(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)
"...idzie, nie ma rady na to". W tym roku zafiksowałem się jesienno-zimowo jakoś bardzo wcześnie, aż żonę to zdziwiło, ale co poradzić, staruszkowie tak mają.
Ale jeszcze nie jest tak źle - jak na październik jest całkiem przyjemnie, można porobić co nieco w zagrodzie i flocie. Na przykład w weekend w końcu wygrałem miesięczną
batalię z rzeczami (bo nie wojnę...) i
blurej poszedł spać pod wiatę. Tudzież pomieszałem w innych samochodach, a nawet w domu i zagrodzie.
W domu różne takie tam, przy których jedyna ciekawostka, to fakt, o którym sam często zapominam, że 2m rzeczy, typu paczka z IKEA, wchodzą do scorpio "po klapę", ogólnie łóżko z przydatkami wchodzi razem z trzema osobami. Co miłe, i niestety, bardzo ułatwia zakupy impulsowe.
W zagrodzie, która wygląda mniej więcej tak
można nieco posprzątać i pochować przed nadciągającymi deszczami i śniegami.
A w samochodach, najciekawsze i żałuję że nie zrobiłem zdjęcia, było odkrycie złoża, jakie zgromadziły mi w zakamarkach vana jakiś Chip i Dale, czy inny wiewiór polodowcowy - piękne żołędzie poupychane w błotnikach i kolektorach V6
stojącej pod dębem. Chyba trzeba go przestawić, znaczy, samochód, nie dąb; a jeszcze lepiej - zacząć używać vana częściej niż co parę miesięcy.
Weekend w lesie był całkiem udany.