Podsumowanie paru zaszłości związanych ze "starą SF", jakie ostatnio trafiły się w mojej okolicy.

1. Kolega Cmos
popełnił słuszną notkę w temacie serialu "Kosmos 1999" oraz pojazdów Eagle/Orzeł, z tegoż zabytkowego serialu. Dawno miałem o tym napisać, ale jak widać, nie wyrobiłem się przez ostatnią dekadę, czy coś około. A miałem napisać, bo dla mnie też, podobnie jak dla Cmosa i rzesz dzieciaków z lat '70 PRLu to było COŚ: SF w zasięgu ręki było mało, na ekranie bardzo mało, a tu nagle, w miarę świeża SF zachodnia, i to w TV! Stąd "Kosmos 1999" to doświadczenie formujące pokolenie, takiej klasy, jak "Test pilota Pirxa", "Załoga G" czy japońska Godzilla i ska. Nawet jeśli dzieciaki, które to oglądały, nie zostały fanami SF, to na pewno pamiętają, bo nic innego do zapamiętania nie było; dopiero za chwilę nadciągnęły Starwarsy, Startreki, itd. (niekoniecznie chronologicznie, ale ze zmianami dostępu, VHSem, kinem, itp.)
Nie będę powtarzał tego, co kolega ładnie opisał; kto chce mieć nostalgia trip albo zrozumieć 50 latków post-PRLowskich, niech sobie przeczyta.
Komentując pojazdy Eagle - tak, to było mega-fajne, że nie były talerzami latającymi, czy innymi nocnikami ze Startreka, czy rakietami-bułami z radzieckiej SF, czy leciutko zeSeFowanymi "okrętami" jak późniejsze ze Starwarsów itp. tylko były "osobne" i miały pozory bliskiej-SF technologii. Oczywiście, nawet jako dzieciak byłem już mega-krytyczny, sporo rzeczy od razu mi się nie podobało, o prawdziwej krytyce "technikaliów" lepiej nie mówiąc, ale - wtedy TO BYŁ WYPAS. I w zasadzie, po 50 latach nadal jest, w sensie koncepcji i "konstrukcji".
Stąd na przykład, przez ostatnie parę lat z grą Kerbal Space Program, nie zliczę ile razy robiłem sobie różne wersje Eagle, w różnej skali. Tu na przykład komiks z jakimś, wzg. "małym", we miarę świeżej wersji KSP1 (nieortodoksyjnie Eagle na kołach, zamiast na łapach; jedyny mod to "mocne" średnie pierścienie dokujące, których bardzo brakuje w ori grze). Tak jak we filmie, wiele rzeczy nie ma w nich sensu, ale są mega-efektowne, sporo rzeczy "działa", i nawet da się nimi latać!

Efektowny roll-out na pasie, ale nigdzie stąd nie odleci.

Wylot z orbity, w stronę księżyca.

Dolot nad księżyc.

Po wylądowaniu w przygodnym miejscu.

Część mieszkalna pozostała, wylot z powierzchni.

Dohamowanie, spadając do domu.

Testowy powrót kabiny-szalupy ratunkowej.

Całkiem miękkie lądowanie.

Jak się pływa?
2. Przypadkiem surfując po YT i co tam słychać w grach indie, trafiłem na trailer jakiegoś first person SF i se leciał w tle. Oglądając jednym okiem, miałem nagle "czy to jest może inspirowane starą SF? czy Atomic Heart jest początkiem jakiegoś nowego trendu??", po czym po chwili (jestem z siebie nieskromnie dumny...) "ZARAZ, CZY TO JEST OPARTE NA LEMIE!?", i okazało się, że i owszem, ktoś dłubie "Niezwyciężonego"... Czapki z głów, i powodzenia życzę! (można też znaleźć znacznie nowszy oficjalny trailer, niż poniższy gameplay, które mnie zaskoczył).
3. Z innej beczki "starej SF" w cudzysłowie,
w temacie "wydania" mojego "Labiryntu" - jest pod wieloma względami nieźle, choć czasem dziwnie.
Po wystawieniu za darmo obu tomów, naród ściąga sobie książeczki cały czas, rzecz jasna. Ale trochę mnie to jednak zaskoczyło ilościowo - dziś w końcu przepuściłem logi przez analizę, i przez dwa miesiące to jest około 3500 unikalnych wejść+pobrań (w sensie ok. 3500 tomu 1 i ok. 3000 tomu 2...). Oraz chciałem niniejszym podziękować wszystkim za dobrowolne wpłaty, których ilość robi się porównywalna z całym poprzednim rokiem zakupów dla tomu pierwszego (nadal są to maluśkie i "nieopłacalne" ekonomicznie ilości, no ale!). I to wszystko przy takim samym przyzerowym marketingu z mojej strony, jak poprzednio.
Wejścia idą falami, ewidentnie są znaczne górki, kiedy ktoś gdzieś dziełko podlinkuje, czy poleci, przeważnie nie wiem kto i gdzie - tylko raz udało mi się odkryć, że na polskim reddicie ktoś gdzieś coś. Z innych "acziwmentów wydawniczych", można "Labirynt" znaleźć na chomikuj.pl...
Oczywiście cieszy mnie, że ludziom się to podoba i polecają, to miłe. Także w formie, kiedy widzę w logach, że ktoś przychodzi i ściąga TYLKO tom drugi - chyba całkiem namacalny dowód, że nie tylko ściągnął, ale przeczytał tom pierwszy, i chce więcej.
Tom trzeci pisze się obecnie nieco wolniej, przez zamieszania pracowo-szrotowo-różne, ale nic się nie zmieniło - motywację do zamknięcia tej historii miałbym wystarczającą, nawet jakby nikt tego nie czytał. Wiedząc, że ktoś to czyta, podoba się, itd., motywacja jest jeszcze większa.