Sylwestra spędzamy jak zwykle, zalegając sobie spokojnie. Pełne wydanie "Futuramy", nieco single malta, nowy błyszczący i świeży internet (BTW w okolicy poprawiły się zasięgi 3G/4G i właśnie udało się tanio i nieźle zupgrejdować naszą umowę z dostawcą). Czego chcieć więcej.
Stary rok był jakoś taki pracowity? nie, to niewłaściwe słowo. Zajęty? Pełen wrażeń? Różne projekty, różne problemy, "w życiu osobistym i pracy zawodowej", różne historie. Pewnie dlatego jakoś szybko zleciał.
A żeby nam się przypadkiem nie nudziło w Nowym, wymyśliliśmy sobie dodatkowe zajęcia pozalekcyjne. Na przykład założyliśmy właśnie firmę w rodzaju Rodzinna Limited. Będziemy raczej utylizować nasze różne hobby na legalu, niż prowadzić agresywną ekspansję i wykładniczy wzrost, ale kto to wie, tak naprawdę. Szczegóły kiedyś tam, jak już ogarniemy cokolwiek.
Co raczej pewne, w związku z powyższym, to że w 2018 blog jeszcze bardziej zwolni. Chyba, że nauczę się wcale nie spać, ale z praktyki - to dosyć trudne.
Szczęścia wszystkim i żeby wam w 2018 dzieci nie odłączały samochodów elektrycznych od ładowarek, dla żartu.