(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Trochę z narzekań pod tamtą notką, trochę z dyskusji na forum Scorpio, zrobiłem sobie ćwiczenie pt. "co w dniu dzisiejszym można kupić, będącego w miarę wiernym odpowiednikiem 20 letnich szrotów, kiedy je kupowałem jak fajne używki; i za ile?".
I wiecie co? Jednak umarłem. Trochę ze śmiechu, trochę z przerażenia.
Ustalmy fakty i założenia - szukamy np. na Otomoto segmentu E płaskiego (NIE SUVa!), >150KM, automat, 4 drzwi, wygodnego w środku, napakowanego gadżetami (np. grzane zydle, poziomowane zawieszenie, grzane szyby i lustra, full elektryk, itd itd). Ponieważ moje Scorpio nie ma skóry, to ok, minus skóra, choć to już pikuś na tym poziomie. Co gorsza, po pierwszych przymiarkach okazało się, że nie mogę zrobić minus diesel, minus kombi, czy minus świeżo sprowadzone, bo wyląduję z kilkoma szt. i idiotycznymi wynikami. Ale niech będzie, buda to rzecz gustu, wszystko można oclić, a diesle podobno są już cool.
Najważniejsze - powyższe założenia w rocznikach 1998-2003. Bo próbuję odwzorować następujące fakty: Ford Scorpio normalny kupiony jako 10 letni za 12000 w 1998 (wypasione byłoby w niewiele wyższej cenie, tylko jakoś nie byłem gotowy na Ghia 2.9) i Scorpio Ghia RS kupione jako 15 letnie za 6000. Stąd podzieliłem sobie wyniki na 1998-2000 i na 2001-2003.
Dla 1998-2000 dostałem 9 wyników, mediana 22000zł: 5 meroli, 3 bmw, 1 audi. Hm.
Dla 2001-2003 dostałem 32 wyniki, mediana 43700zł (CZTERDZIEŚCI TRZY TYSIĄCE ZŁOTYCH!!11): 16 meroli, 7 audi, 5 bmw, i pojedyncze lexus czy phaeton. CO JEST???
Większość to potwory z dieslami >3000cm3 i benzynami >4000cm3, i kosztami utrzymania (wzg. Scorpio czy Omegi czy lexusa 20 letniego w stanie mint) na poziomie nie orbity, ale jakiejś, k..., innej galaktyki. Poniżej 3000cm2 to chyba tylko jakieś diesle były, nic podobnego do 2.9 w Scorpio, który nagle (dżizaz, k... ja p..., nie myślałem, że to kiedykolwiek napiszę) wydaje się oszczędny i rozsądny.
Nie będę pokazywał słitaśnych wykresów i tabelek, bo mnie wkurzają, i rzygam na nie z obrzydzenia. Bo moim zdaniem - te dane mówią, że 20 lat temu samochody wszystkie, a szczególniej tańszych marek, były znacznie fajniejsze i tańsze niż 10 lat temu, były po prostu LEPSZE. I że zaorano segment E popularnych marek, oczywiście z powodu SUVów, ale też przez cięcie kosztów i przesunięcie kasy na rzeczy dające zysk, po prostu przez marketing. Plus to, o czym było poprzednio, czyli nienaprawialność, jakość made in globalizacja, i koszta utrzymania z czapy.
Oczywiście, jeśli zejść nieco z wymagań, to dostanie się NIECO więcej i NIECO rozsądniejszych wyników - ale to jest właśnie kolekcja maleńkich kopów w dupę, przekładających się na Big Finger dyskretnie pokazywany klientom przez zglobalizowanych automakerów; wiem, taki jest po prostu rynek, personifikuję evil korpo, ale...
Gorzej, że zaczynam serio się martwić, co będzie dalej - szroty 20 letnie stają się właśnie 25 letnie, a to już robi się trudne i bolesne. Można przejść jeszcze na jakieś wypasione 15 latki segmentu E, ale co będzie potem? Serio będę utrzymywał stare trupy, czy przesiądę się w merola S500? Czy może zacząć przymierzać się do klecenia własnych wozów!? Czy tylko do tuningowania 10 letnich golców segmentów E, które nawet nie leżały obok "prawdziwego" segmentu E, czyli standardu Forda z 1991 roku...