NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2024-07-22, poniedziałek
Tagi:  varia, Hellas     
___________________________________

Po trzech miesiącach pomieszkiwania może podsumuję warunki na Krecie, w sensie wad i niespodzianek. Oczywiście niektóre wady były spodziewane oraz to "wady", ale niech tam...

1) Trzęsienia ziemi.

EarthquakeSpodziewane, na razie umiarkowane (w sensie, "u nas" około 4 Richtera, czy nieco ponad). Oczywiście, w tak sejsmicznie aktywnych rejonach to nie jest kwestia "czy?" ale "kiedy? jak mocne?". Nowsze budynki i infrastruktura są nieco przystosowane, ludzie przyzwyczajeni, my też przyzwyczajamy się.

2) Temperatura ergo upały

Spodziewane, ale faktem jest, że dowieźliśmy tutaj wyjątkową tegoroczną suszę. Na razie praktycznie ciągle mamy pogodne 30 stopni, okazyjnie przy 35-40 robi się trudniej, w sensie ogólnym, odporności narodu i zdolności infrastruktury, ale też w szczególe w naszym domu - przy 30-32 w cieniu jest jeszcze spoko, ale ponad to, robi się tu coraz mniej przyjemnie.

2a) Pożary

Ustalmy, że polskie media straszą greckimi pożarami bardziej, niż greckie media, a nawet niż greckie pożary, i tyle. Ryzyko jest znane, większe niż jakiegoś PL, ale bez przesadzania, proszę.

2b) Susza

To może być duży problem, w sensie kiedy woda zacznie się na serio kończyć. Niby spodziewany problem, a na Krecie miało być lepiej niż na jakiejś Malcie, czy mniejszych wyspach, ale to się jeszcze okaże...

2c) Przy ponad 30 stopniach w cieniu i w chałupie starsza elektronika lubi nagle zdychać. Dawna orientacyjna reguła z zassania kciuka - każde 10 stopni ponad 40 stopni skraca żywotność krzemowo-cynowej elektroniki O POŁOWĘ; ale mówimy o temp. struktur i elementów, nie o temperaturze otoczenia. Czyli jeśli laptop, zasilacz, itp. przy intensywnej pracy w PL czy IE miał w środku ok. 40, to w GR ma około 50 i lubi dać znać "pi...lę, nie robię!". Np. stary midsize tower, używany jako dysk-serwer, zaczął nieco wariować; przy tej okazji wrócił temat postawienia NASa, ale jak poprzednio w IE, zaraz umarł, i skończyło się kolejnym pecetem, używką (refurbished) small-factor Della kupioną w dużym sklepie, jako kolejnym dysk-serwerem. BTW kto ma dwa kciuki i zdziwił się, nie wiadomo czemu, że dostał razem z kompem grecki Win10? Ale najbardziej dała mi się we znaki nasza wypasiona drukarka, prawienówka nieśmigana; skądinąd nałożył się chyba problem jakiegoś dawnego zawilgocenia irlandzkiego, z temperaturami kreteńskimi, i mały kondensator w zasilaczu wybuchł, blokując całe zasilanie itd. A o dostaniu się do zasilacza w średnich drukarkach laserowych Brother nie rozmawiam bez adwokata, bo mnie oskarżycie, że dzieci, zaglądające wam w ekran przez ramię, nauczyły się wielu nowych paskudnych przekleństw. Jakoś jednak ją naprawiłem. Itd. itp. pamiętajcie - stara elektronika nie lubi ciepełka.

2d) Inne z upału

Niespodziewany dodatkowy efekt podwyższonych temperatur śródziemnomorskich - do głowy by mi nie przyszło, że przy +10 stopniach o tyle szybciej rośnie człowiekowi sierść, czy pazury. A tu proszę.

3) Owady i inne zwierzaki

MantisCykady są bardzo głośne, ale zależnie od temperatury, więc czasem "zimno" je wyłącza. Oraz tworzą tło, coś jak pracujący wentylator czy lodówka, można je jakoś ignorować. Najbardziej zjadliwe są komary, może też jakieś pajączki, ale nie jest ich dużo i chyba do gryzienia przyzwyczajamy się (tzn. reakcje, uczulenia na gryzaki itp. mniejsze). Z egzotycznych owadów, modliszki na razie były śmiesznie małe, a skorpionów jeszcze nie widzieliśmy. Koty, zgodnie z planem i zwiadem, są tu dosłownie wszędzie, ale miłe i niezbyt uciążliwie. Za to zylion chodzących luzem psów już tak miły nie jest, a nawet wydaje się problemem.

4) Poczta i dostawy na odległą wyspę

W sensie ogólnym, poczta kreteńska (nie wiem, czy panhelleńska też) jest unikalna, bo jej tu prawie nie ma. To znaczy, żyje własnym życiem i nie potrzebuje do niego klientów, np. nie dociera do domu itp. a najwyżej do skrzynek pocztowych we wsi, w typie jak w polskich blokach, a jeśli nie ma skrzynek (to my, trociny!), to do pudełka w sklepie... Ale w szczegółach dostaw itp. jest tu jakby lepiej, niż w Irlandii, bo tam może i przemiły listonosz docierał do bramy, ale za to był ewidentnie kraniec świata, z którego się kosztownie spada. I był to bardziej wynik porąbanej irlandzkiej "polityki wewnętrznej" (jak wielokrotnie zaznaczałem, jakoś tak "tradycyjnie" nastawionej przeciwko obywatelom...) niż obiektywnych okoliczności wyspiarskich, czy nie daj boh, "lepszości" Krety. Polityka dostaw/kurierów grecko-kreteńskich jest mniej więcej jak polska, czyli nieco burdel, nieco dodatkowych kosztów, ale frontem do klienta i "da się załatwić", czego o Irlandii nijak nie dało się powiedzieć (a SCO/UK to nieco inna tradycja i kategoria wagowa). Przetestowaliśmy już tutejszych kurierów i ich lokalne biura dostaw, także po lekkim fakapie z naszej winy (no nie warto podawać kreteńskim kurierom kontaktowego numeru irlandzkiego, co nie); przetestowaliśmy dostawy spoza EU, także przez cło + nieistniejącą pocztę grecką, i wszystko "dało się". W Irlandii bardzo często nie dało się.

4a) Zaopatrzenie zażarte

Normalne, nie mamy z tym problemów; sygnalizuję pro-forma, bo mnóstwo ludzi podnosi takie problemy, w kontekstach wycieczek, emigracji, pomieszkiwania w obcych krajach, "a gdzie ja kupię prawdziwe ogórki kiszone od Bachledy-Curuś-Bułecki?", "a gdzie ja kupię prawdziwe sushi?", "a gdzie ja kupię prawdziwy wurst?". Moja typowa odpowiedź to "przeważnie w sklepie, ale tak w zasadzie, kogo to obchodzi". Oczywiście Lidl ma tu asortyment porównywalny z IE czy PL; a pierwszy z brzegu sklep z żarciem/dodatkami etno w Heraklion ma "dział" polsko-słowiański tak duży, jak japoński, czy chiński. Z zabawnych "problemów" to nie mogliśmy przez dłuższą chwilę namierzyć majeranku, którego tu najwyraźniej nie używa się jako przyprawy, tylko jako herbatkę. Oraz goździków nie ma w supermarketach. Ale w centrum Heraklion co 100m jest jakiś sklep ziołowo-przyprawowy z kolosalnym wyborem tego wszystkiego, są bazary, itd. itp. naprawdę nie ma o czym gadać. No może jest jedna zagadka, której jeszcze nie ogarnęliśmy - jakoś nigdzie nie ma antipasti, które na Wyspach Brytyjskich walały się wszędzie...

5) Biurokracja

Spodziewana i nieco doświadczona. Mój numer podatkowy (coś jak NIP; podstawa jakiegokolwiek funkcjonowania cywilno-prawnego, wynajmu domu, zakupu samochodu, itp.) dało się załatwić praktycznie od ręki, żony, na te same papiery, nie dało się; musieliśmy "odświeżać" to i owo, bo jeden rabin, wróć, urzędnik mówił tak, a drugi owak (tzn. jeden miał słusznie wyjebane na bzdurne szczegóły, a drugi nie). Od tutejszego topowego banku (coś jak PKO BP) odbiliśmy się na razie, bo chcieli bardzo dużo papierów, i to koniecznie na papierze. Stąd rozstaliśmy się na razie; może wrócimy do nich, a może pójdziemy do nieco bardziej komercyjnego i przyjaznego banku.

6) Ruch drogowy

Jest dziwny. Po pierwsze, pamiętamy, że infrastruktura jest tu, poza paroma większymi/nowszymi drogami, raczej słaba, zarówno drogi, jak i samochody (na naszej wsi nasz zabytek VW T4 z 1992, mało obity, leży gdzieś w środku zakresu, między prawie-nówkami, a naprawdę porażającym złomem na 4 kołach). I teraz - w pewnych zakresach ruch jest bardzo normalny, na Krecie wydaje się znacznie normalniejszy, niż wkoło Aten/Pireusu, czy nie mówiąc o "standardach" włoskich. Ludzie jeżdżą tu wolno, ostrożnie, uważają na siebie, ustępują, może klną pod nosem, ale mało trąbią, czy uprawiają prawdziwy road-rage, nawet w porównaniu z tzw. cywilizowanym Zachodem. Raz na miesiąc przytrafia mi się jakiś zupełny debil czy ćpun za kółkiem, i to raczej na drogach szybkiego ruchu, czyli zupełnie, jak w UK/SCO, czy w Irlandii. Może inaczej, ja w >5m vanie okazyjnie wydaję się (żonie) najszybszym i najagresywniejszym kierowcą, na wsi, czy na mieście...

Heraklion Traffic

Ale w temacie parkowania gdzie popadnie (porażające - na rondach), czy skręcania na zakazach, itp. elastycznego traktowania znaków i przepisów, fakt, trzeba tu uważać, gdyż kodeks drogowy jest traktowany nieco jak kodeks piracki, jest "zbiorem raczej luźnych wskazówek"; albo jak podsumował inny ekspat, "policji drogowej w Grecji nie ma, a żeby dostać mandat, trzeba zaparkować na środku autostrady". Na Krecie policja drogowa jak najbardziej jest widoczna, ale na dużych drogach, w turystycznych miejscach; na normalnych ulicach Heraklion, czy u nas na wsi, fakt, trzeba sobie radzić, i normalni ludzie zaskakująco dobrze sobie radzą.

7) Ludzie

Wioski, w których głównie się obracamy, to coś jakby kreteńskie Lowlands czy polski Beskid, więc to niby górale, ale jednak te miększe górale. Tylko, że wszystko jest względne, bo to nadal są ponurzy, poważni, dosyć prymitywni górale... Może nie ma tu nad tawernami napisów "witaj w krainie, gdzie obcy zginie", może są tu wszędzie jakieś B&B, może Grecy mają xenofilię we krwi (ale na ile mają ją Kreteńczycy...), może w prawdziwych górach i na jeszcze większych zadupiach jest tu jeszcze twardziej, ale na pewno nie ma co liczyć na socjalizację wioskowo-spacerową, jak w Szkocji, czy Irlandii. Czyli, tak naprawdę "a co nowego", zwykłe polskie standardy skwaszenia narodu. A w mieście jest, cóż, jak w mieście, przeciętnie. Skądinąd, tutejsze miasto, czy wieś, wydają mi się przyjaźniejsze obcym, od zupełnie dowolnego kawałka Francji... ale może przypadkiem nie trafiłem na przyjazne kawałki Francji.

7a) Ludzie z bronią

Na Krecie jest więcej nielegalnej broni, niż ludzi, i to zdaje się od wieków, tzn. już dawno temu władze dowolnej maści dały sobie na wstrzymanie w temacie, bo Kreteńczykom odebrać broń, to jest praktycznie niemożliwe. Co ciekawe, nie przekłada się to zbytnio na statystyki przestępstw, coś podobnego jak z Finlandią, czy Szwajcarią (ok, tam "nadmiar" broni raczej jest legalny). Grecja jest bardziej niebezpieczna, niż Polska czy Szkocja, i znacznie bardziej, niż jakieś Japonie czy Singapury, ale ogólnie leży w strefie między Szwecją i Nową Zelandią, a Anglią i Finlandią, więc, powiedzmy, nie jest BARDZO źle. Ale jednak wieczorne/nocne strzelanie po górkach i dolinkach, z okazji wieczorów kawalerskich, wesel, urodzin, świąt, albo i bez okazji, nieco wkurza i spać nie daje.





charliebravo
Mon, 22 Jul 2024 16:26:47
@temperatura
Podziwiam, bo jak tak mniej więcej od 30 zaczynam odczuwać negatywnie i chyba bym się nie przyzwyczaił. Jeszcze pytanie oczywiście jak tam z wilgotnością itp czynnikami.

@ruch drogowy w Grecji
Najlepszy obrazek, który widziałem w Atenach. Środek miasta (nie potrafię podać nazwy, ale duży plac), trzypasmowa ulica, poranny korek zastyga bo cośtam (chyba czerwone światło). Na moich oczach kierowca samochodu na środkowym pasie włącza awaryjne i wysiada. Facet w garniturze, wcale nie jakiś gangsta czy coś takiego, raczej typ profesora czy urzędnika z teczką pod pachą. Podchodzi do stolika kawiarni nieopodal, zasiada, zapala papierosa, otwiera gazetę, u kelnera zamawia kawę. Auto stoi na awaryjnych, ruch płynnie się rozdziela, nikt nie trąbi (znaczy nie z tego powodu, bo trąbią dużo). Nie żeby się spieszył, kawa, dziennik i papieros zajęły chyba ze 20 minut, potem zapłacił i wsiadł do auta. Zero policji, zero reakcji, dzień jak codzień 8-)

@strzelanie
Prawda, na Corfu przy bieganiu na niektórych ścieżkach chrzęściło pod nogami jak na jakimś filmie z wojny. Nie dało się stawać nie na łuskach broni myśliwskiej, było ich za dużo. Za to ile razy spotykałem tam myśliwych, i to o dziwnych porach typu wczesny świt w górach, byli przyjaźni i uśmiechnięci. Spotkanie z ponurym i nietrzeźwym kretynem z dubeltówką zaliczyłem z kolei w lasach nad Dunajcem, i to nie raz...


Boni avatar Boni
Mon, 22 Jul 2024 17:05:00
@charliebravo

@ >30st

No nie przesadzajmy, koło 30 przeżywało się spoko w PL czasami. Po dekadzie w SCO i IE odzwyczailiśmy się, ale już się przyzwyczailiśmy nieco. Przy 30 jest spoko; teraz jest nieco gorzej, bo w cieniu realistycznie (przy ścianach, na balkonie) mamy ok 35-36, co przekłada się na do 32 w livingroomie (pomaga izolacja chałupy i wentylator pokojowy, nieco ciągnący z wkopanego garażu). Ale jeśli zrobi się coś głupiego (np. odsłoni rano żaluzje na wschód, zostawi otwarte okno, itp.) to zaraz ma się w pokoju tyle, co na zewnątrz, NA SŁOŃCU... Oraz niestety na piętrze jest nieco więcej, tam mamy sypialnię; a nie sposób zostawiać otwarty balkon na noc, bo obudzą nas o 5 słońce i wiejskie hałasy...

@ruch drogowy

Tak, stają gdzie chcą i jak chcą. Te zdjęcia to z dosyć "rozrywkowego" kawałka wylotowej z Heraklion, w obie strony, dużo tam jeździmy. Tam jest oczywiście full ciągła, zakazy zawracania, miejscami parkowania, wjazdy, itd. itp. Ale wszyscy to olewają; raz, ekstremalnie, babcia za kółkiem sobie przypomniała coś w centrum, i z kierunku wylotowego zrobiła kompaktem zawrotkę przez te 4 pasy plus chaos na poboczach. No troszkę się wszyscy zdziwili, bo nawet jak na tutejsze standardy, było na bogato; ale nikt nie trąbił i ludzie ją przepuścili. A jedyne kiedy mnie obtrąbiono, to też tam na zawracaniu, kiedy nagle zaskoczył mnie krawężnik na poboczu przeciwległego kierunku, i musiałem zwolnić i kombinować, żeby koła nie urwać, więc gość który nadleciał od miasta, nagle miał przed sobą na zewnętrzym pasie 5m poniemieckiej białej ściany vana, w podobie jak na 2 zdjęciu, i mu się to jakoś nie spodobało. Ogólnie tutaj, w mieście i na wsi, mało trąbią w porównaniu, najczęściej tylko pozdrawiając się.

@ broń, brony, bronki

Ta, myśmy tu jeszcze ani broni, ani łusek nie widzieli, tylko czasem słyszymy. A na "ponurego pijaka z dubeltówką nad Dunajcem" parsknąłem, gdyż znam tamte okolice i tamten naród...

Boni avatar Boni
Mon, 22 Jul 2024 17:42:33
@pogoda jeszcze

Zapomniałem skomentować o upale - mamy tu raczej sucho. To znaczy, nad morzem jest nieco inaczej, mają więcej wilgotności (około 50-70%) i bryzy, ale u nas, na ponad 400m pod górami, jest bardzo sucho (10-30%), a wiatr zależnie od tego, czy masyw Idy akurat go nie zasłania... Z doświadczonymi przeze mnie porażającymi subtropikami (powiedzmy, praktycznie bezwietrzne 40 stopni i 90% wilgotności w Chennai/Madrasie) to nie ma nic wspólnego.

charliebravo
Mon, 22 Jul 2024 19:46:02
@30 stopni
Ale ja nie mówię że umieram, tylko zauważam od 30 w górę. I tutaj 33-34 plus wilgotno to był szczyt tego, czego doświadczałem, więc wyobrażałem sobie te 40 jak deltę Mekongu. No ale jeśli sucho...

@zabawy z bronią nad Dunajcem
Kiedyś dzieci znalazły niewystrzelony nabój od dubeltówki, zabrałem i wysłałem zdjęcie znajomemu myśliwemu. Zadzwonił do mnie skąd to mam, bo ta konkretnie amunicja nielegalna od dziesięcioleci, niebezpieczna i "zanieś na policję". No dobrze, ale policjant się niespecjalnie przejął. Nie pamiętam już czy skomentowałem, czy on sam zauważył że ja widzę, i mówi mi tak: "żeby mnie Pan źle nie zrozumiał. To jest nielegalne, jest niebezpieczne i dobrze że Pan zgłosił. Ale w zeszłym roku ktoś zadzwonił z sąsiedniej wioski że pociski artyleryjskie w ogródku stoją...". Long story short, ciężka amunicja artyleryjska z IWŚ, od czasów bitwy z Rosjanami, stała sobie niewystrzelona i lekko wkopana w ziemię, ładnie wypolerowana jako ozdoba ogródka. Przez ponad sto lat. W końcu trafił się jakiś ogarnięty, który wezwał policję, a mundurowy z którym rozmawiałem spędził trzy dni pilnując "kordonu sanitarnego" aż nie przyjechali saperzy z wystarczającymi uprawnieniami i doświadczeniem żeby się za to zabrać. "Więc sam Pan rozumie, że nabój do dubeltówki nie robi na mnie wrażenia..."

vvaz
Tue, 23 Jul 2024 07:54:08
@kierowcy

Spokojnie jeżdżą i powoli? To się mocno zmieniło. Jechałem kiedyś północną autostradą, szybko dostosowałem się do lokalnych zwyczajów i wyprzedzałem na trzeciego. Usłyszałem nagle syrenę i zmartwiałem no bo jak policja wyrwie obcego to przyjdzie słono zapłacić itd. Ale nie. Wystartowali do tego co wyprzedzał na czwartego.

W górach sporo się trąbi przed zakrętami by uprzedzić jedzących z przeciwka.

Jedyny znak, który kreteńscy kierowcy naprawdę honorują to stop. Wiele razy widziałem jak wszędzie pusto - po horyzont - a kierowca się grzecznie zatrzymuje, rozgląda i dopiero rusza. Wszelkie, ale to naprawdę wszelkie inne, są tylko informacyjne. Zaczynając oczywiście od prędkości, choć to się na północy ucywilizowało po tym jak naćkali fotoradarów na głównej drodze.

@temperatury

Do upałów idzie się przyzwyczaić. Gorsze dla mnie jest non-stop wchodzenie i wychodzenie z klimy. Osobliwie w urzędach pocztowych można zamarznąć, a potem wychodzisz na 35 st. w cieniu.

@broń

Chodzenie z bronią to luzik. Przynajmniej jest pod kontrolą. Bardziej interesujący jest zwyczaj zostawiania bez nadzoru w zupełnie otwartym samochodzie.

Tue, 23 Jul 2024 10:07:29
Dla mnie absolutnym blokerem byłaby temperatura. Nie jestem w stanie przetrwać dłużej niż tydzień, góra dwa, w temperaturze powyżej 27 stopni. 30 włączone "na stałe" zamordowałoby mnie niechybnie. O 35 czy 40 już nawet nie wspomnę.

Boni avatar Boni
Tue, 23 Jul 2024 11:19:03
@charliebravo

Powiedzmy, okolice podlaskie znam jeszcze bardziej organoleptycznie niż Beskid, szczególniej lat '90, i mam zaprawę. Tj. tam nie robiło na policji i saperach wrażenia nic poniżej niewybuchu/niewypału klasy "pocisk moździerzowy", a wstawka o UZI w tamtym fragmencie/szorcie jest w zasadzie paradokumentalna... Ale chyba odzwyczaiłem się.

@vvaz

@jeżdżą wolno i powoli

Wszystko jest względne. IMHO poza drogami szybkiego ruchu jedżą tu czasem aż za wolno i zbyt ostrożnie; na większych/lepszych drogach czasem świrują, ale znowu, to jest poziom znany mi z '90 w PL, więc zero zdziwień. Fakt, wyprzedzanie na 4 powoduje tu mruganie światłami i pewnie policja byłaby wbrew, ale jeśli "standardowo" wykorzystuje się pobocza jako 2 pasy, to mnie nie zgrzewa zbytnio. Ja przeżyłem parę wyprzedzań na piątego (nie byłem piąty...) na Wawa-Bstok w '90, która była węższa niż kreteńska północna, czy pn-pd, więc eee tam.

Za mało jeżdżę po górach, żebym trąbienie na zakrętach zauważył; może i jakieś było, ale IMHO tyle, co w Szkocji. Skądinąd IMHO jest to zwyczaj bezsensowny.

Faktycznie, STOPy respektują tutaj jakoś nieproporcjonalnie, ale też bez przesady, nie aż jak Niemcy czy Japończycy czerwone na przejściu, co nie.

@upały a klima

Jakoś nigdy nie mam z wchodzeniem/wychodzeniem z klimy problemu, tzn. oczywiście, jest jakiś udar zimna/upału przy przejściu, ale nie przyszłoby mi do głowy narzekać na to, choć wielu znajomych narzeka. IMHO typowy problem I świata ;D

@xpil

Ty pa, dla nas absolutnym blokerem było zachmurzenie. Nie jestem w stanie przetrwać dłużej niż tydzień, góra dwa, bez słońca. >90% zachmurzenia włączone "na stałe" mordowało mnie okrutnie. O lejącym się tygodniami deszczu/mżawce/ulewie/meteo-skończyły-się-idiomy-na-deszcz już nawet nie wspomnę. ;D Wszystko da się zracjonalizować, co nie.

igor
Tue, 23 Jul 2024 16:15:52
I mieszkałeś w kraju, gdzie lato różni się od innych pór roku tym, że deszcz robi się cieplejszy?

(ja jestem team wszystko-byle-nie-upały, teraz męczy mnie mini-heatwave, czyli kilka dni temperatur po 25-30 stopni)

Boni avatar Boni
Tue, 23 Jul 2024 18:46:53
@igor

@deszcz cieplejszy latem

No zdaje się, w tym roku też była anomalia w Irlandii, z miesiąc temu w Dublinie było małe kilkanaście? 12? 14 stopni? To nie jest "cieplejszy deszcz".

A Szkocja ogólnie nie była aż tak ponura jak irlandzkie Midlands czy zachód, raczej nieprzewidywalna; ale miewała cudne okresy i wstawki pomiędzy gównianą pogodą. W Tullamore o słoneczne wstawki bywało trudno, symbolicznie - doskonale gloomy był cały miesiąc pomiędzy naszą wycieczką na Kretę, a wyprowadzką na Kretę.

@upały

Nie narzekam zbytnio. To znaczy, jest ciepło, człowiek się poci, itd. ale jw. od miesięcy chmurki widuję od wielkiego święta, przeważnie nieśmiało wyglądające zza masywu Idy, po czym je gdzieś wcina. A jeśli jest minimum wiatru, jak dziś, zalegam se przy 32 na balkonie, od wschodu (muszę jakiś wygodniejszy fotel wymyślić). Jeśli nie ma wiatru, czy jest >34 to zalegam se w bunkrze. Jest git.

Psztymucel
Thu, 25 Jul 2024 19:20:05
Ciekawe, skąd biorą amunicję do tej całej nielegalnej broni. A muszą zużywać jej dużo, jeśli przy byle okazji walą na wiwat. Nabywają gdzieś również nielegalnie? To tam musi funkcjonować już nie przemyt, a cały podziemny przemysł zaopatrzeniowy.

Boni avatar Boni
Thu, 25 Jul 2024 20:03:29
@Prztymucel

Zaraz tam "podziemny", może on jest tak podziemny, jak kokaina w Szkocji czy Irlandii, czy zioło gdziekolwiek ;) Ale tak na serio to nie wiem, może dopytam tubylców; choć bardziej mnie uderzyło co innego - przy tradycyjnym lekceważeniu państwa i prawa, i wysypie mafii greckich, kreteńskich, albańskich i dowolnych, dostępność amunicji to jedno, ale cena i koszt, to znacznie ważniejsza kwestia. Bo, zaprawdę, tu jest biednie, a amunicja na krzakach nie rośnie, i zupełnie podobnie jak w anegdocie jw. z UZI na Podlasiu w '90 "człowieku, to bezsęs, z byle pistoletu 9mm można se postrzelać długo i zabawnie, a z takiego UZI to brrrtt i pooszło 30, a to przecież pieniądze". Więc nie tylko "skąd?" ale też "za ile??".

Codiac
Sun, 28 Jul 2024 14:28:41
@Klima
Ja jestem z tych co nie lubią mocnych przejść. Przy czym doprecyzujmy, nie przeszkadza mi jeśli wsiadam do klimatyzowanego samochodu albo wchodzę do urzędu - to zazwyczaj jest faktycznie ulga. Przeszkadza mi jeśli w słoneczny dzień z temperaturą powietrza 30C (a odczuwalną pewnie wyższą) wsiadam do tramwaju z klimą nastawioną na jakieś 10C czy okolice i w koszulce z krótkim rękawem po prostu marznę. Albo kiedy koledzy w biurze postanawiają że 15-17C to idealna temperatura i niby open space więc się powinno ładnie rozprowadzać, ale to akurat ja siedzę pod nadmuchem z którego wieje konkretnie i ten nawiew który ma zrobić 15-17C w całym pomieszczeniu jest na wejściu zimniejszy. Miałem tak przez jakiś czas i trzymałem wtedy w szafce gruby sweter. Gdy ludzie podkręcali klimę to ja w upalny dzień siedziałem w swetrze i rozważałem czy nie dorzucić rękawiczek.
Umiar to klucz.

@Jedzenie
Mnie ten temat zawsze interesuje, bo jestem wybredny. :) Ale z drugiej strony nie po to jadę powiedzmy na Kretę żeby jeść tam sushi czy wurst, interesuje mnie przede wszystkim czy da się zjeść i na ile różnorodnie, oraz dostać produkt sensownej jakości. W przypadku Grecji czy Włoszech, raczej znanych kulinarnie, nie spodziewam się żeby był to problem. Ale gdy mieszkałem w Irlandii to już kwestia "gdzie kupić sensowne pieczywo i dlaczego w polskim sklepie" była jakby fundamentalna. Bo te ich bułeczki dostępne w każdym markecie to może się nadawały do przełknięcia na świeżo, ale jeśli poleżały dzień to robiły się twarde jak kamień. Za to mogły leżeć potem tydzień i nie tykała ich irlandzka pleśń bojowa, która normalnie zżerała wszystko (raz widziałem spleśniały czosnek. Nie leżał długo).

@Myśliwi
Strzelanie w nocy może przeszkadzać, broń palna jest konkretnie głośna. Z drugiej strony nie wiem czy nie wolę tak niż myśliwych którzy wszędzie widzą dziki.


Boni avatar Boni
Mon, 29 Jul 2024 08:45:42
@Codiac

@klima

Ale to są patologie międzyludzkie, a nie jakieś fiz-tech ;) To znaczy, nawet z mocno podkręconego w dół sklepu czy taksówki wychodzę na upał bez większych strat. Praca w takich warunach to co innego (BTW prawdziwe ekstremum temperatur to nie koledzy-idioci, czy tamilski taksówkarz, ale prozaiczna mroźna przemysłowa; kto popracował parę godzin w -30, nawet w stoju BHP, i wyszedł na słoneczny plac +40, ten czasem padał z nóg, dosłownie)

@żarcie, zaopatrzenie

Ja wybredny nie jestem, żona minimalnie, więc nam przeważnie lotto. Ale na pewno zaopatrzenie w Irlandii było najuboższe, na Krecie owoc-warzyw najświeższe. Polska, UK i Kreta są porównywalne, jak cała Europa, jakimiś szczegółami czy tradycyjnymi działami się różnią, ale w Irlandii był mniejszy wybór w supermarkecie, no może poza porażającą różnorodnością kartofelków...

Irlandzka pleśń bojowa to fakt, szkocka jednak była cywilna w porównaniu. Skądinąd brak tego gówna na co dzień na Krecie jest zaletą, co nie. Oczywiście, tu można narzekać na suche powietrze itp. bo narzekać zawsze można.




 

Engine: Anvil 1.08   BS