Z polskim przemysłem instalacyjno-budowlanym miewałem spotkania zawodowe i prywatne różnych stopni, aż do szóstego włącznie (FYI - "zranienia lub śmierć na skutek kontaktu z Obcym", zawsze twierdziłem, że ufolodzy mają zajefajną religię), ale od lat staram się ograniczać do trzeciego, czyli obserwuję z bezpiecznej odległości byty podobno inteligentne podobno funkcjonujące w realiach gospodarki rynkowej, inwestującej w infrastrukturę i nieruchomości, i śmieję się w kułak.
Żeby było jasne - bywało, że stałem po drugiej stronie barykady, jako wykonawca, instalator, właściciel firmy, i temu podobny typek. Więc poznałem też pazernych i głupich klientów, niesolidnych inwestorów, i tak dalej. W końcu przez takich właśnie nieco ponad dekadę temu zwinąłem firmę, i stwierdziłem, że mam to centralnie w dupie - bo nie da się prowadzić biznesu z ludźmi, którzy mówią, że może i mieli budżet na ten rok, ale im pękł, więc zapłacą za inwestycję typu mała szkoła za pół roku. Albo później.
Ze zbiegu powyższego, pomnożonego przez zen, jestem klient nieawanturujący się (choć bez krawata), ale też przyzerowy, bo 100x wolę sam sobie budować domy i instalacje, niż żeby obcy ludzie mieli mi je spierdolić, za moje ciężko zarobione peeleny. Ale czasem nie da się wszystkiego zrobić samemu, szczególnie w aspekcie formalnoprawnym, bo przecież nie mam "papierów" budowlanych, tudzież działalności gospodarczej, itp. szczegółów, bez których urzędy czy dostawcy mediów nie chcą gadać. Więc czasem muszę udać się do wykonawcy czy firmy instalacyjnej jako inwestor.
I czasem "panu mowę odjęło". Jak ostatnio.
Gdyż suche lato dokuczyło nam niskim poziomem w studni kopanej, i tak ogólnie syfnej; a mając wodociąg w końcu zrobiony parę lat temu o 15m od domu, i projekt przyłącza, którego ważność właśnie się kończy, jakiś czas temu uznaliśmy, że czas już może projekt wykonać i podłączyć się do rzeczonego źródła wody.
Stąd temat rozeznałem, i umówiłem się z wiodącą w gminie, a może i powiecie, firmą od hydro, że składamy papiery już, i robimy w miarę możliwości jak najszybciej. Dla ustalenia uwagi, umawiałem się z właścicielem, który zapewniał, że takie domki to czasem dwa dziennie, i teorię tę wspierał plac zastawiony koparkami i temu podobnemi, hałdy rur, i własna hurtownia art.hydr. Stąd łyknąłem cenę rzędu 3.5k złociszy, choć za pół dnia roboty dla koparki i paru ludzi wydała mi się słona - ale w sumie pewne elementy tego trywialnego przyłącza coś tam kosztują, papierologia, nadzór, geodeta też, no i podrzynający se gardło biznesmen 100% musi zarobić, więc niech będzie.
W dwa tygodnie nie był w stanie dotrzeć na miejsce inwestycji żeby ją konkretniej rozkminić i umówić prace. Po czym okazało się, że projektu i papierologii też przez te 2 tyg. nie dotknął. Po czym oznajmił, że wyjeżdża na tydzień, potem ma też tydzień zapieprzu, więc za następne 2 tyg. się pomyśli. Na co pogratulowałem biznesu, i że rozumiem, gdzie moje miejsce z moją śmieszną inwestycją, i zabrałem papiery.
Od razu udałem do wiodącej w połowie wsi, a może i w całej, małej firmy hydro w typie "ojciec, syn i koparka", umówiłem się na wykonanie, w podobnej cenie, z silnym zastrzeżeniem, że ma być w niej papierologia, czyli uzgodnienia, nadzór i geodeta (w dużej firmie było to dość jasne, w małej już nie), bo rurę zagrzebać i nawiercić trójnik, to ja sam potrafię i nie o to cho.
W dwa tygodnie nie był w stanie dotrzeć na miejsce inwestycji żeby ją konkretnie rozkminić i umówić prace. Po czym okazało się, że projektu i papierologii też przez te 2 tyg. nie dotknął. Czy może ja się powtarzam, czy jest tu pewien wzorzec?
Od razu obdzwoniłem jeszcze ze dwie firmy, ale te okazały się uczciwe, i od razu odmówiły zawracania mi i sobie dupy.
Cóż, rodzinnie ustaliliśmy, że trudno, będziemy radzić sobie jak dotąd, a odłożoną na przyłącze forsę przepuścimy na różne różności.
Z tych ostatnich bliskich spotkań, chyba piątego stopnia ("celowe i świadome kontakty z Obcymi") wyniosłem niewiele nowych doświadczeń; maleńkie ilości wkurzenia, znacznie więcej zdziwienia; i polecam następujący morał - jak wam jakiś wykonawca czy instalator wypłacze tako rzekę, że kryzys, że branża pada, że budowlanka robi bokami, przekażcie mu ode mnie serdeczne pozdrowienia i zalecenie, żeby oblał się benzyną i podpalił w ramach protestu. Albo może - przestał opowiadać bajki.