Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

janek.r - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 20:19
@zabytkowa satelitarna NHK Cały czas dostępna za darmo z...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:42
Cd. anegdot Właśnie poznałem kolejne anegdotyczne...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:27
@Codiac Małe sprostowanie: piłki kopanej nie...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:07
Dlatego napisałem, może nieco nieprecyzyjnie "do...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 16:32
@Codiac Małe sprostowanie: sumo bardzo łatwo...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 15:37
Sumo to nigdy nie były moje klimaty - mocno egzotyczne i...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2025-03-26, środa
Tagi:  rapiery     
___________________________________

Na tle grzebania i researchu do książeczki, i zmyślania "na grubo" różnych marynistycznych kawałków, ulęgła mi się notka około-marynistyczna, ale raczej nie "rapiery" tylko "przetoka jelita grubego do mózgu". I może z jakąś ogólniejszą le freksją na podstawie.

1.

Jeden z ważniejszych obecnych programów US Navy to program nowych fregat typu Constellation. Idea była zupełnie normalna i OK: USN potrzebuje dużo nawodnych "koni roboczych" do patrolowania, eskorty lotniskowców, itd. na całym świecie. Sukcesywnie wycofuje się krążowniki Ticonderoga, zostało z 9 aktywnych, do około 2029 wszystkie będą w rezerwie. Zastępują je niszczyciele Arleigh Burke, jest ich ponad 70 i buduje się je nadal; ale przez dekady doszły już do wyporności (i ceny...) krążownika. A pomału projektowani następcy, projekt DDG(X) czyli Next-Generation Guided-Missile Destroyer mają być JESZCZE więksi i drożsi, jak 13500 ton do ok. 10000 ton.

(Dygresja: nomenklatura flot "zachodnich", chyba z powodów budżetowo-politycznych, puściła się poręczy i obecnie jest mega-burdel. "Tradycyjnie" od II wojny i przez Zimną Wojnę krążownik to było coś od ok. 10tys ton w górę (aż po ruskie monstra jak Kirov 25-28tys), apex predator, samodzielny okręt oceaniczny. Niszczyciel to było coś >5000 ton, z połową siły rażenia krążownika i mniej samodzielny. Fregata coś <5000 ton, z jeszcze mniejszą siłą ognia niż niszczyciel, często bardziej wyspecjalizowana (bo na mniejszych okrętach nie da się upchnąć uniwersalnie "wszystkiego"). Korweta <2000 ton, jeszcze bardziej uproszczona, i "w dół" aż po prawie-ścigacze. Wszystko to było logiczne i poukładane naturalnie, z powodów wielkości, wyporności i "ile da się zmieścić". Ale za ostatnie dekady, przez głupotę polityków, lobbystów i księgowych po prostu zafałszowano ten obraz i klasyfikację w języku polityki, mediów i flot, stąd w USN planowane "niszczyciele" 13tys ton (bo "NIE MA MOWY O KRĄŻOWNIKACH, WCALE NIE"), czy japońskie "niszczyciele helikopterowe" ("WCALE NIE ROBIMY LOTNISKOWCÓW"), czy wcześniej spuchnięcie niszczycieli do 8000 ton pod koniec Zimnej Wojny (przecież krążowniki Ticonderoga postawiono na kadłubie niszczycieli Spruance), itd. itp.)

Wracając do tematu: brakuje w USN czegoś pośredniego, prawdziwego niszczyciela, ale z nowoczesną techniką systemu radarowo-rakietowego Aegis i powiedzmy połową siły ognia Burka (tak jak kiedyś Arleigh Burke miał dać połowę efektów Tico, albo jak fregaty Oliver Hazard Perry (takie jak polskie flagowce) miały uzupełniać cięższe i droższe Spruance, albo jak niesławny Littoral Combat Ship miał zastąpić OHPy).

Stąd wziął się projekt fregat Constellation kodowo zwany FFG(X) w 2017, w duchu zastąpienia w końcu OHaPów, których większość już na złomie albo rozdana, jak Polsce.

Założono dość rozsądnie, że można by kupić jakiś projekt czy licencję, bo po 2010 było parę nieźle wdrożonych nowych typów fregat na świecie, europejski FREMM, hiszpańska F100 z systemem Aegis (!), czy niemiecka MEKO (akurat nieco za mała dla USN, bo prawdziwa fregata, a nie "księgowo-polityczna", ok. 3500 ton).

Padło na licencję i producenta fregat FREMM, konsorcjum francusko-włoskie. Kontrakt na pierwszą w 2020 opiewał na ok. 800M$.

I wtedy się zaczęło. To jest: okazuje się, że nie szło przecież o to, żeby zbudować szybko i tanio 10 czy 20 fregat, ale żeby bawić się w ich projektowanie i "adaptowanie na potrzeby US Navy i nowych technologii". Oraz, że w zasadzie zamówiono prototyp BEZ zatwierdzonego projektu, i nie tylko prototyp...

Projekt natychmiast spuchł do >7000 ton. Ale jw. o klasach okrętów, "a co nowego". Ale też dostał przekombinowany napęd (wymagający prototypów i testów na lądzie...), full Aegis system, "i frytki do tego".

Na serio zaczęto budowę prototypu w 2024, cztery lata po zamówieniu i z planowaną 3 letnią obsuwą w dostarczeniu... Tak naprawdę stocznia nie może nic istotnego skończyć, bo w 2025, po pięciu latach od ZAMÓWIENIA, US Navy NADAL okręt projektuje. Żeby w ogóle coś zarobić, pomimo braku postępu i przedłużania się procesu, stocznia wydębiła zamówienie na drugą sztukę i bodaj położyła stępkę, żeby uruchomić kolejne transze kasy. W międzyczasie z około 85% zgodności projektu FFG(X) ze źródłową europejską FREMM pozostało tylko około 15%... Aha, oryginalnie ceny były rzędu 1.3G$ i 1G$ za te pierwsze sztuki, ale wyciekło do projektu sporo kasy okrężnymi drogami, na razie zbudowano jakieś 0.5 fregaty za te miliardy. No i mówi się, że jeśli cena w skali programu dla 10 fregat nie wzrośnie jakieś 40%, to cud będzie.

Rząd US postawił ultimatum Navy, że specyfikacja i dokumentacja projektu ma być zatwierdzona o ile pamiętam w maju 2025, bo jak nie, to kasa zostanie zakręcona.

Co poszło nie tak? Dlaczego kiedyś US Navy potrafiła budować okręty całkiem rozsądnie, w krótkich "seriach" ostatnio zwanych "Flight" - czyli np. budujemy 74 niszczyciele Arleigh Burke ale co parę sztuk ulepszając je bez rewolucji, czyli w czterech mini-seriach. A teraz po 5 lat nie mają nawet skompletowanego i zamkniętego projektu okrętu, nie mówiąc o okręcie, i nie jest to jakaś rocket science czy ultra-zakręcony Zumwalt, tylko zwykła fregata, bazująca na sprawdzonym projekcie...

Moje zdanie jest, że po prostu mamy tu wzorcowy przykład, że w nowoczesnym świecie tzw. Zachodu, po latach powszechnie sp...nej edukacji i wychowania ludzi a nawet całych społeczeństw, po prostu od pewnego poziomu zarządzania, polityki, w dowolnych organizacjach, w praktyce nikt za nic nie odpowiada, a nawet - nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności.

Na przykład projektem FFG(X) od 2019 zarządza od strony konstrukcji i Navy kontradmirał Tom Anderson, zapewne człowiek sukcesu. Jego największym sukcesem poprzednio był LEGENDARNIE nieudany projekt Littoral Combat Ship, który miał pierwotnie zastąpić fregaty OHP, no ale nie pykło, więc "doświadczony" admirał dostał projekt FFG(X) do zabawy.

I tak się to wszystko kręci w USA, i w większość tzw. Zachód też. Ale już niedługo, bo kiedy kasa się skończy czy dolar zdechnie, wróci do łask merytoryczna kompetencja w DOWOŻENIU efektów, a nie dowożeniu emocji, bajek i zapewnień. Będzie to o wiele za późno, ale widocznie na nic lepszego ten świat nie zasługuje.

2.

Z ciekawostek i researchu do książeczki, powiedzmy o późnych latach '90 we flotach, trafiłem na fajny punkt w czasie i przestrzeni, pokazujący, kiedy solidna technika, logistyka stoczniowo-wojenna zmieniła się w "mam świetny pomysł, więc go wylobbuję, a potem naprawimy to panu programowo albo machaniem rękami".

Niszczyciele US Navy Spruance były solidne, 8000 ton, w 11 lat 1972-1983 zbudowano ich 31 (porównajmy z FFG(X) powyżej...). Przed rewolucją islamską Iran zamówił 6 podobnych, potem zmniejszono zamówienie do 4, zbudowane pod koniec '70. Ale potem szach upadł, zanim odebrano choćby jeden i US Navy "odziedziczyła" 4 nieco zmodyfikowane niszczyciele typu Kidd. Przez irańskie pochodzenie i wyposażenie (dodatkowa klimatyzacja, filtracja turbin, odsalanie wody, itp..) były idealne na Bliski Wschód i Zatokę Perską, w US Navy miały ksywkę "Ajatollah class".

Byłem przekonany, że tak jak wszystkie Spruance dawno poszły na złom albo rozwalono je na poligonach jako cele. Okazało się, że te cztery Kidds trafiły na Tajwan w 2003 i podobno nadal tam pływają... Jak polskie OHPy, ta sama epoka, ta sama solidność:

ROCS Ma Kong DDG-1805

A gdzie jest mały przykład przetoki gówna do mózgu, w tym kontekście:

W latach '80 wymyślono poczwórne wyrzutnie pocisków manewrujących Tomahawk tzw. Armored Box Launcher, ABL. Wymyślono je po to, żeby postawić Tomahawki "byle gdzie" na jeszcze czynnych pancernikach typu Iowa, tzn. łatwo te pudełka rozmieścić, nie trzeba było wycinać z trudem dziur w pancernych potworach, no i nadal pancerniki miały jakoś tam spójne opancerzenie, a nie walające się na pokładach hałdy rakiet z kupą paliwa i 450kg głowicami, zawinięte w blaszkę. Podniesiona do strzału ciężka wyrzutnia ABL wygląda tak:

ABL Tomahawk up

Zaraz jacyś wujkowie admirała Andersona w '90, pewnie na spółkę z księgowymi i dostawcami, wymyślili, że ABLe można przykręcić w zasadzie wszędzie, aby znaleźć kawałek pokładu i miejsce na wydmuch boostera Tomahawka. To nic, że na aluminowym krążowniku czy niszczycielu ARMOURED box nie ma sensu, stawiamy! Bo Tomahawki są zacne, a niektóre okręty nie miały ich na stanie.

I postawili też na niektórych typu Spruance, jak widać; te dwa podłużne pudełka przed mostkiem, obok wyrzutni-"katiuszy" na środku dla 8 rakietotorped ASROC:

USS Merrill

Trafiłem ostatnio na stary dokument US Navy tłumaczący, dlaczego to jedna wielka spierdolina. Gdyż ktoś zapomniał, że przy podniesionym ABL wyrzutnia ASROC albo działo na dziobie może spoko tego ABLa ostrzelać, bo nie ma żadnych blokad ani synchronizacji systemów.

Jako rozwiązanie tymczasowe umieszczono w centrali przeciwpodwodnej, strzelającej rakietotorpedy, lampeczki, że prawy albo lewy ABL jest podniesiony, i poproszono, żeby oficerowie od ASROC uważali na lampeczki.

Dla centrali artyleryjskiej dział 127mm lampeczek nie starczyło, więc kazano im ogólnie uważać, a jak znajdą się pieniążki, to może im założą kamerę i CCTV nad wyrzutniami ABL, żeby dokładniej widzieli, w co zaraz przypierdolą 5 calowymi pociskami z porządnej armaty. Ale nie wiem, czy do instalacji CCTV doszło, dokument to tylko nieśmiało zapowiada.

Czyli "spierdolony projekt naprawimy panu jeszcze większą techniką" oraz "niektóre pomysły są tak ultra-świetne, że aż trudne do zabicia" to bywało już w latach '90. A kto wie, może i wcześniej.





Maciek
Thu, 27 Mar 2025 00:35:40
Korekta obywatelska:
* koni roboczych -> wołów roboczych / koni pociągowych ew. perszeronów ale nikt już tak nie mówi
* ASCROC -> ASROC (raz jest literówka a raz nie ma)

Borys
Thu, 27 Mar 2025 08:56:31
Fajny wpis. W wolnej chwili mógłbyś rozwinąć dla nas, lajkoników dygresję z trzeciego akapitu i przekształcić ją w pełnowymiarowy opis nazewnictwa „krążownik”, „niszczyciel”, „fregata”, itd., najlepiej opatrzony zdjęciami. Jeżeli w pierwszej „Cywilizacji” rozstawiałem po morskich kątach wrogie nacje swoimi niepokonanymi „battleshipami”, to w gruncie rzeczy były to krążowniki?

Boni avatar Boni
Thu, 27 Mar 2025 09:08:37
@Maciek

Dzięki za korektę, ale "konia roboczego" zostawiam na razie, niby paskudna kalka z ang. czy niem. ale dla mnie nie taka paskudna ;) i w korpusie czy tekstach bywał.

@Borys

Tak jakby "miałem o tym notkę" http://bs-blog.clouds-forge.eu/index.php?post=2017_12_06_00_Okredium choć nie ma tam szczegółów jak wyporności itp. no i na zdjęcia nie starczyło woli walki. Może anek dopiszę a la ta dygresja, że się ostatnio pop... w główkach politykom, admirałom i księgowym w temacie nomenklatury.

Ogólnie battleship=pancernik, battlecruiser=krążownik liniowy, w wersji po IIWW i współcześnie już ich nie ma, więc tylko w grach czy literaturze można spotkać; w zasadzie ten paragraf w notce prawie wyczerpuje obecnie temat.

Codiac
Thu, 27 Mar 2025 17:54:27
Jak wiadomo jestem lajkonikiem, więc zdecydowanie będę komentował jakbym się znał!

"czy japońskie "niszczyciele helikopterowe" ("WCALE NIE ROBIMY LOTNISKOWCÓW")"
Czy u nich to nie wynikało jednak z restrykcji nałożonych po WWII? Nie mogli mieć pewnych rzeczy oficjalnie, więc robili formalnie coś innego, a funkcjonalnie to czego nie mogli.

"wróci do łask merytoryczna kompetencja w DOWOŻENIU efektów"
He he he, dobry żart. Raz, że nawet jeśli wróci to przecież w międzyczasie wywali się doświadczenie i jego przekazywanie kolejnym. Dwa, że niektórym akurat zależy na niszczeniu edukacji, a to są przecież rzeczy których efekty wychodzą po latach. Ja bym chciał, żeby wróciła do łask merytoryczna kompetencja w dowożeniu efektów, tylko jestem pesymistą jeśli chodzi o to czy będzie komu dowozić efekty. Bo nawet jeśli ludzie bardzo będą chcieli, to mogą nie mieć podstaw w tak skomplikowanych tematach jak projektowanie okrętów. Oczywiście kiedyś tam to się uda, tak jak udało się za pierwszym razem, ale ile potrwa?

A co do nazewnictwa, to właśnie dodałeś mi jeszcze jedną rzecz do powodów dla których nowy Jack Ryan jest głupi jak coś bardzo głupiego a nawet bardziej. Odnoszę się do tego sezonu w którym rosyjska flota udaje się do walki z bałtycką flotą NATO (a obie są reprezentowane przez pojedyncze okręty). Nie chcę spoilerować, cały ten motyw i konkretne sceny są strasznie przygłupie, a teraz do mnie doszło, że to jest dodatkowo korweta albo fregata (nie pamiętam) vs niszczyciel.

charliebravo
Thu, 27 Mar 2025 18:51:24
Notka jak zwykle zacna.

@Klasa Kirow
Czytałem kiedyś jakąś autobiografię pilota RAFu, który między innymi latał na zwiadowczych Canberrach z Malty. Niestety nie pamiętam szczegółów, muszę to gdzieś odgrzebać, uprasza się o traktowanie z ostrożnością.

Tam był jakiś taki epizod, że dostał zadanie sfotografowania Kirowa, który wtedy był najnowszym okrętem i miał operować niedaleko. Konkretnie, wywiad był zainteresowany szczegółami kształtu kadłuba, który ponoć miał być jakiś superhydrodynamiczny. Stan morza (chyba były wysokie fale) sprzyjał i wysłali naszego bohatera, żeby zrobił zdjęcia i to z zaskoczenia. Znowu, nie pamiętam szczegółów czy chodziło o zrobienie zdjęć tej burty okrętu od strony której Canberra nie miała okna kamery, czy zepsuła się "wygodniejsza" kamera, dość że ponoć zrobił dobre zdjęcia i z bliska...ale lecąc na plecach.

Swoją drogą, angielska Wiki nazywa to "Kirov-class battlecruiser". Zaskoczył mnie ten "battlecruiser". Porównałem z klasą Renown z 1916 roku:
- Wyporność: Kirow 24300 standard, 28000 full load, Renown 27600 normal.
- Długość: Kirow 252 metry, Renown 242
- Moc: Kirów 100MW, Renown 84MW
- Załoga: Kirow 710, Renown 953

Boni avatar Boni
Thu, 27 Mar 2025 21:52:08
@Codiac

@japońskie "niszczyciele helikopterowe"
OIMW nie do końca ten kierunek, który myślisz. Oni nie mogli robić "rzeczy ofensywnych", ale ich wypasy w kierunku "więcej śmigłowców" to była zawsze defensywa, a konkretnie zwalczanie ruskich i chińskich okrętów podwodnych. IIRC jawne i tajne umowy z US mieli w duchu "USN zawsze trzyma przy Japonii lotniskowiec albo dwa, Japonia daje bazy i załatwia sprawy ZOP". Tylko, że nagle się poślizgnęli i z niszczycieli z mocno rozbudowanym lotnictwem, np. z hangarem itd. na 3 duże śmigłowce, co było i na krążownikach nieczęste, przeskoczyli do śmigłowcowców, które w porywach mogą 15 czy 18 śmigłowców zapakować. Ale z powodów politycznych i księgowych, no i może trochę żeby wytłumaczyć głupkom, że to jednak defensywny okręt, chociaż z daleka przypomina normalny lotniskowiec, nazywają "niszczyciel helikopterowy".

@dowożenie
Ja jestem optymistą w takim pesymistycznym sensie i chyba innym horyzoncie czasowo-problemowym, niż komentujesz - jak już nie będzie prądu w gniazdku czy wody w kranie, no to umiejętności zrobienia nieco prądu czy wody będą w nieco większej cenie, niż zaklinanie bogów deszczu czy prądu. Ale jestem podwójnym optymistą: mam nadzieję nie dożyć madmaxa.

@Jack Ryan
Nie śledzę więc nie skomentuję. Starcie korweta vs. niszczyciel nie wydaje mi się do przełknięcia, musiałyby być hałdy deus-exów i cudownych zbiegów okoliczności. Wypasiona i sprawna fregata vs. starszy czy zdezelowany niszczyciel to może od biedy przejść w literaturze klasy jak moja ;D szczególnie jeśli duża różnica ich "epoki", tj. wielkości, sensorów i zakłócania, broni, itp. plus różnica kompetencji.


@charliebravo

Myślałem, że puenta zwiadu Kirova będzie "i wtedy stracił wzrok, bo mu ruskie przypaliły Canberrę laserem" (bywały takie akcje, oślepiali się dalmierzami i naprowadzania, potem jakieś gentelmens agreements porobiły po cichu floty US, RN i USSR, żeby przestać), ale na pleckach też ładnie.

@Kirow i podobne jako krążowniki

Tak, istnieje frakcja, która uważa, że tak wielkie okręty jak Kirov nie mieszczą się w "krążownikach" i przypinają mu "battlecruiser", bo jw. wielkość i pewne cechy są podobne. Nie mam zdania w temacie, raz mi się widzi, że czemu nie, ładnie jest zutylizować dawną nazwę bez mnożenia bytów (np. że Kirov = super-krążownik, coś jak z Yamato = super-pancernik, no bo niektórym trudno go wpisać w "pancerniki" itp), ale czasem mam, że nie samą wielkością się okręty charakteryzuje, czy nawet siłą rażenia, ale też doktryną, potencjalnymi przeciwnikami i zadaniami, itd. a wtedy Kirov i podobne jednak wcale nie przypominają battlecruiserów z poprzedniej epoki.

Na przykład sami Rosjanie nie nazywają go nigdy Линейный крейсер czyli "krążownik liniowy", czy jakimiś pokrewnymi do "battlecruiser" pomysłami, tylko po prostu Тяжёлый атомный ракетный крейсер czyli "ciężki krążownik rakietowy o napędzie nuklearnym". I chyba tego najczęściej się trzymam, że Kirov i ska to "ciężkie krążowniki" w nowoczesnym sensie, nie mylić z "ciężkimi krążownikami" z okolic IIWW; co nie jest wielkim problemem, tak samo nie należy mylić "pancerników" z końca XIXw i połowy XXw, czy różnych "okrętów liniowych" na przestrzeni dwu wieków itd.

Inny drobny problem jest taki, że istniały zwykłe krążowniki typu Kirov, sprzed II wojny, i pewnie też komuś tam się myliły.


Codiac
Fri, 28 Mar 2025 09:30:29
@dowożenie
No to się w sumie zgadzamy; sam napisałem, że kiedyś się tam da, tylko to potrwa. Kwestia właśnie horyzontu czasowego. Ot, zwróciłem uwagę, że jak się takie rzeczy rozwali to potem się ich łatwo nie odbudowuje. Często nie da się tak po prostu wziąć starych ludzi i przenieść od nich wiedzy. Ba, nierzadko to jest przecież rozwalenie fundamentów systemu - trzeba mieć porządną edukację i nauczać podstaw matematyki, fizyki, chemii czy logiki żeby mieć ludzi którzy w ogóle mogą projektować okręty (poza ewentualnie jakimiś pojedynczymi geniuszami-samoukami wymyślającymi pi).

@Jack Ryan
Jeśli nie oglądałeś to nie oglądaj! Zwoje mózgowe się prostują. Raz, że całe floty Rosji i Nato są ściągnięte do pojedynczych okrętów. Dwa, że nie wiadomo o co w ogóle ruskim chodzi - w teorii chcą sprowokować Amerykanów (bo bałtycka flota NATO w postaci jednego niszczyciela to niszczyciel amerykański, oczywiście) do strzelenia do nich, żeby mieć pretekst do wojny. Tyle że to Rosjanie strzelają pierwsi i grożą kolejnymi rakietami, a Ryan musi bohatersko przekonać dowódcę amerykańskiego niszczyciela żeby nie odpowiedział ogniem.
A trzy, to że ta wymiana ognia wygląda jak w starym dowcipie. Rosjanie odsłaniają dwie rakiety i strzelają. Amerykanie odpalają antyrakiety i przechwytują pocisk (zaraz przy swojej burcie, bo musi być dramatycznie). Po czym nie mają już antyrakiet (sic!) i muszą je przeładować, co trwa. Tymczasem Rosjanie okazali się sprytniejsi, odsłonili dwie rakiety ale wystrzelili tylko jedną! I mają drugą ciągle gotową!
To jest złe na tak wielu poziomach, że człowiek nawet nie wie od czego zacząć rozbrajanie. Fabuła na poziomie "jak sobie mały Jasiu wyobraża wojnę morską".

charliebravo
Fri, 28 Mar 2025 11:37:36
@oślepianie dalmierzem
Ciekawe, nie znałem. Czyli dzisiejsi idioci z laserkami mają trochę "poważniejszych" prekursorów.

@nazewnictwo
Ja się tak w ogóle nie znam, zauważam tylko nieśmiało że recykling nazw ma długie tradycje (przecież powiedzmy od okolic II WŚ coś co się nazywało "fregatą" pełni zupełnie inne funkcje niż coś co się nazywało "fregatą" za czasów powiedzmy Nelsona).

Jakby chcieli być konsekwentni, to powinni nazywać krążowniki fregatami, i może nawet (pewnie już tutaj wymyślam bez sensu) wtedy byłoby mapowanie lekki/średni/ciężki też. Bo na przykład lekka fregata HMS "StolenFrenchDesign" z 28 działami mogła się nadziać na powiedzmy USS "Constitution". I to i to fregata, prawda? A różnica jak między "Ajaxem" a "Grafem Spee".

@gupie filmy
Ja nie mogę znieść najnowszych filmów lotniczych. Grafika komputerowa zabija cały sens. I potem nie ważne czy lekki myśliwiec, czy ciężki bombowiec, i tak latają jak TIE Fightery. Dlatego...

@wstydliwe wyznania

...dosyć podobał mi się Top Gun: Maverick. Oczywiście ta część o "niemal niemożliwej misji" jest gupia jak coś bardzo głupiego, amerykańskie klimaty są jak zawsze, ale cała reszta bardzo wporzo. Oraz: tak wyglądają samoloty i lotnictwo i latanie.

Boni avatar Boni
Fri, 28 Mar 2025 14:46:43
@Codiac

@dowożenie

Mhm, tylko z dokładnością, że wkrótce-już-nie-bogaty Zachód to nie jest cały świat, w Chinach, Indiach itp. nadal warto "dowozić". Oraz nie tylko skopana edu, ale też wywrócenie się społeczeństwa w stronę 20/80 na tle np. kolosalnej wydajności pracy. Kiedyś potrzeba było tysięcy konstruktorów, tysięcy elektryków czy automatyków, teraz procenty tego, nawet tam, gdzie coś się naprawdę konstruuje czy buduje.

@filmidła

No nie brzmi dobrze ten Ryan... BTW jedyny który kawałkami obejrzałem za ostatnie lata, to Hunter Killer (ogólnie nie da się tego oglądać na trzeźwo, szczególniej w kawałkach śpiegarsko-siłospecjalnych), ostatnia bitewka nieco rozsądniejsza fabularnie niż ten Ryan i ładnie ją komputery narysowały, no ale równie nierealistyczna.

@charliebravo

@nomenklatura

Nie bez powodu kiedyś były te całe systemy "ratingu" jak w Royal Navy i podobnych, żeby uściślić czym się różni tak dokładnie "(post-ship) frigate = 6th rate, 28 guns" od "(great) firgate = 5th rate, 48 guns".

W temacie współczesnych krążowników popatrzyłem se wczoraj wieczorem w różne kwity z pralni, i chyba trzymam stronę Rosjan - powiedzmy, oceaniczny ofensywny (działa, rakiety, torpedy) okręt 10 tys. ton czy nieco ponad, nazwałbym "krążownikiem", a od 14-15tys w górę, "ciężkim krążownikiem"; załapałyby się Kirovy, USS Long Beach i typu USS Albany, nie wiem czy coś jeszcze. Dla trzech typów zabytków nie warto psuć nazwę "battlecruiser"

@filmowe niby-latanie niby-samolotów

A faktycznie, bardzo wkurzające, nie wiedziałem, co mi przeszkadzało przy oglądaniu jakichś kawałków lotniczych ostatnimi laty. Nie żebym jakieś filmy w tym stylu oglądał, bo w praktyce prawie przestałem nowe filmy oglądać.






 

Engine: Anvil 1.08   BS