... czyli o wyprawę na północ niechcący potknąłem się jesienią miłą.
Gdyż planowaliśmy, żeby może skoczyć do Szkocji córkowo - rozrywkowo - "biznesowo" jakoś tak późną jesienią, ale przez moje błędy i wypaczenia w temacie bankowości szkockiej, nagle w piątek wieczorem okazało się, że dobrze byłoby być natychmiast w jakimś oddziale Bank of Scotland, czyli na przykład być tam w poniedziałek.

Cóż, przyszło zaraz uprosić u szefu wolny tydzień, bo przecież nikt nie będzie latał do Szkocji na jeden dzień, co nie. A skoro znalazł się wolny tydzień, tudzież już jesteśmy porządnie zaszczepieni, i na przykład samochodzik jest akurat po przeglądzie, itd. itp. to z wypadu do banku zaraz zrobiła się legitna wycieczka po Szkocji, głównie w deseń "odhaczyć to czego przez 7 lat w SCO nie udało się zahaczyć".
Oczywiście, dobrze mieć na takie nagłe wycieczki jakieś monetki, bo promy, paliwo czy hotele kosztują, niestety. Oraz dobrze nie być zupełnie cyfrowo wykluczonym, gdyż zabukowanie różności, a szczególniej hoteli z przyzerowym wyprzedzeniem, nie jest trywialne w niektórych rejonach Szkocji. Ale też - jest pandemia oraz jest nieco po sezonie, więc udało się.
Udało się też spotkać z córką (tą nie od motoru) oraz jest plan, żeby spotkać się ze znajomymi z poprzedniego życia.
Z nietypowych rzeczy: pogoda na razie jest tip-top, co słuszne i zbawienne, gdyż mało co jest bardziej przykre, niż wycieczka po Szkocji w pogodzie prawdziwie szkockiej.
Ogólnie, zdaje się wszystko wyszło (ok, "wychodzi" na razie) bardzo dobrze - bo jeszcze parę tygodni i naprawdę będzie po sezonie i pozamykają się różne ciekawe miejsca na zimę, więc pomysł z wycieczką w piździerniku czy smutnopadzie był głupi.
Numerek dla tego "Scottish Lap" przydzielam 3, ponieważ kiedyś już zrobiliśmy
kawałek od zachodu, potem kiedyś tam na północ po Thurso i pod same Orkady, a teraz robimy co popadnie i na rympał, jak na mapce.
Z innych obstrukcji - paniczno-medialne braki paliwa w UK zauważyliśmy na razie na jednej stacji BP (brakło zwykłej benzyny, premium jakoś dowieźli...); kontrole graniczne w CTA nadal/ponownie nie istnieją; mechanizmy antyCOVIDowe w UK/SCO to jakiś żart nieśmieszny.
Kiedyś może opiszę i pokażę co ciekawsze kawałki, a na razie to tyle zajawki, żebyście wiedzieli, gdzie podziewa się wasz ulubiony bloger.
PS
parę zdjęć dorzucam pod poprzednią notką, bo są niby z obecnej wycieczki, ale raczej w temacie lexusa, niż w temacie Szkocji.