(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Tytuł jest od trzech gierek - krwawych szczelanek, w które ostatnio pykałem i pykam, czyli Prototype, Bulletstorm i Crysis 2.
Bezapelacyjnie Crysis rządzi i panuje. Może nie przebija ulubionego FarCry 2 bo jednak co otwarty teren gry to otwarty, i gry-galerianki są zawsze gorsze, ale poza tym - rulezuje dogłębnie. Miałem wielkie obawy co do sterowania i mechaniki (stąd nawet nie podszedłem a serio do Crysisa 1 + dodatki) z tymi wszystkimi mocami i kombinezonami, ale nawet moje starcze łapki i oczki dają radę. I nawet to wszystko lata na archaicznym czyli 2-3 letnim sprzęcie o_O
Prototype okazał się taką sobie podróbką Crysisa2, nawet fabularnie (NY pod zarazą i obcymi formami), i to tylko TPS, więc dobrze, że pograłem w niego przed a nie po C2, bo teraz to bym ciepnął go w kąt.
A Bulletstorm - cóż, wygrzew nawet fajny, niektóre pomysły fabularne czy dialogi ok. i śmieszne, ale to właśnie bardzo-galerianka (to się chyba zaczęło na dobre od Gear of War), więc deczko nudne, a na pewno nudne za drugim razem. I grafa jakoś nie do końca fajnie chodzi (na tym samym sprzęcie, gdzie C2 daje radę...). Więc dostateczne, ale nie bardzo dobre.
I jeszcze drobiazg z DRM - Bulletstorm w GameLive wkurwia, bardzo wkurwa, i w końcu niemożebnie okropnie wkurwia rejestracjami, logowaniami, apgrejdami i patchami, przy uruchamianiu ZA KAŻDYM RAZEM, bez których nic się nie da, zawsze musi być online. A Crysis 2 potrzebował jednego patcha do aktuala, rejestracji, i choć łagodnie sugeruje konto online, doskonale hula offline. Co pokazuje, że jak się chce i umie, to nawet DRM może być przeciw piratom, a nie przeciw legalnym użytkownikom.
Przez to pogrywanie, znacznie intensywniejsze niż przez ostatnie lata, zaczynam rozmyślać o Duke Nukem... ale chyba ciekawsze dla mnie, jaki będzie nowy Prey.