Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2011-07-06, środa
Tagi:  prawałki, unrealpolitik
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Znowu wpadło mi gdzieś w oko wynoszenie pod niebiosa, przez jakieś korwinoidy Marvina Heemeyera - bohatera historyjki wyburzania miasteczka Granby w Kolorado. A że na różnych blogach wraca od czasu do czasu rozważanie pięknego prawicowego umysłu, ostatnio znowu u WO, to dorzucę kamyczek.

Nie będę opowiadał historyjki w całości i ze szczegółami, bo raz, że była głośna dawno temu, w 2004, dwa, można se na wiki i w necie poczytać, trzy, film to nawet w TV, czy innym "Destroy in seconds" puszczają, o tubie nie mówiąc:

W skrócie, po paru latach przepychanki z samorządem miasteczka, Marvin the Muffler Man, w praktyce stracił swój biznes życia - warsztat moto i tłumików. W odpowiedzi na co, w ciągu paru miesięcy dozbroił, opancerzył i cwanie zmodyfikował spychacz, po czym pojechał na miasto, w praktyce niepowstrzymany (bo mechanikiem i konstruktorem był niezłym, i "czołg" zrobił fachowo), kasując różne biznesy, instytucje i domy ludzi, których obwiniał o swoje problemy z radą miasta. Po skasowaniu miasta na jakieś 7M$, wystrzelaniu kupki amunicji, i kiedy puściły chłodnice spychacza i nieco utknął na piwnicy kolejnego budynku - strzelił se w łeb. W całym zamieszaniu nikt nie zginął, poza sprawcą.

Tyle historyjki, która mnie kiedyś zainteresowała w aspektach technicznych i logistycznych, no bo przyznacie, mało jest tak upartych majsterkowiczów (i zawsze twierdziłem, że dobrze, że za terrorkę biorą się ci najgłupsi, i najwięksi ignoranci, bo jak rany...).

Ale potem przyszły różne refleksje, na tle internetowych dyskusji o Marvinie, dyskusji w duchu "wariat, matoł, typowy amerikan psycho, dobrze że nikogo nie zabił" vs. "bohater w duchu najlepszej amerykańskiej tradycji oporu przeciw władzy i biurokracji, mógł zabić mnóstwo ludzi, ale chciał tylko wskazać zło systemu". Itd itp.

I od paru lat, kiedy przestudiowałem temat, na ile się dało, motam się ambiwalentnie.

Bo jasne, że Marvin to taki hamerykancki gniewomir, i Leski z jakiego zalewa się WO, czyli gość, który w swoim małym świecie oderwał się od tego normalnego świata, i nie rozumie dość oczywistych mechanizmów. Na tyle nie rozumie, że kupuje działkę i rozwija życiowy biznes, nie biorąc pod uwagę dość ważnej rzeczy - dostępu tej działki do dróg i infrastruktury.

Ale szkoda go, bo rzemieślnik pierwsza klasa, i może nie każdy musi być obkuty w prawnicze kruczki, czy płacić haracz prawnikom i doradcom, by funkcjonować w świecie wymyślonym przez MMC, i może uwierzył komuś, że droga obok jego działki w końcu będzie zrobiona na legalu.

Ale są sugestie, że na skali agresji gniewomirstwa był wysoko znacznie wcześniej, i nie ma co go usprawiedliwiać, bo nie dogadywał się z wieloma ludźmi, m.in. z właścicielami betoniarni, która w końcu zablokowała mu dojazd; z klientami swojego warsztatu.

Ale są poszlaki, że to jak potraktowały go władze, urzędnicy i lokalne media, to jednak nie było tak całkiem w duchu państwa prawa, i wielu uznałoby to za szykany; i że tam gdzie podnosiło mu się ciśnienie w różnych okolicznościach, były jakieś rzeczywiste, a nie tylko urojone niesprawiedliwości.

Ale normalny człowiek przeanalizowałby za i przeciw, i raczej odpuściłby wojnę z miastem o przegraną sprawę.

Ale normalny człowiek zawsze jest przegrany przeciw państwu, a już szczególnie przeciwko państwu skonstruowanemu na iluzji middle class, za to realnie - z pojebanym prawem lokalnym i stanowym, przegiętym kompleksem prawno-więzienniczym, i z bronią na każdym kroku. W ogóle - z państwem dalekim od standardów naszej cywilizacji.

Ale są cywilizowane metody rozwiazywania sporów, nawet z biurokracją i law enforcementem, nawet w US.

Ale Marvin i jemu podobni (bo takich spraw jest tam trochę, kiedy lokalny urzędas wpierdala się komuś z jakiegoś powodu - bo tam może znacznie więcej niż tu, a wpierdalany nie rozumie, gdzie zniknęło w międzyczasie święte prawo własności czy prywatności czy wolność, bo za stary albo za głupi, by przestać wierzyć w american dream), nie widzieli innej drogi niż przemoc, aż do zgonu, swojego albo biurokracji.

Ale nic w ten sposób nie zyskali, nawet nie poprawili losu następnych, nie ruszyli na milimetr machiny, która zmiażdżyła ich biznesy, domy, działki, itd. dostali łatkę świrów i bandytów co najwyżej.

Ale przecież oficjalna tuba władzy zawsze zrobi z przeciwstawiających się władzy, szczególnie zbrojnie - świrów i bandytów, nie ważne, czy to Amerykanie rozwalający Anglików w czasie wojny o niepodległość USA, czy PRLowscy robotnicy napierający się z ZOMO, czy Marvin wyburzający Granby. I zawsze znajdzie się nieoficjana tuba sytych i pewnych siebie komentatorów MC, którzy wytkną gniewomirstwo, i utwierdzą się w swojej wielostronnej wyższości.

Ale któryś Marvin z kolei, może, zamiast opancerzać spychacz, wziąć się za V jak Vendetta (w końcu ibn Laden też był takim gniewomirem, w pewnym sensie), albo po prostu za politykę - i oby polityka ta była biernym oporem LC w stylu Ghandiego, a nie populistyczno korwinoidalnym wstępem do jakiegoś nowego faszyzmu.

I tak można długo i smutno.

A najgorsze, że czasem mam silne wrażenie, że i za mniej czy bardziej rozgarniętymi mniej czy bardziej agresywnymi gniewomirami, i za ich mniej czy bardziej rozgarniętymi mniej czy bardziej agresywnymi mainstreamowymi krytykami z MC itp. stoi po prostu ten sam System, Gmach z Lema, Zamek i Proces Kafki; biblioteka prawnicza, której żaden człowiek nie jest już w stanie całej ogarnąć; interes zyliona oligarchi różnych poziomów i pionów. I różnica jest tylko taka, że gniewomiry nie bardzo rozumieją, jak ten System w różnych aspektach i szczegółach działa, i potykają się o niego; a ich krytycy myślą, że rozumieją, i że System jest oswojony, bo się jeszcze nie potknęli.

Ale tak naprawdę, nikt nie wie - może właśnie IRS czy inny US pomylił twoje dane, może właśnie zmieniono plany działalności obok twojego ukochanego domu, może właśnie wylobbowano prawo, które skasowało kolejną ważną dla ciebie wolność - nie wiesz, komu bije dzwon, czy bije Marvinowi tłumikarzowi, czy tobie, drogi trybiku w Systemie.










Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018