(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Flejmik spod notki rozpełz się tu czy tam, jak to bywa, w adpersony i chumanistyczne gadki szmatki. A że mi raczej nie po drodze z banialukami o edukacyjnej roli lobbingu, czy innymi dowiązaniami do stareńkich SFów i siusiaków, to musiałem sam odwalić to, o co prosiłem grzecznie parę razy, czyli poszukać tych jakże oczywistych twardych merytorycznych danych o korelacjach "po genderze" jakichś w miarę sensownych wskaźników, dla jakiegoś sensownego zakresu krajów, dowodzących, że udział takich czy owakich osobników w tym czy owym, to daje osobnikom, i nam wszystkim, samo piękno i dobro.
Oczywiście, i te powszechnie spotykane wskaźniki, i ich rozbicie po genderze, i miary udziału kobiet w polityce, a nawet niektóre wartości podawane w zestawieniach, wszystko to jest dość mętne (i do skrytykowania). Ale jak się nie ma co się lubi, i to się bierze co się da w miarę łatwo znaleźć - nadal zachęcam, odróbcie pracę domową, i przygniećcie mnie wnioskowaniem, ale nie tym parareligijnym o równości, i z zassania kciuka.
Bawiłem się trochę na ogólnie dostępnych danych, szczególnie w skonstruowanie indeksów IMHO lepszych niż typowe z rodziny HDI, w ramach pouczającej rozrywki. Ale że wychodziło, oględnie mówiąc jeszcze gorzej, niż myślałem; tudzież nie chce mi się dyskusji czemu tak a nie inaczej wymyślam nowe indeksy dobrostanu, więc wróciłem do najprostszego zestawu danych na jednej kupce, jaki znalazłem. Czyli wszystko co da się wycisnąć z sajtów OECD. Są tam fajne zestawy danych, które już same w sobie pokazują ciekawe rzeczy, a przy tym, niektóre są "rozciągnięte" w czasie, więc pokazują nie tylko jak jest, ale też jak to się wszystko zmienia (z trzeciej strony, wiele indeksów jest nieadekwatnych do dyskusji o krajach w miarę cywilizowanych, gdzie raczej nie jest problemem obrzezanie dziewczynek, czy zakaz własości dla kobiet...). I już z plików takich jak ten można nieśmiało dojść do wniosku, że jeśli ktoś twierdzi, że w PL to jest bolanda i patriarchalny katolicki taliban, to w d... był i g... widział.
Ale jeśli darować sobie ambicje na porównania "w czasie", i w ogóle darować se doktorat z politologii itp., to wystarczy wparować na genialny sajt snapszotów bazodanowych OECD, gdzie jest perełka pod tytułem Gender, Institutions and Development Database: Political and economic status of women (niestety, najwyżej z 2006 w miarę kompletne dane) z podanym na tacy najtrudniejszym do zrobienia "ręcznie" indeksem - o udziale kobiet w polityce i wysokim zarządzaniu, czyli "Female legislators, senior officials and managers (as % of total)". Brzmi nieźle, bo można wzgl. niego zrobić se wszelkie śliczne wykresy i korelacje. Inna sprawa, że od razu cholernie rzuca się wysoka pozycja PL, no i USA... ale na razie nie mam zamiaru kłócić się z OECD o ich dane, niech to robią lepsi.
A najgenialniejsze, że na snapszocie, przez pasek "Change data selection" można se zestawić dane genderowe, z prawie wszystkim, z HDI, z indeksami socjalnymi, ekonomicznymi, itd itd, i od razu porankingować.

A na deser, można se to wrzucić w Calca, i zrobić porządne wykresy i korelacje (wziąłem ok 50 górą wg. rankingu HDI jw. na obrazku, i wyrzuciłem enklawy Luksemburga i Hongkongu, i te dla których nie było pełnych danych, Kuweit i Izrael). Na deser dostajemy coś jak to:

(powiedzmy, że % udział kobiet w "czapie" nazwiemy FSI, female senior index, jest przeskalowany w 0-1 żeby wykres jakoś wyglądał)
Widać, że
a) indeks dla kobiecego Gender Developement praktycznie pokrywa się z Human Developement (bo GDI ochyla się na serio IIRC dopiero dla jakiejś naprawdę dzikiej paternalistycznej Afryki czy Azji)
b) FSI lata se po prostu fte i fefte, i tak jak mi się wydawało, Japonia, Korea i bogate arabskie ciekawe, bo ponieważ ale o.
c) Polska w FSI wypada wg. OECD zaskakująco wysoko (zobaczcie kto jest równo i nieco niżej...), no ale już w GDI jesteśmy w tyle, ALE TO DLATEGO ŻE JESTEŚMY W CHOLERĘ BIEDNI W HDI, a nie - że tłuczemy przy piwku nasze stare...
d) Gender Empowerment wydaje się korelować z FSI, ale to jest Pearson 0.33 więc raczej słabo, no i GEI akurat to jest równouprawnienie i to, co "na papierze" - co nikogo we flejmie nie obchodziło
e) FSI koreluje z HDI na poziomie Pearson 0.03 i z GDI na poziomie Pearson 0.11, czyli wcale. (w ramach eksperymentu wywaliłem mocno odmienne kulturowo Japonię, Koreę, Bahrain, UAE, i Maltę z rozpędu, żeby zobaczyć, czy może będzie nieco lepiej - otóż nie, wtedy Pearson spada dla wszyskich korelacji na poziom 0-0.03)
Czyli w danych OECD dobrostan całego społeczeństwa, i samych kobiet, mierzony wskaźnikami typu HDI nie koreluje z FSI, czyli procentowym udziałem kobiet w "górce" polityki, prawa i managementu. A Polska wg. tych danych może pouczać Danię, Holandię czy Finlandię, jak mają wpychać kobiety "na stanowiska" - a nie brać z nich przykład. Tudzież niespecjalnie potrzebuje parytetów, które Hiszpanie czy Francuzi właśnie se konstruują. I jedyne co powinniśmy robić, to po prostu bogacić się i zadbać o siebie/zdrówko i edukację (czyli podciągać HDI, GDI przyjdzie sam), a nie dyskutować jakieś duperele o parytetach.
QED, moi drodzy chumaniści-feminiści.
(EDIT 29-06-2011)
W miarę merytoryczni krytycy mają swoje potrzeby, więc je spełniam:

To jest po odrzuceniu krajów z odległą kulturą i bardzo niskim FSI (odstających i rozciągających wykres w lewo), czyli Japonia, Korea, Bahrain i UAE, bo ani ja nie mam zamiaru serio dowodzić czegoś Japonią, nie ważne jak mi to pasuje do tezy, ani, myślę, nikt nie chce dowodzić, że mamy w PL czy w innej Danii miód cud, bo w krajach arabskich kobiety mają bardzo źle.
GDI przeskalowany o 0.3, żeby wykres jakoś wyglądał, bo inaczej GDI leży na HDI.
Położone trendlajny liniowe i poly sześcienne - jak dla mnie, sam ich wygląd w zasadzie zamyka dyskusję o tym jak mocne testy korelacji są tu potrzebne.
Dodany FIR, czyli Femal Income Ratio, czyli estymowany stosunek dochodu kobiet do mężczyzn - to jest jedyny wskaźnik z tego wszystkiego co wyjąłem z OECD który choć minimalnie wydawał mi się korelować z FIS - no ale jak widać, z naciskiem na wydaje się, bo Pearson 0.27, i jak na obrazku.
Moim skromnym zdaniem, choć "nie znam się", "pokaleczyłem się" i z dupy wyjmuję statystyki wg. krytyków, nic się nie zmieniło.