Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...

igor - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 08:36
Lem o tym pisał w latach 90. A ja (i, w zasadzie,...

Boni - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 21:01
@zz_top IĆ STOND! właśnie się dziś...

zz_top - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 12:52
@Wolałbym, żeby tzw. ludzie rozumieli a nie ślizgali...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 12:21
Koraliki, bigle/zapinki/inne komponenty, dużo metrów...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:23
@Gatling @sroko-chomiki Zdefiniuj "skład...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:18
Oj bo na koralky.cz mają co jakiś czas wyprzedaże...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 10:34
@Gatling "Panie, czy pan mnie usiłujesz obrazić?",...

Gatling - Dialogi
Sun, 9 Sep 2018 17:03
Koraliki japońskie, unless Preciosa wypuściła...

hellk - Top gun
Mon, 3 Sep 2018 16:12
@bibliografia Jakieś 10 lat temu dostałem od...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-07-26, czwartek
Tagi:  szrot, prawałki
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

"Reportaż" puszczony w DF rozpętał tu i ówdzie dyskusje w necie  i IRL o epopei tak jakby niezbyt ogarniętego Grocholskiego - u WO że wąsaczostwo pierwsza klasa, albo, w wielu innych  miejscach, że wybitne nieogarnięcie techniczne, albo że to fejk ew. przepisany flashback z '90.

Po zapoznaniu się z materiałem dowodowym, stwierdzam autorytatywnie, że znani mi komentujący missnęli pointa i sedno sprawy.

Grocholski nie jest wąsaczem w sensie w jakim definiuje go przeważnie WO i podobni, jak bohater "Wesela" - taki wąsacz jest chytro-durny, myśli, że coś wie i kogoś zna (tylko że nie i nie), myśli że stać go (ale niekoniecznie), szuka postPRLowskich oszczędności (i czasem nawet trafia inne niż fałszywe), empatię ma przyzerową. Grocholski tego nie spełnia - nie jest nawet minimalnie chytry (stąd pozostaje wrażenie, że jest tylko durny), nic nie wie, nikogo nie zna, myśli że go nie stać, nie szuka oszczędności (wąsacz z assistance? to jest głupi wół a.k.a oxymoron), jakieś tam szcząty empatii przejawia.

Grocholski nie jest rasowym polackim turystą, co najwyżej jest taternikiem - nie ogarnia zależności ekonomiczno-czasowo-przestrzennych (stąd przepłaca koszmarnie), co, gdzie, za ile, czyli rzeczy które nasze polskie bydełko ogarnia aż za dobrze, że wczoraj alinkluziw do Hurgady, a jutro jednak lastminet do Izmiru. To zupełnie co innego niż wiedza gdzie stoi jaka górka, i jak się przywiązać do niej na jakiej ściance - już choćby dlatego, że tania turystyka dalekobieżna odbywa się w wysoce zmiennym świecie, a łażenie po górkach można próbować uprawiać AD2012 w świecie Przerwy-Tetmajera, bez GPS, ubezpieczenia czy kasy.

Grocholski nie jest typowym polskawym szrociarzem - w sposób oczywisty nie ogarnia nie tylko podstaw surwiwalu szrotowo-dalekobieżnego, ale nawet ogólnie techniki moto. Dlatego nie ma co w ogóle rozwodzić się nad jego oplem, akumulatorem, olejem, itp. - widać, że to nie jego światy, nie jego porno. Na poziomie meta- czyli dlaczego trzyma się aż takiego opla-trupexa i nie ogrania, że to bessęs, szczególniej w dalekie trasy, no to można by porozmawiać polityczno-edukacyjnie, ale to już nie raz było i mi się nie chce, i też nie jest to główny point historyjki.

Przez chwilę szedłem tropem, że Grocholski jest głownie romantykiem-humanistą, z inklinacją do chumanizmu, z czego wynika wszystko powyższe, od taternictwa przez akumulator po assistance, i wszelkie rzeczywiste i pozorne dysfunkcje - ale po namyśle, nie dajmy się zwieść romantycznym wypadem poza autostradowe ścianki przeciwhałasowe czy Szymborską.

Bo cały czas z tyłu czachy miałem wrażenie, że gdzieś to wszystko w formie skondensowanej już czytałem. I możecie mnie podziwiać i dotknąć, bo przypomniałem sobie gdzie - otóż u de Barta:

Dziesięć lat temu, wizytując z moją wkrótce byłą żoną jej prawie rodzinny Kraków, poznałem bardzo sympatycznego fanatycznego katolika. Katolik ów, na imię mu było Krzyś, mając na utrzymaniu żonę i malutkie dziecko, przejawiał podejście do tematu pracy i pieniędzy, które mnie, racjonalnie myślącemu ateiście, wydawało się ździebko dziwne. Mówił ów katolik z grubsza tak:

W Krakowie pracy nie ma, do mojej kapeli grającej chrześcijańskiego rocka to raczej dokładam, mieszkamy kątem w przykościelnej suterenie. Ale ja się nie martwię! Jak nie mam roboty, a zwykle jej nie mam, jeżdżę sobie po mieście na moim rowerku i się modlę. A kiedy zaczyna być naprawdę źle, wtedy Pan Jezus przysyła mi jakieś pieniądze przez umyślnego. Ot, choćby w zeszłym tygodniu, kiedy już gotowaliśmy obierkową, przyszedł pleban i spytał, czy go na tym moim rowerku nie zawiozę na Podgórze za pięć złotych!

Detale zmyślam, oczywiście, ale ogólna wymowa oraz tekst o Panu Jezusie przysyłającym kasę są autentyczne.

I to jest właśnie sedno postawy Grocholskiego do wyprawy życia opelkiem - on jest takim polsko-katolickim, ogórkowo-kiszonym szymborsko-świętokrzyskim Krzysiem szrotowo-autostradowym. Pomodli się, poduma, pomartwi się, ale niezbyt wiele, i Pan Jezus czy inny Święty Krzysztof zapali zatartego opla, albo ześle bankomat, albo przyśle Pawła z holownikiem. A jak Pan Jezus nie zapali i nie ześle, to wina przecież nie Pana Jezusa (religia zabrania), nie samego Grocholskiego (psychologia zabrania), tylko Szatana i sług jego, czyli bankierów i bogaczy.

I stąd wydaje się to wszystko nie-teistom, szczególnie racjonalniej myślącym, ździebko dziwne, bo to jest postawa jednak coraz bardziej egzotyczna, nawet w PL, nawet w starszym pokoleniu; no i niezbyt pasująca do GazWyb DF.  Ale wyjaśnia najwięcej i pasuje najlepiej - stąd moim zdaniem najwłaściwszy tytuł "reportażu" to "Teista w szrotwagenie" a już niekoniecznie "Polak na autostradzie".

 

 

PS. Jak widać, może zacznę znowu pisać bloga. Z naciskiem na "może".







2012/07/26 11:48:11
Fajna notka.


2012/07/26 12:25:57
O właśnie tego określenia mi w dyskusji brakowało: taternik.


2012/07/26 12:29:53
Chyba raczej od czytelnika zależy, czy w bohaterze historii dostrzeże wąsactwo, polactwo, teizm, głupotę pospolitą czy inne gravamina, czy może będzie współczuł nieszczęśnikowi z którym poczuje powinowactwo duchowe.

Y.



2012/07/26 13:03:22
Ej, popsułeś mi wstęp do mojej notki przerywając milczenie!


Boni
2012/07/26 14:12:14
@mrwisniewski
"Fajna notka."

Dziękuję.

@yzek
"Chyba raczej od czytelnika zależy, czy w bohaterze historii dostrzeże wąsactwo, polactwo, teizm, głupotę pospolitą czy inne gravamina, czy może będzie współczuł nieszczęśnikowi z którym poczuje powinowactwo duchowe."

Oczywiście. I ustalmy coś, dla mnie jedyne gravamina ciążące na autorze, to gdyby to był fejk zassany z kciuka i wspomnień z 1991. Reszta, jw. to co padło w dyskusjach i stereotypizacjach, nie stygmatyzuje w moich oczach - chodziło mi tylko o lepsze i głębsze wyjaśnienie, dlaczego ktoś zachowuje się tak, a nie inaczej.
BTW może dlatego mam czulsze oko na wyjaśnienie z wiary teistycznej, bo bywa że pracuję w Indiach i z Hindusami, gdzie teistyczny-modlitewny fatalizmo-jakośtobędzieizm, poza tym przemiłych i inteligentnych ludzi, nie jest niezrozumiałą egzotyką jak Grocholski w PL, tylko jakby standardem. I chyba dlatego napisało mi się, że teista, a nie, że katolik. Bo znajomych IRL katolików tego pokroju, to już tak jakby nie mam, lata temu wpadli pod mój prywatny horyzont zdarzeń.

@tarhim
"Ej, popsułeś mi wstęp do mojej notki przerywając milczenie!"

Przepraszam, to się więcej nie powtórzy ;P


2012/07/26 15:45:36
Boni, ty sobie chyba jaja robisz z tym teizmem. Za dużo wąsatych ateistów widziałem, a nawet kompletnych anty, wręcz walczących. Missnięcia pointa u wo nie widzę, może w pewnym momencie poszło nieco naokoło w różne takie że można taniej, że rajanery, że olinkluzif itp. Pojawił się natomiast celny według mnie wątek wąsaczyzmu-swetryzmu oraz związanej z nim mentalności taternika, który gdy nie ma w zasięgu wzroku samiuśkich Tater (i zagadnień związanych), to traci pewność siebie lub wręcz błądzi. Zresztą zauważasz to też u siebie, więc jakiejś wielkiej różnicy nie widzę. Ale: Olewactwo w przygotowaniu podróży i ogólny jakośtobędzizm nie mają, jak sądzę, silnej korelacji z wiarą. Teista pomodli się do figurki, ateista rzuci paroma kurwami, ale i przyczyna, i efekty będą takie same.


Boni
2012/07/26 17:04:59
@oszust1
"Boni, ty sobie chyba jaja robisz z tym teizmem. Za dużo wąsatych ateistów widziałem, a nawet kompletnych anty, wręcz walczących."

Pewnie, i takich jest większość przecież, nie ważne, czy są a- czy anty- czy w teorii wierzący, ale w praktyce tylko w kasę i układy. Tyle że IMHO to nie jest Grocholski, Krzysio od Barta, Hindusi modlący się do Ganeszy, żeby maszyna się nie popsuła, zamiast zadbać o przeglad i części; i im podobni.

"Missnięcia pointa u wo nie widzę,"

Powiedzmy, WO wypunktował wąsaczyzm i głupoty, i podsumował że i modlitwy nie pomogą/pomogły. Ja mówię, że niektórym ludziom, jeśli na spowodowane klasowo/kulturowo nieogarnięcie i wykluczenie nie pomagają modlitwy, to skręcają wyjątkowo nieudolnie w wąsaczyzm.

"Teista pomodli się do figurki, ateista rzuci paroma kurwami, ale i przyczyna, i efekty będą takie same."

Z dokładnością np. że po takim epickim failu jak w reportażu, przeciętny teista nie bardzo może obwiniać Boginię czy Panbuka czy św. Krzysztofa do których się żarliwie modli (ew. rzeczywiście godzić się z wolą bożą), więc przeważnie musi se znaleźć jakichś winnych opłakanego stanu rzeczy, jak Grocholski w odlecianej konkluzji, co chyba najbardziej w pale nie zmieściło się czytelnikom.


2012/07/26 17:26:57
No dobrze, ale facet jest taternikiem. Sądzę, ze w trakcie wspinaczki stosuje się on do zasady Cromwella: "put your trust in God; but mind to keep your powder dry".
Więc ten jego teizm jest jakiś wybiórczy, czy jak?


Boni
2012/07/26 17:31:54
@janekr
"No dobrze, ale facet jest taternikiem. Sądzę, ze w trakcie wspinaczki stosuje się on do zasady Cromwella: "put your trust in God; but mind to keep your powder dry".
Więc ten jego teizm jest jakiś wybiórczy, czy jak?"

Oczywiście, że jest wybiórczy (bo idealnie sferyczni teiści w próżni są jednak egzotyczni jak coś bardzo egzotycznego) - przecież assistance wykupił, bak wymienił, zamiast WYŁĄCZNIE się modlić.


2012/07/26 17:45:33
Tak obok wątku u ^wo padło stwierdzenie, że samochody rozkraczają się ludziom nieodpowiedzialnym, a za 4 k zł + 2 kzł na przegląd można mieć pojazd, który niezawodnie do Marsylii dojedzie. Może i tak... Mi autoryzowany serwis kategorycznie odmówił zrobienia dokładnego przeglądu, który miałby wykryć 'zapalne ogniska'.

Co robi odpowiedzialny człowiek, który nie chce polegać na modlitwach, gdy samochód kaprysi?
Odstawia pojazd do autoryzowanego serwisu i szczegółowo opisuje problem.
Co robi odpowiedzialny człowiek tydzień później? Bierze taksówkę, dezorganizuje sobie życie rodzinne i lawetą dojeżdża do tego samego serwisu z TĄ SAMĄ - nieusuniętą - usterką ("a bo myśmy myśleli, że czujnik na wale korbowym wystarczy dokładnie oczyścić, zamiast wymieniać").

Może faktycznie opcja modlitewna jest lepsza?


2012/07/26 17:59:14
@janekr
"Co robi odpowiedzialny człowiek, który nie chce polegać na modlitwach, gdy samochód kaprysi? "
Na pewno nie utrzymuje z własnej kasi ASO, o którym od dawna wie, że to patałachy, tylko idzie do dobrego mechanika.
 
(Tak, nawet na gwarancji - GVO itd).
 
Aleje?


2012/07/26 18:09:18
"dobry mechanik"

Dobry mechanik z umiejętnością odczytania logów z komputera pokładowego? W Warszawie? To ja poproszę jeszcze ząb jednorożca...
"Aleje?"
Tak, róg Śmigłowca.

Przynajmniej fundują lawetę...


Boni
2012/07/26 18:34:01
@janekr
"Tak obok wątku u ^wo padło stwierdzenie, że samochody rozkraczają się ludziom nieodpowiedzialnym, a za 4 k zł + 2 kzł na przegląd można mieć pojazd, który niezawodnie do Marsylii dojedzie. Może i tak...[...]
Co robi odpowiedzialny człowiek, który nie chce polegać na modlitwach, gdy samochód kaprysi? "

Ja chyba nie jestem w stanie sensownie o tym rozmawiać czy doradzać, bo trochę nie pasuję do obrazu przeciętnego usera samochodów, nawet przeciętnego usera szrotwagenów, nie ważne czy za 40 czy za 4tys.; że o (nie)odpowiedzialności nie wspomnę. Znaczy, kiedyś rozmawiałem i dyskutowałem, ale mi przeszło; mogę co najwyżej opowiadać dykteryjki bez sensu, morału i społecznie szkodliwe.

"Dobry mechanik z umiejętnością odczytania logów z komputera pokładowego?"

W zakresie OBD2? Kup se interfejs, wyguglaj opisy, i sam se zeskanuj.


2012/07/26 21:20:32
"W zakresie OBD2? Kup se interfejs, wyguglaj opisy, i sam se zeskanuj."

Freeware czy kurs na warezy ("Aarrr!")

Y.


Boni
2012/07/26 22:29:33
@yzek
""W zakresie OBD2? Kup se interfejs, wyguglaj opisy, i sam se zeskanuj.""
"Freeware czy kurs na warezy ("Aarrr!")"

Rzeco? Mam wrażenie, że już przy interfejsach około 100zł dają programów do wyboru do koloru. Wąsacze to chyba mogą wynorać nawet taniej, albo szukać oddzielnie jakiegoś ELMa i oddzielnie programów, żeby zaoszczędzić parę dych. Freewary też chyba jakieś są, ale nic o tym nie wiem; zresztą, jako posiadacz wózków w większości z OBD1 i ALDL nie mam tak naprawdę pojęcia o OBD2, tyle co kolegom pomagam i podglądam.


2012/07/26 22:37:31
@diagnose tester
"Freeware czy kurs na warezy ("Aarrr!")"

Sam protokoł to prościactwo, gorzej z opisem dla konkretnego urządzenia. Niestety nie mogę wspomóc, bo nawet jak bym potrzebny znalazł to tajne przez poufne.

@boni_s

Chyba jestem w zbyt wakacyjnym nastroju, bo jak przeczytałem "Teista" to pomyślałem że coś jak ja, bo też lubię herbatę.


Boni
2012/07/26 22:52:15
@cmoscmos
"Sam protokoł to prościactwo, gorzej z opisem dla konkretnego urządzenia. Niestety nie mogę wspomóc, bo nawet jak bym potrzebny znalazł to tajne przez poufne."

No ale co wy - przecież to jest proste jak cep za 99zł plus dostawa, zdaje się; takiemu Jankowi do zabawy cuś jak poniżej starczy do zabawy do końca świata (w grudniu?), a może nawet dłużej:
allegro.pl/opel-renault-citroen-honda-ford-inne-elm-327-prog-i2495414779.html

"Chyba jestem w zbyt wakacyjnym nastroju, bo jak przeczytałem "Teista" to pomyślałem że coś jak ja, bo też lubię herbatę."

Dobre. Ja też mam z tym problem, bo czyta mi się "Tiesto w szrotwagenie", co bardzo nie leży w kontekście, i jest bardzo zagadkowe, bo jednak Tiesto nie słucham...


2012/07/26 23:16:30
"No ale co wy - przecież to jest proste jak cep za 99zł plus dostawa, zdaje się;"

Jeszcze każesz mi chleb samemu piec? Jak Autoryzowany Serwis mówi - no był taki błąd, ale nie wiemy dlaczego, to co ja wydedukuję?

"Teista"

Pamiętam felieton IIRC Przybory (od Starszych Panów) na temat Teistów właśnie w sensie amatorów herbaty.

Krótko mówiąc odpowiedzialny człowiek jeździ nówką na gwarancji, a jak go nie stać na zmianę samochodu co trzy lata, to musi mieć parę sprawności...
Ale powtarzam - jaki przegląd, jaki warsztat wyłapie łożysko, które się chce rozsypać? I za ile?


Boni
2012/07/27 07:37:13
@janekr
"Jeszcze każesz mi chleb samemu piec?"

Ja ci nic nie każę, ja już miałem o tym notkę bsblog.blox.pl/2011/12/Autarkia.html

"Jak Autoryzowany Serwis mówi - no był taki błąd, ale nie wiemy dlaczego, to co ja wydedukuję?"

To może jednak zmień ASO. Albo samochód. Albo samam nie wiem.

"Krótko mówiąc odpowiedzialny człowiek jeździ nówką na gwarancji, a jak go nie stać na zmianę samochodu co trzy lata, to musi mieć parę sprawności..."

Bez naimniejszej intencji w celu rozpętania flejma nieśmiało zasugeruję, że czasem można spróbować rozsądniej dobierać modele/marki...

"Ale powtarzam - jaki przegląd, jaki warsztat wyłapie łożysko, które się chce rozsypać? I za ile?"

Nie mam pojęcia. W swoich trupciach zużyte łożyska wyłapuję podczas swoich przegladów (jeśli jakieś robię), tradycyjnymi metodami kowalskimi - stawiam że serwisom to się nie opłaci, bo za dużo roboty, a roboczogodzina droga.
Inna sprawa, że obecne wózki dają mi przeważnie miesiące albo tys.km na wymianę łożyska, to nie maluchy czy podobna włoszczyzna, że między zauważeniem że luzik na łożysku, a postojem, masz 50km. I maluch to był ostatni raz kiedy jakiekolwiek łożysko zawiodło mnie w trasie.


2012/07/27 08:10:18
"Inne ASO"

Nieumiejętnością znalezienia usterki, której wstępne objawy wskazywałem wykazało się kilka ASO i nieASO.

"spróbować rozsądniej dobierać modele/marki..."

Może wskaż palcem, co z obecnych nówek po 7 latach będzie miało usterki wyłapywalne na przeglądach, dlaczego nie?

"łożysko"

Poszło łożysko w alternatorze. Ostrzegało kilka kilometrów wcześniej.


Boni
2012/07/27 08:32:19
@janekr
"Nieumiejętnością znalezienia usterki, której wstępne objawy wskazywałem wykazało się kilka ASO i nieASO."

Aha. A co to było?

""spróbować rozsądniej dobierać modele/marki...""
"Może wskaż palcem, co z obecnych nówek po 7 latach będzie miało usterki wyłapywalne na przeglądach, dlaczego nie?"

Przecież doskonale wiesz, że w moim "rozsądniej dobierać modele/marki" jest też "nie kupuję nówek", tylko co jest a) w dołku krzywej wannowe, najlepiej umocnione wieloletnią statystyką usterkowości i bezpieczeństwa b) naprawialne/wyrzucalne. Z dokładnością, że nie zawsze kupuję rozsądnie, bo ja potrzebuję 2 rozsądne wozy, pozostałe mogą być alfy albo francuzy.

""łożysko""
"Poszło łożysko w alternatorze. Ostrzegało kilka kilometrów wcześniej."

Moim zdaniem ostrzegało kilka tys km wcześniej, a kilka km wcześniej to je w kabinie usłyszałeś. Chyba że teraz robią łożyska na pierwszy montaż jakieś 10x gorsze niż dawnej, ale mam wrażenie, że nie.


2012/07/27 23:18:57
A nie jest tak, że w pewnym wieku tak po prostu jest? Facet przekroczył pięćdziesiątkę, ilu w tym kraju w jego wieku ogarnia choćby zupełne podstawy samego internetu? Ile czasu musieliby wdrażać się w te wszystkie nieprzydatne na ściance zdobycze cywilizacji - dla odbycia jednej podróży?


Boni
2012/07/28 08:24:05
@hellk
"A nie jest tak, że w pewnym wieku tak po prostu jest? Facet przekroczył pięćdziesiątkę, ilu w tym kraju w jego wieku ogarnia choćby zupełne podstawy samego internetu? Ile czasu musieliby wdrażać się w te wszystkie nieprzydatne na ściance zdobycze cywilizacji - dla odbycia jednej podróży?"

Myślałem o tym od początku, i raczej nie. Już pomijając gazylion anecdata i dziesiątki znajomych i w rodzinie, którzy po 50 i po 60 nie tylko potrafią se wynorać dane czy zaplanować podróż (i niekoniecznie z internetem w ręku, także przy pomocy telefonu, albo kogoś z rodziny, itp), ale po prostu surfują i uprawiają netsocjal, i wiedzą że net przydaje się ogólnie, nawet jeśli niekoniecznie na ich ściance - to przecież taki wiek nie rzutuje (a nawet powinien odwrotnie rzutować) na jego zdolności w zakresie survivalu szrotem; nie znam większych samochodowych wąsaczy-motaczy-druciarzy niż 50 latkowie.

Jedyne co od razu się zgodzę, że wiek rzutuje, ale też nie bez związku z charakterkiem i postawą życiową, na te kiszone ogórki, smalec, wodę w butlach, kiełbasę, itp - bo bardzo możliwe, że to nie tylko z oszczędności, ale z "bo tam nie ma prawdziwego jedzenia, a najlepsza woda to jest ze studni w Myciskach, no a smalec to wyłącznie od Bachledy-Przerwy-Curuś-Bułecki" itd - osłabienie neurologii i zmysłów z wiekiem, szczególniej smaku/węchu (a już szczególniej u palących), jest straszliwym wzmacniaczem tego powszechnego z wiekiem pierdolca na "właściwy" smak, zapach, cokolwiek, "jak przed wojnom jaruzelskom".

Ogólnie IMHO wiek może wzmacniać wąsaczyzm, fałszywe zaufanie do własnych skilli, skąpstwo, moherowe postawy roszczeniowo-obronne, itd itd. Ale nie słyszałem, żeby te chyba najmniej dziesiątki tysięcy rocznie, podróżujących "po taniości" 50+ latków post PRLowskich, zachowywały się jak Grocholski, łącznie z jego wnioskami (zachowują się właśnie raczej jak wąsacze, a nie jak dzieci we mgle) więc on jest bardziej wyjątkiem niż regułą.

Ale co ja tu się rozpisuję, ja, dziadyga 40+ muszę ogarnąć się i zaplanować podróż, a nawet slalom. Szczególniej, jeśli chcę wbić na Avangardę.


2012/07/28 11:06:33
"Aha. A co to było?"

Problemy z rozruchem, o które obwiniałem znany Ci akumulator. A problem leżał w wiązce kabli pod dźwignią biegów. Przy okazji znikły problemy z ręczną zmianą biegów.

"ostrzegało kilka tys km wcześniej, "

W tym okresie był w trzech różnych serwisach... Skoro oni nie usłyszeli, to jak ja miałbym?
To jak z klimą - w zeszłym roku zamówiłem czyszczenie i owszem, wyczyścili, ale nie zauważyli, że z braku płynu nie działa...

Mój punkt będący jest taki - postawa teistyczna nie jest taka głupia. Skoro racjonalne zachowanie pomaga albo pomaga, to równie dobrze można się modlić do whatevera - choćby o bystrość fachowca.




Boni
2012/07/28 12:54:50
@janekr
Co do serwisow no to co ja moge poza kiwaniem ceberkiem i przypominaniem ze autarkia i ze od ponad 10 lat nie widzialem serwisu jakiegokolwiek. A nie, ostatnio zanioslem starego notbuka na diagnoze (plyta do wymiany w cenie notebuka), i tak musialem sam ogarnac i wymienic (displej)

@modlitwa
W sensie skutecznosci naprawczo-sprawczej owszem, ale zapominasz o konsekwencjach psychologicznych i socjologicznych, ktore nie zawsze sa "wszystko jedno"


2012/07/28 13:26:57
@boni
"Szczególniej, jeśli chcę wbić na Avangardę."

Dotarłeś? Bo ja tak patrzę smętnie w agendę i jakoś nie mogę się zdecydować. Gorąco, nikt znajomy nic nie pisze o tym, co się dzieje - wymiotło ludzi czy co?


Boni
2012/07/28 16:03:23
@ava

Jestem. Dla mnie jest ok i jest klima :-)






Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018