Po całkiem przyjemnym tygodniu, pełnym drobnych sukcesików i lata bezprzymiotnikowego (bo obecnie mamy już lato szkockie), życie dopisało smutne postscriptum do poprzedniej notki.
Budynek
Glasgow School of Art (GSofA), wg projektu Ch. Mackintosha 1909, zapalił się
ponownie i tym razem
spalił się doszczętnie, jak się wydaje.
Nie zdążyliśmy go zwiedzić, bo zanim na dobre rozgościliśmy się w Szkocji i zaczęliśmy docierać do zabytków Glasgow, w 2014 w GSofA spaliła się wspaniała biblioteka. Budynek poszedł do remontu na granicy odbudowy, miał być otwarty w przyszłym roku.
A teraz wszystko się spaliło. Stąd trochę smutno i źle.