Od lat nie mam do czynienia z tradycyjnymi niefiltrowanymi mediami, poza telewizją hotelową i radiem w samochodzie. Radia słucham mało, prawie wyłącznie BBC (brak reklam) i raczej mnie nie zaskakuje, co najwyżej czasem denerwuje. Telewizja nadal mnie potrafi zaskoczyć.
Nie tyle bzdurami jak reklamami świątecznymi na maksa w końcu listopada czy że ktokolwiek puszcza TAKIE filmy. Bardziej zaskakuje mnie wgląd, jaki daje TV w piękny umysł społeczeństwa pierwszego świata - oczywiście zakładając, że reklamy w TV w prime time jeszcze są na tyle drogie i przemyślane, że muszą "coś znaczyć".
Animowane emotikony jako selling point Apple.
Podsłuch w każdym domu i zagrodzie jako selling point Googla czy Amazona.
Najlepszy prezent na święta - zdaj swoje geny do jakiejś szemranej bazy danych, w ramach "zestawu do odnajdywania przodków i krewnych".