(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Ale nie papierowej, zza pianina, czy z innych literków, tylko mimośrodowej, czyli prasy szacownej firmy MABU. A nawet nie dosłownie, że niby się przewróciła (trochę trudno byłoby to upaść, coś koło 4 ton waży i raczej stabilnie stoi), a nawet nie w przenośni, że niby się popsuła (bo to wzorzec niemieckiej mechaniki z roku 1975, czyli maszyna zaprojektowana i wykonana tak, by była praktycznie wieczna, jeśli ją smarować), tylko, ot, sterowanie jej się posypało. Sterowanie, które już nie jest takie wzorcowo-niemieckie, ale przekombinowano-duńsko-polskie, i do tego w ciągu technologicznym (bo to akurat pierwsza maszyna z linii automatycznej).
Aha, bo zapomniałem - to nie jest notka o prasie, tylko o edukacji, odpowiedzialności, i Systemie. Bo: sterowanie sypnęło się tydzień temu, linia stanęła. Dostępnych automatyków było 2.5 nominalnie, a i paru jeszcze w ułamkach by się znalazło, mnie na miejscu nie było. "Nie dało się nic zrobić", "tam jest trudne sterowanie", "bo linia automatyczna", "nie ma dokumentacji do zabytku", itd itd. Jak już veni i vidi, to rozkmina wariacji-debilacji małego PLC zajęła mi małe godziny, a odnalezienie w sobie rzemieślnika zen i przerobienie w cholerę sterowania (łącznie ze sporym uproszczeniem - bo połowa wypasów tej akurat prasie niepotrzebna, no i nie było pod ręką kompakta PLC klasy 60 I/O, więc z 30 wejść koniecznie trza było zrobić 16) zajęło mi wczoraj 1 dzień roboczy, 8h, z przerwami na kawę i marudzenie. Właśnie sprawdziłem, że obsługa sobie dosko radzi, linia stuka, jest git.
Więc chyba mam dziś prawo być nieco jak Matt
bo tu już nie idzie o moje satysfakcje i że tak zarabiam na chlebuś i coś do chlebusia, czy, że niektórzy koledzy zachowują się jak Skarsgaard powyżej. Raczej o pieprzone poczucie odpowiedzialności, że albo zrobisz swoją robotę, albo 20 pracowników nie będzie miało co robić, bossowie zlikwidują ten mały dział zanim powiesz 10 razy "ale to się nie da zrobić", w dalszej perspektywie w końcu stracisz tę pracę; mniej więcej w tej kolejności.
I nie wiem czego ludziom brakuje bardziej - odpowiedzialności, wiedzy czy prozaicznej chęci. Pewnie wszystkiego na raz, ale już niekoniecznie - "po trochu", tylko raczej "na grubo". Ale jeśli tego brakuje, tak w zasadzie, co pozostaje?