/s, teraz gra mi mediacenter miksem losowym z 4 albumów Enyi, ale muza jest nadal tak samo dobra, a może i lepsza. I nie tylko dla mnie - jak się zastanowić, to między innymi jej wina, że jedna córka mieszka i studiuje gaelic w Szkocji. A drugiej musiałem iść i zabrać piątą płytkę Enyi, którą młoda zajumała, i dlatego mam zripowane tylko cztery.





laisar
Fri, 21 Dec 2012 14:05:10
Jak to ktoś zwykle pisze: cud, mjut i orzeszki - grabulka, podpisuję się wszystkimi mackami [:




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018