NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2021-06-22, wtorek
Tagi:  muza, Éire     
___________________________________

Garstka, powiedzmy, aktualności w moim kąciku muzycznym.

1.



Ulubione Deine Lakaien (DL) wydało niedawno nieco dziwną dwupłytówkę "Dual" - jedna płyta to wprost covery różności, w stylu Veljanova i Horna oczywiście; druga to ich utwory inspirowane przez cośtam cośtam. Ogólnie, jest OK ale nie leżę plackiem w podziwie; covery przeważnie fajnie, ale szczególniej w części "oryginalnej" to jak dla mnie, stany średnie DL, raczej tylko dla fanów - żebyśmy się rozumieli, poprzeczkę dla DL mam zawieszoną bardzo wysoko.



Z rzeczy (około)muzycznych i też raczej dla fanów, Moby się "reaktywował" ostatnio nieco bardziej - wrzucił parę ładnych "nowych wydań" swoich staroci, np. to:



oraz wypuścił autobiograficzny film dokumentalny "Moby Doc", porządnie zakręcony, co nie jest dziwne... Jeśli ktoś ma dostęp i jest fanem ew. chciałby się dowiedzieć, jak wyglądały scena muzyczna od zaplecza i co tak poskręcało tych różnych muzyków w dziwne supełki, poleca się.

2.

Z innych nowości, trafiłem na dwa przykłady, które jakoś mi się układają w "dwie strony medalu" czy podobne metafory. Coldplay wypuściło singla "Higher Power" i zapowiada nowy album - nie jestem ich wielkim fanem; ogólnie nie jestem wielkim fanem post-alt-brit-pop-rocka, czy jak tam się ich obecnie klasyfikuje, ale zauważyłem teledysk:



gdyż wpisuje mi się w pewien spodziewany trend - na fali opanowywania pandemii i "powrotu do normalności", a przynajmniej prób powrotu, spodziewałem się wysypu "afirmacyjnego" popu, w różnych mediach i zakresach. I to właśnie zobaczyłem w tym teledysku, pomnożone przez uważne planowanie i marketing, no i jakiś tam budżet (BTW czy tylko mnie podejście i historia Coldplay przypomina historię i "dokonania" U2 w poprzednim pokoleniu? tj. nie że muzycznie, ale media - marketing - aktywizm?). Z jednej strony, pewnie, afirmacja "normalnego" piękna y dobra potrzebna nam wszystkim, a masom maluczkich (pop!) najbardziej; tylko, że w tej oczojebnej wersji podpinającej się pod wszelkie możliwe modne trendy (cyberpunki najróżniejsze, freakshow iz good, itd itp), jakoś mi się zgagą odbija.

A przykładową "drugą stroną" tego afirmacyjnego medalu i jak można to zrobić znacznie fajniej, jest nowy singiel i teledysk w ramach długo oczekiwanego powrotu zakręconej Lorde (album "Solar Power" ma być w sierpniu):



Jakie to jest dosko, pod wieloma względami! Znaczy, poleca się wsłuchać (ew. wczytać, ew. przeguglać) w tekst. Ale w każdej warstwie, ta piosnka i ten teledysk powoduje mi banana na ryju i bardzo rozumiem komentarze w stylu "nie wiem jaką sektę Lorde zakłada, ale GDZIE MOŻNA SIĘ ZAPISAĆ?!". Może nie jest to bardzo oryginalne, ale jako miks energii, ciepła i dobra, zakręcenia i humoru, "Solar Power" dostarcza mi miłe wrażenia rurociągiem. W przeciwieństwie np. do powyższego Coldplay. Skądinąd, można to próbować wytłumaczyć też z innej strony - jest wrażenie, nieco poparte faktami, że ludzie robiący "High Power" nie wychodzili z internetów przez ostatnie lata; ludzie jak Lorde, z internetów świadomie się wypisali...



PS. rozważania o afirmacjach i że ludzie szukają jakiegokolwiek piękna y dobra y znaczenia, tak jakby gwałtowniej niż przed pandemią, sponsoruje też nasza przypadkowa wizyta na Hill of Tara (pradawna 'stolica' Irlandii, szczególniej 'polityczno-religijna', od neolitu po ostatki celtyckie przedchrześcijańskie) parę dni temu, nieopatrznie w dzień przesilenia letniego. Pogoda była ładna, spodziewaliśmy się nieco ludzi, ale nie - katastrofy komunikacyjnej wkoło i tłumów, z profi nagłośnionym festiwalem druidzkim czy celtyckim w centrum; ludzi leżących pokotem bo "jednoczących się z ziemią", itd itp.

PPS. przegapiłem 10 lecie bloga, robiąc linki teraz zauważyłem. Nie wiem w którą stronę "czas mi leci", ale mam wrażenie, jakby to było lat 20. Starość chyba.








 

Engine: Anvil 1.08   BS