Znaczy, samochody wielostronnie dopasowane. Ale nie do funkcji, planu, potrzeb użyszkodnika IRL, tylko do potrzeb scenariusza, w funkcji fabuły, roli i planu, tego filmowego. Przypominam, że rankingi prezentuję z mojej czapy chorego człowieka, więc proszę o zrozumienie. Po wyprzedzeniu wszystkich fur Batmana, wszystkich fur Dona Johnsona i wszystkich fur Bonda lądujemy w topie:
!!!MINOR SPOILERS ALERT!!!
6. Lamborghini Diablo w "Głupi i głupszy"
Czyż może być jeszcze lepiej dopasowany wózek, również do samego tytułu? Może! i zaraz powiem wam jaki.
5. Audi A4 w "Spirited Away: W krainie bogów"
W PL, czy chyba nawet w ogóle poza Japonią, to jest nicniemówiące, ot, czymś musieli jechać; ale tak naprawdę, to jest dobry żart i bardzo ładnie dopasowana do charakteru postaci wskazówka. Tyle, że trochę to hermetyczne, ale nie szkodzi.
4. DeLorean DMC-12 w "Powrocie do przyszłości"
Kultowe mambo dżambo, itd itd. No nie lubię tego filmu, a nawet tych filmów, co poradzę. Ale samochodzik fajny, i jako futurystyczna zmota zagrał bardzo dobrze, a przecież jest parę lat starszy niż film, a koncepcyjnie to i paręnaście. Tyle, że inne grają lepiej...
3. Ford Crown Victoria LTD w "Faceci w czerni"
...bo może i DeLorean był fantastyczną zmotą, ale w tej kategorii LTD z MiBów jedynki przelatuje go w dowolny otwór konstrukcyjny, zjada, połyka i wydala. Wiele bym oddał za wyczyszczenie sobie pamięci neuralizerem i żeby móc obejrzeć jeszcze raz MiBy nie wiedząc, że suspens z LTD będzie dwustopniowy, że tak powiem. A zresztą, i za 10 razem scena w tunelu robi mi banana na gębie jak u kota z Cheshire, oczywiście nie tylko dzieki fordowi, ale też dzięki K i J.
2. BMW 740iL w "Gra"
Bardzo fajny film, i samochód, który idealnie wspiera postać Nicholasa; i nie bez powodu - bo właśnie tak zostało to precyzyjnie zaplanowane i sfilmowane, ba, udźwiękowione nawet. Kudos. Aż człowiek nabiera ochoty na dużą BMW, żeby się poczuć jak milioner z lat '90 (no dobra, w tej kategorii wolę lexusa).
1. Oldsmobile Silhouette w "Dorwać małego"
Czyli "cadillac wśród minivanów" czyli jeden z niezłych żartów w genialnej komedii; żart wielopiętrowy, i to ciągnący się przez prawie cały film. Bomba. Czy ja właśnie dwa razy w jednym rankingu wyraziłem uwielbienie dla Sonnenfelda i znowu wygrywa samochód, który posiadamy, ergo, mamy samochód który wygrywa? I bardzo dobrze!