(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Dzisiaj kategoria dla wszystkich posiadaczy małych penisów, tudzież dla ludzi którzy wcale penisa nie posiadają, bo na przykład są kobietą, i lubią rozsiąść się wygodnie w fotelu-leniwcu metr nad ziemią, i pobujać się autobusem 4x4, zwanym dla niepoznaki SUVem. I czasem przebić się nim przez śnieg czy polną drogę, a może nawet przebić się przez dziewiczą. Łąkę oczywiście. Ale będą nie jakieś bieda-suvki-terenówki, ravki czy inne frilandary, tylko true 120% full-size sport utility vehicles (no dobra, w rozumieniu USA mogą być jednak mid-size), i to raczej takie odpasione, i mające w sobie to coś. I w cenie szrotu, albo prawie.
3. GMC Yukon

Wysoko ceniony w USA kawał wielkiego SUVatego. Względnie bezpieczny i całkiem przywoitej jakości, plus wystarczający napęd i wypas. Utrzymanie jak przeciętnego amerykańca z tej kategorii. Jedyna wada w PL - występuje na naszym rynku w dawkach homeopatycznych, nie ma wyboru, a czasem wcale ich nie ma, przez to ceny sprzedaży bywają dziwne. Ale zawsze można poczekać, poszukać okazji, i cieszyć się SUVem który jest tak wzorcowy, że powinien stać w Sevres.
2. Lincoln Navigator / Ford Expedition I gen.

Solidny kawał klasyki. Pierwsza generacja ma już 10 lat i ponad, więc jest tania jak coś taniego, szczególniej w wersji ford, bo w lincolnie bywa, że jeszcze coś tam kosztuje, ale też trafiają się okazje znacznie poniżej 20k zł, i jest tego znacznie większy wybór niż np. GMC z miejsca 3. Pod spodem rama i powertrain 5.4 V8 AWD z pickupa F-150, więc dosyć trwałe, choć oczywiście toporne. Palą ile im wlać, ale to nieważne, zresztą, podtlenek propanu butanu przyjacielem właściciela SUVa. Pojemność 8 osób plus mały bagażnik, albo 5 i gigantyczny, albo ze dwie tony buraków. Jakość wykonania i wypasów fordów niezła, lincolna wysoka. Warto poszukać Expeditiona Eddie Bauer, jeśli nie znajdzie się taniego Navigatora, wypasy prawie te same, a cena jak za forda. W razie chęci zobaczenia silnika, czy w ogóle otwarcia maski, nawet osobnikom średniego wzrostu, polecam stołeczek.
1. Lexus RX I gen

Odrobina lexusu w wersji podwyższonej i AWD, też już ponad 10 lat, jak ten czas leci... Bardzo przyzwoite prowadzenie w porównaniu z typowymi wieżami oblężniczymi made in USA, wielka kultura pracy napędu, z całkiem oszczędnym acz nieco już starawym 3.0. Może nieco mniejsze pojemności i ładowności, ale za to cisza, spokój, bezpieczeństwo. Poza tym legendarna jakość wykonania i wypasu, bardzo bardzo przyjemnie.

Po zakupie takiego cudeńka w okazyjnej cenie, jedyny problem, to jego utrzymanie we właściwym stanie, bo kosztuje to, cóż, jak Lexus. Ale pomimo niebagatelnych kosztów serwisu i części, jeśli tylko kogoś stać, warto.
Konkluzja - o mały figiel (a raczej "o duży reduktor AWD"...), a kupilibyśmy dwa lata temu Expeditiona Eddie Bauer... a RX chyba ciągle jest dream-carem żony.