Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 22:42
@cmos No ja nie mam pojęcia jak bym zareagował na...

cmos - Premium
Wed, 15 Aug 2018 21:13
Jak kupowałem którąś z poprzednich Toyot, to przy...

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 20:49
Z ciekawostek około tematu - jak się warunkuje...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2011-11-01, wtorek
Tagi:  varia, szrot
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Malutkie wyjaśnienie dla niezorientowanych - może nie wyglądam, ale od dawna jestem wyznawcą Kościoła św. Stanisława od Lądownika Księżycowego. Znaczy, Stanisław Lem wielkim pisarzem był i kropka. Był też wielkim fanatykiem motoryzacji, ale to akurat mi powiewa(ło), bo z natury jestem (anty/post)strukturalistą, i to, czy autor ścigał się ze świateł, czy bijał żonę, czy umarł młodo i bogato, czy staro i biednie, fundamentalnie mnie nie interesuje. Jednak coś tam przebijało się do mnie z wieści  o maniactwie samochodowym Lema, a to w postaci aukcji jego słynnego Mercedesa, a to w jakichś innych wspominkach, i na podobnej zasadzie teraz - sam bym się nie schylił nad tematem, ale kolega Janek podpuścił i podesłał materiały (z wydanych listów Lem Mrożek), więc tera będę snuł i motał refleksje na tematy luźno związane.

Tytułem wstępu - Lem-domator miał różne samochody, od P70 czyli pre-Trabanta, przez Wartburga, fiaty, po Mercedesa S z 1981, zdobywał je i używał w PRLu i demoludach. Mrożek "zaliczył" w PRLu zdaje się tylko P70 i niewiele więcej, bo potem dużo podróżował, w końcu emigrował. Obaj wypisali w listach trochę o samochodach, o ich utrzymaniu, o podejściu do nich, ale więcej "konkretów" jest od Lema.

Pierwsza myśl, która narzuca się komuś jak ja, #po40, kto jednak PRL trochę pamięta, po lekturze wynurzeń motoryzacyjnych obu panów lyteratów, to niestety "a to ci elitarne sukinkoty". Bo tak po prostu jest - to są lekko wkurzające epistoły elyty PRLu, tudzież auto-moto w wydaniu śmietanki towarzyskiej, kupującej nówki samochody swojego czasu i miejsca. Co oczywiście w pewnym sensie zabawne, a w innym smutne; i czego zapewne nie wyczuje ktoś zupełnie młody, powiedzmy #po20, bo na pierwszy rzut oka te opisy siermiężnych produktów DDR, czy perypetii z ustrojem, z drogami, czy z mechaniką itd., wydają się prawdziwą drogą przez mękę i czarną dziurą w dupie PRLu. A tak przecież nie było - to był cud miód i orzeszki, względem milionów, które o P70 czy innym fiacie mogły se co najwyżej pomarzyć przed snem. Podobnie zresztą jak o paszporcie, wycieczce do Jugosławii, czy towarach za waluty (np. częściach samochodowych), itd itd.

Żeby młodemu pokoleniu lepiej wytłumaczyć co to znaczy Wartburg Lema w PRL gdzieś około 1960 połaziłem tu i tam w sieci, policzyłem se na palcach różne statystyki i inne takie głupoty, i wyszło mi coś takiego - wyjdźcie na zatłoczoną ulicę Krakowa czy Warszawy, przyjrzyjcie się pojazdom, i wyobraźcie sobie, że nagle znikają wszystkie, poza hondami (albo nissanami, albo peugeotami). Trochę pusto by się zrobiło, nie? I wyobraźcie sobie, że z waszych znajomych z samochodem zostają tylko właściciele hond - hm, zbiorkom zaraz wróciłby do łask, prawda?

Więc kiedy czyta się te listy bez sentymentu "na PRL" czy na starą moto, a pamiętając, że w Wawie było wtedy 14 samochodów (ale nie nowych!) na 1000 mieszkańców, to człowiek cieszy się, że PRL umarł i nie żyje, ale jednocześnie wzbiera zgaga, że elyty zawsze se znajdą komfort i symbole statusu, i że przecież ktoś ma tego Veyrona bodaj we Wrocławiu, i pewnie jeździ z nim do serwisu w Niemczech, i czym to niby się różni od Lema i jego mercedesa S klasse w Krakowie 1983r. I pewnie se właściciele bentleyów w PL dorzewniają jak Lem z Mrożkiem, że części drogie i trzeba ściągać i czekać, itd itd. Bo zmieniły się tylko "waluty" za które kupuje się to, co ma 1 czy 2 osoby na 1000, ale nie zmieniła się natura lucka i okoliczności przyrody.

A co się zmieniło? To druga oczywista refleksja z tej lektury - samochody poprawiły się materiałowo i technicznie. Zawsze powtarzam, że generał publiczny zupełnie nie docenia, jak bardzo poprawiły się (tu przez 50 lat, ale można i przez 30 rozważać) materiały, po prostu stale, stopy, plastiki, gumy itp. podstawowe materiały z których budujemy technikę powszechnego użytku, w tym samochody. Podobnie poprawiły się techniki projektowe, i nawet nie idzie o ich skomputeryzowanie, ale po prostu o doświadczenie i dostępną bazę wiedzy technicznej. Trzecim elementem jest dostępny park maszynowy dla produkcji masówki, jego dokładność i powtarzalność, przy nadal "rozsądnej" cenie produktu. Stąd, ze zbiegu tych trzech elementów, do lamusa odeszły docierania samochodów, czy trwałość podzespołów mechanicznych rzędu tysięcy kilometrów przebiegu, czy smarowanie tego i owego co kilkaset kilometrów, itp. Co czyni miły postęp, i z czego należy się ogólnie cieszyć.

Ale w szczególe, trzecia refleksja nasuwająca się z lektury - przez 50 lat nie zmieniło się, przy masówce, szczególnie tej skomplikowanej i "nowoczesnej", poczucie obcowania z tandetą. Tak jak Mrożek i Lem narzekają na samochodowe tandetę i buble, szczególnie w kontekście fiata, tak można było narzekać i 30 lat temu, i 10, i obecnie. Bo co innego postęp techniczny z akapitu poprzedniego, a co innego "rozjeżdżanie się" jakości masówki, z oczekiwaniami z jednej, i z możliwościami rzemiosła i techniki z drugiej strony. Zawsze oczekujemy nieco więcej, omamieni reklamą albo plotką, niż dostarcza producent, który przecież i tak se gardło podrzyna, no i zawsze gdzieś tam jest bentley czy inny bugatti, wyznaczający skraj możliwości technicznych, i przy okazji prawdziwą cenę rzemiosła w XX czy XXIw. Stąd permanentna frustracja, szczególnie właścicieli nówek nieśmiganych, ale też większości konsumentów masówki, ciągle niezaspokojonych, a przy tym niepewnych, czy "właściwie" wydali krwawicę, na te samochody czy inne gadżety.

Ale o wiecznym trójkącie "marketing"-wolność wyboru-frustracje konsumenta, to może innym razem dokładniej.

Podsumowując lekturę wyimków z listów Lema i Mrożka - ich język fajny, "złote myśli" się trafiają (np. myśli Mrożka dlaczego rozbił p70 są ponadczasowe, i nieźle pasują do "Boni i dwucyfrowa liczba stłuczek"), refleksje moje jak wyżej, sentyment dla PRLu i różnych "problemów" lyteratów z 1960 mam przyzerowy, diabeł antystrukturalizmu szepce mi "i po ch... ci wiedza z takich listów". Więc chyba jednak nie chcę tej książki pod choinkę...







2011/11/02 18:50:46
Ja bym jednak tak łatwo nie rezygnował z lektury. Oprócz całego tego kramu okołowartburgowego są również bardzo ciekawe wzajemne analizy twórczości obu geniuszy.
Obaj już w okolicach 1966 uważali się za wypalonych twórczy, zmarnowanych, z najlepszymi latami za sobą!

Z kolei opisy samochodowe nasuwają nieoczekiwaną refleksję, że autor Pana Samochodzika bajał znacznie bardziej, niż myślałem. Jakie ferrari 410 na Mazurach, skoro do głupiego fiata 1800 nie było w PL odpowiedniej benzyny, a w pekao za dolary był do wyboru tylko jeden gatunek oleju. Chyba że wuj Gromiłło przerobił silnik tak, aby łykał niebieską benzynę i selektol...

Ciekawa jest wzmianka o tym, że Lem wygrał samochód warszawa na książeczkę samochodową - co najmniej 60 ówczesnych pensji, może więcej. Czysty przypadek, czy jednak było to właśnie 'prawie' ze zdania któregoś z sekretarzy KC: "podziwiam sukcesy, zwłaszcza że PRAWIE nie pomagaliśmy"?

W moim ostatnim opowiadaniu kazałem bohaterce pisać doktorat "Trzech geniuszy, wspólna rozpacz", gdzie chodziło o Lema, Mrożka i Witkacego. No cóż, za ten tom listów dziewczyna by diabłu duszę oddała.


Boni
2011/11/02 23:38:43
@janekr

Samaniewiem, może i kiedyś przeczytam, ale na razie to chyba nie. Co do wypalenia, no, Lem o ile pamiętam, nastukał na przełomie 50 i 60 od cholery rzeczy, i to najlepszych, więc w sumie nie dziwię się, że w takim tempie już koło 66 się zmęczył.

Pana Samochodzika pojazd to ja nawet jako dziecko miałem za czysty sf, więc w kontekście realnych wspomnień o moto PRL mi nie wyskakuje wcale.

Co do "prawie nie pomagania", tak, to też mieści się w mojej pierwszej refleksji. Bo jw. wydaje się "och, jakże miał ten Mrożek przerąbane, żeby móc se trupem P70 pojeździć" jak się patrzy na wykaz w jego liście tematów i papierków dla załatwienia "pojeżdżę sobie samochodem" - tylko że z innego punktu widzenia, Mrożek tę furę papierków załatwił, jak każdy, i dostał prawko i zezwolenia JAK NIEKTÓRZY. Zdaje się, że tego fundamentalnie nie rozumieją młodzi, którzy już dorastali w IIIRP czyli państwie prawa, że tamto NIE BYŁO PAŃSTWO PRAWA. Czyli przy takich samych warunkach do wypełnienia i papierologii, oczywiście, że wyjętej jak z Kafki i dupy posowieckiej biurokracji, taki Mrożek czy Lem samochód, paszport, czy przydział węgla dostawał, a Kowalski wcale niekoniecznie. I nawet niekoniecznie zależało to wprost od koneksji, łapówki, czy polityki, czy statusu Artysty, ale po prostu od widzimisia biurwy w okienku czy po drugiej stronie biurka. Co nawet mnie się udało doświadczyć, w późnych 80, w Urzędzie Gminy, w paszportowym, w WKU. A teraz można tego już ze świeczką szukać, po jakichś bardzo zabitych dechami urzędach skarbowych czy innych ZUSach.


2011/11/03 09:48:49
@janekr

Kilka lat temu powtórzyłem sobie Pana Samochodzika i zauważyłem, że o samochodach sportowych Nienacki wiedział tyle, co chłopiec zbierający obrazki z gumy Turbo. W ogóle nie zdawał sobie sprawy z kosztów utrzymania takiego samochodu. Nie tylko w PRL, ale i na zachodzie to by było ponad pensję prostego urzędnika. Jedna opona kosztuje więcej, niż komplet do normalnego samochodu. To samo inne części eksploatacyjne. Wszystko kilkakrotnie droższe, a do tego mniej trwałe.

W PRL dodatkowo to wszystko trzeba by sprowadzać z zachodu. Umyślnym posłańcem, bo przecież nie da się zamówić na odległość. Za dewizy po niekorzystnym kursie.


Boni
2011/11/03 10:16:53
@igor Amen, bro.

Ja w PRLu osobiście z automoto miałem kontak przyzerowy, i tyle pamiętam, co z trzeciej ręki (no dobra, przy odwiecznym rodzinnym, i moim własnym, zajobie na technikę) - ale na chodzie bebechy supersportowego ferrari u urzędnika niskiego szczebla, w głębokim PRLu? Jak dla mnie, już kiedy to czytałem gdzieś tam przed 1980, to równie dobrze mógł latać śmigłowcem, przecież widziałem ile wujek miał problemów z utrzymaniem 125p, czy ojciec z traktorkiem, czy starsi koledzy czy rodzina z byle motorowerem.


2011/11/03 13:10:16
"Lem samochód, paszport, czy przydział węgla dostawał, "

No właśnie Lem skarżył się w liście, że ziąb straszny, on już dolary do pekao przelał, a węgiel nie dojechał.
Jak by tu wyjaśnić młodzieży, o co chodziło?

A z książeczką samochodową, to chyba muszę wyjaśnić - była to forma loterii. Tzn. to była zwykła książeczka oszczędnościowa charakteryzująca się tym, że zamiast (bądź jako uzupełnienie) naliczania odsetek rozlosowywano samochody. Nie - jak za Gierka i Jaruzelskiego - *prawo* do kupienia samochodu, tylko *samochód*.
Tzn., że gdy Lem wygrał samochód warszawa w 1964, to dostał od Losu (no właśnie - czy na pewno od Losu?) 120000 ówczesnych złotych czyli circa 60 ówczesnych pensji. A nawet trochę więcej, bo samochód nówka na giełdzie był wart więcej, niż w sklepie.

BTW zastanawiam się, jak z tą benzyną było? Trochę zagranicznych samochodów po polskich drogach jeździło. Czy wtedy benzyna 87 była wystarczająca dla takich peugeotów 404 czy fiatów 2300?


Boni
2011/11/03 15:00:19
@janekr

A faktycznie, zapomniałem, bo w "moich" czasach, to już tylko prawo pierwokupu, że tak powiem, rozlosowywano, a w czasach dinożarłów, to faktycznie, losowali samochód jak w totka! Zapomniałem, bo to znałem tylko z bajek i opowieści.

Co do oktanowości czy parametrów benzyn w czasach i miejscach, to najpierw zdefiniujmy, co to znaczy "paliwo wystarczające" dla silnika tego czy owego, i nie, nie machajmy se instrukcjami producentów silników, ok?


2011/11/03 15:13:21
@paliwo wystarczające

No... żeby jechał bez przesadnego mulenia, nie łomotał nieprzyzwoicie zaworami i jeszcze żeby przeżył rozsądny okres do kolejnej naprawy.

"Zapomniałem, bo to znałem tylko z bajek i opowieści."

No i to brzmi jak bajka: "mam ponad milion łącznych nakładów moich książek i właśnie wylosowałem 5 letnią średnia pensję"


Boni
2011/11/03 18:14:21
@janekr
@benzyna

W skrócie, bez mulenia przesadnego to raczej niezależne od oktanów, tylko raczej od składu i jakości; rozsądne okresy do naprawy to zależą raczej nie od paliwa, tylko najpierw od konstrukcji, potem utrzymania; no a stukanie czy zawory, cóż, czeba uważać, w starszych można sobie pomóc ustawieniami, czy innymi świecami. Ale silniki o jakich mówimy, czyli powiedzmy sprężanie ok. 9 i obroty do 5000-6000 to zabytkowe normalne cywilki, więc bez przesady, oczywiście lepiej chodzą na 92-90 ale nie żeby zaraz taki rozleciał się od emeryckiego jeżdżenia na 87. A skądinąd lanie do takich paliwa w typie "98 super hiper ultra mega high 200% pure benzin", to dobrowolny podatek od głupoty.

@bajka
No podobnie komentowano jak samochód wygrywał np. wicewojewoda, zupełnie przypadkiem oczywiście. Przyjmowało się, że to z rozdzielnika i tyle, jak wszystko wtedy.


2011/11/03 20:19:15
To ja jeszcze na zachętę: wszyscy wiedzą, że dr Wilhelm Eeney z "Głosu Pana" był wzorowany na Januszu Wilhelmim (pisał o tym np. ^wo w "Sepulkach...")
A kto był pierwowzorem Baloneya? O tym krytycy milczą.
W liście do Mrożka Lem otwartym tekstem rozjaśnia wszystko. X to taki, Y owaki, a ten i ten to ja!


Boni
2011/11/03 20:41:16
BTW benzyny jeszcze, aż poszedłem sprawdzić jedyny nasz szrotek, którego nie byłem pewien czy nie wymaga 92 a może i lepiej, bo najnowszy, najbardziej wysilony, 4 zawory na komorę itd, itd, czyli 1.6 16v z vitary '95, i otóż instrukcja obsługi rzecze, że na normalna 87 i jechała bez utraty gwarancji. A reszta floty, to nawet jak ma w instrukcjach od germańskich oprawców jakieś głupoty o paliwie 92, to spokojnie pojedzie nawet na zlewkach rozpuszczalnika po myciu pędzli.


2011/11/03 21:23:29
"Jedna opona kosztuje więcej, niż komplet do normalnego samochodu."

W 1988 roku jedna opona do fiata 126p kosztowała $21. Grosze... ale to moja cała pensja była!


Boni
2011/11/03 21:41:30
@opony

O, to byłby dobry temat na hejtnotkę - o ile wiem, wykonanie cywilnej opony w rozmiarze od 13 do 17 i w typowej technologii wymaga podobnych maszyn, materiałów i know-how, więc w zasadzie różnica w cenie różnych rozmiarów powinna być proporcjonalna do różnicy wagi razy jakieś dolary na kg. Ale jakoś nie chce taka być, tylko jest wielokrotna, dla IMHO zakresu, gdzie jeszcze przeciętny typoszereg i jeszcze niezbyt ekstrawaganckie proporcje opony, na oko różnica ceny jest trzykrotna...


2011/11/03 21:46:34
Na hejtnotkę dobrym tematem są zimówki... Ja jeżdżę na całorocznych i raczej nie narzekam, ale może jakbym raz założył zimowe, spadłyby mi klapki z oczu?
A co do rozmiaru: 15" to jeszcze są małe, nie?


Boni
2011/11/03 21:59:30
@janek
@opony

No raczej by ci spadły klapki, nie tylko z oczu. Dobra zimówka jest dobra. Tyle, że u mnie nic nie jest tak po prostu - ja dla odmiany nie uznaję letnich, bo nawet te dobre letnie są złe, jeśli jeżdżą gdzieś u nas jakieś letnie, to tylko dlatego że były z samochodem kupione itp okoliczności.
15" to dla mnie średnie (ogólnie, bo np. w scorpio to rzecz jasna najmniejsze), ale w nowych to pewnie już małe, bo tera, panie, to każdy kompakt jeździ na kołach od lokomotywy.


2011/11/04 10:04:25
@ceny opon

Chyba nie tyle ilość materiału, co wielkość serii. Opon do kompaktów produkuje się najwięcej. Also, ja bym wprowadził specjalny podatek dla ludzi wożących jedną osobę po mieście dwutonową terenówką, wyższa cena opon to dobry początek.

@zimowe i inne

Letnie na pewno nie nadają się na śnieg. Przekonuję się co jakieś 3 lata, jeśli się spóźnię i zmieniam po pierwszych opadach. Z kolei zimowe przy +20 piszczą na każdym zakręcie, BTDT i nie chcę powtarzać, bo szkoda gumy.

@oktany

A czy nowy silnik z całą elektroniką potrafi wykorzystać wyżej oktanowe paliwo i np. podnieść sprężanie albo inaczej ustawić inne parametry?


Boni
2011/11/04 10:34:51
igorwaw
@ceny opon
Chyba nie tyle ilość materiału, co wielkość serii. Opon do kompaktów produkuje się najwięcej.

Przecież wielkośc serii, gdzieś do poziomu 17" jest na pewno porównywalna (dlatego tak się zastrzegłem), dopiero 17" to są jakoś tam niszowe. Masz tu "dowód z allegro" na popularność różnych rozmiarów zimówek:
13" i mniejsze(3285)
14"(5501)
15"(9644)
16"(10214)
17"(4572)
18"(1781)
19" i większe(743)

@Also, ja bym wprowadził specjalny podatek dla ludzi wożących jedną osobę po mieście dwutonową terenówką, wyższa cena opon to dobry początek.

Ale to nie jest podatek, tylko zysk facetów od gumy.

@zimowe i inne
Letnie na pewno nie nadają się na śnieg. Przekonuję się co jakieś 3 lata, jeśli się spóźnię i zmieniam po pierwszych opadach. Z kolei zimowe przy +20 piszczą na każdym zakręcie, BTDT i nie chcę powtarzać, bo szkoda gumy.

Mnie tam nic nie piszczy, a gumy mi nie szkoda.

@oktany
A czy nowy silnik z całą elektroniką potrafi wykorzystać wyżej oktanowe paliwo i np. podnieść sprężanie albo inaczej ustawić inne parametry?

Nie mam pojęcia, co może, bo to nie moja działka. Znaczy stopnia sprężania to chyba żaden nie może "ruszyć", ale może wpływać na znacznie więcej parametrów silnika i spalania "w locie", niż np. to co ja używam. Generalnie dla bardzo nowych, to trzymałbym się nieco bliżej instrukcji producenta.


2011/11/04 11:20:19
"15" to dla mnie średnie (ogólnie, bo np. w scorpio to rzecz jasna najmniejsze), ale w nowych to pewnie już małe, bo tera, panie, to każdy kompakt jeździ na kołach od lokomotywy."

O, to marzenie mojej żony - mały, tani samochód z wyyyysokim prześwitem. Z uwagi na fatalną drogę koło naszej działki.
Chociaż porównywanie prześwitu samochodzików w rodzaju fiat panda, citroen c3 czy mitsubishi colt to jak wybór między skodą a wartburgiem, gdy serce ciągnie do krążowników międzygwiezdnych.


Boni
2011/11/04 13:05:01
@janekr
O, to marzenie mojej żony - mały, tani samochód z wyyyysokim prześwitem. Z uwagi na fatalną drogę koło naszej działki.
Chociaż porównywanie prześwitu samochodzików w rodzaju fiat panda, citroen c3 czy mitsubishi colt to jak wybór między skodą a wartburgiem, gdy serce ciągnie do krążowników międzygwiezdnych.

Jakbyś kochał, to byś skoczył i jej kupił to
otomoto.pl/suzuki-vitara-okazja-C21253989.html
albo to:
otomoto.pl/suzuki-vitara-vitara-blaszana-4x4-1-6-C21477691.html




2011/11/04 14:45:08
@oktany

Też nie mam i nie planuję bardzo nowego. Pytam przez ciekawość, bo sporo osób twierdzi, że po nalaniu HiperPower 115 oktanów moc od razu wzrasta dwukrotnie, a spalanie staje się ujemne. Podejrzewam autosugestię, ale chciałbym mieć pewność.

Coś mi się za to obiło, że Brytyjczycy podczas drugiej światówki mieli dostęp do bardzo wysokooktanowej benzyny, dzięki czemu uzyskali kilka procent więcej mocy w swoich myśliwcach. Bardzo decydujące kilka procent. Ale mogli sobie pozwolić na przerobienie silników.


Boni
2011/11/04 15:00:38
@igor

Obecnie najbardziej wyszukane na spec zamówienie, właśnie do starych mysliwców, to bodaj 140, a lotnicze czy wyścigowe benzyny to bodaj 110 czy 115, ale ludzie, przecież to nie są silniki których szukacie.

IMHO co do lania super premium do szrotów, to w 99% sugestia, 1% jakieś realne efekty, trochę lepsze parowanie czy inne dodatki czy czystość. Żaden normalny silnik (as - stopień sprężania 9-9,5, obroty jałowego 600-900, max 5000-6000) nie potrzebuje żadnych cudownych benzyn. W końcu, do ch..., Veyron czy koenigzegi jeżdżą na normalnej 98...


2011/11/05 10:26:36
@oktany
Widzę, żeście pozapominali całkiem. Za komuny była Etylina 78 (nie 87!) po 5 złotych za litr i Etylina 94 (żółta) po 6,50. Na żółtej jeździło wszystko, była lepsza od enerdowskiej 92.


2011/11/05 11:04:38
@oszust
" Za komuny była Etylina 78 (nie 87!)"

Była i taka i taka. Etylina 78 miała barwnik niebieski, etylina 94 żółty. Etylina 87 miała barwnik zielony. Jeszcze do bardzo niedawna przy stacji Orlen na Młocinach była dekoracja, błędnie sugerująca, jakoby 87 była nadal w ofercie (była w latach 90., sam pamiętam).


2011/11/05 11:07:20
@janekr
"O, to marzenie mojej żony - mały, tani samochód z wyyyysokim prześwitem."

Mały z wysokim prześwitem równa się wywrotny, nie wiem czy zdaje sobie z tego sprawę (czy ma sens poprawiać sobie 1% offroad, gdy 99% to onroad?). Jeśli zdaje, no to bardzo tanio można sobie strzelić używane suzuki samurai albo ładę nivę.


Boni
2011/11/05 11:08:26
@oszust

No raczej nie pozapominali, za wiki:
78 była barwiona na niebiesko (wycofano ją w połowie lat 80. XX w. zastępując 86)
86 była barwiona na zielono
94 była barwiona na żółto (w połowie lat 90. XX w. zastąpiono ją również żółtą 95)
98 była barwiona na czerwono (wprowadzona w połowie lat 80. XX w.)

Pamiętam jak 78 niebieską wycofali, bo nam była potrzebna do traktorka marki Dzik, na 86 chodził jeszcze jako tako, ale jak ktoś nam przytargał bak 94, o, to mieliśmy ferrari zamiast jednocylindrowego traktorka, z czerwonym wydechem, i w ogóle. I te 86 zieloną to pamiętam nawet jeszcze jak już miałem malucha, czyli ok 1992, chociaż na nowych stacjach już nie było tego.


2011/11/05 11:10:50
@boni
"Pamiętam jak 78 niebieską wycofali, bo nam była potrzebna do traktorka marki Dzik, na 86 chodził jeszcze jako tako, ale jak ktoś nam przytargał bak 94, o, to mieliśmy ferrari zamiast jednocylindrowego traktorka, z czerwonym wydechem, i w ogóle. I te 86 zieloną to pamiętam nawet jeszcze jak już miałem malucha, czyli ok 1992, chociaż na nowych stacjach już nie było tego."

O, to była kwestia obczajenia właściwej stacji! VW Garbus miał silnik z niskim stopniem sprężania (Trzecia Rzesza nie przeszła na etylinę!), opłacało się w celach oszczędnościowych jeździć do specjalnej stacji i tam tankować nieco tańszą "zieloną". W każdym razie, na pewno było w ofercie około 1995.


Boni
2011/11/05 11:14:51
@wo

No właśnie na stacji gdzie tankowałem tak do 94 95, poGSowskiej czy postPRLowej innej bazie samochodowej, był dystrybutor 86 czynny, jakies Żuki tam się tankowały czasem, ale na nowszym CPN i prywatnych to już oczywiście nikt 86 nie robił


Boni
2011/11/05 11:20:21
@wo
Mały z wysokim prześwitem równa się wywrotny, nie wiem czy zdaje sobie z tego sprawę (czy ma sens poprawiać sobie 1% offroad, gdy 99% to onroad?). Jeśli zdaje, no to bardzo tanio można sobie strzelić używane suzuki samurai albo ładę nivę.

Łady nivy nie występują w języku ludzi cywilizowanych.

Jako drugi czy trzeci samochód, obiekcja 1% vs 99% robi się pomijalna.

Co do wywrotek, prawda, no ale po prostu trzeba nauczyć się używać tego z głową; w całej populacji, gdzie idiotów "mój SUV pojedzie 200, ach, to pojadę SUVem 200" albo "mam terenówkę to przecież wjadę na dowolne pochylenie i przechylenie" nie brak, wynik jest IIRC mniej więcej jak 2:1 na niekorzyść SUVów co do dachowań i przewrotek. A im mniejszy i krótszy, czyli lepszy w terenie ;) tym łatwiej go przewrócić, oczywiście.


2011/11/05 12:47:42
@boni
"Jako drugi czy trzeci samochód, obiekcja 1% vs 99% robi się pomijalna."

No jednak nie, bo jeśli na działkę masz 30 km, a z tego tylko ostatni 1 km po polnej drodze - to czy bardziej sobie poprawisz dojazd optymalizując ten 1 km czy te 29 km?


2011/11/05 13:51:50
@boni, wo
No, panowie, zielona 86 to są lata osiemdziesiąte, maluchy na to jeździły, na niebieską nie bardzo (dwusuwy natomiast i owszem po ręcznym wykonaniu mieszanki). Korespondencja o P70 dotyczy znacznie wcześniejszego okresu, ceny, które podałem również. A podałem je, bo zauważyłem, że zatoczyły one koło, czyli przez 50 lat wzrosły o współczynnik denominacji.


Boni
2011/11/05 14:01:04
@wo @boni "Jako drugi czy trzeci samochód, obiekcja 1% vs 99% robi się pomijalna." No jednak nie, bo jeśli na działkę masz 30 km, a z tego tylko ostatni 1 km po polnej drodze - to czy bardziej sobie poprawisz dojazd optymalizując ten 1 km czy te 29 km?

Mhm, ale tak naprawdę to jest inne zagadnienie: "rocznie jeżdzimy 15000km, w tym na działkę 30 weekendów razy 60km, w tym z kolei 30 razy 2km wertepów". No chyba rozumie się, że rozsądniej i taniej zoptymalizować (poświęcić, dostosować, uważać, przejechać wolniej, na huczących oponach itd itd) te 1800km dla pokonania komfy 60km wertepów, niż optymalizować całe 15000km dla 100km wertepów, jednym samochodem. I już wiadomo, czemu twój forester taki drogi :*

Zresztą, jeśli mówimy o vitarkach czy RAVkach, czy w ogóle SUVach, a nie jakichś hardkorach mytych szlauchem w środku, to nie demonizujmy, że są tylko w teren - jako miejskie i podmiejskie wozidła też są genialne, a jako szosowe nie są bardzo katastrofalne, ot, jakby się wybrać starym kompaktem w trasę.


Boni
2011/11/05 14:03:26
@oszust

Ok, to od kiedy była dostępna 86?


2011/11/05 14:20:04
@boni
Myślę, że gdzieś od środkowego Jaruzela. Niebieska praktycznie zniknęła w czasach kartkowych (kupowałem na kartki tylko żółtą), zielona pojawiła się w dystrybutorach po niebieskiej. Ciocia Wiki mówi o połowie 80. Może tak być, wtedy miałem Ładę, która łykała wszystko (było tam przy gaźniku takie cóś, co się nazywało selektor oktanowy, na lotniczej też jeździła - w Legnicy dało się kupić bez problemu od okupantów), więc niewykluczone, że przy jakichś finansowych dołkach raz czy dwa wlałem zieloną.

Zielona 86 zniknęła dość szybko (stawiam początek 90.), bo pojawiła się bezołowiowa 95, a większość stacji CPN miała wtedy 3 dystrybutory.


Boni
2011/11/05 14:24:43
@oszust

Czyli twierdzisz, że przez prawie cały PRL, aż do połowy '80 była tylko niebieska 78, a zielona 86 weszła w jej miejsce?
To w takim razie, od kiedy była dostępna żółta 94?


2011/11/05 14:40:39
@boni
Tak twierdzę. Żółta i niebieska były dla mnie od zawsze, od kiedy wizytowałem w charakterze szczyla stacje benzynowe, to znaczy od połowy 60. Co było wcześniej, nie mam pojęcia.


2011/11/05 14:44:43
@boni
"No chyba rozumie się, że rozsądniej i taniej zoptymalizować (poświęcić, dostosować, uważać, przejechać wolniej, na huczących oponach itd itd) te 1800km dla pokonania komfy 60km wertepów"

No właśnie dlaczego? Tym bardziej, że całe to "uważać, jechać wolniej" musisz robić akurat na tych drogach, na których jest naprawdę niebezpiecznie i niestabilność grozi śmiercią, a na tych wertepach najwyżej ryzykujesz anegdotą o tym, jak trzeba było traktora szukać.


Boni
2011/11/05 15:04:18
@oszust

Ok, czyli że nie ma w ogóle o czym dyskutować, bo Lem miał co lać do fiata 1300 (bo nie wyobrażam sobie, żeby ponad żółtą potrzebował), i tylko o to ci chodziło, że żółta była już w prehistorii PRLu?


Boni
2011/11/05 15:21:05
@wo
@boni
"No chyba rozumie się, że rozsądniej i taniej zoptymalizować (poświęcić, dostosować, uważać, przejechać wolniej, na huczących oponach itd itd) te 1800km dla pokonania komfy 60km wertepów"
"No właśnie dlaczego? Tym bardziej, że całe to "uważać, jechać wolniej" musisz robić akurat na tych drogach, na których jest naprawdę niebezpiecznie i niestabilność grozi śmiercią"

No więc albo trzeba uważać, albo trzeba słono dopłacić za stabilność (forester czy explo czy cokolwiek midsize SUV jest dwa razy bezpieczniejsze od vitarki czy samuraia, ale kilkukrotnie droższe). Mój point o 2 samochodach w tym, że niestabilność w czasie 20% jazdy to jest inne ryzyko, niż niestabilność w czasie 95% jazdy.


2011/11/05 15:29:23
@boni
Chodziło mi o wyłącznie o korektę obywatelską, pisaliście o 87, która jako 86 pojawiła się znacznie później, a w czasach z notki była tylko 78.

A do fiata 1300 oczywiście, że lało się żółtą i nie było z nią aż do l1980 żadnych problemów z zaopatrzeniem (jeśli już, to z ceną). Do lepszych samochodów przypuszczam, że również lało się 94, bo niby skąd było brać coś lepszego. W demoludach królowała 92, w Sojuzie przeróżne wynalazki od 78 do 92.


2011/11/05 15:39:20
@boni
"No więc albo trzeba uważać, albo trzeba słono dopłacić za stabilność (forester czy explo czy cokolwiek midsize SUV jest dwa razy bezpieczniejsze od vitarki czy samuraia, ale kilkukrotnie droższe). Mój point o 2 samochodach w tym, że niestabilność w czasie 20% jazdy to jest inne ryzyko, niż niestabilność w czasie 95% jazdy."

No ale kiedy pani Jankowa jedzie na działkę hipotetycznym "małym i podwyższonym" autem typu samurai, to właśnie będzie miała gorszą jakość jazdy (m.in. utrudnioną przez niestabilność) właśnie przez 95% jazdy, a poprawi sobie ostatni kilometr. Czy warto? Moim skromnym zdaniem - nie.


Boni
2011/11/05 16:27:24
@oszust1
@boni
Chodziło mi o wyłącznie o korektę obywatelską, pisaliście o 87, która jako 86 pojawiła się znacznie później, a w czasach z notki była tylko 78.

Ok, zrozumiałem; na początku było niejasne, bo tak to powiedziałeś, to zrozumiałem że była tylko 78 (jw napisałeś znowu ;) ). Jeśli w okolicach 1960 była 94, to odpowiedź "na czym jeździł Lem fiatem 1300?" jest jasna.


Boni
2011/11/05 16:39:25
@wo
@boni
"No ale kiedy pani Jankowa jedzie na działkę hipotetycznym "małym i podwyższonym" autem typu samurai, to właśnie będzie miała gorszą jakość jazdy (m.in. utrudnioną przez niestabilność) właśnie przez 95% jazdy, a poprawi sobie ostatni kilometr.

Jeśli w 100% będzie używać TYLKO samuraia. Jak w 80% będzie używać, bo ja wiem, mondeo, a w 20% samuraia, to można odżałować te 15% pogorszenia jakości lub bezpieczeństwa, żeby NIE opowiadać potem dykteryjek o traktorze czy innym błotniskowcu.

"Czy warto? Moim skromnym zdaniem - nie."

Moim skromnym zdaniem, bardzo trudno i/lub drogo jest zrobić uniwersalne COŚ, żeby było do wszystkiego a nie - do niczego; nie ważne, komputer, buty, ubranie, AGD, samochód. Stąd na naszym szrocie ustaliła się Właściwa Czwórka - van, SUV, wygodne 4 drzwi segmentu E, no i coś do zaszalenia, akurat u nas dwa fotele z centralnym silnikiem, ale może być tu kiedyś kabrio czy inne wariactwo.


2011/11/05 16:43:15
@boni
Ożesz, rzeczywiście zafiksowałem się na poprawce pisząc to nieszczęsne "tylko", które dotyczyło braku 86, a nie w'ogle innych gatunków. Pora chyba odejść od kompa, choć zapowiada się flejm religijny u wo.


2011/11/05 16:45:24
@boni
"Jeśli w 100% będzie używać TYLKO samuraia. Jak w 80% będzie używać, bo ja wiem, mondeo, a w 20% samuraia, to można odżałować te 15% pogorszenia jakości lub bezpieczeństwa, żeby NIE opowiadać potem dykteryjek o traktorze czy innym błotniskowcu. "

No więc jej trasa na działkę jest taka, że sam akt pojechania na działkę, to 99% onroad i 1% (light) offroad. Jakby w 80% używała mondeo, to jej offroad spada już poniżej promila. Czy warto?


Boni
2011/11/05 18:17:38
@wo
@boni
"Jeśli w 100% będzie używać TYLKO samuraia. Jak w 80% będzie używać, bo ja wiem, mondeo, a w 20% samuraia, to można odżałować te 15% pogorszenia jakości lub bezpieczeństwa, żeby NIE opowiadać potem dykteryjek o traktorze czy innym błotniskowcu. "
"No więc jej trasa na działkę jest taka, że sam akt pojechania na działkę, to 99% onroad i 1% (light) offroad. Jakby w 80% używała mondeo, to jej offroad spada już poniżej promila. Czy warto?"

A to już IMHO tylko kwestia portfela, nieprawdaż. Nie wiem jak dla Janka z Jankową, ale dla mnie w powyższych warunkach (czyli jako drugie wozidełko na miasto i teren) 5000 za vitarkę plus "uważaj, kochanie, bo to wywrotne", i żeby żona nie poznała przygód z udziałem traktora, szpadla czy uszkodziła płaszczaka, jest akceptowalne. Zresztą, ej, nasza vitarka jest droższa, młodsza i fajniej dopasiona, niż linkowane czy jakiś samurai.

Czy warto, hmmm... jak żona wstanie po drzemce, to wiesz, zaskoczę ją twardą propozycją, żebyśmy sprzedali w pizdu jej vitarkę, i zobaczymy, jak dużą zjebkę dostanę, ok?


2011/11/05 18:36:24
@boni
" "uważaj, kochanie, bo to wywrotne", i żeby żona nie poznała przygód z udziałem traktora, szpadla czy uszkodziła płaszczaka, jest akceptowalne. "

Wszystko jest akceptowalne, tylko pytanie, czy sobie tym raczej poprawi czy raczej pogorszy. Skoro 99% trasy będzie po asfalcie to ja bym powiedział, że bardziej pogorszy.


Boni
2011/11/05 19:03:36
@wo
Wszystko jest akceptowalne, tylko pytanie, czy sobie tym raczej poprawi czy raczej pogorszy. Skoro 99% trasy będzie po asfalcie to ja bym powiedział, że bardziej pogorszy.

Komfort i pewność przejechania tego 1% oczywiście poprawi, po asfalcie też przeciez da sę tym jeździć, nie gorzej jak jakimś kompaktem, a nawet lepiej (widoczność, krawężniki ;) ) a pogorszenie bezpieczeństwa, wiesz, jeśli to jest pogorszenie prawdopodobieństwa z 0.0008 wypadku rocznie na 0.0016 wypadku rocznie (niekorzystnie licząc na palcach wg. całej Polski i 2:1 na niekorzyść małego SUVa), to może nie jest aż tak groźnie.
A jeśli ktoś ma fiksację, że takie "zwiększenie" ryzyka jest be, to może rozważyć większego stabilniejszego SUVa, droższego w zakupie i utrzymaniu, oczywiście.

Aha, żona, przymulona po drzemce i przeziębieniu powiedziała "NIE" i "co to znowu za pomysły?", na propozycję "sprzedajmy vitarkę".


2011/11/05 20:06:50
@wo
"na działkę masz 30 km, a z tego tylko ostatni 1 km po polnej drodze"

Mówiąc ściślej na działkę mam 50 km, z czego 125 metrów prawie nieprzejezdne.
Niestety ten ostatni kawałek jest prywatny, właściciel pijak, a zrobienie PORZĄDNE nijak nie chce zejść poniżej 50 kzł.
I nie kupię drugiego samochodu tylko do jeżdżenia na działkę - dwa samochody w rodzinie z jednym prawem jazdy to byłaby lekka rozpusta...

"98 była barwiona na czerwono"
W czasach, gdy Lem jeździł fiatem 1800 etylina 87 była najlepsza, a pod nią były dwie gorsze: niebieska i najgorsza właśnie czerwona. Ale było to tak dawno, że najstarsze wiki nie pamiętają.
W każdym razie ministrów wozili wtedy służbowymi fiatami 2300 i pewnie benzynę lali zwykłą, ze stacji, więc góra 87.


2011/11/05 20:09:53
"zielona 86 to są lata osiemdziesiąte, maluchy na to jeździły, na niebieską nie bardzo"

Brednia. Maluch wyłącznie na żółtej i nie ma przebacz. W połowie lat 80 przez jakiś czas żółta była na kartki, zielona bez i posiadacze dużych fiatów robili karkołomne eksperymenty.
Chyba że ktoś miał wersję fiata "z płaskim tłokiem" - taki łykał czystą bezkartkową.


Boni
2011/11/05 20:25:19
@janekr
"I nie kupię drugiego samochodu tylko do jeżdżenia na działkę - dwa samochody w rodzinie z jednym prawem jazdy to byłaby lekka rozpusta..."

Eee tam, bardzo lekka. Gorzej, że drugi suvek tylko dla 150m co jakiś czas, to jednak niezbyt. Zmień działkę na inną...


2011/11/05 20:34:09
"Zmień działkę na inną..."

E nie - jej wartość powinna teraz wzrosnąć. Leży kilometr w stronę Pułtusta za końcem obwodnicy Serocka. Ta obwodnica jest r-e-w-e-l-a-c-y-j-n-a! Po minięciu Zegrza można położyć cegłę na gazie i iść spać.

A ten cholerny zniszczony kawałek drogi przy dobrej pogodzie meganka jeszcze jakoś pokonuje, ale dziecko ma samochód z bardzo niską mordką i strach w oczach, jak nas odwiedza.

Wracając do meritum, czyli samochodów Lema i Mrożka - poważnie w latach 60. właściciele samochodów kładli się pod spód co 1000 - 2000 km żeby nasmarować te cholerne nomen-omen kalamitki? I zawory regulowali co 1000 km?
Pamiętam z tych czasów tylko tyle, że nawet w bardzo dobrych samochodach prądnica nie wyrabiała i trzeba było podładowywać akumulator.


2011/11/05 20:34:52
Aha, i mam nadzieję, że obecny w dyskusji ^wo poprze moją tezę, że Ty CHCESZ przeczytać to tomiszcze.


Boni
2011/11/05 20:51:59
@janekr
Aha, i mam nadzieję, że obecny w dyskusji ^wo poprze moją tezę, że Ty CHCESZ przeczytać to tomiszcze.

"Chcieć nie znaczy móc, cieć nie znaczy buc", ale nie opieram się zbytnio.

"A ten cholerny zniszczony kawałek drogi przy dobrej pogodzie meganka jeszcze jakoś pokonuje, ale dziecko ma samochód z bardzo niską mordką i strach w oczach, jak nas odwiedza."

Jak miewasz ospoilerowanych gości to marzenie żony o suvku itp. rozwiązania, poza poprawieniem drogi, nie rozwiążą problemu. Nie żebym bardzo polecał, ale w takich realiach niektórzy, na miarę posiadanej kasy, trzymają na działce coś w typie traktorek, stara prawdziwa niezajebliwa terenówka bez papierów, no albo wielki lśniący quad, żeby mieć czym się (i gości) wyciągać z okazyjnych wklejek czy zasp.

"Wracając do meritum, czyli samochodów Lema i Mrożka - poważnie w latach 60. właściciele samochodów kładli się pod spód co 1000 - 2000 km żeby nasmarować te cholerne nomen-omen kalamitki? I zawory regulowali co 1000 km?"

O ile wiem, poważnie. Ale pamiętaj, że ludzie mało jeździli w porównaniu i czas biegł wolniej.

"Pamiętam z tych czasów tylko tyle, że nawet w bardzo dobrych samochodach prądnica nie wyrabiała i trzeba było podładowywać akumulator."

Poznałem ten problem w maluchach, oba na prądnicy, i nigdy tego do końca nie zrozumiałem, czemu te prądnice były o tyle słabsze od altków.


2011/11/05 20:56:37
@prądnice

Kwestia czysto mechaniczna - jeśli dasz takie przełożenie, że prądnica wyrobi z ładowaniem na małych obrotach, to na maksymalnych obrotach komutator się rozleci.
W ogóle kto wymyślił komutator? Wyjątkowo pomysłowe i wyrafinowane złe rozwiązanie...


Boni
2011/11/05 21:03:01
@janekr
@prądnice
Kwestia czysto mechaniczna - jeśli dasz takie przełożenie, że prądnica wyrobi z ładowaniem na małych obrotach, to na maksymalnych obrotach komutator się rozleci.

To jasne, ale przecież problem do ominięcia choćby przez przekonfigurowanie uzwojeń dla niskich obrotów itp. ruchy, ale podejrzewam, że kosztowałby przysłowiowe 11$ razy milion samochodów, więc nikt sobie aż tak gardła nie podrzynał...

"W ogóle kto wymyślił komutator? Wyjątkowo pomysłowe i wyrafinowane złe rozwiązanie..."

William Sturgeon :P
I czep sie płota, to bardzo dobre rozwiązanie, pod warunkiem, że zaprojektowane i wykonane właściwie.


2011/11/05 21:45:08
@fiat 1300

Nie mylcie fiatów. Lem wyraźnie pisze, że kupił sześciocylindrowego fiata 1800 o imponującej mocy 96 koni.
A fiat 1300 był jednak nieco słabszy (60 KM), krótszy o 40 cm i w ogóle. Chociaż oba były z tego samego okresu technologicznego i benzynę 87 mogły łykać.



2011/11/05 22:08:57
@janekr
Maluch jeździł na zielonej w '85 jako ersatzu, nie wiem, jakie miał tłoki, bo nie był mój. Do Rajchu nawet dojechał i wrócił na niemieckiej Normal, mającej chyba 91 oktanów.

Coś Ty się tak uczepił benzyny 87, takiej nie było w latach 60-70, wszystko jeździło na żółtej 94 za wyjątkiem dwusuwów typu Syrena i aut z sojuza. Nie pamiętam już, co się lało do Warszaw, może też niebieską 78.
Fiat 1300, o którego pytał Boni to był zapewne Fiat 125p 1300 (najporządniejszy silnik), ten Lema 1800 to był chyba 132p albo 131 Mirafiori? Montowali je krótko w PL dla wybranych chyba na początku ery Gierka. To były samochody mocno reglamentowane, sądzę, że Lem się załapał na ministerialny talon.
Do 125p montowali tylko 1,3 1,5 i 1,6.

Nie czytałem tych listów, więc nie wiem konkretnie, jaki to był samochód. Zresztą jakoś mnie nie ciągnie, zacząłem czytać fragmenty w Wyborczej i tl;dr.


Boni
2011/11/05 22:11:25
@janekr
@1800

Kurde, wyparcie o_O no mózg mi nie przyjął, że tam w tekście było 1800 i że tak mogło być, po prostu wyczytałem 1300, i to w kilku miejscach, i jakby mi paznokcie rwali, to bym twierdził, że Lem kupił 1300. Pewnie jak mój hipokamp poszedł po 8 to przewalił się o podkorową 3.


2011/11/05 22:14:30
@regulacja zaworów
Nie mówcie, że nie pamiętacie regulacji zaworów. Nie co tysiąc oczywiście, ale w 125p był to rytuał przy przeglądach co 10kkm; mechanik wtykający gdzieś pogięty szczelinomierz budził szacunek. Co tysiąc należało sprawdzić poziom oleju i dolać jak trzeba - w instrukcji obsługi było wręcz podane zużycie oleju silnikowego na 1000km.


Boni
2011/11/05 22:24:37
@oszust

Ok, zawory to rzeczywiście raczej co 10k, ale o ile pamiętam, jednak sporo rzeczy robiono znacznie częściej, albo wg. instrukcji albo z praktyki, bo inaczej wysypywało się to i owo. No i te docieranie...


2011/11/05 22:45:48
@boni
Robiło się niewątpliwie różne rzeczy, bo różne rzeczy się psuły. Luzy w kierownicy, paprochy w gaźniku nie wiadomo skąd, zapchane filtry paliwa, bo kanister był zardzewiały, szczelina w przerywaczu i takie tam. Ssanie (ręczne) się sypało, bo linka zamarzła. Paski klinowe strzelały czasem.
Wyjazd za granicę polskim autem wiązał się z koniecznością wypełnienia połowy bagażnika zapasowymi częściami.
To się w ogóle nie da porównać z dzisiejszym kup-jeźdź ile wlezie-sprzedaj.

Docieranie? Było takie coś, a potem pierwszy przegląd z wymianą oleju po tysiącu czy jakoś tak. Zdaje się, że nie można było przekraczać podanych prędkości na poszczególnych biegach, w sumie nic strasznego, max. 80 czy 90km/h na czwórce.


2011/11/06 09:34:32
@oszust1
"Fiat 1300, o którego pytał Boni to był zapewne Fiat 125p 1300 (najporządniejszy silnik),"

W latach, o których mowa, produkowany był włoski 1300, poprzednik fiata 124/125

"ten Lema 1800 to był chyba 132p albo 131 Mirafiori? Montowali je krótko w PL dla wybranych chyba na początku ery Gierka. "

Absolutnie nie. Lem kupił fiata 1800 w styczniu 1965. Jaki 132, jaki Mirafiori, jaki Gierek? Co do benzyny zółtej - nie pamiętam stacji benzynowych z 1965 roku, ale Lem narzeka, że szczytem jest w Polsce 87. Może to Krakowa dotyczyło?

Mam wrażenie, że benzyna żółta trafiła do Polski razem z fiatem 125p.

"Nie czytałem tych listów, więc nie wiem konkretnie, jaki to był samochód. Zresztą jakoś mnie nie ciągnie, zacząłem czytać fragmenty w Wyborczej i tl;dr."

Mogę tylko napisać - rotfl. Fragmenty w Wyborczej to pewnie razem dwie stroniczki z tomu na 700 stron.

@symbole statusu
W moim otoczeniu już nowa Toyota RAV jest raczej luksusem.
Natomiast w książeczce "Nie dla mięczaków" Moniki Szwaji jednym z bohaterów jest szczeciński biznesmen, którego żona i wymogi firmy zmusiły do kupna lexusa, ale na co dzień, dla przyjemności jeździ "zwykłą, tanią ravką".

@porady
Jakie są walory terenowe citroena C5 (z zawieszeniem hydropneumatycznym i regulowanym prześwitem)? Wydaje się optymalny - na dobrej drodze brzuch na dół i ognia, na odcinku gruntowym maksymalnie w górę i jakoś przejedzie.
Wychodzi znacznie taniej niż nawet skromny koleos czy kaszkaj


Boni
2011/11/06 10:27:14
@janekr
@lemiana benziniana

No ja skłaniam się też raczej do twojej wizji PRL, ale wiecie, nie rozsądzę was, od kiedy była 8(6/7) i 94 dostępna ;)

@RAVka
Tia, tania ravka... nawet używki-trupy ravki są jakoś tak przepłacone, mam wrażenie, że to przez "ale proszę pana, przecież to toyota, to się nie psuje".

@porady
Z mojej strony, cytryn C5 i C6 nie radzę nawet wrogom, zresztą, chyba żadnych nowych cytryn. A stare, to wiadomo, stare i kosztownie skomplikowane.


2011/11/06 11:47:59
@janekr
"Absolutnie nie. Lem kupił fiata 1800 w styczniu 1965. "
Jeśli w 1965, to moje spekulacje są bez sensu. 131 i 132 to są oczywiście produkty lat 70. Wszystko zatem dotyczy ery sprzed montażu fiata w Polsce. Co do benzyny w Krakowie w 1965, nie mam pojęcia.

"Mogę tylko napisać - rotfl. Fragmenty w Wyborczej to pewnie razem dwie stroniczki z tomu na 700 stron."
De gustibus. Może się przekonam.


2011/11/07 09:18:11
"ludzie mało jeździli w porównaniu i czas biegł wolniej."

Z czasem to nie wiem.
Realizatorzy serialu "Wojna domowa" wspominają, że ekipa zasadzała się na Senatorskiej (to jednak centrum Warszawy...) i czasem pół dnia czekała, żeby w kadrze złapać aż pięć jadących samochodów na raz.



Boni
2011/11/07 09:53:53
@janekr
"Realizatorzy serialu "Wojna domowa" wspominają, że ekipa zasadzała się na Senatorskiej (to jednak centrum Warszawy...) i czasem pół dnia czekała, żeby w kadrze złapać aż pięć jadących samochodów na raz."

No właśnie, 14 samochodów na 1000... na starych zdjęciach z Wawy czy Krakowa to się widzi.


2011/11/11 10:38:07
@boni_s
No właśnie, 14 samochodów na 1000... na starych zdjęciach z Wawy czy Krakowa to się widzi.

Ciekawe w którym roku osiągnęlibyśmy obecną liczbę samochodów na 1000 mieszkańców gdyby nie prywatny import tanich samochodów z RFNu i innych państw UE.


Boni
2011/11/11 14:28:30
@pentaprism

IMHO wcale byśmy nie osiągnęli. Obecnie dla dużych aglomeracji to jest IIRC coś koło 500 osobówek na 1000 mieszkańców, w skali Polski coś koło 250. Więc nie wyobrażam sobie takiej alternatywnej historii PRL, żeby z roku 1960 z 14/1000 można przeskoczyć na 500/1000 w 2010, po prostu nie widzę tego nawet jako bardzo złą sf, chyba kurde, co najwyżej, jako bardzo złą fantasy, gdzie Wielki Mag Jaruzel wyczarowuje te miliony samochodów ze słomy i zgniłych liści...





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018