Nameste popełnił niedawno
wpis na blogu, który mnie nieco zmechacił, stąd niniejsza polemika, w temacie
dyskusji dotyczących niedostatków polskiej prozy i ich przyczyn.
Disclaimer 1: Tak ogólnie to bardzo lubię blog Nameste, i jego podejście do poezji i literatury! ale...
Disclaimer 2: Być może wszystko to post-ironia i żarcik-kosmonaucik, a ja nic nie zrozumiałem z tego żartu. Ale jako przedstawiciel dołu z wapnem, roboczo przyjmuję, że konspekt Nameste w sprawie
[polskiej, aktualnej] wielkiej epickiej powieści (WEP) jest mniej więcej serio.
Disclaimer 3: Trackbacku na blogu nigdy się nie dorobiłem, już nie pamiętam czemu.
Streszcz: Moim zdaniem temat
dyskusji jw., i w jakiejś części konspekt Nameste, jako jego rozwinięcie czy element, to nie jest zagadnienie dla prac literackich, tylko raczej zagadnienie do badań, ogólnie nad brakami inteligencji[1] czytelników i/lub krytyków oraz szczególnie, nad brakami polskiej inteligencji[2], wyciągającej nie tylko tezy z czapy, ale dodatkowo z ciężkiego wora kompleksów narodowo - społeczno - kulturowych.
Zawartość:
Wstępnie, zgadzam się z Nameste, że konkretne
przełomy technologiczne w ogóle nie leżą w kontekście dyskusji, ale o ile rozumiem,
galopująca cywilizacja i jej zmiany, to jest istotny kontekst; tzn. WEP miałaby być "aktualna", a nie SF średniego-dalekiego zasięgu, czy powieścią zupełnie historyczną.
Konspekt Nameste to około 50 punktów najcięższego kalibru światopoglądowo-kulturowego, plus około 10, które łaskawie zbył "odpuszczam sex, psychologię, opiekuństwo [itp]", ale przecież nie sposób bez nich napisać WEP. I naprawdę, jednak wydaje mi się to przyciężkim żartem, że Nameste postuluje, żeby WEP zawierała je
wszystkie.
Co od razu powoduje mi rozdzwonienie się wszelakich alarmów, gdyż, już pomijając, że moim skromnym zdaniem, jeśli powieść ma być "o wszystkim", to będzie o niczym, jak miałoby to wyglądać "technicznie"?
Sądząc po jakichś, mniej czy bardziej odległych, analogach (np. "Chłopi", "Ulisses", może i "Diuna"), satysfakcjonująca WEP na tak bogate tematy, musiałaby mieć gdzieś między 1200tys a 1600tys. znaków (ze spacjami), a napisanie jej zajęłoby zdolnemu autorowi jakieś 7 lat. I nie ważne, czy to półamator, muszący w międzyczasie pracować "na życie", jak Joyce czy Herbert, czy zawodowiec jak Reymont, piszący inne rzeczy, w czasie pisania "Chłopów" - nikt za JAKĄKOLWIEK powieść rozmiaru i jakości WEP nie zapłaci z góry. I nie ważne, że obecnie autorzy mają pięć razy łatwiej i nowoczesne wsparcie IT/AI - przecież postulowany WEP ma zakres ZNACZNIE większy niż mało epiccy "Chłopi", skompresowany meta-epicki "Ulisses", czy epicka, ale jednak mocno oderwana od "aktualności" polityczno-społecznych, "Diuna". Stąd te 5-7 lat wydaje mi się nieuniknione.
Czyli WEP nie można "zamówić", ani nawet wiarygodnie
zaplanować (bo po 3 czy 5 latach, to np. autor może zmienić zdanie i zechcieć przepisać pół, albo i całość powieści, vide: Reymont, i co mu pan zrobisz, jak nic nie zrobisz), co nie przeszkadza krytykom/czytelnikom bajdurzyć w tym kierunku.
WEP nijak nie będzie bardzo
aktualna, bo proces twórczo-wydawniczy musi trwać jw., a
galopująca cywilizacja i jej zmiany nie czekają na WEP - przypomnijcie sobie, co było istotne społeczno-kulturowo pięć czy siedem lat temu, i ile się zmieniło. Żeby
cała WEP nie zestarzała się tragicznie, zanim zostanie uznana za arcydzieło, musi opierać się na archetypach, kondycji ludzkiej-powszechnej, narracjach ponadczasowych, itd. itp. bo wszystko, co w niej "aktualne", zdezaktualizuje się w dekadę (kiedyś było łatwiej, "bieżące" warstwy "Ulissesa" czy "Chłopów" zdezaktualizowały się w dwie-trzy dekady), albo wręcz
zanim powieść zostanie ukończona. Skądinąd dlatego chyba znacznie łatwiej zaplanować dzieła kalibru WEP, jako historyczne, realizm magiczny, czy nawet SF.
To tyle w temacie pewnych braków inteligencji[1] u ludzi postulujących konieczność WEP, czy jakieś konspekty zawierające wszechtematy dla WEP.
W kwestii polskich kompleksów i inteligencji[2] - może nie znam się, ale mam wrażenie, że tak niewiele się zmienia: polscy krytycy/czytelnicy, będący czytającą malutką niszą w małym nieczytającym niszowym kulturowym zadupiu Europy, od wieków
postulują. A czy potrzebę "wielkiej epickiej powieści" sarmackiej, polsko - narodowej, wojenno - niepodległościowej, walki klas, rozliczeń-z-X, czy wadzenia się kultury z
galopującą cywilizacją, to drugorzędne, bo po pierwsze, jakoś zawsze brakuje im WEP zawierającej wszystko "i frytki do tego".
Która i tak okazałaby się za mało aktualna i za mało polska.
[1] Inteligencja - zdolność rozumienia, uczenia się oraz wykorzystywania posiadanej wiedzy i umiejętności w sytuacjach nowych
[2] Inteligencja - ogół ludzi wykształconych i wykonujących zawodowo pracę umysłową