Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-01-09, poniedziałek
Tagi:  nazakupy, szrot
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

(dalszy ciąg 4, bo 5 i 6 były fun-hejt only)

Jakoś tak po pół roku z trzema Scorpio i SUVem, co w zupełności wystarczało na nasze rodzinno-leśno-sezonowe potrzeby, miałem fazę na "co by tu zmienić w autkach", bo od czasu jak dorosłem do motomaniactwa, z reguły wytrzymuję pół roku bez zmiany floty, czy dużych modów. Stąd przeglądałem se ogłoszenia w niecie, i któregoś pięknego dnia, wybierając opcje w wyszukiwarce (w stylu "mazowieckie, >200KM, klima") klepnęło mi się "sport/coupe" zamiast "sedan/limuzyna" i zanim się zorientowałem, czytałem pierwsze z brzegu ogłoszenie o ciekawym fordzie thunderbirdzie. Grażka obejrzała podsunięte ogłoszenie i spytała rzeczowo "to kiedy jedziemy po niego?" więc już po południu pomykaliśmy na jakiś wygwizdów pod Szydłowcem, za Radomiem. A tam - piękny tbird u młodego człowieka na dorobku (handel używanym sprzętem ciężkim, koparki i takie tam spychacze, z Niemiec), z navarą i A-klasse jako użytkami. Najbardziej zaintrygowało mnie skąd się ulągł tbird u kogoś takiego, w regularnej, excuse moi, wiosce. "Wujek kiedyś miał takiego, więc jak trafił się okazyjny do ściągnięcia, to ściągnąłem". Tyle, że okazja, polegająca na "uszczelka pod głowicą do wymiany" okazała się "silnik do wymiany", co dość typowe dla forda 3.8l pod kompresorem. Ale biznesmen się nie zraził, kupił następnego, nawet kapkę nowszego, dla "naboju" i przełożył 5.0 wolnossący ze skrzynią i kawałem elektryki. I co zdumiewające, nawet się to chłopakom zza Radomia wszystko udało, musiałem poprawić tylko klimatronik i inne duperelki elektryczne, ale powerpack zrobiono malinowo. A w cenie sprzedający chciał nam wcisnąć trzeciego tbirda, którego okazyjnie kupił na części i dla aparatu zapłonowego o_O ale wzięliśmy tylko silnior i skrzynię i trochę gratów, budę łaskawie zostawiliśmy.

Z ciekawostek, na moje regularne pytanie "czemu sprzedaje", padło coś w stylu, że "muszę garaż opróżnić", na co zdziwiłem się, że na navarę? I tu się kolo rozpłynął, że rok namawiał kontrahenta z Niemiec, od koparek, żeby odsprzedał swojego starego Merca i w końcu się udało. Ale jakiż to merol może zastąpić >5m srebrnej kupety 5.0? Nie każdy, oj nie. Ale ten bez wątpienia - bierzemy pomysł na sportsedana na W124, czyli E-klasse z późnych '80; w kooperacji z Porsche MB robi E500, czyli potwora w skórze W124, jakieś 10tys zaledwie; w latach 93-94 DWANAŚCIE sztuk trafia do AMG, które wywala z nich 5.0 z S-klassy, i pakuje swoje 6.0 z S-klassy i jeszcze przerabia zawiechę itp. I gość zza Radomia dorwał, nietanio, takiego E60. Nie widziałem go (był w malowaniu odświeżającym, bo Niemiec przez lata porysował go naokoło, poza dachem), i nie dopytałem, czy był z tej oryginalnej serii 12 czy z późniejszych zamówień w AMG - ale bez wątpienia jest to auto dla automaniaka, i maksymalny sleeper, no bo kto normalny spodziewa się prawie 20 letniej E klasse z 400KM pod maską i 5s do setki. I takie coś ma człowiek ze wsi zza Radomia... Na pytanie "i jak takie coś jeździ?" ładnie podsumował "w porównaniu z Tbirdem? E60 na suchym asfalcie i dobrych oponach jedzie tak, jak Tbird po lodzie..."

I zaraz mogliśmy się rozkoszować V8 w Tbirdzie (a Grażka musiała wrócić Scorpio zza Radomia - bonusik darmowy, ważny punkcik do zdobycia sprawności kierowniczki). Ale zrobiło się zdecydowanie za dużo samochodów na podwórku - 4szt RWD na jesień, kiedy Grażka wskakuje w Explo, to było wyjątkowo gupie. Stąd doszło do ekspresowej sprzedaży Scorpio - pojechałem "po sąsiedzku" do Milanówka po komplet starych foteli od Scorpio w dobrej cenie, do maniaka forda Granady itp., który "zużył" Scorpio Cosworth na 'nabój' do Grandzi, i przy ładowaniu tych foteli, zgadało się, że będę Scorpio "granatnika" sprzedawał, bo deczko rdzewieje, półoś, itd, i muszę umyć, zdjęcia zrobić i fogle. Na co wykonano parę telefonów, i okazał się zainteresowany młody klient. Klient, też granadziarz, zbiodegradował prawie identyczne Scorpio, i chciał następne, bo szkoda mu było na co dzień używać efektownej Grandzi (czarny matowy karawan 2.8 z tylnymi drzwiami wyspawanymi "na gładko"...). Na co rzuciłem może i absurdalnie niską cenę, jak za jeżdżący full Ghia z LPG, ale z następującymi warunami - półoś jest od wymiany, gaz do regulacji (3 dni wcześniej, po roku walki z LPG, znalazłem taki "patent" po gaziarzach, za który bym chyba po majdanie włóczyć kazał), koła muszą przywieźć swoje, bo 16" RSów nie ma w cenie, radio wyrywam. Ok, to klient przyjedzie z kobietą zobaczyć. Przewiozłem ich nieco po lasach i wiochach, na co zareagowali prawidłowo, wydzielaniem śliny. Więc wyrwałem radyjko, w międzyczasie przywieźli kółka i tyle widzielim Scorpio, w 4h godziny pozbyliśmy się brudnego samochodu bez kół, półośki, radia i kierownicy (bo jak podjechałem za parę dni po nakrętki kół, to gość już zmienił kierę na cossa mk1, to wytargowałem zbędną mu mk2, moją ulubioną). I wszyscy byli zadowoleni, tak w zasadzie, a granatowe ekspresowe post-subaru-wrc Scorpio jeszcze parę miesięcy temu widziałem jak nadal śmiga w okolicy.










Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018