NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2023-12-08, piątek
Tagi:  triptrop, okolice, rapiery     
___________________________________

Planes of Mt BrandonCo wspólnego mają:

- Niemiecki ciężki bombowo - rozpoznawczy Focke-Wulf Fw 200 Condor z bojowo-rozpoznawczego skrzydła Kampfgeschwader 40
- Cywilna brytyjska łódź latająca Short Sunderland należąca do BOAC
- Wojskowa brytyjska łódź latająca Short Sunderland z 201 dywizjonu RAF
- Wojskowy średni bombowo - rozpoznawczy Vickers Wellington z polskiego 304 dywizjonu

W ogólnym sensie zagadka jest łatwa, i podejrzewam, że każdy czytelnik średnio kumaty w historii lotnictwa, czy drugiej wojny światowej, oczywiście zaczyna kminić, że zapewne gdzieś na północnym Atlantyku, albo nad Morzem Północnym, mogły się te samoloty spotkać.

Ale w szczególe, to jednak było praktycznie niemożliwe, co nie. Stąd dla ułatwienia, ustalmy ramy czasowe, od 1940 do 1943. Ale nie jako "zdarzenie gdzieś pomiędzy" a "w okresie od 1940 do 1943".

"Nie pomagasz", pomyśleli czytelnicy bloga, "Nie za to mi płaco", pomyślał autor. No dobra, więc gdzie przez 3 lata II wojny mogły spotkać się te 4 ciekawe samoloty?

Otóż jakieś 260km od miejsca, gdzie stukam w klawiszki, prosto na Limerick, i za Tralee nieco na zachód, rozciąga się półwysep Dingle, z miasteczkiem Dingle i kupką wiosek. Jest to najbardziej na zachód wysunięty półwysep Irlandii, z tej "wielopalczastej dłoni" półwyspów na południowym-zachodzie Szmaragdowej Wyspy.

Mt BrandonMają tam też słynną górkę Mont Brandon, a raczej spory (jak na Wyspy Brytyjskie) masyw Brandon, znany od średniowiecza, bo okolice św. Brandona, klasztory wczesnoirlandzkie, pielgrzymki, i w ogóle. Nowożytnie - turystyka, bo faktycznie, mini-Szkocja na około 12mm na skali kciukowo-wskazującej młażony (true Scotland ma jakieś 8cm); górki do ok.950m, drugi wielkością, wysokością i "układem" masyw Irlandii, po niezbyt odległym Reeks, na sąsiednim półwyspie, z najwyższym w IE szczytem Carrauntoohil.

Okazuje się, że masyw Brandon był nie tylko uroczy, ale też uroczyskiem, gdyż był fantastycznym magnesem dla samolotów między 1940 a 1943, i te cztery ze wstępu właśnie na górce Brandona się rozwaliły.

Może powtórzę wyraźniej: przez trzy lata, cztery samoloty, czterech organizacji, z trzech narodów, wpieprzyły się w górki Brandona, ogólnie rzecz biorąc, od wschodu; leciały na zachód, na Atlantyk (tj. wleciały w zdjęcie powyżej, Condor w zbocze po prawej, reszta deczko za kadrem w prawo).

20 sierpnia 1940 ciężki bombowo-rozpoznawczy Focke-Wulf Condor wleciał w stromy Faha Ridge, zdaje się piloci podciągali i skręcali w ostatnim momencie, i walnęli w sam skraj bardzo stromej górki pod "dobrym" kątem, względnie łagodnie. Wszystkich 6 Niemców z załogi przeżyło, bodaj byli pierwszymi niemieckimi lotnikami internowanymi w neutralnej Irlandii w IIWŚ. Ślady wraku można znaleźć po dziś dzień na Faha Ridge, nawet da się tam dojść, ale stromo i pod górkę. Na pamiątkę zdarzenia, we wsi Cloghane pod masywem, w centralnym (i jedynym...) pubie O'Connora umieszczono pamiątkową plakietkę.

29 lipca 1943 ciężka cywilna łódź latająca Sunderland, należąca do BOAC (brytyjskie linie "zamorskie", nie przerwały działalności w czasie IIWŚ) wleciała w łagodniejsze zbocza Mount Brandon, jakiś kilometr na północ od twardego lądowania Condora. Z 25 osób na pokładzie zginęło 10. Na pamiątkę zdarzenia w pubie O'Connora zachowano kotwicę z łodzi latającej.

22 sierpnia 1943 bliźniacza ciężka wojskowa łódź latająca Sunderland RAF wleciała nieco na południe od trafienia miesiąc wcześniej przez cywili. Zginęło 8 z 11 członków załogi. Na pamiątkę zdarzenia w pubie O'Connora zawieszono koleją plakietkę.

21 grudnia 1943 średni bombowo - rozpoznawczy Wellington z polskiego 304 dywizjonu, przydzielonego do Coastal Command, czyli zadań przeciwpodwodnych na Atlantyku, wleciał w Mount Brandon nieco na północ od poprzedników. Wszystkich 6 lotników zginęło. W pubie O'Connora tradycyjne przybito plakietkę, ale tym razem miejscowi ściągnęli sobie do pubu na pamiątkę znacznie więcej, silniki gwiazdowe oraz kółko ogonowe z Wellingtona.

(dyscyplina dodatkowa, łódź latająca Catalina RAFu wrąbała się w górki Stradbally, "naprzeciw" Brandon i Cloghane na wschodzie, w 1944)

Cloghane Map OConnor Pub OConnor Pub OConnor Pub 

Jak to możliwe, że na przestrzeni paru kilometrów waliły w niedużą górkę całkiem nowoczesne samoloty, w epoce już całkiem rozsądnej nawigacji, jeden za drugim?

Zdaje się, nawigacja nie była aż tak rozsądna, próby latania w trybie "wizualnym" nad zachodnią Irlandią spotykają się niejakimi trudnościami, gdyż tu jest przeważnie chmurno i mgliście, oraz nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkw... wróć, nikt, lecąc nisko i powoli, i wypatrując ziemi/wody, nie spodziewa się 1km górki w tej okolicy.

Ale najbardziej, zdaje się, zmyliło nawigatorów i pilotów znane także kierowcom "no przecież już powinien być ten zjazd z autostrady" albo "chyba minąłem skrzyżowanie", czyli: "tu chyba już miał być Atlantyk". Więc nie tylko (nie)pogoda, nie tylko "drogi Watsonie, ktoś nam złośliwie postawił górkę 900m" ale też NA MAXA NA ZACHODZIE, gdzie już, kurde, powinien być w końcu Atlantyk.

Przewijając we współczesność, półwyspy pd.zach. Irlandii są bardzo fajne (jeśli jest taka pogoda, że coś widać...), zarówno słynny Ring of Kerry i Killarney aka "tutejsze Zakopane", z najwyższym masywem Irlandii; i Mizen Head na południu; i Dingle z Mount Brandon na zachodzie. I nie tylko górki i dołki, ale też zabytki, miejsca, ludzie. Niektóre kawałki są nieco rozdeptywane przez turystów z całego świata, ale trudno się dziwić, oraz trudno narzekać, gdyż bez turystyki to takie okolice byłyby (albo są) zadupiem kolosalnym, gdzie miła przyjazna Irlandia (albo Polska, albo Szkocja) szybko pozostaje/przekształca się w chłopsko-buracko-wódczaną krainę, z tablicą powitalną z Pilipiukowym "Witaj w krainie gdzie obcy zginie", zamiast "Fáilte!"

BTW wioska i okolica Cloghane była przedmiotem kontrowersyjnych badań i analiz etnograficznych, w latach '70, kiedy było tam naprawdę biednie i źle, i wielu dyskusji później. Ale o tym, dlaczego zadupia post-rolnicze w tylu miejscach Europy wyglądają/wyglądały tak bardzo podobnie i źle, może innym razem.

Byliśmy tam, poleca się, jeśli ktoś będzie miał czas w tej okolicy na coś więcej niż Ring of Kerry. A jak kiedyś będziemy znowu w Belfaście, może odwiedzę cmentarze, gdzie leży szóstka polskich pechowych lotników, może na 80 rocznicę warto im świeczkę zapalić, niech tam, nawet nawigatorowi.





charliebravo
Fri, 8 Dec 2023 10:17:58
Fajna notka!

Co do meritum:
- "rozsądna nawigacja" - nie czytałem niestety nic w rodzaju "przekrojowego dzieła o tym jak wyglądało wdrażanie nawigacji w funkcji czasu w II WŚ". Ale nawet jeśli mieli tak w ogóle technikę do tego, to jeszcze nie znaczy, że wdrożone i działajace na jakimś irlandzkim zadupiu. Nie wiem gdzie najbliżej był radar ale pewnie daleko (i prowadzenie radarem wtedy chyba głównie do przechwytywania/na podejscie do lotniska). Niemcy sobie mogli układać wiązki dokładnie nad fabryką Spitfire'ów, a RAF mógł swoimi systemami hiperbolicznymi zrzucać coś trochę bardziej precyzyjnie niż "tak w ogóle w Hamburg", no ale to "nieco dalej". Radiolatarnie nieprecyzyjne były no cóż, nieprecyzyjne. Więc podejrzewam, że w najlepszym wypadku z grubsza tylko wiedzieli, gdzie są.
- "omijanie przeszkód" - to się robiło i zresztą czasem robi się nadal na zasadzie "lećmy sobie wyżej niż najwyższy szczyt w okolicy". Tylko że tutaj jest kilka dodatkowych warunków, zaczynając od "co to jest trochę", "jaka to okolica", oraz "skąd wziąć prawidłowe nastawy wysokościomierza, szczególnie daleko od domu?

Wydaje mi się w tych warunkach naturalne, że jeden z najwyższych masywów okolicy "zbiera z nieba" trochę aluminium...

charliebravo
Fri, 8 Dec 2023 10:22:51
Przepraszam, zapomniałem: na dodatek te wojskowe zwiadowcze (czyli 3/4 katastrof) miały zapewne cel misji "obserwacja powierzchni oceanu", także a być może wyłącznie wizualnie. Wiec pewnie albo chciały zejsc pod chmury, albo szły tuz poniżej podstawy gęstego zachmurzenia. Mogły tez zostać zaskoczone gwałtownym obnizeniem podstawy w rejonie spotkania gór i morza...

Boni avatar Boni
Fri, 8 Dec 2023 11:05:35
@charliebravo

O ile pamiętam, do 1943 i nad zachodnim skrajem Irlandii mowy nie mogło być nie tylko o radarach, naprowadzaniach, ale i radiolatarniach. W ogóle, "nic nie było" z pomocy nawigacyjnych, poza gównianymi wysokościomierzem i kompasem, ZNACZNIE bardziej gównianym prędkościomierzem, zestawem średnio dokładnych map, notatnikiem, i suwakiem nawigacyjnym czy logarytmicznym pana nawigatora. Oraz wielkie napisy EIRE ułożone z kamieni, na skrajach Irlandii...

BTW nawigatorem polskiego Wellingtona był ciekawy człowiek, polski Żyd, urodzony w Kolonii (Niemcy), Paweł Kuflik Naftali Hirsch, stąd "cmentarze" w zakończeniu notki, bo leży na innym cmentarzu w Belfaście, niż pozostała 5 lotników. Ale point w kontekście gdzie indziej: ur. 1923, 20 lat, nawigator bombowca w patrolu dalekiego zasięgu, czasu wojny... Nie żebym go wyłącznie obwiniał, bo pewnie pilotom też sporo się należy, ale na jego kwalifikacje w 1943 nie postawiłbym dużych pieniążków.

Codiac
Fri, 8 Dec 2023 11:56:18
@Rozsądna nawigacja
Ja jestem w temacie lajkonikiem, ale pamiętam że spore wrażenie zrobiły na mnie opisy z "Czarnej kawalerii", z której dowiedziałem się że np. alianci potrafili zbombardować własne wojska bo te parę kilometrów różnicy to było za mało a rozpoznawanie po topografii strasznie zawodne. Albo że jeden angielski oficer zabrał polskiego oficera na przejażdżkę, żebym z nim porozmawiać o czymś tajnym. I dojechał gdzieś blisko niemieckich pozycji (a Polak całą drogę nerwowo się rozglądał i zastanawiał co tamten odpierdala), po czym okazało się, że mu się nakładka na mapę przesunęła i myślał, że to ciągle bezpieczny teren. Bo oni nie tylko polegali na mapach/kompasach/wihajstrach, ale w ogóle mieli różne systemy (Amerykanie swój, bo oczywiście że tak!) i na mapę trzeba było mieć nakładkę uwzględniającą te różnice.
Więc o ile zupełnie mnie nie dziwią problemy przeróżnych lotników - zwłaszcza zapewne latających nisko w poszukiwaniu oceanu - tak nie wiem czy w ogóle nazwałbym nawigację z czasów WWII rozsądną. Czy chociażby przebywającą w pobliżu.

charliebravo
Fri, 8 Dec 2023 16:14:19
@radionawigacja nad Irlandią
Z tego co pamiętam, jako radiolatarni używano także normalnych stacji radiowych nadających na falach długich, i normalne namierzanie anteną ramkową. Zakładając, że sprzęt w samolocie był sprawny, w teorii byliby w stanie z grubsza wyznaczyć położenie. Ale oczywiście nie że "jesteśmy nad tą górą", tylko raczej "jesteśmy z grubsza w rejonie wybrzeża Irlandii".

@kwalifikacje nawigatorów
Na mnie osobiście chyba większe wrażenie robią kwalifikacje nawigatorów niż pilotów wtedy. To begin with, siedzisz sobie zwykle gdzieś w bebechach kadłuba, nie zawsze przodem do kierunku lotu, nie zawsze widząc horyzont. W zależności od rodzaju misji lodowate zimno albo wściekłe gorąco, rzuca (oby tylko turbulencja a nie podmuchy od blisko wybuchających pocisków). Ja bym cały czas rzygał, a tutaj "zapraszamy do kopułki astro, proszę wypatrzeć jakieś gwiazdy przez oszronioną plexę, dokonać precyzyjnych pomiarów, a następnie zejść na dół i na skaczącym stoliku wykreślić je na mapie". Ewentualnie zabawa z delikatnym, kapryśnym i trudnym w obsłudze sprzętem radionawigacyjnym.

@wiek tych ludzi
To naprawdę robi wrażenie, jak sobie człowiek uświadomi że Guy Gibson miał 25 lat jak był dowódcą rajdu Dambusterów, czy inny Warburton za czasów Malty. Zresztą to było trochę tak że dwudziestopięcioletni dowodzili jednostkami w których dwudziestoletni byli oficerowie (na przykład dowódcy amerykańskich Latających Fortec) bo większość załogi była młodsza. I to była reguła, tacy ludzie jak "Vati" Molders czy Doolittle od rajdu na Tokio to były wyjątki.

@precyzyjne systemy nawigacyjne
Jak najbardziej istniały, precyzyjne i służące do "ślepego" bombardowania X-Gerat, Knickebein czy Y-Gerat (niemieckie) i brytyjskie GEE, Oboe. Były też pierwsze radary ze zobrazowaniem powierzchni ziemi (brytyjski H2S). Były różne warianty systemów wspomagających podejście/lądowanie (Lorentza albo BABS).

To są fascynujące rzeczy i bardzo ciekawy był rozwój i wojskowo/historyczne okoliczności. Na przykład z tego co pamiętam Brytyjczycy zorientowali się że Niemcy muszą używać czegoś takiego po tym, jak na którąś z shadow factories (Spitfire'ów z Castle Bromwich? Ale nie jestem pewien) spadło im w bezksiężycową noc dużo bomb bardzo celnie.

Boni avatar Boni
Fri, 8 Dec 2023 17:31:33
@Codiac

Wiesz, mamy GPSy, obrazy w IR, radary widoku ziemi, łączności na maxa i osieciowanie pola walki, i a tak okazyjnie ktoś zrzuca coś na łeb własnym jednostkom, albo trafia nie te budynki, które kazano...

@charliebravo

Tak, bez wątpienia zadania i wykon nawigatorów wtedy, to dla mnie kosmos, w porównaniu z zadaniami pilotów. Uwagi o wieku też zatwierdzam, IMHO dopiero I Wojna w Zatoce zmieniła ogólny obraz "dzieciaki w wieku 20 lat walczą i zabijają się bardzo efektownie i efektywnie, pod dowództwem 25 latków" w "poważni specjaliści rozwalają się poważnym sprzętem", bo jeszcze Wietnam niekoniecznie. Tj. przejście z wojny max. "zmechanizowanej", jak IIWŚ czy Wietnam, na "zautomatyzowaną", jakoś od '90.

@radionawigacje

No były najróżniejsze, ale nie będę się powtarzać, że kawałek na zachód od Glasgow i Birmingham, żadnej poważnej radionawigacji, żaden z 4 samolotów z notki, nie miał i mieć nie mógł, poza jakimś prostym niedokładnym długofalowym RDFem. Ogólnie, polecam trzy razy się zastanowić, zanim coś, co bez wątpienia gdzieś ISTNIAŁO, w jakimś tam CELU, w 1940 czy 43, przyciągnie się do dyskusji o konkretnym zdarzeniu. Jak X-Gerat itp. do rozbicia się Condora na Mount Brandon, czy IIRC jak ktoś kiedyś przyciągał ISTNIEJĄCE metody konserwacji żywności w roku 1916 do zagadnienia, czym żywili się NAPRAWDĘ marynarze na Ubocie, albo jakie ISTNIAŁY pociski przeciwpancerne, dla danego typu czołgu czy okrętu, a jakie mieli naprawdę w danym miejscu i czasie, itd. itp.

Ogólnie, retoryczne pytania z notki i "rozsądna nawigacja" najwyraźniej wymaga pewnego kontekstu - jeśli uznamy, że jw. dyskutowana nawigacja była nierozsądna, to jak nazwać nawigację samolociku jak Ilia Muromiec, w 1914, w locie pasażerskim na 600km. z NAPRAWDĘ prymitywnymi przyrządami? Albo na bombardowania zaraz potem? Zupełnie zwariowaną, bo nieistniejącą? BTW było o tym trochę w notkach o Bell-Daviesie.

charliebravo
Fri, 8 Dec 2023 18:26:55
@dzieciaki walczą
Gdzieś czytałem ze Koreę a potem i Wietnam nazywano w lotnictwie USA "wojną siwych włosów". Ale rozumiem że chodzi Ci nie o wiek kombatantów.

@rozsądna nawigacja
Chciałem odpowiedzieć na pytanie Codiaca, że jak najbardziej technika była, oczywiście wdrażana gdzie indziej. ZTCP powoli umierającego dziś ILSa opracowana w USA tuż po wojnie.

@Ilia Muromiec
Mój ulubiony latający tramwaj, steampunk as fuck.

Codiac
Fri, 8 Dec 2023 18:42:18
@rozsądna nawigacja
Ja wierzę, że wtedy już mogła w ogólności istnieć nawigacja, którą nazwalibyśmy rozsądną. Natomiast nie była używana jeszcze na tyle powszechnie, w szczególności zaś mała szansa żeby miały ją zwiadowcze samoloty mające obserwować ocean, przypadkiem akurat lecące na zadupiu Irlandii.
A nawet jakby miały, to pytanie czy była to nawigacja na tyle rozsądna żeby pozwolić im nie rozbić się o górę. Przypuszczam, że wątpię bo przecież sama nawigacja nic im nie da jeśli nie mają świadomości istnienia takiej góry w tak nietypowym miejscu. Mogliby mieć i GPSa i ustalić swoje położenie z dokładnością do powiedzmy pół metra, a i tak by przyrżnęli w zbocze jeśli nie mieli mapy na której wystająca na kilometr góra jest wyraźnie zaznaczona.

igor
Sat, 9 Dec 2023 13:14:30
@nawigacja

Na mnie największe wrażenie zrobiły opisy polskich pilotów jak to wyglądało w IIRP. W stylu: jeśli gdzieś leci kilka samolotów, to tylko prowadzący ma kompas, a żaden nie ma radia. Ustalanie pozycji na podstawie porównania terenu z mapą, albo obniżanie lotu nad stacją kolejową żeby przeczytać tablicę, a w wersji skrajnej - wylądować na polu za wsią i spytać co to za miejsce.

@skały zbierające samoloty

Mieszkam teraz na Isle of Wight. Zachodni koniec wyspy to wysoki (ale bez przesady) klif i skały Needles z latarnią morską. Że tam, pomimo latarni, dziesiątkami rozbijały się statki, to jeszcze mogę zrozumieć. Ale na dnie leży też 8 samolotów z II Wojny Światowej. Zestrzelone, brak paliwa, awaria - przyczyny różne, ale jakoś wszystkie spadły prawie że w jeden punkt. Normalnie jakiś magnes. Tu jest interaktywna mapa jakby ktoś chciał więcej: https://unpath.maritimearchaeologytrust.org/

Boni avatar Boni
Sun, 10 Dec 2023 15:58:04
Sorki, nie komentuję, bo mi się temat nieco wyczerpał.

@igor

Bardzo ciekawy "magnes" na samoloty o_O zresztą fajne rzeczy floty też tam leżą...




 

Engine: Anvil 1.08   BS